IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 mała historyczna Sala Spinelowa

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 04, 2013 4:00 pm


Wnętrze bardziej przypomina dawno opuszczoną, skarłowaciałą katedrę niż salę operową. Wystarczy przejść przez okute metalem drewniane drzwi by znaleźć się w wąskiej, ale długiej i strzelistej sali. Od głównego wejścia aż po niewielkie wzniesienie kamiennych schodków, gdzie niczym ołtarz wznoszą się ogromne organy, ktoś bardzo dawno temu kazał położyć piękny karminowy dywan. Przez lata materiał starł się, zszarzał tracąc swój intensywny królewski kolor. Wypłowiała i zjedzona przez mole tkanina zdaje się wrastać w kamienną posadzkę na stałe. Po bokach zaś stoją nierówno poukładane ławy. Te bliżej instrumentu są złączone, tworząc coś w rodzaju łóżka. Ktoś nawet zatroszczył się o przykrycie zrobione z podartych kurtyn teatralnych.

Na podłodze i w kątach leży mnóstwo staroci i śmieci, jedne bezwartościowe, inne zaś mogłyby być cennymi antykami. Niektóre przydatne, jednak większość to po prostu połamane meble czy stare dekoracje.

Ponad organami, przez poszarzałe z brudu witraże, wpada przytłumione, przebarwione różnobarwnymi szkiełkami światło dnia, które zamiast rozjaśnić nieco ponurą salę tylko podkreśla jej ciemne zakamarki. To jedyne naturalne źródło światła w pomieszczeniu. Przy manuałach instrumentu, które zwrócone są w stronę wejścia stoi starodawna lampka ze szklanym, pomarańczowym abażurem. Na ścianach w równych odstępach zawieszone są ścienne świeczniki, a w nich nietknięte duże, białe świece.

Wzrok przyciągają również papiery. Po całej sali wala się ich co niemiara. Stare księgi, zwoje, niezliczone sterty nut, niektóre pisane ręcznie, jest tu wiele notatek – dłuższych, krótszych, skrobane długopisami, ołówkami, krwią czy wiecznym piórem, co łatwo daje się poznać po ogromnych kleksach, które zajmują nieraz pół kartki papieru.
Poniektóre stosy książek i papierów są naprawdę ogromne, tworzą nawet dwumetrowe sterty podpierające ściany. Jedne z nich kruszą się pod dotykiem, spora ich część jest zakurzona, okładki zaś oszałamiają swoją różnorodnością. Od skórzanych, przez drewniane, to inne z materiału przeszywane srebrnymi nićmi, cienkie, grube, piękne, zniszczone...

Jednak ogólne wrażenie jest raczej nieprzyjemne. Ciemne kamienne ściany i posadzka sprawiają, że jest tu wiecznie chłodno i ponuro. Nawet kiedy w powietrzu roznosi się wesoła melodia żartobliwego scherzo, bagatelki czy arabeski. Odgrywanie tu takich utworów mija się jednak z celem – przetopiona część piszczałek postarała się o to, by każdy utwór brzmiał tu jak upiorny utwór żałobny. Świetnie za to wychodzą tu ciężkie i poważne muzyczne dzieła.

W pomieszczeniu jest jeszcze jeden stały element. Zespolony z tym miejscem podobnie jak ogromne, majestatyczne organy... jest to Aron. Nie znajdziecie go nigdzie indziej jak w tym miejscu. Niemal fizycznie, bo o psychicznym komforcie to już nawet nie wspomnę, jest tu uwiązany. Z własnej, nieprzymuszonej, niekompetentnej woli. Sypia na ławach, na okrągło gra na organach, myśli o Alicji. Stroszy się na obcych, wariuje w swoich własnych czterech ścianach i umiera z przerażenia na samą myśl o tym, że wszyscy chcą, żeby umarł.


Ostatnio zmieniony przez Aron dnia Pią Wrz 06, 2013 11:51 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Pon Sie 05, 2013 4:09 pm

*łup, łup, łup*
Głuchy dźwięk roznosił się cichym echem po sali. Trwał jeszcze przez chwilę, po czym zastąpiło go żałosne skomlenie i jęk bólu. I tak w kółko.

*łup, łup, łup*
{przestań. przestań, mówię do ciebie, debilu! PRZESTAŃ.}}
Głowa Arona niczym piłeczka odbijała się od drewnianej ławy. Robiła to bardzo regularnie, jakby w ogóle nie rejestrowała takich faktów jak zdarta skóra, sączącą się krew i bardzo nieprzyjemny, przytłumiony ból. Jadnak nagły, subtelny powiew histerii i złości, który nadszedł jakby znikąd i wdarł się w jego umysł, kazał Aronowi znieruchomieć. Ostrożnie wzniósł obolałą głowę i rozejrzał się podejrzliwie dookoła. {{dlaczego, ty przeklęty durniu, mnie ignorujesz? dlaczego mnie nie słyszysz?! czy ja muszę ciągle wrzeszczeć w twojej głowie, żebyś choćby poczuł moją obecność?}}
Znów. Znów to dziwaczne uczucie. Ten niemiły, zdarty głos na pograniczu podświadomości. W sali było jednak jak zwykle pusto, ponuro i... puszyście? Nie, nienienienie. To nie to słowo. Szukamy innego przymiotnika na literę p. Pusto, ponuro i... hmmm... {{...piekielnie pragnę palnąć cię w ten twój pieprznięty, pusty łeb. pusty, no jasne, chciałbym! w zasadzie mało tu miejsca, ledwo się mieszczę.}}

Wzruszył wreszcie ramionami ostentacyjnie ignorując wszystkie wydarzenia sprzed czterech ostatnich minut i wstał z klęczek. Niedbałym ruchem przetarł rękawem zakrwawione czoło oraz ławę. Przeniósł wzrok na swoje organy i uśmiechnął się. Czuł ich ezoteryczny, acz pikany zapach cyjanowodoru. Niemal odczuwał na języku gorzki smak migdałów. {{o nie. zaczyna się. Aron, proszę, znów świrujesz, nie, nie rób tego, proszę cię...}} Słyszał jak delikatnie sapią piszczałki, niektóre wzdychały znudzone, inne świstały do siebie głośno, jakby przekazywały sobie najnowsze ploteczki. Witraże ponad organami poruszyły się nieznacznie. Instrument jakby nachylił się w jego stronę.
Aron ukłonił mu się z rozbawionym uśmiechem.
- Z przyjemnością - odparł swobodnie i ruszył w ich kierunku. - To miłe, że tak się o mnie troszczysz - dodał po chwili, podnosząc z ziemi parę kartek pełnych nut, które zdawały się skakać po pięcioliniach czym pchły. - Ależ nie, naprawdę - znów rzucił, choć wciąż mu nikt nie odpowiadał.
- Co powiesz na te? - Mówiąc to pomajtał w powietrzu plikiem papierów. - Hmm. No dobrze, a to? W zasadzie to masz rację - chrząknął zakłopotany i bardzo radosnym ruchem cisnął wszystko co trzymał w dłoniach w powietrze.

Deszcz kartek powoli opadł na ziemię. Aron szybko dopadł manuałów i usadowiwszy się wygodnie uniósł ręce ponad klawiszami. Oblizał spierzchnięte wargi i bardzo powoli pozwolił swoim dłoniom opaść.

Muzyka była bardzo jękliwa, momentami gniewna, ogłuszająco rozdzierająca. Zdawała się trwać bez końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 4:29 pm

Miejsce owe jest niczym więzienie o zaostrzonym rygorze, jednakże było czymś zaskakująco miłym i przyjemnym dla ucha miejscem, gdyż opery były czymś w stylu niegdyś "Niezrozumianym poetą", przeważnie ludzie nie wiedzieli czymże jest ta słynna opera. Człowiek czy wgl. Innym stwór jak Bajzon, nie miał prawa krytykować coś w stylu opery, gdyż jest to tak zwany "Teart nieznany". Od niepamiętnych czasów większość osób dziwnym trafem trafiło na właśnie opere, ale większość z widzów tam nie rozumiała tej zacnej sztuki, jednak są tacy którzy rozumieją tą sztukę co do jednego kawałeczka. Matthew był zaś jednym z tych właśnie rozumiejących tą sztukę operowa, lecz cóż on tutaj robił do diabla? Trafił do tego miejsca całkiem przypadkowo? Było wręcz głośno w barze do którego Bajzon postanowił wejść pewnym wieczorem, tylko nie wiedział wtedy o tym miejscu. Do rzeczy. Wybuchł skandal w barze kiedy to Bajzon uderzył kierownika właśnie tego owego baru który stał niedaleko właśnie tej całej sali operowej, w której teraz się znajduję i błądzi jak szczenie w nowo poznanym miejscu. Szef baru natychmiastowo postanowił wezwać swych goryli w czarnych garniturach, którzy wyglądali jakby dopiero co wrócili z pogrzeby, w dodatku mieli z jakieś dwa metry wzrostu, a sam Bajzon mierzył ledwie metr osiemdziesiąt pięć, cóż on mógł zrobić przeciwko takim gabarytom, prawda? Więc zaczął uciekać przed nimi, że aż się zanim kurzyło, lecz najdziwniejsze było jak wpadł tutaj, a drzwi metalowe zamknęły się dosyć hucznie za nim, wtedy wiedział że coś się święci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 4:50 pm

Suzana ostatnio dużo czas spędzała w świecie ludzi. Z czasem patrzenie na nich wywoływało już niej irytacje, a czasami rozbawienie. Fakt, że większość tych słabych istot żyje nie będąc świadomym, że niektóre otaczające je osoby są czymś, o czym słyszy się tylko w bajkach, wydawał jej się nieco komicznym. Jednak to jak istoty ludzkie potrafią być puste, pozbawione jakichkolwiek ambicji i wyobraźni sprawia, że Suz ma ochotę zacząć rzucać swoimi lotkami gdzie popadnie, a potem zadowalać się widokiem przypadkowo trafionych ludzi, których ciała powoli wiotczeją i odmawiają posłuszeństwa.
Nadszedł czas by opuścić tymczasowo świat ludzi, a wrócić do jedynego miejsca gdzie Suzana może poczuć się jak u siebie. No cóż, w końcu ileż można przebywać wśród ludzi. Tutaj może spotka ją wreszcie coś ciekawego, być może intrygującego. W każdym razie coś, co nie spotka ją wśród ludzi. Tam było zbyt nudno.
Postanowiła wybrać sie na przechadzkę do Miasta Złudzeń. Idąc ulicą mijała różne dziwne istoty, zjawiska, które mogły być złudzeniami, choć pewności w tym miejscu nigdy nie można mieć. Rozglądając się można było dostrzec różne wille, na które mogą sobie pozwolić osoby z wyższych sfer. Skubani bogacze - Przemknęła jej krótka myśl.
Przechodziła obok Opery. Suzana lubi czasami do niej przychodzić. Nie po to by udzielać się artystycznie, bo zbyt muzykalna to ona nie jest. Z resztą nie przeszkadza jej to. Woli ona siedzieć w ciszy, niż wsłuchiwać się w jakieś dziwaczne melodie, które jedynie podrażniają aparat słuchowy.
Weszła spokojnie do środka. Dopiero gdy znajdowała się w środku usłyszała głośną muzykę. Ciekawska ciemnowłosa musiała wiedzieć kto jest sprawcą tych dźwięków. Ruszyła w kierunku, z którego było słychać muzykę. Weszła w końcu do odpowiedniej sali i spostrzegła, że ktoś gra na organach. Zbliżyła się i dopiero wtedy zauważyła, że to mężczyzna. Podbiegła do organów i przycisnęła palcami kilka klawiszy na razy by zaburzyć graną melodię. Zrobiła krok do tyłu i skrzyżowała ręce na piersi patrząc na nieznajomego.
- Ileż można?- Burknęła i jedną ręką poprawiła kosmyk włosów, chowając go za uchem.- Słuchać się tego nie dało.- Powiedziała ciszej pod nosem, choć nie zależało jej na tym by tego nie słyszał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 5:01 pm

Aron nie zarejestrował faktu, że drzwi zatrzasnęły się. Muzyka urwała się gwałtownie, potęgując nastałą nagle ciszę, dopiero gdy czyjeś dłonie wpełzły mu na klawiaturę i zakłóciły jego jękliwą, ale przecież wydobywającą się z głębi jego zepsutego i poplątanego wnętrza muzykę. Jego rozbiegany, nieprzytomny wzroku skierował się najpierw ku wejściu.

- Nie... nie wierzę. Nie... proszę, tylko nie to - wymamrotał łapiąc się za rozczochrane, fioletowe włosy. Głowa opadła mu na pierś, ślinotoczył coś do siebie jeszcze przez chwilę zanim odważył się zerknąć ponownie ku drzwiom. Tak, ktoś tam stał. Oczy Arona zaszkliły się i już po sekundzie były pełne łez przerażenia. I wtedy usłyszał głos. „Ileż można?” powiedział głos. Powolnym ruchem gałek ocznych zwrócił swój wzrok w jej stronę.

Od dawna, bardzo, bardzo dawna miał tu żadnych gości i szczerze mówiąc, co łatwo zauważyć, nie był szczególnie zadowolony z faktu, że nagle jacyś się pojawili. I to w liczbie mnogiej. Był również śmiertelnie przekonany, że nieznajomi koniecznie chcą go zabić. Bo po co inaczej by tu w ogóle przychodzili. {{WRESZCIE. jakieś inne istoty poza tobą. jeszcze trochę czasu, a słowo daję, uwierzyłbym że poza nami nikt na tym świecie nie istnieje, tak tu pusto było. tylko kuźwa, nawet porozmawiać z nim nie mogę, bo siedzę w twojej piekielnie obłąkanej łepetynie. szczęściarz jesteś. pogadaj z nimi. nie trzęś portkami i nie rycz jak baba, bo mi się niedobrze od tego robi. frajer.}}
Aron potrząsnął głową i skulił się jeszcze bardziej. Sala była długa, ale dość wąska, co znacznie utrudniało jakąkolwiek możliwość ucieczki. Tyle co było najgorsze - Muzykant nie mógł stąd uciec. Był z tym miejscem, z tą salą i organami związany jakby niewidzialną nicią. I pasami, łańcuchami i każdym możliwym sznurem.

Sparaliżowany nie potrafił się ruszyć. Przy drzwiach stał jakiś osobnik płci męskiej, zaś przy jego osobie dziewczyna. {{ech. przepraszam, mogłaby mi panienka wyświadczyć pewna przysługę? proszę go szybko i bezboleśnie zabić, proszę.}}


Ostatnio zmieniony przez Aron dnia Nie Sie 11, 2013 8:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 5:44 pm

Cóż to była za miejsce? Wyglądało niczym z horroru wyjęte... Zdziwiony Matthew rozglądał się cały czas na lewo i prawo ze ślepiami wręcz wyjętymi z oczów, lecz chwila... Nim zdążył zarejestrować wszystko mógł stwierdzić dwie inne osoby tutaj? Podrapał się po głowie nieznacznie, wciąż nie wiedział czemu wpełzł do czegoś zarazem pięknego i upiornego. Miejsce wyglądało już na opuszczone, co nawet nie zdziwiło Bajzona zbytnio, ale cóż robią inni w takim miejscu? Ten miał przynajmniej jakąś wymówkę, a oni nie mieli nic prócz tego, że lubią takie miejsca itd. Zapewne usłyszałby od nich; "jestem powiązany z tym miejscem", lub "Kocham operę", tak, to były idealne słowa na tak późną porę. ~ Gdzież ja jestem? - zapytał się stanowczo. Chciał wiedzieć w jakim miejscu przebywa z ludźmi których pierwszy raz widzi na oczy, cóż mógł więcej powiedzieć? Nie wiedział gdzie jest, z kim jest, a w dodatku było zbyt późno żeby się teraz błąkać po tej strasznej okolicy jak ta, i w najlepszym dodatku jeszcze na niego polują te dwu metrowe goryl z baru... Jedynie co mógł w tej chwili obecnej zrobić, to wręcz zapaść się podziemie i przeczekać do samiuśkiego ranka. Siadając na schodach patrzał się cały czas na nich, ale nic nie zamierzał mówić, prócz tego przyglądania był ciekawe kimże są te dwa osobniki w tym opuszczonym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 6:07 pm

Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że ktoś tu poza nią wszedł. Jak mogłam go nie zauważyć? Nie wiedziała na której osobie się skupić. Zaskoczyła ją reakcja mężczyzny z fioletowymi włosami. Prędzej spodziewałby się ciosu w twarz za przerwanie twórczości, ale nie tego. Wyglądał na wystraszonego.
Po chwili swój wzrok skierowała na osobę przy drzwiach. On również wydawał się być zdezorientowanym. Zdziwiło ją pytanie. "Gdzie ja jestem?" A nie widać? Poza tym nie patrzył gdzie wchodzi? Ah, nie ma to jak trafić na dwóch dziwaków na raz. Zostać tu i ich powkurzać czy pójść sobie i zastawienie ich samych? Cóż, Suzana miała problem z podjęciem decyzji. W sumie jak ich wkurzy to będzie miała marne szanse. Sama na ich dwóch?
Po krótkiej chwili namysłu postanowiła zostać. Dlaczego miałaby przegapić tą całą szopkę z jednym wystraszonym kolesiem i z drugim, który nawet nie wie gdzie jest. Na stanowcze pytanie początkowo chciała odpowiedzieć. Miała już wymyślonych parę wersji. Powiedzieć mu prosto, że to opera, czy może zakpić w jakiś sposób? Postanowiła to przemilczeć. Jej wzrok wrócił na osobę, która wcześniej grała na organach. Zaciekawiło ją czy chłopak jest przy zdrowych zmysłach.
- Powiesz temu panu gdzie jest? Zdaje mi się, że znasz lepiej to miejsce niż my.- Spytała opanowanym i spokojnym głosem. Tak jakby musiała uważać na słowa, albo mówiła do osoby mało rozumiejącej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 6:38 pm

Nie krzyczała na niego{{nie to co ja, nieprawdaż?}}, nie zamierzała go chyba bić, a tym bardziej zabić. I to go zdezorientowało jeszcze bardziej. Facet przy drzwiach też nie wykazywał żadnych morderczych odruchów.
To przerażało go jeszcze bardziej, bo to przecież oznaczało, że albo są szpiegami lub też próbują go oszukać i zabić znienacka.

Zrobił bardzo głęboki wdech i wydech przymykając oczy.
- J-jjesteśmy... w... w-w... - wyjąkał nieskładnie nie kończąc zdania. Jeszcze się nie otrząsnął z zaskoczenia. Naprawdę długi czas nikogo tu nie było, co dało się to wywnioskować po jego reakcji. Choć jego zachowanie mogło równie dobrze wskazywać, że jest pomylonym, oszalałym Muzykantem, który od dłuższego czasu rozmawia jedynie z własnym cieniem i ogromnym instrumentem.
 Od zawsze był tu tylko on, jego organy, te wszystkie papiery porozwalane po całej sali i niekiedy dziewczynka imieniem Alicja, jeśli dopadały go gorsze dni{{i ja, ale kogo tu w ogóle obchodzi.}}.

Pomasował delikatnie skronie pochylając się na siedzeniu do przodu.
- Proszę, nie zabijajcie mnie... - wyszeptał, tak na wszelki wypadek, po czym dodał już głośniej: - Jesteśmy w Otchłani.
(Czy to nie było oczywiste? Dlaczego tego nie wiedzieli? Czy było z nimi coś nie tak? Skoro tu przyszli, to zapewne było coś z nimi nie tak.
Kto ich tu przysłał? Czy to... ONI?)
Ta nagła niekontrolowana myśl sprawiła, że niemal nie udławił się powietrzem. No tak, chłopak miał na sobie jakiś mundur, a na twarzy dziewczyny malował się bezmiar niezmiernej kpiny i złośliwości. Kolejne pytanie: czy ze sobą współpracują? I czego od niego chcą? {{może spytaj, będzie łatwiej.}}
Tchnięty nagłym przymusem wymamrotał coś jeszcze.
- Czym jesteście?


Ostatnio zmieniony przez Aron dnia Nie Sie 11, 2013 8:34 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 7:28 pm

Cóż za niedorzeczna odpowiedź padła od szurniętego muzyka, który sprawiał wrażenie osoby potrzebującej piątej klepki. Jest w Otchłani... Jakby nie wiedział wcześniej o tym, przecież nie jest też człowiekiem, prawda? Czy osoba o krwistych oczach i jakże białej cerze może być człowiekiem? Oczywiście, że nie może być tym durnym człowiekiem, więc zapewne też nie będzie mieszkał w Świecie ludzi, chociaż wyjątki się zdarzają tam. Usłyszał niegdyś od jakichś osób, że demony, krwiopijcy trafiają tam czasem przez przypadek, ale tym przypadkiem niestety nie był nasz cukiereczkowy chłopaczyna. Nie wiedział czy się śmiać czy też może płakać z tego, co muzykant powiedział przed chwilą, nie wiedział nawet jak ma mu odpowiedzieć na tą jego durną odpowiedź. ~ Hmm... Otchłań? - Odrzekł poirytowany tą odpowiedzią. ~ Cóż to za miejsce, Nieznajomy!? wypowiedział lekko podnosząc głoś, ale nie ruszając się wziąć z miejsca, bo nie ufał tym ludziom, nawet na chwilę nie spuszczał z nich wzroku, nie miał zamiaru przelewać znów krwi... Wystarczy już śmierci itd. Temu postanowił powstrzymywać u siebie wybuchy złości i agresji, która powodowała u niego porządne ataki furii, więc lepiej nie denerwować naszego cukiereczka głupimi odpowiedziami, i jakże szczeniackimi zagraniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 7:50 pm

Tak jak się spodziewała. Zanim nieznajomy odpowiedział musiał się trochę namęczyć. Cóż jego odpowiedź trudno było uznać za mądrą. Słysząc ją Suzana cicho parsknęła, ale nie minęła chwila a już była opanowana. To, że znajdywali się w Otchłani było rzeczą oczywistą.
- Otchłani?- Spytała cicho z udawanym zaskoczeniem. Na jej twarzy było wypisane rozbawienie. Jednak po chwili zauważyła, że u jasnowłosego irytację. Zastanawiała się chwilę czy wykorzystać jego zakłopotanie. Widziała, że jasnowłosemu nie było do śmiechu, więc żartując mogła podjąć pewne ryzyko. Jednak bez ryzyka nie ma zabawy!
- Jakiej Otchłani? Dobrze się czujesz? Chyba coś ci się pokręciło kolego.- Mówiła nieco przemądrzałym, ale i rozbawionym tonem. Co chwilę zerkała to na wystraszonego pana, to na zirytowanego. Tak na zmianę. - A czym według ciebie możemy być?- Powiedziała nieco spokojniej i tajemniczo, patrząc na niego przenikliwie. Widziała, że chłopczyna się stresuje i denerwuje. Jednak jeszcze nic takiego mu nie zrobiła. Jedynie parę małych złośliwości. Dziwił ją również fakt, że był tak wystraszony. Wyglądał na co najmniej 20 lat. Na pewno był silniejszy. Gdyby chciał to by pewnie mógł wyrządzić jej większą krzywdę niż ona by potrafiła. Jednak w takich sytuacjach ważna jest również pewność siebie. Jemu tego trochę brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Nie Sie 11, 2013 8:18 pm

Aron zestresował się. Co nie tak było z jego odpowiedzią, że okularnik tak się zirytował? Nie lubił denerwować innych, a on chyba ciupkę się zdenerwował. Wbił wzrok w podłogę jakby zawstydzony. Jednak zaraz szybko rozglądnął się dookoła i gorączkowo myślał nad lepszą, bardziej zadowalającą odpowiedzią. Spojrzał błagalnie na dziewczynę, nie wiedząc co powinien jeszcze dodać do swojej wypowiedzi. Po prostu Otchłań, no. Ale jej odpowiedź zbiła go z tropu.
CZY TO ABY NA PEWNO JEST OTCHŁAŃ? Zmarszczył brwi i jakby troszeczkę się uspokoił. Nigdy jeszcze nie przyszło mu do głowy podważać fakt istnienia w Otchłani. Niezależnie czy istnieje czy nie. Ale teraz... W zasadzie rzeczywiście. To mogła nie być Otchłań. Kto wie co czai się poza szklistymi ścianami Opery. Wyprostował się i założył nogę na nogę, błędnym wzrokiem wodząc gdzieś po ścianach - rozmyślał. {{nie. nienienie, nie słuchaj tej małej gówniary, ogarnij się! argg, i patrz coś narobiła, sikoro! włączyło mu się dziwaczenie}} Może coś się zmieniło na zewnątrz odkąd tu trafił. Może to wcale nie jest już Otchłań? Ale sprawy miały się potoczyć inaczej dopiero gdy pojawi się Alicja. Nie był przekonany co do faktu powtórnego pojawienia się Alicji, tak więc musi być to nadal Otchłań.

Spojrzał chytrze na Suzane i postukał się palcem w bok nosa.
- Bardzo sprytnie, ale to JEST Otchłań - powiedział. Musiał wyglądać naprawdę niezdrowo. Wszystko co robił zakrawało na daleko posuwające się problemy z psychiką. Po rozwiązaniu zagadki o istnieniu Otchłani poczuł się nieco lepiej, więc wziął kolejny wdech i starając się bardziej, z powodu niezadowolonego przybysza płci męskiej, odpowiedział:
- Sala. Moja sala. To moje organy. I moje papiery. To jest Opera. Spinelowa Sala, tak się nazywa. Od kamienia szlachetnego. Siedzę tutaj, w Otchłani, jak my wszyscy, naprawdę, słowa prawdy. TO JEST OTCHŁAŃ, istniejemy dzięki Alicji, dziewczynki imieniem Alicja, a ja tu siedzę jak zawszę, proszę... - Pod koniec znów zaczął bełkotać nerwowo dotykając swojej twarzy, rozciągając policzki i latając wzrokiem po suficie.
- Otchłań - powtórzył. Zaczęła lekko mu drżeć lewa powieka, nerwowy tik, który często go dopadał. Chciał odpowiedzieć jej jeszcze, że mogą być jego urojeniem, ale byli zbytnio na to stresujący i prawdziwi. Mogli być posłani przez NICH, ale ONI tak by się z nim nie cackali.

Nieznajomy mógł być też wojskowym? Ale cera i zachowanie jakoś kojarzyły mu się z cyrkiem i herbatą. Czyżby Cukierkowy Rozrabiaka?
Nieznajoma mogłaby być... rolnikiem? To głupie skojarzenie wiązało się z jej koszulą w kratę. Nie miał pojęcia kim mogłaby być. I jakoś nie miał ochoty wiedzieć. Nie była szczególnie miła. Tamten facet także. Dodatkowo jej bliskość niezwykle go dekoncentrowała. O ile tamten pan stał dość daleko, chwała mu za to, tak ona była niemal przy nim. Odsunął się powoli na swoim siedzeniu jak najdalej mógł.
Klepnął parę klawiszy organów, które wydały niezaciekawe dźwięki. Spojrzał na swój instrument, jakby ten mógłby coś tu zdziałać. I co najlepsze - mógł. Zawsze mógł skorzystać ze swojej umiejętności ogłuszania przeciwników swoją muzyką. Ale wydarzenia toczyły się tak szybko i zaskakująco, że nawet o tym nie pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Pon Sie 12, 2013 7:50 am

Obydwoje byli jakoś dziwnie ze sobą połączeni... Byli obłąkani, ale nie było tego widać po dziewczynie tak samo jak po naszym muzykancie. Bajzonowi zdawało się, że chłopaczyna cały czas gada z kimś innym, tylko wciąż rozglądając się coraz bardziej tutaj, to nikogo konkretnego nie zauważył. Zaciekawił go nasz marny Muzykant, który bał się dziewczyny? Można było ujrzeć na twarzy Bajzona ten cały mroczny uśmieszek, nie zdawali sobie z tego sprawy, ale kiedy ma właśnie mroczny uśmieszek na twarzy, to zawsze zaczyna kombinować jakieś naprawdę złe plany. Miał nadzieje, że raczej nie zauważą tego uśmieszku na twarzy Kevina i nie będą się zastanawiać nad tym, żeby mógł spokojnie ruszyć z kontrą, i zrobić obydwojgu coś śmiesznego... Chciał się teraz chwilkę rozerwać, bo w pewnym barze został zaatakowany przez tego zasranego szefa, a później zaś nasłał na niego swe goryle, które pomimo wagi i wzrostu były rewelacyjnie szybkie. Najbardziej tego wieczoru zaskoczyła go akcja z tymi właśnie owymi gorylami wtedy, a teraz była średnia zabawa dla oczu. Nic praktycznie nie robili oprócz podchodzenia ze strony dziewczyny i ucieczki od strony chłopaka, więc jak miał się nacieszyć jakąkolwiek zabawą? ~ Nareszcie zacząłeś dziwaku gadać do rzeczy... - Roześmiał się na chwilkę, a potem znów zaczął kontynuować. ~ Chciałeś wiedzieć kimże jestem, prawda? Jam jest Cukrowy Rozrabiaka, i teraz właśnie w tej chwili zaczynam się nudzić. - Spojrzenie Bajozna wyostrzyło się szukając czegoś ciekawego tutaj, ale wciąż nie wiedział jak ta rzecz ma wyglądać... Głupota! Jak zobaczy tą rzecz wtedy będzie zapewne pewien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Pon Sie 12, 2013 12:35 pm

Z każdym słowem Muzykatna, Suzana była coraz bardziej pewna jego skrzywienia psychicznego. Wydawał sie być strasznie zdezorientowanym. Rozglądał się jakby czegoś szukał i zachowywał się jakby był tu ktoś jeszcze poza ich trójką. Z jednej perspektywy wyglądało to komicznie, natomiast z drugiej nieco niebezpiecznie. Czasami takie stresowe zachowanie prowadzi do gorszych rzeczy niż sie można spodziewać. Jeśli ktoś ma poważne problemy potrafi być w pewnych momentach niepoczytalny.
Rozbawił ją nieco fakt iż sam zaczął wątpić w to gdzie się znajduje. Wydawał się być związanym z tym miejscem, a po jej słowach był przez moment zakłopotany. Desperacko próbował się wyratować z tej sytuacji.
Oderwała swój wzrok od organisty. Przeniosła go na jasnowłosego, który zaczął powoli zmieniać swoje podejście. Z zirytowanego gostka przeistoczył się w dziwnie rozbawionego Rozrabiakę. Wyraz jego twarzy mówił więcej niż się wydawało. Suzana sama się dość na tym zna. Zwykle więcej można wyczytać z jej twarzy niż z jej słów, choć bywa i tak, że celowo nabiera jakiś wyraz. Na twarzy Rozrabiaki widniał tajemniczy, aczkolwiek w pewien sposób ostrzegawczy, przynajmniej dla brunetki, uśmieszek.
- A wiec mamy tutaj Muzykanta oraz Cukierkowego Rozrabiakę. - Stwierdziła. Powiedziała to tak jakby po prostu analizowała obecną sytuację. Po chwili dodała.- A zgadnie ktoś czym ja jestem?- Spytała głośno, jakby była to jakaś gra lub Quiz. Rozłożyła na boki ręce o rozejrzała się oczekując jakiejś odpowiedzi. W obecnej sytuacji trudno było zgadnąć. Nie miała niczego charakterystycznego w wyglądzie, co informowałoby wszystkich, że jest Pionem. W przypadku Muzykanta, oczywistą rzeczą jest, że nim jest. W końcu sam stwierdził, że to miejsce jest jego. Jeśli chodzi o Rozrabiakę to sam wygląd wiele mówi i sam się przyznał.
Zrobiła dwa kroki przed siebie, bez jakiegoś konkretnego celu. W obecnej chwili nie wiedziała co by tu mogła ciekawego zrobić, bo również w pewien sposób była znudzona. Zadowolił ją fakt, że Rozrabiaka okazał sie ciekawszą osobą, co nie powinno jej tak cieszyć, bo może okazać sie jeszcze kimś niebezpiecznym dla niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Pon Sie 12, 2013 1:26 pm

Złapał się gwałtownie za pierś? Nudzić? Czy on powiedział, że zaczyna się nudzić? Bardzo go to zmartwiło, bo wiedział co nuda może robić z człowiekiem. Nie tylko po swoim przykładzie, ale także po tym, co robili mu ONI, kiedy ich zabawa zaczynała być niesatysfakcjonująca. Zresztą miał się za osobę wyjątkową, dlatego też był zdziwiony, że kogoś nudzi.
- "Dziwaku"? - mruknął jeszcze. - Nie jestem dziwny. Może co najwyżej... nieco... - chwila zastanowienia, po czym podjął: - zdekoncentrowany. Było dobrze, póki nie wleźliście tu i nie zaczęliście niszczyć moich pokładów kurzu i kartek. - Dokończył mrużąc oczy. {{"zdekoncentrowny"? serio? powinniście zobaczyć jak rozmawia ze ścianami i podłogą. ale ze mną, osobistym Nocnym Koszmarem w głowie to już nie łaska.}}
Klasnął głośno w dłonie(głównie po to, żeby zagłuszyć szepczące coś do niego szumy w głowie), kiedy dziewczyna znów zadała pytanie. Kolejne intrygująco ciekawe pytanie. Zrobiła mu małego klina, negując istnienie Otchłani, teraz zajęła go tym interesującym zagadnieniem. Trafiła na dobrego gracza, jeśli idzie o rasy. Być może nie miał z nikim kontaktu od cholera wie kiedy, ale żeby nie wyjść z wprawy, studiował parę opasłych tomów, które jakimś niewytłumaczalnie magicznym sposobem znalazły się w tej sali.

Wstał więc, otrzepał nieco swoje zakurzone ubranie, zerknął jeszcze przezornie na Matthewa i idąc spacerowym krokiem w kierunku jednej z najbardziej zawalonych książkami i papierami ławy zaczął rozmyślać:
- Poza tym, że jesteś sobą, możesz być kimkolwiek. Spójrzmy na twój wygląd. Od razu możemy wykluczyć, że nie jesteś jedną z NICH. To na pewno. Spooks? E-e, nie, nie masz fluorescencyjnych tęczówek, co jest dla nich bardzo charakterystyczne. Dalej więc - odpadają Zmiennokształtni i Monstra. Nie zarejestrowałem żadnych cech zwierzęcych. Wybacz, bo choć jesteś całkiem ładna(podobają mi się twoje fioletowe oczęta i bardzo ciemno fioletowe włosy) ale na jedną ze Skrzydlatych mi nie wyglądasz. Mamy tu już jednego Rozrabiakę - machnął niedbałym ruchem dłoni na Matthewa. - Zresztą sama się wykluczyłaś z Cukierkowych i Muzykantów. Zęby masz w porządku, więc nie Krwiopijca. - Przerwał na chwilkę, żeby przekartkować książkę, którą wziął do ręki. Mruknął coś niezrozumiałego i kontynuował: - W zasadzie nie różnisz się wyglądem wiele od ludzi. Zabawka? Nie, jakoś mi się nie wydaje. Co nam pozostaje? Truciciel, Ludzki Szach lub Nocna Mara - zakończył. {{to nie Mara. rozpoznał bym swojego, uwierz.}} Poskrobał się po nosie w zastanowieniu.
- I coś mi mówi, że nie jesteś również jedną z Nocnych Mar - dodał przeciągając się. Musiał przyznać, że mówienie do żywych istot jest nawet przyjemne. Miało to wprawdzie szereg wad, ale i jedną czy dwie zalety. Mrugnął i niezdecydowanie pokręcił głową. Czy nie był nazbyt impertynencki? W duchu przeklął się za swoje głośne myślenie. Ale... ale to pytanie było zachęcające i tak zwiewnie prostolinijne. Bez podtekstów. Pytanie, obserwacja, dedukcja, rozważenie potencjalnych opcji i drobinka nadziei, że może choć raz będzie miał rację. Organy często dawały mu do zrozumienia, że wiedzą o życiu o wiele więcej od niego. Mimo tego, iż to on był dominującym sprawcą czynnościowym, one zawsze potrafiły postawić na swoim. Przeklęty, jedyny, niezastąpiony instrument.
- Przepraszam - mruknął w stronę organów. - I dziękuję - te słowa zaś skierował do Suzany. Uśmiechnął się łagodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Pon Sie 12, 2013 10:03 pm

Coraz ciekawiej zaczęło się robić w tej całej przytłaczającej operze, ale wciąż chciał wiedzieć skąd takie miejsce jak to znalazło się na takim zadupiu... Podrapał się myśląc wciąż nad tą zagadką, nie, jednak nie mógł dojść do czegoś tak prostego jak to, bo zapewne myśląc jak ten słynny Sherlock Holmes, mógł stwierdzić, że ktoś starał się nie odkrywać tego jakże pięknego miejsca przed innymi istotami. Czemu? Nie miało wiec sensu robienia w takim razie czegoś takiego jak opery, a szczególnie w takim miejscu. Może niegdyś było ładnie tutaj, tylko jakoś nie chciało się Matthew zgadywać takich rzeczy, był przejęty rozmyślaniem nad tym cóż się tutaj do diabła dzieje z tymi potworami. Potwory to potoczne słowo, tak samo jak na ludzi mówi się człowiek, więc reasumując wszystko do kupy, nie nazywa ich w jakikolwiek sposób obrażająco.
~ Kimże jesteś? - wydukał z mrocznym uśmieszkiem na buzi, tak jakby wiedział od samego początku kim była dziewczyna. ~ Szach mat... - w jego wzroku było można było dostrzec kapkę podniecenia całą tą narastającą sytuacją, która w dziwny sposób raczej nie zejdzie ze stu procent na pięćdziesiąt, więc będzie trzeba ciągnąć dalej tą gierkę między nimi trojga. Podniósł się z miejsca przeciągając się mimowolnie, a potem jak każdy normalny na jego miejscu otrzepał swe spodnie z kurzu narastającego z każdą następną sekundą, jak nasz Muzykant mógł przetrzymywać w takim miejscu tyle czasu? Widać lubi bawić się w brudzie... Mógłbym na tyle dobrymi i wysprzątać chociaż troszeczkę to miejsce, a nie zostawiając je takim jakim ktoś chciał aby było. Idąc w ich kierunku wyciągnął miecz z pochwy, uśmieszek naszego cukierkowego rozszerzył się mimowolnie znów, ale nie miał chwilo zamiaru coś im w ogóle robić teraz, po prostu wyciągnął miecz żeby otrzepać miecz z kurzu, żeby móc potem znów wsadzić go na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 10:35 am

Śledziła wzrokiem Muzykanta, kiedy ten ruszył w stronę zakurzonych , jak chyba wszystko co się tu znajduje, książek. Pytanie Suzany było chyba dla niego ciekawym zagadnieniem. Patrzyła jak wyciąga jedną książkę i ją przegląda. Gdy wsłuchiwała się w jego słowa przechadzała się w tą i z powrotem, co parę kroków po prostu zawracając. Przy każdym jego słusznym spostrzeżeniu i stwierdzeniu delikatnie przytakiwała, jakby była jakimś profesorem, który słucha czytanego referatu.Kto by pomyślał, że potrafi wypowiedzieć tyle słów nie wahając się.
Kiedy tylko Muzykant zakończył swój wywód zatrzymała się i odwróciła w stronę jasnowłosego. Można powiedzieć, że stała pomiędzy nimi, więc co chwilę się obracała zerkając ran na jednego raz na drugiego. Skrzyżowała ręce na piersi i oparła ciężar swojego ciała na jednym boku. Po tym jak dotarły do niej słowa Cukierkowego Rozrabiaki uśmiechnęła się delikatnie, choć pewnie było w tym uśmieszku coś złośliwego.
- Trafiony.- Powiedziała krótko, po czym ukłoniła się scenicznie.
Po chwili spostrzegła, że okularnik wyciąga miecz z pochwy i zmierza w ich kierunku. Suzana uniosła jedną brew nieco zdziwiona, ale i zaintrygowana. Chwilowo odwróciła się w stronę Arona, ciekawa jego reakcji. Znowu zwróciła się do Rozrabiaki.
- A więc w taki sposób chcesz się wyzbyć nudy?- Spytała nieco podejrzliwe. No cóż jego wyraz twarzy zdradzał, że nie wyciąga miecza tylko po to żeby się pochwalić i spytać "Ładny mam miecz?". Z każdą chwilą była coraz bardziej pewna tego, że nie wiadomo czego może się tu jeszcze spodziewać. Muzykant, który na początku ledwo się wysławiał jeszcze przed chwilą wypowiedział kilka złożonych i to takich, które miały sens i nie brzmiały głupio. Natomiast Rozrabiana, z początku zirytowany jak widać zaczynał się świetnie bawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 12:40 pm

Podczas swojego wywodu podezrkiwał od czasu do czasu na Matthewa i Suzane. Poczuł w serduszku bardzo przyjemną iskierkę samozadowolenia, kiedy spostrzegł, że przytakuje. Nieważne czy przytakiwała sobie czy jemu, grunt, że tyle wystarczało, by poczuć to już dawno zapomniane, łagodne uczucie zalewające niczym gęsty syrop klonowy jego zepsute i zakurzone mentalne trzewia. Zaklaskał niczym pochwalon przez nauczyciela uczniak, kiedy Suzana pokłoniła się publiczności.
Zawsze sam się musiał chwalić i zazwyczaj to wystarczało. Organy zawsze jakoś niechętnie przyznawały mu rację. Ich arogancja bywała niekiedy nie do zniesienia, ale Aron nie miał wyboru i musiał ich słuchać. Zawsze wydawało mu się, że to on jest panem w tej sali, zna jej każdy kąt i potrafi poradzić sobie w większości zaistniałych tu sytuacji. Zazwyczaj kiedy ktoś przychodził, po prostu grał, ogłuszał go muzyką, a potem zamachnąwszy się swoją łopatą pozbawiał go przytomności/życia. I wywlekał delikwenta pod główne wejście Opery. Ale te dobre czasy dawno minęły. Pod wpływem ciągłej samotności, upierdliwych wspomnień i wspomnień Alicji tracił wiele ze swojego oryginalnego charakteru, coraz bardziej zatrważała go wizja przemocy, stając się postumentem dla przeważających w nim zachowań opętańca. I tym razem wzięły górę instynkty, a nie zdrowy rozsądek. Albo jakikolwiek rozsądek.
Miecz. Widok broni przywołał strzępki wspomnień, które mocno starał się trzymać na samym dnie pamięci. Jak idzie się domyśleć, bardzo niesympatycznych wspomnień.
- ...! - chciał coś powiedzieć, ale jak zwykle w takich chwilach mieszały mu się słowa i zapominał języka w gębie. Zamykał i otwierał usta niczym wyjęta z wody ryba. Reakcja, jak praktycznie wszystko co wyprawiał Muzykant, była przesadzona i może nawet wręcz komiczna, gdyby nie autentyczny wyraz trwogi i niedowierzania na twarzy. Znieruchomiał. Tylko niespokojny, strzelający to na dziewczynę, to na chłopaka wzrok sugerował, że jeszcze żyje. Wyglądał trochę jak zaskoczona wiewiórka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 3:07 pm

Ciekawiej zaczęło się robić z każdą narastającą sekundą tutaj, tylko wciąż nie wiedział czego tutaj szukał konkretnie... Jak miała ta pewna rzecz wyglądać. Rozglądając się nie ujrzał tego czego chciał dostrzec, więc czas każe mu czekać na to coś. Bajzon jest zniecierpliwiony już tym czekaniem na jedną jedyną rzecz tutaj, temu teraz postanowił się chwileczkę z nimi tutaj zabawić, chociaż zabawa zaczęła nareszcie bawić go, a nie nużyć jak na samym początku jakaś marna zgadywanka jak w tym cały teleturniejach, w których zaś osoby wygrywają w przybliżeniu na tyle miliardów osób, to w gruncie rzeczy naprawdę wygrywa w danym teleturnieju jedna na milion osób, że być może też mogą być te całe turniej drużynowe, prawda? Wtedy trzeba się pojedynkować, a dana zwycięska drużyna zgarnia główną nagrodę.
Stojąc pod sceną opery, nie miał zamiaru wchodzić na ową górę. Wolał patrzeć się swym wzrokiem z dala od nich, ponieważ bycie blisko jakiejś osoby przyprawiało go wręcz o ból głowy, właśnie dla tego z nikim się nie przyjaźni i jest samotnikiem błąkającym się po różnych ciemnych zakamarkach, ale w tym jednym jeszcze nie był... Mógł osobie tej co zbudowała sobie tutaj opere pogratulować pomysłowości, tak jakby wiedział, że potem może się coś właśnie takiego wydarzyć. Westchnął cicho pod nosem szukając czegoś nad sceną swoim wyostrzonym wzrokiem, nie widział tego co chciał ujrzeć!
~ Nasz Muzykant może przedstawi mnie swojemu koledze? - uśmiechnął się diablesko, bo wiedział jakiś czas temu już, że Muzykant miał kolegę obok siebie, lub nawet w sobie mógł go mieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 3:43 pm

Reakcja Arona bardziej ją rozbawiła niż się spodziewała. Myślała, że jedynie wytrzeszczy oczy i powie coś w stylu "Nie chcę umierać! Nie zabijajcie mnie!". Jednak to co zauważyła mogło przypomnieć duszącego się karpia. Wyglądał na wystraszonego i nie umiał nic powiedzieć choć chyba próbował. Suzana parsknęła pod nosem i cicho zachichotała. Po chwili to zachowanie przestało ją tak bawić, więc skierowała swój wzrok na Rozrabiakę.
Stał pod sceną i chyba nie miał zamiaru na nią wchodzić. Suzana również nie raczyła podejść do końca sceny, by łatwiej było go obserwować. Mimo wszystko nie przepada ona za patrzeniem na cokolwiek z jakiejkolwiek wysokości. Stojąc z brzegu sceny łatwiej się dostrzegało jej wysokość.
Zaskoczyły ją słowa jasnowłosego. Koledze? Jakiemu koledze? Nie wiedziała o co może mu chodzić. Mistrzem rozumowania czyjejś psychiki nie była. No niby dostrzegła dziwne zachowanie Muzykanta, jakby był tu ktoś jeszcze. Nawet się wcześniej nad tym zastanawiała. Ale nie próbowała tego zrozumieć. Jak widać i Mattew dostrzegł to zachowanie i chciał w tym temacie więcej wiedzieć.
Suzana odwróciła się całkiem w stronę Arona i zaczęła bardzo wolnym krokiem zmierzać w jego stronę. Na jej twarzy ponownie pojawił się złośliwy uśmiech,
- Ja również chętnie bym go poznała...- Stwierdziła z przesadnie udawaną sympatią w głosie. Być może ten "kolega" może być jego jakimś słabym punktem, nawet jeśli jest kimś w jego wyobraźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 5:05 pm

//Ludzie, jakiej sceny? Tu nie ma żadnej sceny, nie wiem czy czytaliście opis sali w pierwszym poście XD//

Zatkało go jeszcze bardziej, o ile było to w ogóle możliwe. A jednak. Teraz on spojrzał na nich jak na wariatów. Powoli rozglądnął się dookoła, szukając wzrokiem i zastanawiając się gorączkowo o kogo, u licha, może chodzić. Był tu tylko we trójkę. I organy, które Aron często zaliczał do żywych istot, choć pewnie nie każdy zgodził by się z tą systematyką. {{jak myślisz, czy oni mówią o mnie? jak to kuźwa jest możliwe, że oni mogą wydedukować, że istnieję, a ty, debilu, nie? cały czas próbuję zwrócić twoją uwagę, od setek lat, ale to oni ci muszą uświadomić, że tu jestem? porażka.}}
Nie. Nienienie. Nie możliwe. To oni są szaleni, nie on. A jednak... a jednak skoro zwrócili już na to uwagę, rzeczywiście troszkę poczuł jakby ktoś tu był. Ale ponieważ uważał, że znów próbują go zabić, albo po prostu pogrążyć, postanowił przybrać postawę defensywną. Właściwie to cały był słabym punktem, więc stan obronny był w zasadzie stanem naturalnym. Tak właśnie działa ewolucja.
- A litość Alicji... cz-czego wy ode mnie w ogóle chcecie? - wymamrotał cofając się. Każdy krok Suzany do przodu był równoznaczny z jego krokiem w tył. Aż spotkał ścianę. Wiedział, że ten smutny moment musi kiedyś nastąpić. Przylgnął do niej plecami i wycelował w nich palcem. - Wara, wara ode mnie. Nikt was tu nie zapraszał, sio - powiedział, a raczej wywarczał, jak wściekły lis. Z wiewiórki, przez lisa, jakie kolejne zwierzątko będzie odpowiednie, żeby oddać właściwy stan Arona? Prawdopodobnie niedźwiedź grizzly. Coś w jego nagle obłąkanym wzroku sugerowało, że kolejny krok w jego stronę może być czyimś ostatnim krokiem. Śliczny kwiat szaleństwa rozkwitał z każdą sekundą.
Zmrużył oczy, co chyba tylko spotęgowało efekt. Ale mrużył je, ponieważ coraz więcej bolesnych wspomnień próbowało się wydostać na światło dzienne. Chciał je zatrzymać. Przypominał sobie bardzo podobną scenę - on przyparty o ścianę, a powoli nadchodzili ONI. Historia ta miała bardzo ponury, krwawy i bolesny koniec. Nic dziwnego więc, że na twarzy Arona wystąpił lekki pot, a żyły zapulsowały mocniej. Ustał ułożyły się w słowo "proszę", ale zamiast tego padło wymamrotane: Pożałujecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Cukierkowy Rozrabiaka

avatar

Male Dołączył : 06/06/2013
Liczba postów : 16
Godność : Matthew B. Dean
Wiek : Czy to jest ważne?
Rasa : Być może człowiek.
Orientacja : Heteroseksualnny
Wzrost i waga : metr osiemdziesiąt cztery/ sześćdziesiąt siedem kilogramów
Partner : Khm... *wzdech* Czy tylko on nie ma tutaj nikogo?
Pan/Sługa : Jeszcze do tego nie doszło! Być może nie dojdzie, nie wiadomo, o.
Znaki szczególne : Kudłaty okularnik w wieku chrystusowym.
Aktualny wygląd : Koniec z karami dla żołnierzy, którzy poza jednostką chodzili w polowych mundurach. Od 2 maja wchodzi w życie rozporządzenie ministra obrony narodowej zmieniające zasady noszenia umundurowania. Ubiera się bardzo staro modnie, czyli głownie nosi mundur militarny ze szkoły wojskowej jeszcze z czasów XIX.
Ekwipunek : Portfel z różnymi rzeczami, np. Pieniądze, rachunki, dokumenty potrzebne do lekarza itd. Nosi też przy sobie paczkę papierosów.
Inne : Zawsze nosi ze sobą swoją katanę "Deisy", która towarzyszy mu od wszelakich czasów jego życia.
Obrażenia : Jest całkowicie zdrów
Multikonta : ~ Może na starym False ~
Fabularnie : ~ Wolny niczym ptak ~

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 7:22 pm

Wszyscy stali jak potłuczeni sprawdzając siebie nawzajem, ale nikt nie robił nic czym druga osoba mogłaby zwrócić uwagę na niego... Bajzon stał trzymając ręką katanę, a drugą trzymał mocno zaciśniętą na pochwie. Starał się cały czas zapanować nad swymi chęciami krwi, chciał ujrzeć rozlew jeszcze cieplutkiej krwi wokół nich, a raczej wokół tylko niego, aż wzrok z uśmiechem zrobiły się mordercze, w tym czasie zaś dwójka starała się zbliżyć do siebie? Nie wyczuwał w otoczeniu nawet kapki seksualnej aury, lub umieją skryć jakoś tą całą aurę? Drapiąc się po czuprynie swej cały czas miał ich na oku, chciał przejrzeć ich zamiar tak jak to zresztą zawsze robił, ale teraz nie potrafił nic z nich odczytać. ~ Chcę ujrzeć twoje drugie oblicze, Nieznajomy szaleńcze. - KKK.... Śmiech rozszedł się na całą opere wręcz, to dla tego było zawsze słychać innych aż do samiutkiego końca sceny, bo echo roznosiło się z każdym głośniejszym słowem jakim nastąpił zaraz po następnym, aż wreszcie zrozumiał jak działa taka opera. W życiu nie spodziewał się takich rezultatów jak teraz, nie mógł tylko zgadnąć któż siedzi w naszym obłąkanym muzykancie... Reakcja na podejście dziewczyny bliżej zaskoczyła Bajzona ze względu na działania obronne naszego obłąkanego, aż musiał się stuknąć dwa razy w czoło, i oczywiście że palec wskazał na muzykanta. ~ Jesteś zdziczałym muzykantem. - roześmiał się na własne słowa, które skierował prosto na naszego muzyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Suzana
Czarny Pion

avatar

Dołączył : 10/07/2013
Liczba postów : 103
Godność : Suzana Sakai
Wiek : 570/ wizualnie 18
Rasa : Szach
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 165cm i 45kg
Partner : forever alone ;__;
Znaki szczególne : Długie, sięgające niewiele za pas, włosy w czarnym kolorze. Duże fioletowe oczęta. Niska ze złośliwym wyrazem twarzy.
Aktualny wygląd : szary t-shirt z jakimiś czarnymi wzorkami, czarna bluza na zamek, długie ciemne rurki i czerwone tenisówki.
Ekwipunek : lotki, scyzoryk
Obrażenia : na razie brak
Fabularnie : Opera->Aron, Faust, Teruv / wolnee :3

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 8:02 pm

Drugie jego oblicze? W sumie czemu by go nie odkryć. Spostrzegła, że z każdym jej krokiem w przód, Muzykant robił krok w tył, aż w końcu zetknął się ze ścianą, w wyniku czego musiał się zatrzymać. Jednak Suzana zrobiła jeszcze dwa kroki i się zatrzymała. Słysząc śmiech Rozrabiaki sama nie umiała się powstrzymać. Jednak ona śmiała się ciszej. Nie odrywała póki co wzroku od Arona.
- Pożałujemy? No to pokaż nam to swoje "drugie oblicze".- Powiedziała nieco złośliwie, kładąc akcent na słowa "drugie oblicze", przy czym postawiła kolejny krok. Zauważyła, że im bliżej niego się znajduje tym bardziej jej zdenerwowany. Co chwilę uśmiech na jej twarzy był coraz szerszy. Bawiła ją ta cała sytuacja, choć stawała się ryzykowna. Jednak panna Suzana właśnie z takich przeżyć czerpie radość. W końcu jakaś rozrywka, nieprawdaż?
Nagle zerwała się i podbiegła do Muzykanta. Stała pół metra przed nim. Uniosła wzrok i spojrzała mu w oczy. Mimo wszystko była od niego niższa. Sama również delikatnie zmrużyła oczy.
- No już!- Krzyknęła zaraz po tym jak znalazła się obok niego i odbiegła śmiejąc się głośno. Już nie mogła się doczekać tego, jaką szopkę tu może szaleniec odstawić. Podbiegła go organ i oparła się o klawisze rękami przez co wydał się drażliwy dźwięk, który po chwili zamilkł. Patrzyła ciągle na Arona. Zastanawiała się jak zadziałało na niego to, że się tak zbliżyła. Łatwo było zgadnąć, że nie chce stać blisko niej. Gdy podbiegła niestety nie zdążyła spostrzec jego miny. Zrobiła to szybko. A kto jak kto, ale Suz do powolnych nie należy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Muzykant



Male Dołączył : 04/08/2013
Liczba postów : 29
Wzrost i waga : \

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 8:32 pm

- Moja ty słodka Alicjo, co tu się dzieje... - wybełkotał. Czy oni się uparli, żeby truć mu życie? Czy robią tak z każdą nową napotkaną osobą? Nie potrafił tego pojąć i już nawet nie próbował. Wszystko co teraz do niego mówili było perfidną prowokacją. Nie wiedział jak zareagować. Jego problemem było to, że nie był sobą. Żył wspomnieniami, ich urywkami, a to co nie kojarzyło mu się z jakąś historią z przeszłości, zapełniał swoim niezdrowym stosunkiem do Alicji i obłąkaniem.
Oni koniecznie coś od niego chcieli, ale nie miał pojęci czego. "Drugie oblicze"? O ile się dobrze orientował, a sprawdzał często(tak na wszelki wypadek), miał tylko jedną twarz. Przezornie obmacał swoją głowę, żeby sprawdzić czy od wczoraj nic się nie zmieniło. Ufff, nadal tylko jedna twarz, to dobrze.

I w tym momencie wyrosła przed nim Suzana. W ciągu jednej sekundy przez głowę przeleciało mu setki myśli, większość z nich była wprawdzie niezrozumiałym nawet dla niego bełkotem, jednak parę strzępków ogarniało i próbowało ułożyć jakiś plan działania. Inne zwróciły ponownie uwagę na kolor oczu Ludzkiego Szacha, pozostałe piszczały i panikowały. I nim ktokolwiek cokolwiek zdążył zrobić - zemdlał.

I to by było na tyle, jeśli idzie o odgrażanie się Muzykanta. Coś jak "dużo szczeka, mało gryzie", ale zamiast kąsania Aron co najwyżej mógł obślinić. To było po prostu troszkę dla niego za dużo. Ta nagła i niespodziewana wizyta dwóch żywych istot od dobrych paru setek lat i ich dość niemiłe nastawienie sprawiło, że szok kontaktu ze światem wypadł gorzej niż to sobie kiedyś zaplanował.
Przynajmniej dobrze, że nie usłyszał jak dziewczyna dotyka jego organów. Wtedy mogłyby rzeczywiście dziać się nieprzyjemne rzeczy. Przemoc? Raczej nie, Aruś nie był pewien czy nawet jego co bardziej obłąkany kawałek potrafiłby lutnąć łopatą w twarz osobę, która wygląda na osiemnaście lat(i na dodatek jeszcze była niższa od niego). Ale na pewno wymyśliłby coś potwornego. Kiedy ma się czas, niekiedy rozmyśla się o takich rzeczach. Wprowadzenie ich w czyn byłoby ciekawą odmianą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 9:06 pm

Herbatka, ciepłe papucie, pilocik w ręce i nudny brazylijski serial o niebywale interesujących rozwodach i jeszcze bardziej zdumiewających historiach miłosnych dwójki grzesznych kochanków z biednej rodziny. Brzmi jak idealna chwila na relaks i odpoczynek, jednak nie tym razem. Nie żeby Błazen miał coś przeciwko dwutysięcznym czterysta dziewięćdziesiątym piątym odcinkiem, w którym to Gustavo oświadcza się pięknej Felicii, a ta nie wiedząc co ma począć, ucieka przez muszlę klozetową, wrzeszcząc iż kocha innego mężczyznę, ale na dzień dzisiejszy wybrał sobie trochę inną formę spędzania wolnego czasu.
Postanowił po raz kolejny odwiedzić Operę, która pozostawiła miłe wrażenia po pierwszej wizycie. Nie dość, że miejsce wydawało mu się przytulne to poznał ciekawą osóbkę, którą chyba wypadałoby odwiedzić w najbliższym czasie. Gdyby się chociaż miało do niej numer telefonu… Niemniej jednak miał dobre przeczucia co do tego miejsca!
Wkroczywszy do budynku zaczął stawiać swoje kroki trochę mniej pewnie niż ostatnim razem. Cholera.. pomieszczenia się poprzenosiły, czy to ja mam słabą pamięć? Przeszło mu przez myśl i jakby na zawołanie zrobił zrozpaczoną minę. Chciał trafić na scenę, ale niestety jego zmysł orientacji nawet w budynkach pozostawia wiele do życzenia. Zamiast tego otworzył drzwi do salki, w której… no właśnie… w której co się działo? Na pierwszy rzut oka wyglądało to dosyć dziwnie:
Dwójka ludzi, składająca się z niebezpiecznie wysokiego i groźnie wyglądającego kolesia plus całkiem urocza mniejsza dziewczyna gapią się na omdlałego, zmizerniałego faceta. Widząc to nawet nieodłączny towarzysz Erena, Kida, uspokoił się i przestał ciągnąć za smycz jak oszalały.
- Umm.. hejka? Błagam, nie zjedzcie mnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust
Kwasożłop

avatar

Male Dołączył : 02/08/2013
Liczba postów : 234
GHOST : Producent
Wzrost i waga : 184 centymetrów / 58 kilogramów
Partner : So Long Sentiment, it doesn't matter now...
Znaki szczególne : Heterochromia oczu, lewe fiolet, prawe zieleń. Duża ilość blizn. Nieznacznie wybielona źrenica lewego oka. Bandaże na ramionach i przedramionach.
Aktualny wygląd : Klik, odliczając gogle oraz słuchawki. Broń też nie jest tak zdobiona. Prócz tego nosi również na sobie wygodny, przewiewny płaszcz w kolorze ciemno-brązowym. Aktualnie rozpięty.
Ekwipunek : Torba przewieszona przez bark, której główną zawartością jest sprzęt medyczny i puste probówki, poręczny miotacz strzałek oraz cztery strzałki(zawartość odpowiednio usypiająca, osłabiająca, paraliżująca, pobudzająca), sztylet, pistolet Beretta 92(15 nabojowy magazynek), klucze do mieszkania. Notes wraz z długopisem w kieszeni, okazjonalnie inne przedmioty.
Mała Historyczna Sala Spinelowa + Zegarek kieszonkowy.
Inne : Zgubił gdzieś po drodze kręgosłup moralny... Nie tylko w sprawie doświadczeń.
Obrażenia : Blizny. Same zdrowie w porządku.
Multikonta : Agito
Fabularnie : Wizyta w Operze / ...

PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   Wto Sie 13, 2013 9:45 pm

Jakie wiatry przywiały tu Faustowskiego dziada, degenerata, perwersa i kwasożłopiącego kwasożłopa? Och, z pewnością były to wichry piekielnego kręgu żądzy z opisu Dantego Aligheri... Wróć, piekło jest nie dalej jak kilka ulic dalej, więc czego marudzić. Więc co go tu sprowadziło? Powiedzmy sobie szczerze, to co zawsze. Najzwyklejszy w świecie, prosty, dobitnie banalny i... Niezrozumiały kaprys. Ot, poprostu kapryśna chęć pójścia gdzieś i przeżycia dnia inaczej, niż siedzenia na tyłku w pracowni i eksperymentów z nowymi mieszankami. Poza tym, od czasu spotkania z Promyczkiem jakoś tak zyskał większej ochoty do spotykania się z innymi potworami. Pobawić się chciał nu! Co z tego że może zaboleć. Bez bólu nie ma przyjemności, ni zabawy. A więc... Show must go on? Moment, jeszcze żadnego przedstawienia nie było. Przedstawienie zacznie się, gdy skompletujemy aktorów. A do kompletu brakuje im jednej osoby... Zgadnijcie kogo? Nie, nie Świętego Mikołaja.
O dziwo, nim trafił tutaj, trochę się pogubił. I w sumie nie, nie było to jego celem z początku. Początkowo chciał podpatrzeć muzykantów przy ćwiczeniach, ale głośne, ponure melodie organów nakierowały go gdzie indziej. I nawet jeśli melodia zgasła, jego wyczucie kierunku jednakowoż jeszcze nie wysiadło. Trochę się zgubił, łażąc w tą i w drugą, ale można mu to wybaczyć. Kiedy był w tym miejscu? Łoch, moment... No, trochę czasu minęło. Do tego czasu mogli nie raz przebudowywać Operę, to raz. Dwa... Chyba nigdy nie miał okazji zajrzeć do sali organisty. Czyżby błąd? Póki nie sprawdzi, nie będzie mieć pewności.
Koniec końców, chyba złapał dobry trop, przyuważając że ktoś szedł w tą samą stronę, co on. Czyżby pasjonat organów? Wróć, do Opery można wchodzić ze zwierzętami? That's interesting question, aren't it? Aren't? Okej, let it be.
Nie, wbrew pozorom, nie rzucił biegiem jak wygłodniały pies na mięso, widząc chłopaka idącego przed nim. Nie przesadzajmy, mimo iż wyglądał mizernie i był niższy, nie zamierzał od razu tylko z tego powodu się do niego dobierać. MEIN GOTT! Gdyby dobierał się do każdej osoby, to by nałapał się choroby wenerycznej, czy coś, a tego by nie chciał. Miast tego, szedł dosyć powoli za Teruv'em, a potem gdy ten przystanął i przywitał się z osobami wewnątrz, Faust stanął obok niego, wkładając kciuki w kieszenie płaszcze i z drobną nutą zamyślenia wodząc swoimi różnokolorowymi patrzałkami po pomieszczeniu i osobach, w tym chłopaku blisko niego. Pierwsza obserwacja? Jeden facet leży, drugi facet + kobieta nad nim stoi. Okej, czyżby trafił na porachunki? A może tamten typ się dobierał do panienki "groooooźnego" faceta z mieczem? Don't really know. Badacz wydawał się bardziej zainteresowany samym pomieszczeniem i jego wystrojem, niż sceną w środku. Co za atmosfera, mmm... Rozkosznie ciekawa, aż miło. Owszem, ponuro, ale miało to swój, niebagatelny urok. Po kilku chwilach cichej obserwacji odetchnął głębiej, nieznacznie unosząc prawy kącik ust ku górze, po czym szybkim ruchem dłoni... Potargał włosy chłopakowi z psiakiem obok niego, a następnie usiadł sobie wygodnie w jednej z ław, wyciągając nogi na oparcie następnej ławy w kolejce, usadawiając się wygodnie. Wplótł swoją dłoń we własne włosy i nieco je rozmierzwił na boki, czyniąc jego fryzurę jeszcze bardziej bezsensowną niż kilka chwil temu, po czym podłożył dłonie pod głowę i zwrócił wzrok na trójkę przy organach. Nie mógł skontrolować nieznacznego ziewnięcia, które jednak nie miało ironicznego wydźwięku... A było tylko wrednym efektem organizmu na niedotlenienie. Budynek opery raczej nie miał aż tak dobrej klimatyzacji i cyrkulacji powietrza, co widać po pyle tutaj...
- Obudźcie tamtego gościa, niechli zacznie coś grać znowu na organach. Szczerze wątpię byś samuraju grać umiał, tak samo jak i ty, Studentko.
Poprawił pasek torby jaki miał przewieszony przez bark. Co prawda, mógł podejść i użyć soli otrzeźwiających lub czegoś na ich styl, ale... To by zepsuło całą zabawę, prawda? Chętnie popatrzy jak tamci się męczą. Ewentualnie, usłyszy jakąś, ciekawą reprymendę. Co milsze będzie pytanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: mała historyczna Sala Spinelowa   

Powrót do góry Go down
 
mała historyczna Sala Spinelowa
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  Opera-
Skocz do:  
_______________________