IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.

Go down 
AutorWiadomość
The Black Dahlia
Nightmare Night

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 167
Godność : Amarth Shetani Skoir-Arato
Rasa : Noc.
Wzrost i waga : 172 cm | 36 kg
Znaki szczególne : Ucieleśnienie nocy. Wyjątkowo jasne, błękitne oczy; tatuaże [plecy, kark, udo, wierzch dłoni]; trzy blizny pod lewym okiem.
Aktualny wygląd : Takanori: Czarna bluzka z długim rękawem, na nią narzucona skórzana, wzmacniania kurtka z doczepioną do naramiennika flagą republiki podzieloną na trzy pasy. Wąskie, przylegające spodnie, przeszyte skórą. Trapery do połowy łydki, niezawiązane. Szpada przy pasku. | Mio - Czarna Rudera | Misja - Witch House
Ekwipunek : Szpada, paczka papierosów, zapalniczka, pieniądze.
Inne : Lodowata władczyni z dystyngowanym skurwysyństwem w oczach.
Bestia : Feniks - Valor; Reikon - Vernon

PisanieTemat: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Sob Sie 31, 2013 6:42 pm

Tak, to jeden z tych tematów, który jest bełkotem dla większości.

No, ale słowem wstępu - to, co widzicie tutaj jest tylko zalążkiem tego, co od dłuższego czas gnębiło mnie jako osobę. Może nie należę do sentymentalnych i wrażliwych, ale kiedy coś się pieprzy to łapie mnie szlag i mam ochotę 'wyrzygać' z siebie ten cały kwas, co siedzi na przysłowiowym żołądku. To nie pierwszy elaborat tego typu mojego autorstwa i pewnie nie ostatni. Niezbyt to delikatne w metodzie, ale chyba innej tutaj nie dam rady wprowadzić, bo będzie się odbijała jak piłeczka od ping-ponga. Rzucając rękawicą mam nadzieję otrzymać jakiś cios w twarz, bo właśnie o to tu chodzi. O odpowiedź. Od każdego, kto zajrzy w ten stos pikselowych literek i zastanowi się nad sobą. Nie ma co ukrywać, że zbytnio się nie lubimy, co w większej części leży po mojej stronie, bo nie próbuję sobie zaskarbić czyjejś przyjaźni. Jakoś nie leży to w mojej naturze i może dobrze - nie ma problemu, by szczerze wywalić to wszystko. Poszła drama, poszły pierwsze gorzkie słowa, obiecuję, że dalej będzie lepiej. Play ball!

Od czego by tu zacząć? Tyle spraw do opisania, tak bardzo nie wiedzieć, od czego zacząć. Ale dobra, numer jeden na naszej playliście przebojów:


1. Problemy z... niczego - widły igły.

Wiecie, jaka jest prawda? Że dyskusja zaczyna wrzeć przy najmniejszym problemie, który tak naprawdę nie oznacza świetności forum. Weźmy pod uwagę ten nieszczęsny niewidok, o który toczy się niemalże wojna zbrojna. Ta sprawa jest tysiąc razy ważniejsza niż brak Alicji, brak fabuły, brak rozwoju organizacji. Bo niewidok to zmora ludzkości i dopóki jej nie zwalczymy to będzie głód na świecie i niedopieczone mięso na obiad. Srsly, czy skupianie się na takich pierdołach pomoże komukolwiek? Czy pomoże forum? Żeby nie pozostać gołosłowną, odniosę się do wszystkiego co pamiętam w tej sprawie. Otóż: Statystyki - nie umierają od tego. False jest rozwiniętym forum, gdzie dziennie jest ponad 20 zalogowanych użytkowników. Załóżmy dzienną ilość 25. To PIĘKNA liczba jak na forum tego typu. Wierzcie mi, na niejednym zęby zjadłam. Jeśli wśród tych 25 osób 4 są nie niewidoku... Jak strasznie cierpią statystyki? Prawie w ogóle. Jeśli ktoś jest dociekliwy, to zobaczy nawet napis: Ukrytych: 3.
Dalej, dalej... Praca MG. Na ten temat się wypowiadałam już. MG i user, z którym pracuje winni kontaktować się między sobą. Ustalać, jak działają, terminy, ilość odpisów, jak misja wygląda. Kontakt przez PW, CB czy nawet w trakcie postów. Siłą nikogo nie zmusisz do odpisu, bo pokaże Ci fucka. W tych czasach nikt głowy nie uchyli i nie przeprosi. Nie chce = nie odpisuje. Hej, zabronisz mu tego? Raczej nie. Jak Ci się nie podoba to rzuć to w cholerę. Kto Tobie każe?
Um, przytoczono też - administracja na ukrytym? A fuj. Smutna buzia. Szczerze? Odkąd łażę po tych forach i nie forach zawsze siedziałam na ukrytym. W większości wypadków miałam panel. Nigdy nie dostała z patelni tekstem, że adminowi nie wypada. Czemu? Co on? Gorsza rasa? A może arystokrata, który nie może nic robić bo wszyscy się na niego patrzą? Naprawdę, spójrzcie prawdzie w oczy - admin też człowiek. Admin ma takie same prawa jak Wy + ma funkcję, którą spełnia. A czy widnieje w uroczym kwadraciku na górze czy w spisie czy w ogóle to ninja i tsii... Póki robi, co do niego należy, ma prawo robić co uważa za słuszne z jego strony. Ograniczony kontakt? A PW? A wyżej wspomniane urocze kwadraciki z mordkami adminów? A CB? A tematy: Pytania, mini propozycje? Odrobinka pomyślunku Was nie zabije, naprawdę.
Psst! W ogóle pomysł - nie chce, nie wchodź, nie loguj się jest naprawdę sprytny. Wtedy admina w ogóle nie będzie na forum, bo... będzie niezalogowany! Hurrey!
Poszedł problem multikont [o dziwo załagodzony bardzo szybko] bo niektórzy nie wchodzą i marnują się pomysły. I co? Skasuję Kreuza, bo fajny pomysł, bierz, nie krępuj się? Nikomu krzywdy konta nie robią, a widmaki są wszędzie. Tego się nie zje ani nie usunie, bo tak już jest. Masz multikonta? No to miej, kim jestem, by Ci bronić, jak chcesz tworzyć? Och, no i - statystyki. Przecież im więcej, tym lepiej, neh?
Widzicie...? Z durnej pierdoły wychodzą potem elaboraty, które wprowadzają pizdyliard różnych rozwiązań, na które wpaść trudno nie jest. I co? Zniesiemy niewidok. Pięciu użytkowników przestanie się logować. Wejdą nowi, będą chcieli niewidok i dupa. To też pójdą. Wydaje mi się, że w ogólnym podsumowaniu - igły widły, a potem chuj bombki strzelił. Skupmy się na rzeczach ważniejszych.


Bo oto nadchodzi numer dwa na naszej liście:

2. ALICJA i twory jej podobne - czyli jak fabuła odkurza pustynię

O tak. Fabuła. To dopiero temat rzeka. Po co zaczynam temat? Bo jakiś czas tematu pozbawiliśmy się Alicji, która była Alą słabą i nieużyteczną dla False. W dyskusji wypowiedział się Gilb, Nori, Lis i może 4 random, którego teraz nie przypomnę sobie za grosz. However, gdzie odzew w tej sprawie od innych? Nie oczekuję, że zostaniecie blondwłosą matką, ale może pomyśleć kilka minut jak to rozwiązać i w trzech zdaniach zarysować wasz pomysł na jaki wpadniecie, right? To pomogłoby o wiele bardziej niż wojenki o zastane postacie i niewidoki i multikonta i w ogóle. To rozwinęłoby forum, a nie cofnęło. Poszedł pomysł, by kilka osób prowadziło jedno konto, nikt się prawie nie wypowiedział na ten temat. Wymienny specjal. MOGŁOBY się sprawdzić, gdyby była pewność, że te kilka osób umie się dogadać i dbałoby o wyrazistość Matki. Nie zrobiłoby z niej sexbomby, a rikitikita i mam gdzieś to, kim jestem. Wtedy zawirować można zrobić ze sto. Organizacje ruszą, strażnicy ruszą... O, patrzcie, kolejny temat! Strażnicy. Sama jednego mam za paskiem. Wiecie, co mnie zastanawia...? Czemu tu tak cicho? Bez Alicji, strażnicy niewiele mogą. Bez strażników nie ma linii fabularnej. Aktualnie brakuje nam jednego - nikt go nie chce? Czy może zwyczajnie olano temat, bo 'jakiś się znajdzie kiedyś tam o popcorn'?
Mam dziwne wrażenie, że jeśli dalej będzie się ciągnęła farsa z brakami głównej historii to False pozostanie bezpłciowym forum o potworkach w fajnym, barwnym świecie.
Alice? Who the fuck is Alice?


Trzecie miejsce otrzymuje:

3. O, nowy post w propozycjach! Super! Mogę zignorować!
Serio...? Naprawdę? Ja wiem. Każdy z nas ma gorsze dni. Każdy z nas ma prawo się nie wypowiadać, bo... mamy alergię na klawiaturę, zwyrodnienie stawów albo smutłem, bo pada. Ale cholera, jeśli coś wisi w propozycjach już kilkanaście dni to naprawdę tak trudno wysmarować [masłem] pięć zdań na krzyż jak się do tego odnosimy? Z zaskoczeniem oglądam co dzieje się w temacie niewidoku, gdzie nagle widać życie [It's still alive!]. Matko, potraficie pisać! Super! To teraz przenieście się na rzeczy ważniejsze. Rangi. Alicja. Strażnicy. Misje ogólnoforumowe. Szpitale. Organizacje. Jest tyle rzeczy do opisania, tyle można zrobić - a cisza jest taka, że Gilbert kijem pogania [sama nim oberwałam i guza mam do tej pory]. Drażni mnie to, bo jak na taką ilość osób, która się tutaj przelewa to naprawdę kurzymy się jak eksponaty na strychu muzeum. Nie będę tutaj sypać nickami, bo zajęłoby to sporo, a mi się nie chce bawić w sędzinę - taka prośba, oceńcie się sami. Mi się zwyczajnie nie chce, bo mój stosunek ogólnie jest do tego znany.
I kichać już nawet te propozycje, ale odrobina samodzielności nikogo nie zabiła. O czym teraz mówię? O podobnej ignorancji, która pojawia się w momencie, gdy szukamy kogoś na fabułę. No szlag trafić może, jak widać pięć propozycji, a ktoś szósty zamiast wysłać PW do kogokolwiek z powyższych - pisze kolejny post 'chcę popisać'. A Ci wyżej to nie? Dwa dni temu Gilb jebnął takim różem dokładnie to samo. A wbijajcie się nawet innym do tematu, jak tamci nie chcą to albo poproszą Cię o wyjście albo sami wyjdą. Tylko nie mówcie, że będzie Wam przykro bo nie uwierzę.
Ach, a tak przy okazji - czy to nie jest smutne, że patrol w Akatsuki, który mógł być świetną przygodą fabularną stał się... przykrym obowiązkiem? Bo mam takie dziwne wrażenie, że Ci, co zostali traktują to jako zadanie domowe, które muszą zrobić bo jedyna do dziennika. O co chodzi? Miały być dwa zespoły - wszystko ciągnie Gilb. Mało to to stworzenie ma jeszcze na głowie? Pracoholizm pracoholizmem ale bez przesady. Jeśli umawiamy się na coś to się tego trzymajmy, a nie traktujmy to jako dodatek, bo i tak ktoś nas wyręczy bo mu zależy. Jakiś czas temu już powiedziałam, że dla mnie cała ta akcja jest już bezsensu...


What's next? Ach, cztery!

4. Flippify flap, put the admin on the stack.
Czyli o prywatnych odczuciach chwil kilka. Administracja na False - temat do przednich kłótni, rzucania się pomidorami i robienia corridy ze wściekłymi userami. A jak naprawdę to wygląda z drugiej strony? Otóż... Nijak. Łał, that's so deep, dude. Ale poważnie, żadne z nas [odnoszę takie wrażenie] nie czuje się jakoś specjalnie tym, że ma panel. [Dawaj koronę, kurffa!] Serio, jesteśmy nikim więcej jak humanoidami z dostępem do tego, by dać komuś rangę i móc wstawić mu tytuł, jak coś wygra. Taka siła, że imperium kontratakuje. I boli [niektórych mocniej, niektórych mniej] to, że ma się wrażenie, iż wszystko co się robi - robi się bez żadnego pożytku. Normalnie ręce opadają, jak czasem próbuje się coś ruszyć, a wszystko i tak stoi. Nikt nie podniesie łapki, by coś tam dopomóc. Przesadzam? A teraz spójrzcie:
Gilb i Nori. Zestaw do roboty idealny - jeden zapieprza na 200% normy niczym idealny Kowalski, a drugi zapierdala z httmlem i akceptami niczym speedy gonzales. Jeden robi misje, drugi wstawia ogłoszenia, trzeci wali na patrol, czwarty mu pomaga, bo nie idzie. Idealna współpraca, która tak naprawdę może przynieść zajebiste [swag] efekty, tylko... nie ma komu. Bo odechciewa się w momencie, gdy komuś zależy naprawdę mocno, a otrzymuje kiszkę. Sama działam bardziej w ukryciu, jako support i kundel, ale doskonale widzę, że to po prostu wkurwia. Traktowanie adminów jak roboli do każdej roboty, a co nie wyjdzie - to ich wina. Odrobinę empatii. Nie każdy administrator musi się uśmiechać i być kochanym człowiekiem rodem z pokojowej nagrody nobla. Czemu ma być? Jest na to jakiś dekret? Przepis? Ustęp w konstytucji? Wątpię. Jestem chujem, ale jeśli ktoś ma problem - niech pisze. Jak mogę to pomogę, yo! Tak samo odnosi się to z Norim czy Gilbem czy jakimkolwiek innym waflem administracji.  Nie gryziemy, nie plujemy jadem, nie jesteśmy oziębłymi gnojami, którzy mają wywalone - mamy różne charaktery. Inny stosunek do życia, do ludzi, do tego, co naprawdę jest ważne, ale mamy wspólną cechę: nie mamy wyjebane. Mnie nie widać, bo tak mi dobrze, ale mimo to jak ktoś chce, to się ze mną skontaktuje. Gilba wszędzie pełno, komunikuje się, pisze w grach. Nori jest na cb, jest obecny równie mocno jak Gilbu. W czym jest problem...? Uprzedzenia, które czuć na kilometr od niektórych. Bo...? Nie uśmiecham się jak każdy i nie rozmawiać o pierdołach?
Nie mam zamiaru za to przepraszać i czuć się winna. I'm not such a bad kid.


I numer pięć:

5. Tam, za tym sufitem jest kosmos... A tu rzeczywistość. Yey.

Mam dziwne wrażenie, że niektórzy przejmują się zbytnio tym, co dzieje się na forum... Jakby internetowe życie było ważniejsze od wszystkiego innego. Nie odpisuje na posta - już mnie nie lubi. Nie zalogował się - ma to gdzieś. Nie przywitał się - ale skurwiel. Łał, srsly? To ma być przyjemność, nie obowiązek siedzieć tutaj. A czasem odbieram to tak, jakby niektórzy byli tu za karę. Hej, what's up? Tak trudno po prostu oddzielić tą część i traktować ją swobodnie, jako czasoumilacz?
Moment, zła atmosfera?
Matko, jak ja uwielbiam ten temat. Wałkowany tysiące razy na tysiącach for. Elity, arystokracja, plebs i Ci, co mają wyjebane - kwintesencja każdego PBFa. Aż łza się w oku kręci. Po co go tu zaczynam? Bo chciałabym przytoczyć pewną dygresję, która ostatnio została omówiona z Hurrem: Klimat buduje się cały czas naszym własnym zachowaniem. [Whoaaa!] Wydaje mi się, że czasami się o tym zapomina i obwinia o to siebie nawzajem. Bo elita to, bo my tamto, bo wy się tylko razem trzymacie. Ale to tak na poważnie? W normalnym życiu też jesteś w dobrej komitywie ze wszystkimi? Nie. Nie ma takiej opcji. Możemy się akceptować, ale nigdy nie będziemy lubić wszystkich. Tak samo działa to tu - jeśli nie mamy ochoty z kimś rozmawiać, to tego nie robimy. Atmosfera na tym nie traci, a każdy znajdzie sobie w końcu osobę, z którą będzie mógł popitolić głupoty i nie tylko. Wszystko pieprzy się w momencie, w którym zaczynamy wyciągać to na wierzch lub robimy dysputy, bo mi źle. I co? Normalnie też każdy by leciał na pomoc i już osoba, która Cię nie lubi - zaczyna?
Nope.


Więcej pisać nie trzeba, bo to chyba najważniejsze, co udało mi się zaobserwować i jakoś streścić, by przedstawić swój punkt widzenia. Osobiście dodam jeszcze, że od jakiegoś czasu naprawdę coraz gorzej się tu czuję i gdyby nie część osób i część 'zobowiązań' - nie miałabym jakiegoś żalu zrobić ninja. Tkwię sobie jednak, bo nie jest jeszcze tak źle, jakby mogło być. Nikomu w drogę włazić nie zamierzać - tylko nakierowuję kilka fundamentalnych spraw. Zrobicie, co chcecie. To już nie jest zależne ode mnie, matką niczyją, ani ojcem [motherfather] nie jestem. Nie moja broszka.
By oszczędzić Wam wszelkich komentarzy - to nie żale ani nie płacz [qq babe]. Pojazdy po mojej osobie - mile widziane, acz wszystko już znam. Co chciałam, to powiedziałam. Może w dyskusji [na którą liczę] wyjdzie jakiś konsekwentny model działania, który jakoś ponaprawia te durne bugi wypisane powyżej.
Społeczny obowiązek wypełniony, mogę się odłączyć.


_________________


Look at my avatar, look at you. Look at my avatar and look at you again. YES, it's true & I don't wanna speak with y o u.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Micael
Strach

avatar

Male Dołączył : 07/04/2013
Liczba postów : 58
GHOST : Kundel
Godność : Micael
Wiek : 27
Rasa : Mhhhroczny Sukinkot
Orientacja : homoseksualny
Wzrost i waga : 187/74
Pan/Sługa : Kreuz / -
Znaki szczególne : barabelle na biodrach, ponadprzeciętne ciągoty do zbliżeń
Aktualny wygląd : Krzyżyk: majtasy ze złotymi wszywkami.
Ekwipunek : gumki z logo burdelu, fałszywy uśmieszek, pewność siebie

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Sob Sie 31, 2013 8:31 pm

Jaki to ma długi link o.o mam już pewnie konia trojańskiego na laptopie.......

No ale wracając do tematu:

Podnoszę rękawicę!

An enemy has been slain:

Kto mnie zna, zna także i moje zdanie na ten temat. Jednak dla wtajemniczenia większej rzeszy odbiorców napiszę - w [cenzura] mam niektóre wyimaginowane problemy stadka zrzeszonych jednej wierze osób. Robienie z igły widły pozostawię im jako specjalistom, jednak zawsze jestem przeciw jakiejkolwiek ingerencji w zamysł usera co do tego, na jakich zasadach chce eksplorować swoje konto. No może poza multifabułą - to jest faktycznie idiotyzm nie z tej ziemi. Najpierw narzeka się, że nieużywane multikonta robią burdel w statystykach, potem płacze się, że niewidok działa w drugą stronę... Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził. Jednak nie jestem przeciwna zgłaszaniu własnych uwag. Proszę, produkujcie się do woli, jak Bozia przykazała, jednak nie rozdmuchujcie tego na skalę problemów trzeciego świata.
Jak już ktoś słusznie zauważył [ukłonik], każda postać jest kreowana wg określonego pomysłu i to nie jest tak, że blokuje ona innych, nawet jak zbiera kurz. Kto oddałby obcej osobie zamysł nad którym pracował mentalnie i fizycznie tylko dlatego, żeby 'coś' było używane? O, na bank nie ja. Mam prawa autorskie do KAŻDEJ postaci, którą sobie stworzę i Bóg mi świadkiem, że nie będę się nimi dzielić z nikim. Czasami jestem skłonna napisać za kogoś posta, czy umożliwić coś takiego innej osobie, jednak na tym się moja przyjazna natura kończy. Jeżeli ktoś myśli inaczej, temat 'oddam' jest do dyspozycji. o co wiec szum?
Tak samo z niewidokiem. W niczym on nie przeszkadza, bowiem każdy ogarnięty człowiek po kilku razach załapie, kto na nim siedzi i nie będzie miał z tym problemu. Ja, jako taki człek raczej średnio ogarnięty nie mam. Istotne sprawy załatwiam przez priv, czy komunikatory, na cb widzę.. Soł? Kolejny gliniany golem, który ostatecznie okazuje się jedynie gumową zabawką.

Double kill:


Problem z Alicją chwilowo został zażegnany. W odwecie za brak czyjejkolwiek reakcji zrzekłam się moich własnych kont, by wykreować złote jajeczko. Będę teraz najważniejszą i najfajniejszą postacią na caaaaaałym forum. Będę nim rząąądził i już. [<3] Nie no. Aż do zaakceptowania w pełni i ukończenia tego konta będę nad Alicją sprawować pieczę więc czilautbiczyz. Potem zrobi się jakąś dyskusję, jakieś referendum, wybory i odda to piękne dziecko w troskliwe łapki, by dalej kierowały jego losem, ja zaś powrócę do szarej codzienności lisowkurwiacza. Od razu zastrzegam, że wszelkie ingerencje obrazkowe także podlegają pod moje prawa autorskie, tak więc w chwili przekazania konta stracą życie~
Postaram się także ładnie zaingerować w losy forum i poszczególnych fabuł, wbijając jako NPC, czy inicjując grzeczną zabawę. Postaram się z całych sił wspomóc forum, więc róbcie to i wy ludzie. Razem moglibyśmy mieć tyle wspaniałych pomysłów! Przestańcie zajmować się duperelami strony technicznej. Wlejcie siebie w fabułę generalną i nie oddzielajcie się ramami własnych potyczek słownych. Wspólnie tworzymy jeden świat, więc nie ma opcji, żeby każdy działał sam. Tu dowiadujemy się, że komuś urwało nogę. Mamy zawiązane relacje, więc lecimy uratować upośledzoną dupę przyjaciela, który postanowił pocałować się z pociągiem. wiemy, że nie tylko na nasz łeb pada. Tyle fajnych rzeczy można tłumaczyć dla każdego z nas tą samą metodą. Ingerujmy i wspomagajmy. Wtedy 'statystyki' poprawią się nie o multikonta, tylko o nowych graczy zachwyconych naszą rzeczywistością.
Jessu.

Triple kill

Eeee.... Potato?
Zachowam polityczne milczenie.

Quadra kill:

Administracja jest dla nas, nie my dla administracji, dlatego nie uważam za zasadne wypowiadać się tam, gdzie nie mam nic więcej do dodania.
Szanujmy siebie jako ludzi, nie przez rangę na internetowym forum.
Ramen.

PENTA KILL!

Jestem tu nie dla forum, tylko dla konkretnych osób. Gdy wszystkie moje rzepy odejdą, to zniknę i ja. Jestem jednak też człowiekiem wrażliwym. Nieraz rozumiem poważne traktowanie pewnych aspektów, jednak forum nie jest dla nikogo całym życiem [pomijając pewne osoby, które spędzają na rozbudowie większą połowę czasu nieprzeznaczonego na spanie], więc trzeba wrzucić na luz.
False jest metodą na odreagowanie. Zatopienie się w świecie, gdzie mogę bawić się ogniem, czy czyimś strachem bez poczucia, że jestem marną istotką ludzką. Nie przemawiają do mnie poszczekiwania z zakresu elit/grupek/kółek wzajemnej adoracji. Każdy gra jak lubi, gada z tym, kogo darzy sympatią i pisze to, na co ma aktualnie ochotę. Zamknięte kręgi istnieją jedynie w wyimaginowanym spisie problemów wewnątrz główek niespełnionych twórców dramatów 'tak mi źle'. Serio ludzie. Lubię oglądać Pamiętniki z Wakacji. Chłonę 'Dlaczego ja' i 'trudne sprawy'. Lubię te wasze dramy i osikiwanie siebie nawzajem żalami, jednak czy o to tu chodzi?
To, że toleruję pewne osoby nie znaczy, że lubię wszystkich bez wyjątku. Oczywiście, że nie będę z każdym wdawać się w dyskusje. Nie jestem ebaną Matką Teresą od kotów. Nikt nie jest. Sami nie darzycie sympatią całego świata, więc zrozumcie. JESTEŚMY LUDŹMI. Z ludzkimi odruchami i nawykami. JESTEŚMY POLAKAMI. Z polską nienawiścią i gburowatością. Nie żyjemy w bajce.
Kurwa jego mać ja pierdole.

Shet: Puenta iście Polska. ~
The Fox is LEGENDARY.


Ostatnio zmieniony przez Micael dnia Nie Wrz 01, 2013 12:12 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shevan
Cudotwórca

avatar

Male Dołączył : 29/08/2013
Liczba postów : 31
Godność : Jack Rachel
Wiek : Wizualny: 19; Jako potwór: ???
Rasa : Zabawka
Orientacja : Hetero
Wzrost i waga : 180 cm; 56 kg
Znaki szczególne : Czerwone, nienaturalne oczy • czarne skrzydła wydziarane na łopatkach • umięśniony brzuch • zazwyczaj chłodna mina i brak oznak szczęścia •
Aktualny wygląd : Czarne jeansy • Skórzana, czarna kurtka • Biały t-shirt • Szare soczewki • Czarne glany • Naszyjnik z odwróconym krzyżem •
Ekwipunek : Telefon • Fajki • Zapalniczka • Obrzyn • Klucze • Pieniądze • Słuchawki •
Inne : KontaktHistoriaRelacjepierwotna forma
Fabularnie : Ulica z Straganami || ---

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Sob Sie 31, 2013 10:39 pm

1. Tu nie wiem co napisać, bo w sumie jestem na tym forum... trzeci dzień? Drugi? W sumie nie wiem o co chodzi z tymi niewidokami, z tymi innymi pierdołami. W sumie nie ogarnęłam jeszcze forum, ale lubię takie wytykanie błędów więc postanowiłam coś napisać.

2. Jak to nie ma Alicji? W ogóle... ee? What the fuck? Weszłam sobie w grupę Postaci Specjalnych i fakt paru postów na te postaci mnie nie zachwycił. Nie rozumiem... ludzie nie chcą zajmować się tymi postaciami czy jak? Bo już nie ogarniam. Może... nie wiem... oddać te postaci jakimś aktywnym użytkownikom? Czy coś?

3. Ten tego... ja się próbuje udzielać. I ogarniam forum jak na razie. I tak... dzisiaj pytam się czy chce ktoś popisać, ale cisza jak makiem zasiał. No kurcze, 5 osób na forum i naprawdę nikt nie chce pisać? Dobra, nie to nie, sama się gdzieś wepchnęłam. Ale nie o tym mowa. Serio? Nikt? To po co wy w ogóle siedzicie na forach? Bo tak? Zauważcie, ze forum to przede wszystkim fabuła. Mam nadzieje, że ludzie chcą pisać, tylko dzisiaj im się nie chciało.

4. No to ten. Tu jest prawda i zgadzam się. Nie bardzo wiem jak odnieść się do tego punktu bo to było już twoje własne zdanie... a nawet 100 zdań.

5. Huh. Zgadzam się. Internet i forum to przede wszystkim zabawa. Nie traktujmy tego na poważnie i nie psujmy sobie życia tylko dlatego, że jakaś osoba Cię zbluzgała, z którą łączy Cię praktycznie tylko kabelek. Serio, rzadko mi się zdarza widzieć dwie osoby znające sie w realu. A nawet jeśli to co z tego. Poza tym zauważyłam, ze coraz więcej ludzi nie odróżnia realizmu od fikcji. Eh...

Edit:

Wow! Czy tylko mnie powala diametralna różnica między postami na fabule, a w offtopie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 7:50 am

Ja, jak to ja. Pewnie dosadzę drugi elaborat, a przez takie odbijanie piłeczki innym ludziom nie będzie się chciało czytać. No trudno, hm?

1. Ale prawda jest też taka, że od takich pierdoł zaczynają się schody. Chcecie spaść z wysoka czy z niska? Bo ja wolałbym nie wyrżnąć się już na pierwszym schodku. I nie rozumiem dlaczego stale powracacie do tematu niewidoku. Tak bardzo was to w oczy kole? Owszem, będę robił z tego wam piekło na Ziemi, bo wciąż nie potrafię zrozumieć argumentu: „nie chcę, by widzieli co robię”. Ja wiem, że bycie ninją jest cool, bo sam to lubię, ale włos by wam z głowy nie spadł, gdybyście zeszli z niewidoku. Żebym nie został obrzucony mięsem, że najeżdżam na administrację — nie mówię tylko o was, okej? Mówię o wszystkich, którzy się kryją i myślą, że jak się schowają za krzakiem, to ich jaskrawo różowa kiecka nie jest widoczna na tle cierni. To tak nie działa. Z drugiej zaś strony, święte słowa zacytuję; racja jest jak dupa — każdy ma własną. I wszyscy wiemy, że wy, chowający się na niewidoku, będziecie robić aferę, że zaistniała możliwość wyeliminowania tego, a my, którym to przeszkadza, będziemy znajdowali kolejne argumenty, by to się przyjęło. Co więcej, nie życzę sobie (pewnie mnie olejecie, ale warto spróbować), aby wciąż do tego wracać. Temat już powstał, niech tam się toczy wojna. Nie trzeba tego rozdrabniać na kolejne tysiąc różnych wątków, aby ludzie powtarzali się po raz setny. Niemniej, niech będzie. Ten ostatni raz. Może coś się wyprostuje? Albo jedna ze stron się zmęczy i spasuje... Tak miło by było...

Statystyki: Shet, ale to akurat jest bardzo dobry argument. Niejednokrotnie słyszałem i mogę nawet zacytować osoby, które tak sądzą. Zwyczajnie ludzie są wzrokowcami. Tego nie da się zmienić. Wpierw patrzą na szatę graficzną, oceniają wzrokiem liczbę użytkowników, a później — EWENTUALNIE — klikną „rejestracja”, żeby nie wspomnieć, że dawno po fakcie, zaczynają ogarniać info o forum, fabule i innych pieprzotach, którymi powinni zająć się na początku. Niemniej, wracając do tematu: jest różnica między 25 użytkownikami, a, przykładowo, 40. I wiem, że false by potrafiło dobrnąć do takowej liczby, bo był moment, w którym przekroczyliśmy 50/60 userów na dzień. Cudne czasy. Wytłumaczę jeszcze pewną kwestię, którą pewnie ktoś chciałby podważyć: OCZYWIŚCIE, że nic by się nie stało, gdyby jedna osoba poszła sobie na niewidok. To nie zrujnuje statystyk, nie padnę na kolana z płaczem. Ale, choć wciąż nie będę padać na kolana, to gdy ta jedna osoba zmieni się w pięć lub dziesięć, trochę mnie to zaczyna drażnić. Bo gdyby wszyscy zeszli z niewidoku, gdyby się pokazali, dali przykład innym, to wszystko też potoczyłoby się inaczej. I taka jest prawda. Za mundurem panny sznurem, czyli jak jeden pójdzie, to znajdą się tacy, co i polezą za nim, nawet nie wiedząc po co i czy ma to sens. Ale polezą.

Mistrzowie Gry: a raczej kwestia administracji. Mogę przekląć? Błagam. Proszę. Mogę? Świetnie. No ja pierdole. Co wyście się tego uczepili? Chcecie czy nie, admin jest jak nauczyciel. Może się zachowywać jak nastolatek, ale to wciąż w/w nauczyciel, z którego bierze się przykład. I tego, niestety, zmienić się nie da. Sam nie znoszę, gdy zwracają się do mnie lepiej, bo szastam panelem na prawo i lewo i jeszcze, nie daj Szatanie, kogoś bym zbanował, bo by mi złamał paznokieć. Ale na dobrą sprawę, lepiej się pokazać, niż ukryć. I nie sądzę, by cokolwiek to zmieniło, hm? Pokażcie się, ludzie was ujrzą, pomyślą sobie: „a, fajnie, są, widać ich, no, no, no”. Koniec. Zresztą, są osoby, które uważają, że admini na niewidoku to... cóż, niezbyt dobre świadectwo dla forum (cytuję tylko). I właściwie się z tym zgadzam. Od razu mówię: nie, nie boli mnie to tak, jak może to wyglądać po moich elaboratach na ten temat. Niemniej, wciąż nie mogę pojąć tej logiki. A ja nie znoszę niemożności zrozumienia czegoś. Jak ktoś wspominał — nie chcesz by patrzyli ci na ręce? Nie wchodź łamane na wyloguj się. I tyle. Twoje konto jest widoczne, wszyscy zadowoleni, ciebie nie ma, ale jesteś. Czyli to samo, ale z dodatkowymi plusami.
Kod:
Wejdą nowi, będą chcieli niewidok i dupa.
Siedzisz na forum, żeby być czy żeby się kryć?
Po to jesteś by się pokazać, a nie by zdobyć kartę szanowanego obywatela—ninja. Takie rzeczy tylko w naruto.

2. Take do mnie pisał, że Lis do niego pisała, że ona chce Alicję. I ja nic przeciwko nie mam. Skoro dzięki temu  fabuła mogłaby ruszyć, to świetnie się składa, co?

Poza tym cały ten temat jest takim pioruńskim, trochę niesprawiedliwym łańcuchem. Alicja → Strażnicy → Organizacje → Alicja → Strażnicy (…). Nie ma Alicji? Kurde, no to i Strażników, i Organizacji, i niczego nie ma! Nie ma choć jednego z tych źródeł, a troszkę psuje się koncepcja. Aby działał cały system, trzeba naoliwić każdy zawias i zębatkę.

Co do organizacji. Problemem jest też to, że... em, o Ghoście się nie wypowiem. Ja nadal nie wiem czym oni są. XD” Ale niech sobie będę i niech prowadzą burdel dalej. Gilb lubi dziwki. Co nie pasuje? Bo patrzcie: Akatsuki jest dobre, WD również jest organizacją dobrą (bynajmniej dla ludzkości). W czym więc problem?

Organizacja dobra bez złej jest bezużyteczna. Świat jest całkowicie neutralny. Bez zła, dobro nie ma co robić. Nie ma czemu zapobiegać, bo nie ma problemu. Jak nie ma problemu, to nie ma skutków. I tak dalej. Ogólnie wychodzi na to, że dobrzy po prostu... są. Istnieją, ale nic poza tym.
Organizacja zła bez dobrej da sobie świetnie radę. I już nawet nie mówię, że ta Wielka I Zła Organizacja Szatanów ma tutaj terroryzować mieszkańców, gwałcić brutalnie, zabijać długo, męczyć boleśnie. Wystarczyłoby coś, co będzie... psocić. Co da pozostałym organizacjom coś do roboty. W porównaniu z organizacją „dobrą”, ta zawsze ma co do roboty, bo to właśnie ona jest takim silniczkiem w całym organizmie.
Poza tym to nie jest wina samej organizacji, a również userów (/prowadzonych przez nich bohaterów). Są złe postacie? No są. Robią coś złego? W gruncie rzeczy nic. I jak tu zapobiegać złu, gdy jest ono tylko samozwańczą jednostką, w gruncie rzeczy bardzo pospolitą i nieszkodliwą?
Mając na myśli zło, nie mam na myśli nie wiadomo czego. To słowo uniwersalne, które użyłem w ramach kontrastu.

Kod:
Mam dziwne wrażenie, że jeśli dalej będzie się ciągnęła farsa z brakami głównej historii to False pozostanie bezpłciowym forum o potworkach w fajnym, barwnym świecie.
O, dokładnie.
Już nawet myślałem o tym, czy by nie dorzucić... nowych motywów? Z drugiej strony, jeżeli nawali się „tysiąc wątków” to i tak nic z tego nie wyniknie. Znów się tylko rozdrobnimy i niczego nie weźmiemy na poważnie. Więc może lepiej wpierw skupić się na głównym temacie, później ewentualnie dodać te poboczne.

Shevan napisał:
Nie rozumiem... ludzie nie chcą zajmować się tymi postaciami czy jak? Bo już nie ogarniam. Może... nie wiem... oddać te postaci jakimś aktywnym użytkownikom? Czy coś?
Nie. To po prostu działa tak, że są to multikonta innych, a jak wiadomo — od wieków istnieje zasada: „mam multi? No to niech schnie~” Możemy się tylko łudzić, że ludzie nabiorą kiedyś swego rodzaju ochoty (?) na prowadzenie większej ilości kont, które będą aktywne. Tym bardziej, gdy biorą się za coś, co aktywne powinno być z samej definicji. A tak to chyba nic z tym nie zrobimy. Można popędzać, ale... tak jak Shet napisała — po co? Siłą nie zmusimy. Po prostu trzeba pokazać: „ej, patrz. Masz co robić! Wojuj, hulaj, droga wolna” i czekać, aż oni to zrozumieją i wezmą sobie głęboko do serducha.

3. Ja się nie wypowiem, bo... się wypowiadam. To znaczy, tak myślę. Wypowiadam się, co nie? *roztrzęsienie pracoholika* Nie no. A tak na serio, zgadzam się. Podpisuję ręką, nogą, głową, ogonem.

Co do patrolu: powiem tak. Mi było... przykro? Odbierzcie to jak chcecie (łał, Gilb ma uczucia... ten pieprzony makiawelista!). Bo chciałem zrobić coś, żeby pokazać, że można. No spójrzcie. Ja zrobię fajną misję na fabule, to wy idźcie za moim przykładem. Taki Mojżesz wersja False. Wyszło na to, że dostałem z buta w ryj, do teraz się podnoszę i na dobrą sprawę, nie kłamiąc, ja już tylko czekam aż oni tam zabiją/pojmą/cokolwiek zrobią z tymi terrorystami, a ja odejdę Gilbertem z Akatsuki, zostawiając to wszystko w cholerę, bo zupa była za słona.
Chcieliście wojny?
Będziecie mieć.

4.
Sheta napisał:
(...) Traktowanie adminów jak roboli do każdej roboty, a co nie wyjdzie - to ich wina. Odrobinę empatii.
Dostałem opieprz parę dni temu, że jestem pracoholikiem. *unosi brew* I może rzeczywiście powinienem zakuć Takanoriego w kajdanki, Shetę wysłać na Atlantydę, sam wleźć do pokoju bez klamek i radźcie sobie sami. Nie chodzi o to, że ja nie chcę robić tego co robiłem dotychczas. Kurde, kocham to. Lubię widzieć, jak ludzi cieszy moja praca, jak czasem powiedzą: „łał, fajnie” albo „no, tym razem nie spieprzyłeś (zbyt mocno)”. To jest taka chora satysfakcja. Pokazanie się od dobrej strony. Gorzej, gdy słyszę, że coś zrobiłem, a efekty tego nie wyszły, jak sobie wymarzyłem. Miało być kolorowo, ale farb zabrakło i na końcu ciągnęły się już tylko szare i czarne smugi. (patrz: patrol Akatsuki; bal halloweenowy; bal zimowy)
I nie uważam, że to jest czyjakolwiek wina. Albo nie. Inaczej. Ponosimy winę za to wszyscy.

Em, żeby nie było, bo zabrzmiałem jak jakiś obsesyjnie uzależniony no-life, dla którego forum jest najważniejsze: nie, nie jestem obsesyjnie uzależnionym no-life`em. Po prostu lubię popisać na forum, prowadzić wątki. Sam widzę, że napisałem to, w stylu:
„— Czy ty uważasz, że jestem, *****, paranoikiem?!
— Nie, nie! Nie uważam, że jesteś paranoikiem!... odłóż nóż”.
Ale... wierzcie mi na słowo. Umiałbym żyć bez tego forum. Nie wchodzę tu, bo muszę. Wchodzę, bo chcę. Bo są tutaj wspaniali ludzie, których lubię, cenię i szanuję. Bo jest fabuła, która mi pasuje, choć pod wieloma względami, widziałem ją zgoła inaczej (i zostawia wciąż wiele do życzenia, ale nie ma rzeczy, której zmienić i udoskonalić nie można). Bo jest atmosfera, do której przysiadam i (zwykle) nie męczę się na tyle, by iść spać z bólem głowy. Bo po prostu wiem, że jest czas, który mogę przeznaczyć na takie drobne przyjemności. Ot, wrócić z pracy, styrany, zjechany, zmęczony i zdruzgotany psychicznie, zasiąść sobie przed komputerem, włączyć forum i napisać post, dzięki któremu nieco się rozluźnię, zabawię, odprężę. To ma dużo wspólnego z punktem piątym. Forum jest dla zabawy. Tak czy nie? No ba, że tak.

5. Lulz, poczułem się, jakbyś piła do mnie. To przez to, że ostatnio do mnie Take dzwonił i pierwsze co to: „weź spasuj, świat się nie kończy jak zostawisz forum na pięć sekund bez niańki”. Oczywiście, nie tymi słowami, ale kontekst ten sam. Nieee no. Jestem za. Znaczy, zgadzam się z tym co napisałaś. Sam muszę spasować. Spoko, spoko, umiem nie zachowywać się jak matka wszystkich matek.



To by było właściwie na tyle. Ogólnie moim zdaniem... te problemy to nawet nie są problemy. Problemem jest sama iskra tego wszystkiego. A to wszystko to tyko skutki. No? Więc czym jest problem? Problemem jest zainteresowanie użytkowników. A raczej totalny brak zainteresowania. Gdyby każdy się spiął i wymyślił po jednej chorobie, jednym lekarstwie i jednym składniku... mielibyśmy już cały pomysł z głowy i szpitale by ruszyły. Gdyby każdy zapisał się do jednej z organizacji lub chociaż ingerował mocniej w fabułę, nie przejmowalibyśmy się tym, że nie mamy nic do roboty. Gdyby każdy wypowiadał się w propozycjach, nie byłoby w ogóle tego tematu.
Ale ja przecież wiem, rozumiem.
To nie cudowna utopia.
To rzeczywistość.
A szkoda.



P.S. Shev, nie tylko ciebie.

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tenebrae
Cienista Władczyni

avatar

Female Dołączył : 28/08/2013
Liczba postów : 54
Godność : Tenebrae Eigengrau
Wiek : Nieokreślony dokładnie, na oko około 16 lat
Rasa : Nocna Mara
Orientacja : Aseksualna
Wzrost i waga : 156,5 cm ; 45 kg
Partner : Brak
Pan/Sługa : Brak/brak
Znaki szczególne : Mało jest takich. Można uznać fioletowe oczy i zazwyczaj czerwone okulary zerówki. Kamienna, niczym niewzruszona twarz też jest w jakiś sposób szczególna.
Aktualny wygląd : Rozpuszczone włosy, czerwone okulary i jej ulubione ubranie. Skórzana torba na ramię typu listonoszka.
Ekwipunek : Książka, notatnik, długopis.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 8:24 am

1. Ja się nawet nie wypowiadam w tym temacie, bo mnie wszystko jedno. Kilka razy używałam niewidoku, bo to jest dla mnie coś normalnego. Na gg siedzę na niewidoku, na skype siedzę na niewidoku, w życiu siedzę na niewidoku >D Nawet się zastanawiałam, czy by może nie przejść na niewidoczny nawet na tym forum, ale po przeczytaniu tego, co się dzieje w tym temacie - dałam sobie spokój. Po coś zrobiono tę opcję, jakby nie była potrzebna, to by od początku nie istniała. Tyle.  Reagujecie na kasację niewidoku, jak internet na ACTA. Ale nie oszukujmy się, przyszłam tutaj dlatego, że widziałam tu życie. Nie zabijajcie tego forum takimi pierdołami. Nie chcesz, żeby inni cię widzieli? To może przedstawię ci definicję forum: "6. w informatyce: forma grup dyskusyjnych w Internecie, służąca do wymiany informacji i poglądów między użytkownikami sieci przy użyciu przeglądarki internetowej". Dlaczego więc się chowasz? I tak będziesz tutaj pisać na fabule, w offtopie i tak dalej. I tak będzie widać twoją obecność. Jeżeli chodzi o multikonta, to też nie rozumiem w czym problem. Statystyki rosną, a na tym się wybiło spectro. Niby mają napisane, że jak nie wchodzisz, to ci usuwają konto. Hahaha~ Moje konto z 2010 roku nadal tam jest i sobie gnije. I tak to było moje jedyne, never again. Na każdym forum zawsze będą takie osoby, które przyjdą, założą kartę, napiszą dwa posty, a następnie powiedzą, że nie mają czasu. Nic się na to nie poradzi. Ja może miałam na dwóch forach multikonta, ale gdy mam dużo postaci na głowie, to wszystkie po jakimś czasie tracą swój kolor. Dlatego też wolę mieć jedną, a porządną, którą zawsze ogarniam i pielęgnuję, jak moje dziecko.

2. Jestem na tym forum zaledwie kilka dni, ale patrzyłam na nie już dosyć długo. Potrzebowałam czegoś równie zaludnionego, jak spectro, ale żeby to nie była ta cholerna spectrofobia. Cóż, nie jest to do końca tabun ludzi, ale da się z kimś popisać i forum żyje. Ja pamiętam jeszcze Funhouse. Boże, co za stare czasy, ale to było to forum, na którym się "wybiłam". Podłapałam skilla w pisaniu i do dzisiaj lubię pbf. Na Funhousie panowała niesamowita atmosfera, świetni ludzie. Jedni pisali na fabule gorzej, inni lepiej, ale nikt nie był pozostawiony w tyle. I co najlepsze, jak MG się nudziło, to mógł ci wpaść z małym eventem fabularnym. Musiałeś się z tym pogodzić, nie ważne, czy chciałeś, czy nie. Ale to zawsze był ten element zaskoczenia, że nie tylko postacie sobie rozmawiają i wykonują jakieś tam między sobą interakcje, ale też otoczenie potrafi ożyć za sprawą MG. Ja widzę i rozumiem, że wszyscy tutaj z kadry nikomu się nie nudzi i pracują na full, żeby wszystko było cacy i aby nikt nie płakał, bo na niego nie zwrócił uwagi ten przebrzydły mg/admin. Myślę, że powinniśmy przestać się skupiać na zdobywaniu jakiśtam śmieciowych artefaktów i bestii, a należy skupić się na fabule, którą powinno kipieć wszędzie. Nie można na razie dodawać nowych rzeczy, jak te stare nadal nie pracują dobrze. Poza tym poważnie zastanawiałam się nad powrotem do Spectro, ale jak zaczęłam czytać te wszystkie nowe informacje TO MI SIĘ MÓZG ZLASOWAŁ. To wszystko musi być proste i nie chodzi o biedną Tenebrae, która nie ogarnia. Piękność leży w prostocie, bo można ją łatwo ogarnąć, gdy coś nie pasi. A jak jest dużo elementów, które oddziałują na siebie, to już jest problem. Dobra, Tene, skoro tyle wiesz i się mądrzysz, to czemu sama się nie zgłosisz? Moja odpowiedź: W sumie? Czemu by nie, ale nie mówię, że dotknę magiczną różdżką i wszystko się naprawi. Tak jak już wspominałam na początku, jestem tutaj dopiero kilka dni, dajcie mi się trochę ogarnąć, a chętnie pomogę. Przynajmniej się postaram. Gilb, ja już idę biegnę zostać na chwilę lekarzem i wymyślać choroby, roślinki i lekarstwa. Tylko, kurde, czekaj >D

3. Ok, w temacie szukania kogoś na fabułę. Ja mam do tego taki stosunek, że patrzę na to, co ktoś inny napisał, ale jak ogłoszenie zamieścił tydzień temu, to już odchodzę wzrokiem. Może to dlatego, że nigdy mi się nie zdarzyło, żebym nie znalazła kogoś do popisania przez cały tydzień? Może. Skoro napisałam, że kogoś poszukuję to:
1. To jest zielone światło dla innych, że jestem gotowa pisać i wejść na fabułę.
2. NIE ZAINTERESOWAŁY MNIE POZOSTAŁE OSOBY. Najwyraźniej nie zgodziłam się na warunki, jakie postawili w swoich ogłoszeniach, tyle.
Osobiście uważam, że wbijanie się komuś do tematu jest najlepszą rzeczą na świecie. Naprawdę! Bo nie wszystko musi być zaplanowane, do cholery. Jednak akurat mi się zachciało zaplanować, dlatego napisałam post w poszukiwaniach. W życiu tak nie ma, że wybierasz sobie z kim chcesz akurat rozmawiać, więc czemu nie miałabym sobie pozwolić tutaj na taki luksus?
Na pozostałe rzeczy poruszone w tym punkcie nie mam odpowiedzi.

4. Nie mam nic do dodania? Wszystko zostało już napisane. Admini też ludzie, należy im się szacunek, tak, jak innym. Admini nie chcą cię udupczyć, tylko chcą, żeby wszystko było dobrze. Nie wszystko musi być ich winą, (bo to wszystko wina Tuska) a także nie zawsze mogą temu zaradzić. Tyle.

5. Nie ma nic gorszego niż dramy i fochy na forum. To właśnie chodzi o to, że mamy wszyscy razem ze sobą działać, żeby ten pbf żył. To wszystko jest (a przynajmniej w założeniu ma być) zabawą, więc dajcie też się pobawić innym. Wkurza cię ktoś? Możesz mu to powiedzieć albo go zwyczajnie olać. Jesteś w internecie, wrzuć na luz. Nie trzeba się od razu spinać i skarżyć jeden na drugiego. "On powiedział, że moja stara pierze w rzece", "A ON POWIEDZIAŁ, ŻE MOJA STARA JEST TAK GRUBA, ŻE NIE MIEŚCI SIĘ W DRZWIACH". To straszne, to naprawdę straszne *kiwa głową z empatią* Ale tak naprawdę ta druga osoba nie zna "twojej starej", więc nie musisz się martwić i sam wiesz, że to nieprawda, co o niej powiedział. Po co więc to wszystko? Czasem niektórzy przeżywają życie w internecie, bo nie mają życia w prawdziwym świecie. Zdarza się, lecz naprawdę warto od czasu do czasu popatrzeć na miasto za oknem, czy jakikolwiek obrazek tam się ma wokół domu. Pomyśleć sobie: "co za pączek faworek" i żyć dalej. Ludzie, róbcie taką atmosferę, żebyśmy kiedyś wspominali te forum z miłym westchnieniem i ciepłym uczuciem w serduszku, a nie odłożyli je gdzieś na półeczkę i nigdy więcej o tym nie rozmawiali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 8:38 am

Tene napisał:
I co najlepsze, jak MG się nudziło, to mógł ci wpaść z małym eventem fabularnym. Musiałeś się z tym pogodzić, nie ważne, czy chciałeś, czy nie. Ale to zawsze był ten element zaskoczenia, że nie tylko postacie sobie rozmawiają i wykonują jakieś tam między sobą interakcje, ale też otoczenie potrafi ożyć za sprawą MG.
O, to jest genialne. Ja kiedyś niemalże na kolanach ludzi błagałem, żeby wpychali się bezczelnie na fabułę jako Mistrz Gry. Po coś tą funkcję ma, yup? Ale z drugiej strony brak nam MG, a wszyscy teraz skupiają się na tych idiotycznych, ciągnących się w nieskończoność misjach. Ja prowadzę jedną misję od roku. Bite dwanaście miesięcy (no, prawie. Za miesiąc stuknie roczek!). Jakby nie można zrobić eventu dla pięciorga ludzi i załatwić pięć zleceń za jednym zama... w sumie o tym nigdy nie pomyślałem. o.o' A takie eventy grupowe zawsze są lepsze niż indywidualne. Ten się potknie, ten się rzuci, tamten się zgubi, łolaboga, nie wiadomo o co chodzi.

Tene napisał:
Myślę, że powinniśmy przestać się skupiać na zdobywaniu jakiśtam śmieciowych artefaktów i bestii, a należy skupić się na fabule, którą powinno kipieć wszędzie.
Podpiszę się. Dlatego dałem stop w zapisach. Ludzie chyba chcą... za dużo tego.

Tene napisał:
Gilb, ja już idę biegnę zostać na chwilę lekarzem i wymyślać choroby, roślinki i lekarstwa. Tylko, kurde, czekaj >D
*czatuje niczym wierne psisko*

Dobra, już nie spamię. Oczywiście, zgadzam się.

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 9:09 am

< bezużyteczny_post=on >
Okay, pozwólcie że odłożę wszystko na bok, żeby skupić się na dla mnie najważniejszej kwestii, a dokładniej tej, która dotyczy fabuły, Alicji i Strażników(i akcji MG). Bo dlatego zarejestrowałam się na forum tworząc postać Arona, szurniętego muzyko-obłąkańca, który swoje życie podporządkował wgłębianiu się w historię Alicji, Otchłani i całego otchłaniowej rzeczywistości, po tym jak chciał chronić jeden z Odłamków przed Czarnymi Rycerzami.
SERIO, WESZŁAM TU DLA FABUŁY. Ale za późno się zorientowałam, że nic za bardzo się nie dzieje. Ale pal licho, i tak jest spoko, ale sens w tym, że no... jednak mogło by się coś dziać. (Hej, Wilku, nie mogę się doczekać, aż wpadniesz, żeby Aron mógł wyniuchać, że Gib jest Strażnikiem Elementu, i dostać z tego powodu zawału serca XP | tylko niech najpierw wpadnie tam jakiś MG i wywali mi stamtąd Fausta, bo bidakowi Internet nawalił i mi jedyny temat gdzie siedzi Aron blokuje.)

Czyli na razie wychodzi na to, że wszyscy się zgadzamy, że lepiej by było jakby tak było, ale i tak nikt nic nie robi. Lol.
< /off >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Take
Niepohamowany Szał

avatar

Dołączył : 03/04/2013
Liczba postów : 2307
GHOST : Zastępca
Godność : Takanori „Kitsune” Nishimura.
Wzrost i waga : 169 cm | 49 kilogramów.
Partner : I told you I`m gonna hold you down until you`re amazed, give it to you till you`re screaming my name, you stupid dog.
Pan/Sługa : - | Gilbert, Prawy, Mio, Leo, 7.
Znaki szczególne : Spaczenie emocjonalne. Szare, kocie oczy i wydłużone, mocne, zaostrzone, zwierzęce kły. Znaki w kanie wytatuowane wzdłuż linii kręgosłupa; duża blizna przecinająca klatkę piersiową. Kilka kolczyków w prawym uchu, a w lewym jeden. Wyraźna blizna pod lewym okiem, ciągnąca się od dolnej powieki do połowy policzka.
Aktualny wygląd : Daylight's End: klik; Nocna Republika (Shetani): klik; misje: klik; Think you're a dragon slayer: klik.
Ekwipunek : Zapalniczka benzynowa, paczka czekoladowych papierosów, w kaburze czarny rewolwer ASG z pełnym magazynkiem (6 naboi), komórka, pieniądze i scyzoryk.
Inne : Niezrównoważony psychicznie skurwiel. I ma widoczną malinkę na szyi...?
Obrażenia : Rozdarty, opatrzony lewy bok; liczne zadrapania na ciele, szczególnie na plecach (czyli good sex, bo Gilbert).
Bestia : Feniks ‒ Andromeda; Reikon ‒ Ryu.
FUNKCJE : Administracyjny Skurwiel; Mistrz Gry; Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 11:10 am


Czyli Take w ostatnich dniach.
Dobra, przyznam, że nie chce mi się za bardzo wszystkiego ogarniać nawet, bo niedawno wstałem, a nadmiar literek dał mi po mordzie, także tylko szybko przewertowałem wzrokiem to, co tam nabazgraliście. Ale pewnie, jak to ja, będę się jeszcze wczytywać. Na początek chcę zacząć od wstawienia elaboratu, z którego wczoraj zrezygnowałem w wypowiedzi w propozycjach. Pewnie niektóre rzeczy mogą porywać się z wypowiedziami reszty, ale pisałem to wczoraj rano, także... BYŁEM PIERWSZY. No to łączę wam to w całość. Oznaczę spoilerem, gdyby jednak komuś się nie chciało tego czytać, bo nie musi.

Spoiler:
 

Nie no, ale naprawdę muszę się do wszystkiego odnosić? Dostałem elaborat Shety przedpremierowo i właściwie zgadzam się ze wszystkim, co jest tam napisane, bo tak niestety ostatnio tu jest. Tak, teraz sam czepiam się, że jest źle, choć czepiałem się, że ludzie się czepiają, że jest źle. So much fun. I Shet już wspomniała, że statystyki forum nie są złe. I wiecie co? Gdy zarejestrowałem się na False ponad rok temu, nie było aż tak wielu użytkowników zalogowanych przez 24h. I BARDZO DOBRZE. Serio. Dla mnie to był duży plus. Nie było ich mało, ale też nie waliło mi po oczach sześcioma linijkami userów, przez co miałem tę świadomość, że mimo wszystko łatwiej będzie się wkręcić. Podawałbym przykłady większych for, na których odechciało się grać po 3 godzinach od rejestracji, jednak nie jestem tu od antyreklamy. Teraz może inaczej się na to patrzy, bo jednak dobrze widzieć, że forum, na którym gram już sporo czasu jednak nie upadło i aktualnie coraz bardziej pnie się do góry, jednak cieszę się, że mogłem zacząć od czegoś mniejszego. Pewnie dlatego teraz ciężko mi się przestawić, jak jest was tutaj tyle.
Po prostu przyznaj, że nie chce ci się rozpisywać, Take.
Jakby kiedykolwiek mi się chciało, rozsądku.
W każdym razie to mój punkt widzenia. Pewnie nie powinienem się wychylać „bo jestem adminem”. Ta, pan i władca się kłania. Ale kiedyś też zaczynałem i nadal jestem takim samym graczem tego forum. No, ale to już chyba kwestia usposobienia, neh. Nevermind.

Cytat :
Ale prawda jest też taka, że od takich pierdoł zaczynają się schody.
Więc dlaczego zaczynamy na nie wchodzić? Już powtarzałem, że tym do niczego nie dojdziemy, bo ludzie skupiają się na rzeczach mało ważnych, które funkcjonują na każdym forum. A jak nie, to chcę na PW linki do for, gdzie w regulaminach zaznaczone jest, że nie wolno robić tego wszystkiego, z czym aktualnie walczymy. Jasne – ograniczenia multikont były, ale po czasie z nich rezygnowano. False także już przez to przeszło, bo było na zasadzie: „A, jest aktywny, a skoro ma pomysł, to niech sobie już założy to kolejne konto”, a później poszedł następny i następny i tak się to niestety kręci. Ale dobra, wiem, że w tej sprawie i tak do nikogo nie przemówię. Ja i Shet nie od dziś siedzimy na forach, więc zwyczajnie wiemy, jak to wygląda. Po prostu ludzie musieliby dostać po dupach i wtedy stwierdzić, że wolą jednak, gdy forum jest postępowe, a nie gdy dyskusje kręcą się wokół czegoś, co w zasadzie nie doprowadza nas do niczego. Możemy sobie tak dyskutować, obrzucać się mięsem, tracić chęci na fabułę przez postrzępione nerwy... w sumie wolę już chyba napisać posta. *zerk na wordpada* ZROBIĘ TO...
... później.

Tak, jestem chamem, że wam tego nie punktuję. No trudno.

Mistrzowie Gry. Sam nim jestem, miałem być od wydarzeń fabularnych, a wyszło, jak zawsze... Czyli prowadzę misje, ale już niedługo. Z tym, ze zwykle robiłem coś, jako MG na prośbę użytkowników. Oczywiście, miałem kilka planów wbicia się na fabułę, jednak ostatecznie wychodziło na to, że w dużej mierze... nie było do kogo się wbijać. Albo pamiętam, że jak Mio kiedyś postanowiła urozmaicić komuś fabułę, to zaraz były wyrzuty, że ktoś stracił wenę. No tak, MG popsuł romantyczny nastrój – so sad. A to z kolei zniechęca do pracy, jednak – pewnie – jak już uda mi się coś wymyślić, to będę chamem i skopię kogoś na fabule, jako hardkorowy koksu w akcji MG, bo właściwie nie ma tu za wiele do gadania. Poza tym powstające choroby też trochę ułatwią sprawę, bo będzie można wprowadzać masową epidemię, dzięki staruszce roznoszącej skażone bułeczki. No, ale tu właśnie też z drugiej strony chodzi o to, że jak ktoś zgłosi się na tego MG, to później nam się zaszywa, choć nie mówię, że wszyscy. Niektórzy nawet robią misje dla ogółu, jednak koniec końców to przycicha. Dobra, trzeba kopnąć ich.... nas w dupy.

Alicja i Strażnicy. Alicję już mamy i chwała Lisowi, że wreszcie postanowiła się za to wziąć. Sam będę ją popędzał do odpisów. A umiem ślęczeć nad okienkiem, byleby tylko wklepywać na klawiaturze: „piszpiszpiszpiszpiszpiszpiszpisz”... Wiadomo, o co chodzi. Może nawet przy odrobinie nieszczęścia będzie musiała mnie posłuchać. A Strażnicy pojawiają nam się i znikają. Ja nawet mam ochotę gdzieś dowalić Take ten cały atak. Doprowadzić kogoś do bólu porównywalnego do płonięcia żywcem, jednak po prostu nie miałem sposobności i inni też nie, bo ostatecznie jakoś tak wychodzi, że wszystko się sypie, ne. No i brakuje nam tu kogoś, kogoś so badass, kto chciałby schwytać wszystkich Strażników i przywrócić całokształt Alicji. Niby mój przyszły Nothing ma mieć takie zastosowanie, jednak jednego Strażnika wciąż było mu brak, bo siłą rzeczy nie pisałbym sam ze sobą. I w sumie dobrze, że Aron to z tym powiązała, jednak jednocześnie szkoda, że jej koncepcja się marnuje, chociaż miejmy nadzieję, że teraz pójdzie już nieco lepiej, a ja naprawdę mogę kogoś ponękać, chociaż – jak zapewne każdy człowiek – mam jakieś wymagania. Tak, w sumie nasze wymagania czasem ograniczają nam pole manewru, ale tak to już jest. W każdym razie... *ustawia budkę Free Hugs Kisses Fuck Pain* A co do wbijania się – zauważyłem, że na ludzkich forach rzadko istniała taka maniera, bo zawsze ktoś się pytał o pisanie. I właśnie jest tu ta rozbieżność, bo niektórzy wolą dłuższe posty i chcą rozmówcę, który także pisze wyczerpująco, inni z kolei wolą się nie rozpisywać, jeszcze innych drażnią błędy i to, że ktoś nie wie, co oznacza czerwony szlaczek pod słowem... Albo postacie, które uważają, że wielka miłość rodzi się po pięciu zamienionych zdaniach. To takie romantyczne, kurna. W każdym razie wszyscy to znamy. Nikt mi nie powie, że nie. Ba! Nawet spotykałem się z przypadkami, w których ludzie szybko chcieli się zwinąć, bo druga postać była dla nich niemiła. Ale po coś się ten charakter w karcie opisuje. Ale dobra, tyle na ten temat.
Albo nie. Takie podsumowanie – żeby coś ruszyło, więcej sumiennych osób musi wyrazić tym zainteresowanie. Z tym, że przeważnie ktoś mówi, że pomoże, później znajduje miliard argumentów, dla których nie może tego zrobić (w tym to, że zupa była za słona) i... resztę sobie dopowiedzcie. ALE... *znowu* I tak dobrze widzieć, że są osoby, które zbierają się grupkami na fabule.

I ja ci dam dziwki, mężu. *łyp* W każdym razie organizacje. Już mi mówiłeś o tej dodatkowej organizacji. Ghostem się zajmiemy... kopnę Shetę. W każdym razie powiedziałem, że stworzenie tej dodatkowej będzie fajnym motywem. Może nawet sam kim... A, nie mam kim. Nieważne. Ale ludzie się mogą na to brać. I będą mieli jakieś drobniejsze cele, bo a to kogoś zaatakują i albo wygrają albo zdziwią się, że jednak nie są takimi kozakami, a to coś okradną, dlatego dobrze będzie, jeśli ta grupka powstanie.

A szpitale i reszta... spróbuję dać coś w medykamentach i tak dalej. Raczej do personelu nie mam tam kogo wrzucić. Take nastawiałby ludziom kości bez znieczulenia, a Noah to... Noah. Ja bym do niego nie poszedł. *kręci głową* W każdym razie widzę, że już ktoś się zgłasza do pomocy, także jesteśmy na dobrej drodze. I WYPOWIADAJCIE SIĘ W KWESTII POPRAWEK RANG, bo znów wyjdzie, że tylko my tam siedzimy, a też chcemy znać wasze zdanie.

Cytat :
*czatuje niczym wierne psisko*
Ty zdradliwy, Brutusie. *unosi brwi* Nie no. To tak na prawie pozytywne zakończenie. ~

Tak, jestem kolejną osobą, która nic nie wniosła. Oh no.

_________________


Mine, motherfuckers.

MY LEVEL OF SARCASM IS TO A POINT
WHERE I DON'T EVEN KNOW IF I'M KIDDING OR NOT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion
Wyśniona Księżniczka

avatar

Dołączył : 03/05/2013
Liczba postów : 456
GHOST : Medyk
Godność : 美桜操美月恋栞蛍さやか甘さ川, względnie Lwiątko bądź 眠る姫君
Wiek : Z wyglądu 15-16~.
Rasa : Zapierdzielająca po cudzych snach? Whatever.
Orientacja : Przedrzeźniaczoseksualna
Wzrost i waga : 148cm/30kg
Partner : Ponoć kociooki Chaos z tęczowym pasemkiem.
Pan/Sługa : `Szefieee~? Kawy~? Rany, Szefie! Tylko pytam, zabierz tę broń!` - Take~. | Tak, tak, Mio by go wytulała, ale nie musi tego ujmować brakiem spacji między wyrazami. Niech idzie być fangirlem gdzieś indziej (T.) - Akira
Znaki szczególne : Mnogość kolczyków w uszach; błękitne włosy; dwukolorowe oczy (lewe błękitne, prawe fioletowe); 3 tatuaże (więcej w informacjach); ...TO MIO, DO CHOLERY~. Całość jest... ugh!
Aktualny wygląd : Będzie w podpisie, geez.
Ekwipunek : W cholerę słodyczy... i jeszcze trochę; telefon komórkowy; klucze do Chatki T... Dwóch Muszkieterów; pluszowy królisio-portfelik z drobniaczkami; malutki, składany wachlarzyk.
Obrażenia : Podłużne blizny na szyi i plecach; ślady po ranie szarpanej na lewym przedramieniu; drobna blizna na prawej łydce.
Bestia : Pegaz ‒ Tsukiyomi.
Multikonta : Jessiątko~... i Shiniątko, wtf.
Fabularnie : Patrol Akatsuki, eeeeyup (albo raczej - posiedzenie z Bobem). | Shetani
FUNKCJE : Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 6:06 pm

Jako, że przez te wszystkie elaboraty sama nie wiem co pisać i tylko bym wszystko powtarzała po co poniektórych (no i nie chce mi się pisać za długo, bo wybieram bandankę na rozpoczęcie roku xD *Mio i ambitne czynności*), to, robiąc niepotrzebny prawie-że-spam i nie wnosząc absolutnie nic nowego...

Podpisuję się pod Take i Shet~.
Ejmen~.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shevan
Cudotwórca

avatar

Male Dołączył : 29/08/2013
Liczba postów : 31
Godność : Jack Rachel
Wiek : Wizualny: 19; Jako potwór: ???
Rasa : Zabawka
Orientacja : Hetero
Wzrost i waga : 180 cm; 56 kg
Znaki szczególne : Czerwone, nienaturalne oczy • czarne skrzydła wydziarane na łopatkach • umięśniony brzuch • zazwyczaj chłodna mina i brak oznak szczęścia •
Aktualny wygląd : Czarne jeansy • Skórzana, czarna kurtka • Biały t-shirt • Szare soczewki • Czarne glany • Naszyjnik z odwróconym krzyżem •
Ekwipunek : Telefon • Fajki • Zapalniczka • Obrzyn • Klucze • Pieniądze • Słuchawki •
Inne : KontaktHistoriaRelacjepierwotna forma
Fabularnie : Ulica z Straganami || ---

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 6:38 pm

W sumie elaboraty wam wyszły pierwszorzędne, ale co po nich? Zamkniemy temat i praktycznie na nic nie zdadzą się nam te mądre zdania? Zapomnimy o tym i powrócimy do naszych zadań? Czyli siedźmy na offtopie, gadajmy o pierdołach, napiszmy posta w propozycjach na temat kolejnych pierdół. Może trzeba podjąć jakieś radykalne środki? Tylko nie zmusimy ludzi do pisania na fabule, jedne co można zrobić to jakoś, coś może pozmieniać? Nie wiem... wcielić w końcu Alicję w życie? I resztę kont specjalnych? Nie wiem, nie wiem, nie wiem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 6:46 pm

Shev, no właśnie dziś była dyskusja z Alicją... która na dobrą sprawę już jest (na niewidoku). A na fabule to ja bym dawał różnego rodzaju bale, wyścigi, koncerty, imprezy i w ogóle. Czyli wolne wydarzenia, na które może przyjść każdy... a jak się zbierze parę osób w jednym miejscu, to wiadomo, że COŚ się dziać będzie, ne?

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arf
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 105
Godność : Arf
Wiek : 752 wedle jego wiedzy, ale wygląda na około 20
Rasa : Monstrum
Orientacja : Heteroseksualny
Wzrost i waga : 201 cm i 97 kg
Znaki szczególne : To chodzący oryginał, od granatowej skóry począwszy, przez rogi, pazury i skrzydła, na oczach przypominających kryształy skończywszy
Ekwipunek : Nóż, trochę pieniędzy, 2 fiolki ze środkami uspokajającymi o bardzo dużej sile działania.
Fabularnie : Wolny
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   Nie Wrz 01, 2013 8:50 pm

Heh, jak zawsze widzę że wszyscy chcą żeby coś zrobić, kilka osób ma jakieś pomysły co do kierunku, ale koniec końców brak ustaleń co kto kiedy i jak. Dlatego Arf ruszy teraz swoją szanowną łepetyną i postara się w ciągu tygodnia naszkicować kilka planów wydarzeń otwartych, może jakieś zdarzenia fabularne o zasięgu globalnym i przedstawi te sprawy Adminom. Jak dobrze pójdzie damy radę rozruszać to bagienko.... Może przyda się do tego Merl?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.   

Powrót do góry Go down
 
Hey, no way out! Czyli bełkotów kilka.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zajebisy Kurnik (czyli dom Nathaira)
» Fetysze - czyli nie bądźmy gorsi!
» Świerszcze w tle, czyli porażające pustki w grupach.
» Charlie Charlotte Mounhabierre, czyli twór bliżej nieokreślony.
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Propozycje i pytania-
Skocz do:  
_______________________