IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 kp

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: kp   Nie Paź 20, 2013 11:43 pm

-------------------------W-SKRÓCIE-------------------------

Człowiek musiał_ p o p s u ć_trochę swoją naturę,
bo nie rodzi się wilkiem – a jest wilkiem.


Godność: Jonathan Charles Wo`olfe.
Pseudonimy: Wilk (wilk, wilczy, wilczur, wilczarz), Jace, J.C., Charlie.
Płeć: mężczyzna.
Wiek: 1013, wizualnie 1820.
Orientacja: biseksualny.
Zawód: łobuz, złodziej, przywódca DOGS, zaopatrzeniowiec, czasem pomoże w barze u Boba.
Miejsce zamieszkania: Desperacja, tereny organizacji DOGS.
Organizacja: DOGS.
Rasa: wymordowany.
Rangi: Level E, Wilczur.
Moce (artefakty): biokineza (zamiana w wilka), przywołanie „cieni”, wampiryzm.
Umiejętności: zwiększona tężyzna (podniesiona sprawność fizyczna; zręczność, szybkość, siła etc.),  wyostrzone zmysły, zwiększona czujność, umiejętność posługiwania się bronią palną, akrobatyka, szpiegostwo (działanie „w ukryciu”).  
Słabości: brontofobia (na niewielkim poziomie zaawansowania, ale zawsze to jakiś niepokój); samookaleczenie; alkohol, narkotyki; beznadziejny kucharz; wstręt do dzieci (zaawansowane stadium); wyczulone zmysły; wstręt przed cudzym dotykiem; wstręt do słodyczy; nienawiść do Władzy (zaawansowane stadium); syndrom wiernego psa (jego przywiązanie i lojalność przekraczają momentami poziom dobrego smaku); nie widzi na lewe oko; słabość do zwierząt; nie znosi tłumów; magnes na wrogów, tarapaty i brzydkie kobiety; (chorobliwie) zazdrosny o Misao.
Aparycja: brzydki; masa blizn, poparzeń, zadrapań rozsianych na całym ciele; białe, przydługie włosy, o wiecznym rozczochraniu; grzywka opadająca na oczy, mocno postrzępiona; czarne pasemko; heterochromia (lewe oko żółte; prawe oko niebieskie); intensywna barwa tęczówek; wydłużone kły; 169 cm. wzrostu; widoczna niedowaga; wilcze uszy i długi ogon; na lato wychodzą mu piegi.
Charakter: zachowuje się jak szczuty kundel.
Dodatkowe: ... loading.




-------------------------KARTA-POSTACI-------------------------



------------
I don't mind my own self-loathing
And I don't need help from you
I know I'm lonely, but what am I supposed to do?
With all my coldest memories of you?
I know I'm angry...
------------
Rok 3001, Tokyo

Nazywam się Garet Graves. Przyjaciele od zawsze wołali na mnie Levi. Było nas dużo, ale się dogadywaliśmy. Razem z tym nowym, cała trzynastka. Teraz to już nieważne. Tak widocznie musiało być, choć ja od wieków błagałem Boga, aby oszczędził nam tego dnia. Nie ma już trzynastu roześmianych dzieciaków. Dorośliśmy. Niektórzy wyjechali do innych krajów, założyli rodziny, zajęli się karierą albo pasją. Nie zapomnieli o domku na drzewie, w którym bawili się w piratów - w ciemnym pokoju płaczą nad wspomnieniami, które nigdy się nie powtórzą. Wiem, że gdzieś daleko na zachodzie, Spike siedzi teraz w swojej kawalerce i patrzy na zwisający z sufitu worek treningowy, że gdzieś tam, za morzem, znajdują się te cudowne, wiecznie roześmiane i nierozłączne bliźniaczki, że trzymają się za ręce i patrzą w ten sam księżyc co ja; że książę, wraz ze swoją wybranką, próbuje uspokoić rozwrzeszczane dziecko, trzyletniego Davida i choć nie pamięta o nas tak jak powinien, na biurku stoi wyblakłe zdjęcie ze zgrają utopionych w błocie łobuzów; Angelina w tym momencie flirtuje z kolejnym baranem, ale w komórce to my górujemy na liście jej kontaktów i nigdy nie pomyślała o tym, by usunąć nas stamtąd, choć nie rozmawialiśmy od lat. Hime zapewne przymierza kolejne sukienki, koronkowe i proste, białe i czerwone, przypatruje się sobie w lustrze, ocenia uroczą twarz dziecka, która tak niewiele się zmieniła od czasu, gdy razem z bandą „obleśnych chłopaków” biła się na papierowe miecze. Widziałem Game'a w gazecie. Tym razem trafił za kratki, za kolejne włamywanie się do cudzych PC'tów. Leży na twardej więziennej ławie, patrzy w szary sufit i przypomina sobie chwile, gdy to od niego zależało, jak potoczą się nasze dalsze losy. W ciasnym pokoju, zakurzonym i nieważnym, siedzi Colin, dookoła niego zabrudzone książki, jedną trzyma w dłoniach. Ale nie myśli teraz o literkach, o słowach, formułkach. Myśli o tym, jak dzięki niemu dostawaliśmy piątki i szóstki z wypracowań, jak próbował uczyć nas matmy, jak my pokazywaliśmy mu uroki footballu. Na samą myśl o tym, w sercu pojawia się głaz. Ciężki i nie do wyrwania. Będzie ciążyć już na zawsze, bo wspomnień nie da się wymazać. Wszyscy o tym pamiętamy. Bez wyjątku. Nawet Mori, nasz wieczny introwertyk. Leży w łóżku, sam, bez przyjaciół, choć nie do końca. Nie jesteśmy przy nim cieleśnie, jesteśmy duchowo. Patrzy w okno, bo u niego teraz wstaje już dzień. Daleko wyjechał, ledwo się z nami żegnając. Zaraz będzie wstawać, będzie szedł do pracy, by spotykać ludzi, których nienawidzi w pracy, która go denerwuje. Nie on sam płaci za grzechy. Zero w zeszłym tygodniu odważyła się wreszcie wyjść z pokoju. Oślepiona, zapłakana, zmarznięta. Nie od zimna wokół, ale od chłodu, który zagościł gdzieś w środku, głęboko wewnątrz niej. Bo pamięta te chwile, gdy Spike stawał za nią murem, gdy Jace chwytał ją za rękę i ciągnął za sobą, do sekretnego miejsca, które znaliśmy tylko my. W końcu ja i Francesca. Siedzę nad brzegiem jeziora, nad które zawsze chodziliśmy. Tutaj nic się nie zmieniło. Woda wciąż ta sama, na drugim brzegu stara, spróchniała łódka, w której niejednokrotnie się bawiliśmy. Parę wierzb pochyla się w płaczącym geście, wyciągając gałęzie ku wodzie. Molo nadal trochę niebezpieczne, ale używane. Już nie przez trzynaście par butów. Teraz tylko jedna nie boi się postawić tu nogi. Siadam zawsze na samym końcu i patrzę w dal, na tę samą łódkę. I myślę o sobie, jak o liderze, o silnym Spike'u, o pysznym księciu, rozpieszczonej Hime, milczącym Morim, roześmianych Flynelle i Alessandrze, zboczonym Game, mądralińskim Colinie, nieśmiałej Zero, dziwacznej Angelinie i o nich. O mojej zmarłej, ukochanej siostrzyczce i jej świeżo upieczonym chłopaku, Hope.
Tęsknię za nimi wszystkimi.
Szalenie.

I dziś opowiem nie o osobie, która była mi najbliższa. A o największym wrogu jakiego miałem. Był draniem i kłamcą. Był moim najlepszym przyjacielem.

Od czego zacząć?


------------
If you live your life with no tomorrows
Every day is just a road to sorrow
------------
Rok 2004, Londyn




_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
kp
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 

 :: archiwum
-
Skocz do:  
_______________________