IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aleja Kwitnącej Wiśni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shi'nkahthara
Świeże Mięso

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 25
AKATSUKI : Dowódca
Godność : Shi`nkahthara Ranshimar znany bardziej jako Alistair Silvianni.
Wiek : 23 lata wizualnie.
Rasa : Szach.
Orientacja : Homoseksualny, choć twierdzi, iż aseksualny.
Wzrost i waga : 187 centymetrów wzrostu przy 72 kilogramach wagi.
Partner : Może kiedyś.
Pan/Sługa : Ostatni pan aktualnie jest mumią. A sług nie posiada.
Znaki szczególne : Niebieskie włosy; egipskie rysy twarzy i wygląd oczu.
Aktualny wygląd : Jasnoniebieska koszula, jeansy pasujące kolorystycznie do góry, granatowe trampki z błękitnymi sznurówkami, znak rozpoznawczy Akatsuki na lewym przedramieniu. Włosy związane w wysoki koński ogon.
Ekwipunek : Telefon, pieniądze, długopis, kieszonkowy notatnik, otwierany scyzoryk, łuk i kołczan ze strzałami na plecach. I zapalniczka. Cholera wie po co.
Multikonta : Arthur, Death, Nathaniel, Shann, Vivi, Will
FUNKCJE : Mistrz Gry Akatsuki.

PisanieTemat: Aleja Kwitnącej Wiśni   Nie Sie 04, 2013 6:23 pm

Tu kiedyś będzie opis. Na razie można wiedzieć tyle, że jest to dość szeroka alejka z ławkami i drzewami wiśniowymi posadzonymi w dość równych odstępach.


Pojawili się znikąd i całkowicie niespodziewanie. Alistairowi kręciło się w głowie, tak bardzo, że na początku zachwiał się dość mocno i o mało co nie wywalił. Wsunął palce w grzywkę, która postanowiła znów zaatakować jego oczy, pochylił się nieco, przymykając ślepia. Odetchnął głęboko. Chyba wyrobili się w godzinę, a do tego cudem znaleźli się w miejscu, do którego mieli iść.
- Więc... - zmrużył oczy, prostując się i ogarniając wzrokiem okolicę. - Wszystko ok? - przeniósł wzrok na Keirę, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. Teraz tylko się domyślić, o którą część Ogrodów chodziło jego zastępcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keira
Krwiopijca

avatar

Female Dołączył : 24/05/2013
Liczba postów : 62
AKATSUKI : Łowczyni
Godność : Keira
Wiek : Wizualnie 19 lat
Rasa : Szkarłatny krwiopijca
Orientacja : Heteroseksualna
Wzrost i waga : 172cm i 58kg
Znaki szczególne : Długie kły oraz czarny, kot, dachowiec, który prawie w ogóle nie odstępuje swojej pani
Aktualny wygląd : Złota bransoletka z wzorem księżyca, chusta ze znakiem Akatsuki. (Reszta w podpisie)
Ekwipunek : Scyzoryk, pogięta kartka z planami jakiegoś budynku.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Nie Sie 04, 2013 7:18 pm

Keira poczuła jak żołądek przewraca jej się do góry nogami. Na szczęście nic nie jadła, więc to było tylko złudne poczucie. Przewróciła się na ziemię zaraz za dowódcą. Szybko się podniosła i wypluła ziemię, która dostała się jej do ust. Rozejrzała się wokół. Miejsce wyglądało zwyczajnie. W ogóle nie zauważyła niczego podejrzanego. Może źle podano lokalizację? Podeszła bliżej szacha.
- Ta wszystko dobrze - powiedziała.
Nie była do końca przekonana co mają tutaj robić, skoro nikogo nie było. Spojrzała pytająco na Alistaira. Może on miał jakiś plan?
Krótki, bo krótki, ale nie mam co napisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Pon Sie 05, 2013 9:11 pm

Chwilę później dołączył do nich Gilbert. Jego ogólny stan nie prezentował się zbyt barwnie. Ze skroni, wzdłuż policzka, na brodzie kończąc, osiadła zaschnięta już krew, był ubrudzony czarnym pyłem dymu, oczy lśniły mu nienaturalnie, a liczne cięcia symbolizowały choć lichy skrawek walki. Nawet chusta Akatsuki, dotychczas dumnie prezentująca się na jego ramieniu, teraz wyglądała jak psu z gardła wyjęta.
Zwołałem was, bo sam nie dam rady. Al, odesłałem Arthura do siedziby. Nie nadawał się na patrol. Audrey zajmuje się innym przypadkiem. Powierzyłem jeszcze jedno zadanie Natsume; gdy je wykona, dołączy do nas. Sytuacja u was była spokojna, hm?
W tym momencie zatrzymał się, wbijając spojrzenie w Keirę.
Dobra, idziemy. Im szybciej będziemy mieć to z głowy, tym kolacja pyszniejsza. Macie broń, tak? Słuchajcie, sprawa ma się tak; ataki terrorystyczne zaplanował gość imieniem Borys. Tak przezywał go jego człowiek. Zarzekał się przed śmiercią, że szef szuka „Drzwi”. Myślę, że chodzi o portal, ale nie mam pewności. To banda ludzi, którzy walczą za racje, o których nie mają pojęcia. Wolność, sprawiedliwość, równość – to co zwykle. Wartości bez pokrycia. Borys chce się dorwać do władzy, pod przykrywką pieprzonej cnotki. Podobno takie zamachy były dość częste dwa lata temu w Aisu, rok temu w wiosce nad morzem, w górach zanotowano trzy podobne sytuacje, gdzie chaty dosłownie i w przenośni „wyleciały w powietrze”. Niby kto skojarzyłby to z tą samą sprawą? Ph. Nawet teraz nie wiem, czy to rzeczywiście się wiąże, ale... powiedzmy, ze może, prawda?
Wiśnie jak zwykle koiły nerwy, choć Gilbert marszczył brwi w zdenerwowanym geście. Wiedział, że się potknął w wypowiedzi. Może nikt nie zauważy?
Czego chcą? Nie wiem. Portal to moja teoria, ale w takim razie, dlaczego nie zwrócili się do nas osobiście? Chyba, że nie mieli pojęcia o tym, że jesteśmy w jego posiadaniu. Ale w takim przypadku, czemu od razu nie podali warunków, tylko atakowali, zasłaniając się złymi rządami? Jesteśmy. Całkiem, całkiem.
Zatrzymali się przed... wielkim krzakiem róż. Gałęzie wyginały się, ostre kolce demonstrowały swoje igły, mocna woń kwiatów niemalże drażniła nozdrza. Ale to właśnie w tej plątaninie odznaczało się srebro metalu.
Właz — poinformował, bo przecież sami nie zdaliby sobie sprawy, że to wielkie, okrągłe cholerstwo było właśnie włazem. — To nie są ścieki. Przynajmniej z tego co mi wiadomo. Al, bądź tak uprzejmy — parsknął, obchodząc krzak i schylając się ku jednej z rączek. Mocarzem od siedmiu boleści — niestety — nie był, toteż możliwość odsunięcia ciężkiego wejścia było dla niego niemożliwym.
To podobno ich siedziba, a przynajmniej tymczasowa kryjówka. Nie wiem na ile to prawdziwa informacja. To co? Na trzy? Raz... dwa...

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi'nkahthara
Świeże Mięso

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 25
AKATSUKI : Dowódca
Godność : Shi`nkahthara Ranshimar znany bardziej jako Alistair Silvianni.
Wiek : 23 lata wizualnie.
Rasa : Szach.
Orientacja : Homoseksualny, choć twierdzi, iż aseksualny.
Wzrost i waga : 187 centymetrów wzrostu przy 72 kilogramach wagi.
Partner : Może kiedyś.
Pan/Sługa : Ostatni pan aktualnie jest mumią. A sług nie posiada.
Znaki szczególne : Niebieskie włosy; egipskie rysy twarzy i wygląd oczu.
Aktualny wygląd : Jasnoniebieska koszula, jeansy pasujące kolorystycznie do góry, granatowe trampki z błękitnymi sznurówkami, znak rozpoznawczy Akatsuki na lewym przedramieniu. Włosy związane w wysoki koński ogon.
Ekwipunek : Telefon, pieniądze, długopis, kieszonkowy notatnik, otwierany scyzoryk, łuk i kołczan ze strzałami na plecach. I zapalniczka. Cholera wie po co.
Multikonta : Arthur, Death, Nathaniel, Shann, Vivi, Will
FUNKCJE : Mistrz Gry Akatsuki.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Wto Sie 06, 2013 10:53 am

Spojrzał na drzewa, a potem gdzieś dalej. Fakt, że wyglądało zwyczajnie, ale na ogół to były pozory. Ktoś ci mówi, że miasto jest demolowane, u ciebie się nic nie dzieje, a nagle w tle wybucha sobie bomba. W sumie dobrze, że chociaż ogrody były w miarę spokojne, jak na razie.
- ... i wierzysz, że poszedł? - mruknął do Gilberta. Zaleta bystrego wzroku, szybkiego ogarniania faktów. Wystarczył moment na terenie Akatsuki, żeby zobaczyć, iż blond kurdupel jest w złym stanie, a do tego raczej nie cieszył się na widok Monstrum. - Ale tak. Żadnych Cerberów latających luzem ani olbrzymów porywających bezbronne dziewczynki. Aż dziwne... - zaczął wyglądać na zamyślonego. Zły znak. Bardzo zły znak. Przez te rozmyślania nie usłyszał pierwszych zdań zastępcy, jednak szybko wrócił do rzeczywistości i podążył za Wilkiem. Musiał go słuchać, być przytomnym i nie rozpraszać się jakimiś głupimi sprawami, które na nic by mu się nie przydały. W niebezpiecznej okolicy trzeba było być czujnym.
Napływ informacji od czarnowłosego powodowały włączenie jeszcze szybszego myślenia. Komputerek wewnątrz głowy Alistaira poukładał już wszystko na półkach, stworzył sieć najróżniejszych teorii i te głupsze wywalał do kosza. Mrużąc oczy, Szach nie pozwalał sobie na odpłynięcie do krainy, w którym jego myśli się plątały, a realność stawała się mało ważna. Wbił wzrok w krzak, prawie że robiąc minę "you don't say". Zdołał się powstrzymać i pozostawić na twarzy obojętność oraz lekki uśmiech. Również sięgnął po rączkę, a kiedy rozległo się "trzy", pociągnął za uchwyt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keira
Krwiopijca

avatar

Female Dołączył : 24/05/2013
Liczba postów : 62
AKATSUKI : Łowczyni
Godność : Keira
Wiek : Wizualnie 19 lat
Rasa : Szkarłatny krwiopijca
Orientacja : Heteroseksualna
Wzrost i waga : 172cm i 58kg
Znaki szczególne : Długie kły oraz czarny, kot, dachowiec, który prawie w ogóle nie odstępuje swojej pani
Aktualny wygląd : Złota bransoletka z wzorem księżyca, chusta ze znakiem Akatsuki. (Reszta w podpisie)
Ekwipunek : Scyzoryk, pogięta kartka z planami jakiegoś budynku.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Sro Sie 07, 2013 8:25 pm

Keira widząc, że małe stworzenie się do nich zbliża wytężyła wzrok. Widząc, że to Gilbert idzie w ich stronę oparła się o jedno z drzew. Przyjrzała mu się nieco. Od razu zauważyła, że jego patrol miał jakieś problemy. Słysząc o kolacji zainteresowała się nieco jego przemową. Jednak wątpiła aby i dla niej znalazło się coś smacznego w ich menu. No chyba, że ktoś chętny by się znalazł. Tutaj raczej nie mogła się najeść. Przysłuchiwała się tylko, nic nie mówiąc. Nie wiedziała sensu przerywać tym bardziej, że nic nowego i tak by nie ustalili. Czekała aż monstrum skończy przemowę. W gruncie rzeczy niektóre słowa wymknęły jej się gdyż nie przykładała bardzo dużej uwagi do tego aby się skupić. Obserwowała jak wilk mocuje się z włazem. Przez chwilę zastanawiała się jak wygląda ta cała ich siedziba. Podeszła do towarzyszy aby się temu bliżej przyjrzeć. Na szczęście to nie ona musiała otwierać i mogła sobie spokojnie obserwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Nieudany Eksperyment

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 84
AKATSUKI : Informator
Godność : Natsume „Noah” Okamura.
Wiek : Wizualnie dwadzieścia jeden lat.
Rasa : Wyszczekane monstrum, woof!
Wzrost i waga : 174 cm | 65 kilogramów.
Znaki szczególne : Złote oczy; wydłużone, zwierzęce kły; kompletne lenistwo; trzy srebrne kolczyki w lewym uchu; niemalże wieczne znudzenie wymalowane na twarzy, a poza tym całkiem zwyczajny z niego dupek.
Aktualny wygląd : Szeroka biała koszulka z czarnym nadrukiem, na nią narzucona czarna, skórzana kurtka. Jasnoszare jeansy, czarne trampki z białymi paskami na bokach. Na szyi białe pióro zawieszone na rzemyku; na prawym nadgarstku rzemyki; na lewym ramieniu przepaska organizacji.
Ekwipunek : Paczka wiśniowych papierosów, zapalniczka benzynowa, komórka, jakieś klucze, drobniaki w kieszeniach i w zasadzie to wszystko, co mu do szczęścia potrzebne.
Fabularnie : Patrol Akatsuki | Frost.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Pią Sie 16, 2013 12:28 pm

„... staw się jak najszybciej...”
Jak najszybciej... zaraz wypluję płuca.
Jego tempo nie było zachwycające, ale starał się, jak mógł. Właściwie powinien zadbać o swoją kondycję właśnie na takie niefortunne wypadki, ale nawet on nie przewidział, że coś takiego w ogóle może nastąpić. Jeszcze po tylu latach życia w względnym spokoju, który pozwolił mu na rozleniwienie się. Ale dziś zmusił się do przekroczenia swoich limitów, aby znaleźć się we wskazanym miejscu, choć przyprawiło go to o niezbyt dobre samopoczucie.
Wiesz, potrzebujesz kursu uprzejmości ― nieco zdyszany głos rozbrzmiał tuż za plecami zebranych. Nie było wątpliwości, że jasnowłosy zwracał się właśnie do Gilberta, choć to nie była odpowiednia pora na sprzeczki i żywienie urazy. I tak dobrze, że w ogóle się tu zjawił, skoro przez większą część drogi rozważał wycofanie się, biorąc pod uwagę to, jak kiepsko został potraktowany. Jednak wreszcie mógł się na coś przydać, prawda? Miał broń i nieco poszerzył liche szeregi zebranych tu. Zapewne nikt z nich nie wiedział, z jaką grupą przyjdzie im się zmierzyć. Noah z kolei miał szczęście, że jeszcze ich tu zastał. Kilka minut dłużej, a nie miałby pojęcia, gdzie trafić. No, bo kto by przewidział, że właz nie był pułapką?
W każdym razie odstawiłem twoją siostrę na miejsce. Bob się nią zajmie, choć jak zwieje stamtąd, to od razu zaznaczam, że za to nie odpowiadam. Nie moja wina, że sam nie potrafisz jej przypilnować ― wzruszył mimowolnie barkami. Poza tym dalej nie pojmował idei zgarniania sobie przybranego rodzeństwa. Wyglądało na to, że nic dobrego z tego nie wynikało. ― I to tutaj, ta? ― rzucił, już urywając temat, choć miał ochotę napomknąć coś o tym, że kazał przykuć Mio do krzesła, bo prawie odgryzła mu rękę, a takich nie powinno trzymać się na wolności. Przez chwilę wpatrywał się w unoszony przez nich właz, ale zaraz złote ślepia w końcu przemknęły po reszcie, zaś jemu nie pozostało nic innego, jak tylko czekać na kolejne polecenia, które niekoniecznie mu odpowiadały. Nic dziwnego, skoro gdzieś w nim ciągle siedziała natura dzikiego zwierzęcia, które za nic nie chciało być trzymane na uwięzi. Nawet, jeśli ta była niewidzialna.

Stwierdziłem, że już nim tu wbiję, żeby później się nie przedłużało, neh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Pon Sie 26, 2013 9:00 pm

Nie. I ty również nie. Pogratulować nam wiary w cuda – mruknął pod nosem, z delikatnym, choć wyczuwalnym przekąsem. Nie to, że w każdej kwestii był na „nie”. Zwyczajnie wiedział jednak, że cokolwiek powie Arthurowi, on zrobi dokładną odwrotność rozkazu. Na złość? Może chciał pokazać, że potrafi więcej, niż inni zakładali? Czymkolwiek by to jednak nie było – taki już jego zakichany urok. Niektórzy tak po prostu mają. Spokojnie powiesz „A”, a oni wściekle odkrzykną ci „B”, zmieniając całą sytuację w istny koszmar. Zabawne, że takich ludzi było naprawdę sporo. W tym Natsume, który po zjawieniu się, od razu rzucił jakimś wspaniałym tekstem, nie fatygując się zbytnio do pomocy. Wilczy zacisnął zęby wraz ze słowem, które opuściło jego gardło. Sławetna trójka okazała się dla jego zbolałych mięśni dość nieprzyjemnym zwiastunem nieuniknionej czynności.
BACH!
Pokrywa trzasła o ziemię, piach delikatnie uniósł się i niczym mgła opadł zaraz na dół, brudząc delikatnie buty najbliżej stojących. Dziura w ziemi prowadziła do czarnego oka otchłani.
Nie widać dna – zauważył trafnie Gilbert, pochylając się nieco nad przepaścią i zaglądając do środka. Wyprostował się dopiero, gdy usłyszał znajomy głos.  Z drewnianym mechanicznym odruchem, zwrócił twarz ku Okamurze.
„Wiesz, potrzebujesz kursu uprzejmości”.
Witamy, Sherlocka. Gdzie zgubiłeś Watson, detektywie? – Uniósł brwi w górę, by po chwili uśmiechnąć się delikatnie. – Cieszę się, że jesteś. Idź pierwszy  – rzucił zdecydowanie pogodniej, wskazując otwartą ręką totalną pustkę w ziemi. Na upartego i strachliwego, można nawet uznać, że tego dna rzeczywiście nie było, a po wejściu do środka, wpada się w przeraźliwą, nie mającą końca pustkę, która połyka ciało i wyłącza zmysły, doprowadzając do szaleństwa.
Nagle Salvatore rozłożył ręce i cmoknął z salwą rezygnacji.
Żartowałem. Pójdę pierwszy. Zawsze chciałem wdepnąć w takie bagno – dodał, niespełna sekundę później unosząc buta, który... naparł na twardą powierzchnię pierwszego schodka. „Och”, które wyrwało się Gilbertowi z gardła, towarzyszyło grymasowi, wpełzającego na usta młodzieńca. Parę razy uderzył podeszwą o materiał, z którego zostały zbudowane schody, a później, kręcąc się serpentyną ruszył w dół, w pewnym momencie schylając głowę, by przypadkiem nie zahaczyć nią o sufit.
W środku było przede wszystkim chłodno – jak w każdych podziemiach. Długi tunel rozciągał się naprzód. Wąskie ściany, niewysoki sufit (Alistairowi radzę pochylić głowę...). A to wszystko w totalnej czerni. Wystarczyło zagłębić się ledwo dwa czy trzy metry w środek podziemnego korytarza. Salvatore zamrugał parokrotnie, zmrużył ślepia, przetarł je grzbietem ręki, aż w końcu z rezygnacją stwierdził, że czegokolwiek by nie zrobił, nie uda mu się dostrzec czegokolwiek.
Domyślam się, że nie macie żadnych... latarek? – zapytał półszeptem, oglądając się za siebie, jednocześnie zwracając się przodem ku schodzącym. Słaby snop światła przebijał się przez kręcone schody, z powierzchni, ale na dobrą sprawę, w dalszych etapach, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Chłopak z rezygnacją ponownie rozłożył ręce na boki. – To co? Kto chce iść pierwszy?

    Kolejność:
    * Alistair.
    * Keira.
    * Noah.
    * Gilbert (MG).
    Każdy ma maksymalnie 24 godziny na odpis, inaczej zostanie pominięty, z możliwością dołączenia w następnej kolejce. Nie będę jednak ukrywać, że wolałbym, aby każdy z was zabrał się za odpis od razu, jak wejdzie na forum i będzie mieć takowe możliwości. Patrol nie może się ciągnąć w nieskończoność.

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi'nkahthara
Świeże Mięso

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 25
AKATSUKI : Dowódca
Godność : Shi`nkahthara Ranshimar znany bardziej jako Alistair Silvianni.
Wiek : 23 lata wizualnie.
Rasa : Szach.
Orientacja : Homoseksualny, choć twierdzi, iż aseksualny.
Wzrost i waga : 187 centymetrów wzrostu przy 72 kilogramach wagi.
Partner : Może kiedyś.
Pan/Sługa : Ostatni pan aktualnie jest mumią. A sług nie posiada.
Znaki szczególne : Niebieskie włosy; egipskie rysy twarzy i wygląd oczu.
Aktualny wygląd : Jasnoniebieska koszula, jeansy pasujące kolorystycznie do góry, granatowe trampki z błękitnymi sznurówkami, znak rozpoznawczy Akatsuki na lewym przedramieniu. Włosy związane w wysoki koński ogon.
Ekwipunek : Telefon, pieniądze, długopis, kieszonkowy notatnik, otwierany scyzoryk, łuk i kołczan ze strzałami na plecach. I zapalniczka. Cholera wie po co.
Multikonta : Arthur, Death, Nathaniel, Shann, Vivi, Will
FUNKCJE : Mistrz Gry Akatsuki.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Wto Sie 27, 2013 1:20 pm

Uśmiechnął się lekko, choć jakby od niechcenia. Widział zdecydowanie zbyt wiele rzeczy, żeby wierzyć w cuda, jednak gdyby Łowca naprawdę raz zrobił tak, jak mu kazano - dałoby się to cudem nazwać. Ale nie ma tak łatwo. Chodzą po świecie istoty posłuszne i takie, które nie kiwną palcem, jeśli coś im powiesz. I mnóstwo innych istot o różnych stężeniach tych dwóch głównych gatunków.
Wystarczyło, że otworzyli właz i Alistair jedynie zerknął w dół. Cofnął się, wstrzymując oddech na moment. Patrzył na miejsce, gdzie zaraz mieli zejść z miną jednocześnie obojętną i lekko wystraszoną. Cień przerażenia był jednakże tak znikomy, że trzeba by było się mocno przypatrzeć. Przełknął ślinę i odetchnął głęboko. Ciemno, zapewne ciasno, bez żadnych okien. Jeśli wierzyłby w piekło, to tak właśnie by je zdefiniował. Nie mógł sobie teraz pozwolić na okazywanie słabości. Był przywódcą, tak? Jaki przywódca boi się jakichś śmiesznych kryjówek? Taki, który ma klaustrofobię. A jakby jej było za mało, to jeszcze pnigofobię. Poprawił łuk tak, żeby o nic nie zahaczył i czekał, próbując jakoś się uspokoić. Bo co mu przecież może zrobić jakiś ciemny, ciasny korytarz, który znajdował się za spiralą schodów? To tylko poustawiane na sobie kamienie. Dokądś prowadziły i musieli tam dotrzeć.
Kątem oka dostrzegł coś, czego widzieć nie powinien, bo nie istniało. Odwrócił lekko głowę w stronę przeciwną niż wszyscy stali. Prychnął cicho, zmrużywszy oczy. Akurat wtedy, gdy Gilbert mówił coś o Sherlocku. Przywidzenie rozwiało się, jednak niebieskowłosy dobrze wiedział, że w najbliższych minutach może nie być lekko. Spojrzał ponownie na dziurę pod krzakiem. Przywołał na dziwnie pobladłą twarz delikatny uśmiech. Wyobraźnia powiedziała mu, żeby przypomniał sobie swoje pierwsze chwile, w których uświadomił sobie, że żyje. Też było ciemno, ciasno i nieprzyjemnie. A jednak dał radę się stamtąd wydostać.
Ruszył w dół zaraz za Wilkiem, dość mocno się pochylając. Starał się oddychać spokojnie, równo, nie zdradzać oznak lęku. Po dotarciu na sam dół i pytaniu ciemnowłosego, sięgnął do kieszeni. Przegrzebał cały bajzel, jaki tam miał i wydostał zapalniczkę. Pstryknął nią dwa razy. Bez efektów. Dopiero za trzecim pojawił się jasny płomyk.
- Ja mam tylko to - stwierdził cicho, spoglądając gdzieś na ścianę, żeby tylko nie pokazać źrenic. Strach był na razie widoczny tylko w nich. - Ale chyba nic to nie da.
Również odwrócił się do schodów, trzymając zapalniczkę tak, by nie oświetlała zbytnio jego twarzy. Dopiero po chwili znów zerknął na zastępcę.
- Ja mogę - stwierdził takim głosem, jakby właśnie podawał godzinę. - Ale to tylko propozycja, olejcie ją~.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keira
Krwiopijca

avatar

Female Dołączył : 24/05/2013
Liczba postów : 62
AKATSUKI : Łowczyni
Godność : Keira
Wiek : Wizualnie 19 lat
Rasa : Szkarłatny krwiopijca
Orientacja : Heteroseksualna
Wzrost i waga : 172cm i 58kg
Znaki szczególne : Długie kły oraz czarny, kot, dachowiec, który prawie w ogóle nie odstępuje swojej pani
Aktualny wygląd : Złota bransoletka z wzorem księżyca, chusta ze znakiem Akatsuki. (Reszta w podpisie)
Ekwipunek : Scyzoryk, pogięta kartka z planami jakiegoś budynku.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Wto Sie 27, 2013 7:36 pm

Jak tylko właz został usunięty, zerknęła na tunel. Nie zachwyciło ją to, że jest taki mały i ciemny. Nie cierpiała się przeciskać przez takie pomieszczenia, gdzie mogło się roić od pająków. Na samo wspomnienie o tych stworzeniach przeszedł ją dreszcz. Widząc, że dwie osoby już weszły ona postanowiła zrobić to samo. Postawiła stopę na pierwszym stopniu. Nic niepokojącego się nie zdarzyło, więc zeszła spokojnie zaraz za resztą. Odetchnęła jak tylko znalazła się na dole. Rozejrzała się wokół siebie. Miała dobry wzrok, ale ledwo co widziała. Oczywiście zapachy też nie należały do najpiękniejszych. Przysunęła się bliżej ściany, aby zrobić więcej miejsca. Słysząc pytanie przeszukała swoje kieszeni. Niczego po za scyzorykiem nie znalazła. On raczej nie mógł się przydać do zapalenia światła.
- Ja niczego takiego nie mam.
Przeszła kilka kroków, aby wybadać czy czegoś lub kogoś nie ma w pobliżu. Niczego nie napotkała, a tym bardziej nie poczuła, więc chyba nie było się czego bać.
- Dobra to ja mogę iść pierwsza, po co przedłużać.
Irytowało ją stanie w jednym miejscu i czekanie kto na to kto pójdzie. Ruszyła przed siebie niezbyt szybkim tempem. Wolała uważać i na nic nie wpaść tym bardziej, że za jasno to nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Nieudany Eksperyment

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 84
AKATSUKI : Informator
Godność : Natsume „Noah” Okamura.
Wiek : Wizualnie dwadzieścia jeden lat.
Rasa : Wyszczekane monstrum, woof!
Wzrost i waga : 174 cm | 65 kilogramów.
Znaki szczególne : Złote oczy; wydłużone, zwierzęce kły; kompletne lenistwo; trzy srebrne kolczyki w lewym uchu; niemalże wieczne znudzenie wymalowane na twarzy, a poza tym całkiem zwyczajny z niego dupek.
Aktualny wygląd : Szeroka biała koszulka z czarnym nadrukiem, na nią narzucona czarna, skórzana kurtka. Jasnoszare jeansy, czarne trampki z białymi paskami na bokach. Na szyi białe pióro zawieszone na rzemyku; na prawym nadgarstku rzemyki; na lewym ramieniu przepaska organizacji.
Ekwipunek : Paczka wiśniowych papierosów, zapalniczka benzynowa, komórka, jakieś klucze, drobniaki w kieszeniach i w zasadzie to wszystko, co mu do szczęścia potrzebne.
Fabularnie : Patrol Akatsuki | Frost.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Sro Sie 28, 2013 8:52 am

Uniósł brwi, by zaraz po tym ściągnąć je w nieprzychylnym wyrazie, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że pomimo uśmiechu, który wpełzł na usta Wilczego, ten zwyczajnie starał się zrobić mu pod górkę. Jak zwykle zresztą, a przecież Noah absolutnie niczym sobie na to nie zasłużył. To on powinien się czepiać, że czarnowłosy w dość nieuprzejmy sposób zostawił go już przy pierwszym spotkaniu, pomimo tego, że ich rozmowa jakoś się kleiła. Dlaczego teraz zachowywał się, jak pan wszechświata? Trochę szacunku dla... wyższych.
Daj spokój, Natsu. Przecież sam go nie masz.
Nie ma mowy ― odparł pewnie, ani trochę nie przejmując się obecnością pozostałych i tym, że źle może wyjść na swoich kaprysach. Jednakże Okamura był stoma siedemdziesięcioma czterema centymetrami kompletnego braku wyczucia i przejęcia dla tego, co powiedzą inni, toteż zamierzał hardo bronić swoich racji. Niemniej jednak podszedł nieco bliżej, na tyle, by zobaczyć czy –zgodnie z tym, co Gilbert wspomniał wcześniej – dna faktycznie nie było widać. Na twarz blondyna wstąpił jeszcze bardziej markotny wyraz, którego pojawienia się nawet nie trzeba było wyjaśniać. ― Nie będę się wychylał przy pierwszej takiej akcji, sam rozumiesz. To, że ty lubisz ściągać na siebie kłopoty nie znaczy, że wszyscy inni też je uwielbia--
„Żartowałem.”
Złote oczy uważniej przyjrzały się czarnowłosemu.
No masz! Też to potrafisz? Już zwątpiłem.
Nie odezwał się jednak już ani słowem w tym temacie. Przyglądając się pierwszemu krokowi postawionemu ku nieprzeniknionej ciemności. I... kto by spodziewał się, że pójdzie tak łatwo? No tak – oprawcy. Skoro była to ich baza, zapewne żaden z nich nie urządzał sobie kamikadze, żeby sprawdzić czy przeżyje skok w dół. A może to był jakiś test? „Możesz do nas dołączyć, jeśli się nie zabijesz.” Hurrey.
Jasnowłosy pokręcił głową, odrzucając od siebie podobne wizje. Nim się spostrzegł, ostatnia z trzech głów, powoli zaczęła znikać już w ciemnym dole. Zaraz ruszył się z miejsca i także wszedł do środka, powoli i ostrożnie. Wystawił rękę przed siebie, na wszelki wypadek, gdyby miał na kogoś wpaść, bo było całkiem możliwe, skoro nic nie widział. Równie dobrze mógł zawiązać sobie opaskę na oczach. Zaczął przeszukiwać kieszenie, by ostatecznie wygrzebać z jednej z nich telefon komórkowy, dokładnie w momencie, w którym Wilk spytał o jakiekolwiek źródło światła, wyświetlacz częściowo udostępnił większe pole widzenia, choć jasność ustawiona na poziom maksymalny na pewno nie wróżyła dobrze dla baterii. Jednak teraz nie miał nawet głowy do tego, by się tym przejmować, a przynajmniej mógł częściowo zobaczyć towarzyszy. Zabawne, że wszyscy palili się do tego, by być pierwszymi.
To ja będę pierwszy na końcu ― jak hipstersko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Czw Sie 29, 2013 12:32 am

| Kurna, idzie post wszech czasów. xD |


Gilbert zmrużył ślepia, gdy rozbłysł płomień zapalniczki i ekran telefonu komórkowego. Aż dwie rzeczy. I aż dwie, które gówno dawały. Nikt jednak nie powinien był marudzić, bo jak od wieków wiadomo – lepszy rydz, niż nic. Z drugiej strony nie robiło to absolutnie żadnej różnicy. Wokół sceneria otoczenia niespecjalnie się zmieniała. Być może czasem nad głowami wyrastał jakiś korzeń, a pod stopę wskoczył szary kamień, ale prócz tych niewielkich ewenementów, wciąż było przede wszystkim ciemno.
Ostry mrok wdzierający się we wszystkie zakamarki i cisza przerywana jedynie ewentualnym, głębszym oddechem czy szurnięciem buta. Oba te czynniki razem dawały obraz nieprzyjemnej, niezdatnej do życia nory, od której stworzenia z powierzchni (takie jak cała czwórka tutaj zgromadzonych), trzymają się z daleka.
Krok. Krok. Krok.
Zapach gleby.
Krok. Krok. Krok.
Tutaj sufit był niżej.
Krok. Krok.
Nie, nie, nie. Chwila.
Ściana dosłownie wyrosła Keirze przed nosem. Z prawej strony tunel ciągnął się dalej swoją monotonną drogą. Z lewej zaś drzwi. Twarde, solidne drewno wyróżniało się na tle nierównych ścian ziemi i falowanego sufitu nad głowami czwórki łowców. Co ciekawe, dookoła drzwi przedostawała się słaba oświata, a za nimi toczyła się właśnie zażarta rozmowa na wszelakie tematy. Pogrubione głosy przedostawały się przez szpary między drewnianymi deskami i docierały do uszu skrytych w ciemności nieproszonych gości.
Słowa zmodyfikowane, nie dające się skleić w żadną logiczną całość.
Ale ktoś tam był. Nie, moment! Było ich co najmniej dwóch. Chwila. Jednak trzech. Zdecydowanie, co najmniej trójka. Kłócili się zażarcie, niczym wyszczekane do granic możliwości psy. Zdawać się mogło, że za tymi drzwiami (które, skądinąd, łatwo można otworzyć) istnieje nowe, bogatsze w stworzenia życie. Zupełna odwrotność podziemnych tuneli...

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi'nkahthara
Świeże Mięso

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 25
AKATSUKI : Dowódca
Godność : Shi`nkahthara Ranshimar znany bardziej jako Alistair Silvianni.
Wiek : 23 lata wizualnie.
Rasa : Szach.
Orientacja : Homoseksualny, choć twierdzi, iż aseksualny.
Wzrost i waga : 187 centymetrów wzrostu przy 72 kilogramach wagi.
Partner : Może kiedyś.
Pan/Sługa : Ostatni pan aktualnie jest mumią. A sług nie posiada.
Znaki szczególne : Niebieskie włosy; egipskie rysy twarzy i wygląd oczu.
Aktualny wygląd : Jasnoniebieska koszula, jeansy pasujące kolorystycznie do góry, granatowe trampki z błękitnymi sznurówkami, znak rozpoznawczy Akatsuki na lewym przedramieniu. Włosy związane w wysoki koński ogon.
Ekwipunek : Telefon, pieniądze, długopis, kieszonkowy notatnik, otwierany scyzoryk, łuk i kołczan ze strzałami na plecach. I zapalniczka. Cholera wie po co.
Multikonta : Arthur, Death, Nathaniel, Shann, Vivi, Will
FUNKCJE : Mistrz Gry Akatsuki.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Pią Sie 30, 2013 9:46 am

//Kompletnie nie wiem, co pisać...//

Wzruszył lekko ramionami, gdy Keira stwierdziła, iż ruszy pierwsza. Poszedł zaraz za nią, uważając, żeby nie przyjarać nikomu włosów. Może i ogień dawał tyle, co nic, ale jakoś sprawiał, że Szach czuł się lepiej. Dużo lepiej niż w całkowitych ciemnościach. Mimo to, nadal miał wrażenie, jakby ściany zbliżały się do tego niewielkiego wężyka śmiałków, którzy zapuścili się gdzieś w podziemia, choć to jedynie sklepienie momentami było niżej, zmuszając niebieskowłosego do pochylenia się jeszcze mocniej. Czasami nienawidził swojego wzrostu. Naprawdę.
- To jak? Wbijamy czy zwiedzamy dalej? - zapytał szeptem, gasząc zapalniczkę, która i tak zaczynała wyglądać, jakby za chwilę miała paść. Nie był wojownikiem, tylko tropicielem, a gdyby był sam, na pewno nie próbowałby się dostać do pomieszczenia. Dlatego nigdy nie posyłało się go na pierwszy front. Poza tym, zawsze miał problem z wyborami. Automatycznie zaczynał znajdować plusy oraz minusy i wyobrażał sobie wiele możliwych konsekwencji, które mogłaby za sobą pociągnąć wybrana opcja. Spojrzał na krwiopijczynię, która aktualnie stała najbliżej drzwi. Nie był pewny, czy nie stwierdzi, że faceci za nią to cykory i czy nie wpadnie do środka jak jakiś huragan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keira
Krwiopijca

avatar

Female Dołączył : 24/05/2013
Liczba postów : 62
AKATSUKI : Łowczyni
Godność : Keira
Wiek : Wizualnie 19 lat
Rasa : Szkarłatny krwiopijca
Orientacja : Heteroseksualna
Wzrost i waga : 172cm i 58kg
Znaki szczególne : Długie kły oraz czarny, kot, dachowiec, który prawie w ogóle nie odstępuje swojej pani
Aktualny wygląd : Złota bransoletka z wzorem księżyca, chusta ze znakiem Akatsuki. (Reszta w podpisie)
Ekwipunek : Scyzoryk, pogięta kartka z planami jakiegoś budynku.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Pią Sie 30, 2013 5:39 pm

Takie chodzenie było dojść nudne i niezbyt przyjemne. Światło latarki i zapalniczki niewiele dawały tym bardziej, że ona szła z przodu. Nagle poczuła, że jej stopa wpadła na jakąś ścianę. Czyżby ślepa droga? Dziewczyna odwróciła się aby sprawdzić czy wszystko w porządku. Zauważyła, że reszta się także zatrzymała. Zauważyła jakieś drzwi. Było słychać głośną rozmowę. Najwyraźniej ludzie w tamtym pokoju się o coś kłócili lub głośno wymieniali swoje poglądy, co raczej było wątpliwe. Keira spojrzała pytającym wzrokiem na Shi oraz wilka. To oni mieli podjąć decyzję, w którą stronę iść. Mogli równie dobrze udać się dalej korytarzem, który nie wiadomo gdzie prowadził. Pomysłów było wiele. Wejście tam i udawanie przed tymi ludźmi, że się zgubili był bez sensowny tak samo jak wjazd do pomieszczenia i rzucanie się na nich. Nigdy nie wiadomo co tam może być. Równie dobrze takim zachowaniem mogli zawiadomić resztę. Wampirka oparła się o ścianę, nasłuchując rozmowy. Chciała wyłapać jakieś słowa, ale wszystko było tak chaotyczne, że nic z tego nie zrozumiała. Przyjrzała się drzwiom. Dało się je łatwo otworzyć. Albo tamci byli zbyt naiwni i głupi aby przewidzieć to, że ktoś może tam wejść lub mieli pewność, że nikt stamtąd nie wyjdzie. Zostały cztery warianty, iść dalej, zostać i spróbować podsłuchać co się tam dzieje oraz zawrócić się, co by było chyba najgłupszym pomysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Nieudany Eksperyment

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 84
AKATSUKI : Informator
Godność : Natsume „Noah” Okamura.
Wiek : Wizualnie dwadzieścia jeden lat.
Rasa : Wyszczekane monstrum, woof!
Wzrost i waga : 174 cm | 65 kilogramów.
Znaki szczególne : Złote oczy; wydłużone, zwierzęce kły; kompletne lenistwo; trzy srebrne kolczyki w lewym uchu; niemalże wieczne znudzenie wymalowane na twarzy, a poza tym całkiem zwyczajny z niego dupek.
Aktualny wygląd : Szeroka biała koszulka z czarnym nadrukiem, na nią narzucona czarna, skórzana kurtka. Jasnoszare jeansy, czarne trampki z białymi paskami na bokach. Na szyi białe pióro zawieszone na rzemyku; na prawym nadgarstku rzemyki; na lewym ramieniu przepaska organizacji.
Ekwipunek : Paczka wiśniowych papierosów, zapalniczka benzynowa, komórka, jakieś klucze, drobniaki w kieszeniach i w zasadzie to wszystko, co mu do szczęścia potrzebne.
Fabularnie : Patrol Akatsuki | Frost.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Sob Sie 31, 2013 9:06 am

Zatrzymał się w momencie, gdy do jego uszu dotarł jakiś niezrozumiały bełkot. Uniósł telefon, by częściowo zorientować się w sytuacji, jednocześnie znajdując się w odległości jakichś dwóch kroków od nich. W słabym świetle wyświetlacza telefony, wciąż widział jedynie zarysy głów, ale tym razem także drzwi, które – zapewne na całe szczęście – nie otworzyły się. Przynajmniej jeszcze. Nie zmieniało to faktu, że skoro oni słyszeli, co działo się wewnątrz tajemniczego pomieszczenia, to także mogli zostać usłyszani, choć krzyczenie zapewne nie ułatwiłoby tego nieznajomym. Możliwe, że istniała szansa, że drzwi, które mieli przed sobą nie były w aż tak kiepskim stanie, by wydawać z siebie nieprzyjemne skrzypienie przy obracaniu się zawiasów, jednak... wyraźnie nikt nie pofatygował się o to, by to sprawdzić.
Świetnie. Pogapmy się na siebie znacząco. To na pewno doprowadzi do postępów w tej akcji.
Trochę brakowało mu tego, że nie mógł aktualnie wymachiwać rękami i zrównać wszystkich z ziemią. Po ironizować, jak to on, kiedy uznawał, że coś było zwyczajnie bez sensu. Ze zrezygnowaniem wypuścił powietrze ustami i mimowolnie wywrócił oczami, które niemalże kończąc zataczane koło wreszcie dostrzegły także drugą drogę. Na moment przytrzymał telefon zębami, by sięgnąć do kieszeni po otrzymaną broń, której kliknięcie oznajmiło, że została odbezpieczona. Zgodnie z instrukcjami Bob'a. Chwycił telefon w lewą rękę, w prawej wciąż dzierżąc broń, dla bezpieczeństwa na razie nie trzymając na razie palca na spuście. Ten ruch i tak nie wymagał od niego większego wysiłku. Gdyby przyszło mu się bronić, zapewne zrobiłby to szybko. Przynajmniej tak mu się wydawało.
Zabiłbyś człowieka, Natsu?
Cholera, nie wiem.
Sprawdzę korytarz ― rzucił szeptem, który najpewniej i tak ułożył się w składne słowa jedynie dla osoby, która stała najbliżej niego. Wreszcie jednak, nie czekając nawet na pozwolenie, prześlizgnął się po cichu obok grupy i ruszył wgłąb korytarza – powoli i przede wszystkim bardzo cicho. Właściwie w tej chwili zachowywał się, jak kot. Z tym, że zapewne brakowało mu tej swoistej odwagi drapieżnika. Cały czas rozglądał się uważnie i trzymał się możliwie, jak najbliżej jednej ze ścian.
Taś, taś, kurwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Nie Wrz 01, 2013 6:16 pm

| Staph. Taka rada: róbcie coś, żebym nie musiał wam wszystkiego wykładać na srebrnej tacy. Daję wam drzwi i kłócących się ludzi, to wiadomo, że trzeba coś z tym zrobić. No cokolwiek. Przecież bym was nie zabił przy pierwszej okazji. To patrol, a nie mordobicie. Mogliście tam wleźć, mogliście spróbować podsłuchać (punkt dla Keiry, pyś), mogliście iść dalej... byle nie stać w miejscu i nie patrzeć się na siebie z miną zbitego z tropu człowieczka. Naturalnie, nie mam wam nic do zarzucenia, nic za złe. Żebyście zaraz nie myśleli, że robicie coś źle. Ale więcej wiary w siebie. Głupio by mi było, gdybym musiał tam wparować Gilbertem i nim zacząć cokolwiek robić, bo to zwyczajnie idiotyczne uczucie, gdy sędziuje się... samemu sobie i robi się dokładnie to, czego się po sobie spodziewało (trudno, żeby było inaczej). Dlatego nie bójcie się. Ja nie mam na celu was powybijać. Już lepiej wleźć tam z buta z okrzykiem bojowym, niż kulić się i przytulać do ściany. |


Keira, mimo początkowych problemów, usłyszała skrawek rozmowy, dotyczący miejsca kolejnego spotkania. „Za pięć minut, chuju” usłyszeli już wszyscy. I właśnie w tym momencie Gilbert chwycił Noaha za przedramię, spojrzał na niego i szepnął głuche: „tssiiii”, jakby już z góry ustalono, że Natsume zacznie krzyczeć i walać się po ścianach, bo Salvatore postanowił go zatrzymać.
Nie minęły jednak dwie minuty, a zewsząd zapanowała cisza jak makiem zasiał. Czarnowłosy wilczur szturchnął delikatnie Shi'ego, aby przekazał Kerze cichą propozycję otworzenia drzwi. Jak się okazało: te nie stanowiły przeszkody dla jakiegokolwiek intruza (co zważywszy na powagę sytuacji, było idiotyczne). Nie skrzypnęły, nie jęknęły, właściwie zdawać by się mogło, że nie wydały absolutnie żadnego dźwięku, a jedynie otwierały przejście do całkowicie innego świata. Tutaj sufit był zdecydowanie wyższy, garb więc nikomu niestraszny, do ścian przymocowane były pochodnie, płonące żółto—czerwonym ogniem. Ziemia była stosunkowo równa i udeptana ciężkimi buciorami.
A po mężczyznach ani śladu.
Nie znoszę podziemi — stęknął Salvatore, gdy udało mu się już opuścić długie tunele, niekończących się ciemności i znaleźć wreszcie w zdecydowanie lepiej oświetlonym pomieszczeniu. Dopiero wtedy zorientował się, że wciąż trzyma blondyna, dlatego palce automatycznie puściły go, a sam Wilk skrzywił się delikatnie na samą myśl, że w ogóle zrobił coś takiego. Niemniej, chwilę później powiódł wzrokiem dookoła, rozglądając się bardzo uważnie.
Nie było tutaj nic konkretnego. Ot, metalowy, kwadratowy i bardzo wysoki stoliczek, z nogami wbitymi głęboko w ziemię, aby się przypadkiem nie zachwiał czy nie przewrócił. Na środku pokoju stało jedno drewniane krzesło, a pod teoretyczną ścianą, niedaleko stolika, drugie, znacznie mniejsze i z oryginalną nogą, zrobioną ze sterty starych książek, posklejanych ze sobą i przymocowanych do siedzenia. Na stole leżało mnóstwo papierów, jakieś wycinki z gazet i parę zdjęć.
Gilbert kiwnął głową, wskazując nią wyróżniający się element. Prócz paru nieznaczących treści, znalazły się i takie, które akurat ich zainteresowały bardzo.


Cytat :
24 stycznia 2000 r.
Waldemar Iksiński (48 l.) uratował szkołę od pożaru!
Jak sam twierdzi, nie zrobił nic niezwykłego. (…) Nie chce przyjąć przypisywanych mu zasług, choć wielu uczniów oraz nauczycielka chemii są mu bardzo wdzięczni za uratowanie nie tylko miejsca nauki, ale i życia! Mimo poparzeń jakie odniósł, rzucił się w wir niebezpieczeństwa i wyciągnął z płonącego pomieszczenia nauczycielkę i trzech uczniów.
Cytat :
Niedoszły gwałciciel ZAMORDOWANY?
Michael Borys Jordan (17 l.) został zepchnięty z dachu szkoły przez swoją ofiarę, Kate Stevard (15 l.). Dziewczyna zarzeka się, że chłopak parę dni wcześniej zgwałcił ją w parku, a to było tylko wyrównaniem rachunków.

I parę innych papierów. „Zamordowany przez wściekłe psy”, „Strzelanina. 30 ofiar, 13 rannych!”. Parę czarno—białych zdjęć, wszystkie jednak zamazane lub na tyle wygniecione, że popowstawały przeklęte rysy, uniemożliwiające rozpoznanie osób czy miejsc.

Trzask.

Odgłos dobiegał z głębi tunelu, w którym prawdopodobnie zniknęli uprzednio kłócący się mężczyźni. Znacznie szersze i wyższe przejście, oświetlone pochodniami, stanowiło swego rodzaju niebezpieczeństwo zauważenia. Zawsze istniała zresztą możliwość, że mężczyźni się cofną. Ot, zapomnieli czegoś, usłyszeli jakiś odgłos, chcą się załatwić...
Ale kto by się tym przejmował?
Bynajmniej nie Gilbert, który spojrzał po obecnych, a później z lekkim grymasem na twarzy (widać było, że zacisnął szczęki) ruszył przed siebie, po sekundzie czy dwóch znikając za zakrętem.

Korytarz kończył się kolejnymi drzwiami. Nikt jednak nie trudził się, by je zamknąć, a i nie było wyjścia, by zostać tajemniczym—ninja. Pomieszczenie na końcu znajdowało się ledwie trzy metry od drastycznego zakrętu i było na tyle jasne, aby wszystko w środku było idealnie widoczne przez osoby stojące poza „pokojem”.
Na środku pomieszczenia stał blondwłosy chłopak, ubrany w nieco czarnawe tu i ówdzie ciuchy. Spodnie spięte skórzanym paskiem, na tors naciągnięta szara bluza z kapturem. Spod grzywki błyszczały lodowate ślepia wściekłego, ale i zaintrygowanego... cóż. To były oczy mordercy. I najwyraźniej świetnie się bawił, wiedząc, że ma przewagę. Do jego boku tuliła się ślicznotka, o długich nogach, zgrabnej linii i orzechowych włosach, pięknie spływających na nagie plecy. Chichotała cichutko, ale wzrok miała jakby nieobecny. Kusa spódnica i top odkrywający plecy. To nie były idealne ubrania dla nastolatki.
I żeby byli sami!
Za chłopakiem stał szczupły, pomarszczony mężczyzna, ubrany w ogrodniczki i szarawy t-shirt. Tak jak blondyn, jego ubrania gdzieniegdzie były ubrudzone czernią. Twarz zmęczona, bez wyrazu, z uroczymi, „dziadzimi” zmarszczkami wokół oczu. Wokół niebieskookiego stał również grubas ze złamanym nosem i pulchną twarzą prosiaka oraz czterech chłopaków, powyżej dwudziestki, w typowo rockowych strojach. I wszyscy patrzyli się na delikwentów.
Nie nieźle — rzucił blondyn, obejmując dziewczynę w pasie. Jego ton był rozleniwiony i łudząco przypominający koci pomruk. Gilbert przewrócił oczami.
Zajebiście, drugi Noah.
Blondyn uniósł brwi.
Wiecie, że macie przechlapane, prawda?

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Nieudany Eksperyment

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 84
AKATSUKI : Informator
Godność : Natsume „Noah” Okamura.
Wiek : Wizualnie dwadzieścia jeden lat.
Rasa : Wyszczekane monstrum, woof!
Wzrost i waga : 174 cm | 65 kilogramów.
Znaki szczególne : Złote oczy; wydłużone, zwierzęce kły; kompletne lenistwo; trzy srebrne kolczyki w lewym uchu; niemalże wieczne znudzenie wymalowane na twarzy, a poza tym całkiem zwyczajny z niego dupek.
Aktualny wygląd : Szeroka biała koszulka z czarnym nadrukiem, na nią narzucona czarna, skórzana kurtka. Jasnoszare jeansy, czarne trampki z białymi paskami na bokach. Na szyi białe pióro zawieszone na rzemyku; na prawym nadgarstku rzemyki; na lewym ramieniu przepaska organizacji.
Ekwipunek : Paczka wiśniowych papierosów, zapalniczka benzynowa, komórka, jakieś klucze, drobniaki w kieszeniach i w zasadzie to wszystko, co mu do szczęścia potrzebne.
Fabularnie : Patrol Akatsuki | Frost.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Wto Wrz 03, 2013 6:17 pm

Skoro minęło 48 godzin... It's my turn now. Chociaż nie wiem, czy pod tym kątem ma to jeszcze jakiś sens, huh.

W pierwszym odruchu szarpnął się lekko, jakby wcale nie został zatrzymany przez czarnowłosego, a po prostu zahaczył o coś przedramieniem. Choć w ciemnościach i tak nie można było tego dostrzec, nadął policzki obruszony tym, że jego próba zrobienia czegokolwiek zakończyła się fiaskiem. Przecież mieli do czynienia z Noah'em. W dodatku z Noah'em, który CHCIAŁ COŚ ZROBIĆ, żeby nie było – Z WŁASNEJ WOLI. Takie rzeczy zwyczajnie się docenia, zapisuje w kalendarzu, żeby przez resztę życia wspominać, że jednak potrafi się za coś zabrać bez smęcenia mu o to przez kilka godzin. Biorąc pod uwagę, że taka sytuacja mogła się już nie trafić. Ba! Było wręcz pewnym, że już się nie trafi. Niemniej jednak zatrzymał się, chociaż obdarował jeszcze Gilberta spojrzeniem spod byka.
Potrząśnięcie ręką niewiele dało, ale odzywanie się w takich chwili było nie na miejscu. Na całe szczęście Salvatore sam raczył pohamować swoje zapędy i puścić go, gdy znaleźli się już wewnątrz pomieszczenia. Można wierzyć, że jasnowłosy był bardziej niezadowolony z faktu bycia obłapianym w ciemnościach, niż sam Wilk. Zaraz otrzepał rękaw, jakby chłopak pozostawił po sobie miliard zarazków, choć w mniemaniu Okamury te mogły zarazić go jedynie gejostwem. Tolerancja tolerancją, jednak sam wolał się w to nie mieszać (ta, jasne). Odstawiając jednak na bok wszelkie komentarze na temat tego, że młodzieniec nie powinien sobie na to pozwalać, rozejrzał się po miejscu, w którym się znaleźli. Zaraz schował telefon do kieszeni, uznając go za kompletnie zbędny. I całe szczęście, bo jeszcze chwila, a bateria zaczęłaby prosić się o podładowanie. Na znak mimowolnie wlepił spojrzenie złocistych oczu w artykuły ze starych gazet. Był osobą, która przeważnie skupiała się na każdym detalu, więc i data nie umknęła jego uwadze. Potarł ręką policzek, wydając się być zażenowany tym wszystkim.
Świetnie. Wygląda na to, że mamy do czynienia ze znudzonymi frajerami, którzy chcą ściągnąć na siebie uwagę powielaniem zbrodni sprzed lat. Zadziwiający brak kreatywności ― wypuścił powietrze ustami. Pewnie, gdyby ktoś spytałby go, czy sam potrafiłby zaplanować zbrodnię doskonałą, pewnie wreszcie by się zamknął, jednakże będąc z dedukcją za pan brat, zapewne znałby sposoby na zmylenie swoich przeciwników, co nie uczyniłoby go łatwym celem, jednak jego przeszkodą było sumienie.
JEB.
Aż cofnął się o krok i rozejrzał nerwowo. Jego wzrok natrafił na tunel, na który wcześniej nie zwrócił uwagi. Właściwie odniósł wrażenie, że ten pojawił się tam nagle, jakby przejście przez niego było możliwe jedynie za sprawą magicznego słowa. Z drugiej strony jego obecność wyjaśniała zniknięcie terrorystów. Logiczne, nie ma co.
Ej, czekaj. Nie wydaje ci się, że zrobili to specja-- ― jego wypowiedź zakończyła się cichym warknięciem, gdy zauważył, iż Wilczy bynajmniej nie miał zamiaru go posłuchać. Zresztą, czego on się spodziewał? Młodzieniec jakoś nigdy nie wydawał mu się być osobą, która sięgała po porady zdrowego rozsądku w takich chwilach. Jak skończysz z kulką w głowie, to niech nikt mi nie mówi, że nie ostrzegałem, wymamrotał w myślach, jednakże mimo uprzedzeń sam także ruszył wgłąb tunelu. Z lekkim opóźnieniem, ale w końcu dotarł na miejsce. Z tym, że fakt, że pomimo niemalże kociego chodu nie mógł się ukryć, wcale mu nie odpowiadał. Zacisnął palce mocniej na rękojeści pistoletu.
„Zajebiście, drugi Noah.”
Te słowa dotarły do jego uszu w momencie, gdy znalazł się tuż za Gilbertem. Trzeba przyznać, że blondyn nieco się obruszył, po tym gdy dość szybko ocenił wzrokiem przeciwnika.
Heeej! Ja wcale tak nie wyglądam, ani się tak nie zachowuję. A przede wszystkim nie gustuję w młodocianych dziwkach ― no trochę szacunku dla kobiet. Choć wychodził z założenia, że wrogowie bynajmniej na niego nie zasługują. Trzeba przyznać, że obrażanie kogokolwiek nie było mądrym posunięciem, gdy nie miało się przewagi liczebnej, co chłopak oczywiście zaobserwował, jednak uprzedzenie do porównywania go z kimkolwiek wygrało. ― I nie chcę mówić, kto tu ma przesrane ― zmarszczył nos.
A co im zrobisz?
Yyy...
Zaczęło się od tego, że po prostu uniósł trzymany w ręku pistolet i wycelował nim w blondyna. Przy okazji jego palec wskazujący wreszcie znalazł się na spuście, jakby ten był gotów pociągnąć za niego w każdej chwili.
Oczywiście możemy dogadać się inaczej. Hm?
To udawanie pewnego siebie... Trzeba przyznać, że całkiem dobrze mu szło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keira
Krwiopijca

avatar

Female Dołączył : 24/05/2013
Liczba postów : 62
AKATSUKI : Łowczyni
Godność : Keira
Wiek : Wizualnie 19 lat
Rasa : Szkarłatny krwiopijca
Orientacja : Heteroseksualna
Wzrost i waga : 172cm i 58kg
Znaki szczególne : Długie kły oraz czarny, kot, dachowiec, który prawie w ogóle nie odstępuje swojej pani
Aktualny wygląd : Złota bransoletka z wzorem księżyca, chusta ze znakiem Akatsuki. (Reszta w podpisie)
Ekwipunek : Scyzoryk, pogięta kartka z planami jakiegoś budynku.

PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   Wto Wrz 03, 2013 6:45 pm

Uśmiechnęła się lekko, gdy usłyszała kawałek rozmowy. Nie było to nic nadzwyczajnego, ani bardzo cennego, ale ciekawie było podsłuchać tą śmieszną sprzeczkę. Spojrzała na towarzyszy. Zrobiło się cicho i to nieco zbiło ją z tropu. Nagle tamci sobie poszli. No dobra czas ruszać. Weszła do pokoju. Musiała przyznać, że ci co go urządzali raczej nie mieli za dobrego gustu. Kto jednak się przejmuje wyglądem pomieszczenia, które służy jako tajna kryjówka? Szybko omiotła wzrokiem to co się znajdowało. Nie pasowało jej to, że dostali się tutaj tak bez problemów. Brak alarmów, strażnika. Wyjęła z buta sztylet na wszelki wypadek. Mocno złapała za jego rękojeść jakby obawiała się, że ktoś może go wyrwać z jej ręki. Podeszła do gazet. Przeczytała większość tych artykułów.
Po co to im do cholery?
Ludzie z tego gangu byli tacy znudzeni, że zbierali stare wycinki z gazet? Nie, to na pewno chodziło o coś innego. Niespodziewanie do jej nosa doszedł znajomy zapach. Wcześniej była tak zajęta, że dopiero teraz go wyczuła. Intuicyjnie obnażyła kły. Widząc, że Gilb i Noah idą dalej postanowiła podążyć ich śladem. Bezgłośnie do nich dołączyła. To nic nie dało, gdyż już czekał na nich komitet powitalny.
- Hm, no tak zgubiliśmy drogę no i ten tego, właśnie postanowiliśmy trochę się rozejrzeć skoro. Może poczęstujecie herbatą?
Wymyśliła coś na szybko, chociaż to nie miało najmniejszego sensu. Nie ukrywała sztyletu i tak by się domyślili. Cały czas patrzyła na przeciwników.

Teraz zaczął się rok szkolny i chyba nie każdy będzie miał czas aby odpisać w ciągu 24h.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnącej Wiśni   

Powrót do góry Go down
 
Aleja Kwitnącej Wiśni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wieczne Ogrody-
Skocz do:  
_______________________