IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posiadłość red rose

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 19, 2013 6:54 pm

To On wybierał obrączki. Wybierał je powoli, ponieważ musiał wybrać idealne. Chciał tym zainteresować blondyna ale nie udało się. Wydawał się być nieobecny, zamyślony i kompletnie nie zainteresowany. Fakt faktem, jego ignorancja tym temat była trochę bolesna, jednakże wiedział, że taki był jego charakter a On był cierpliwy...Nie. Wcale nie. To był charakter Male. Normalnie już by groził kilka razy śmiercią nawet biednej ławce w parku. Rzadko to robił, ale wiedział, że musiał wiedzieć dlaczego ma taki a nie inny humor. Może przedawkował z lekami uspokajającymi? Albo coś? Może coś powiedział nieświadomie? Mężczyzna był jak tykająca bomb, nigdy nie było wiadome kiedy wybuchnie.
Dlatego, gdy wracali do domu, złamał blokadę jego umysłu. Nie miał wiele czasu, ale to co zobaczył nie spodobało mu się. Wybitnie mu się nie spodobało. Cholernie mu się nie spodobało. Nie przeglądał więcej jego myśli,bo raz nie miał na to kompletnie ochoty, dwa łamanie blokady umysłu nie trwało wiecznie.
Trzasnął drzwiami, gdy weszli do domu i obrzucił go go spojrzeniem pełnym..złości? Żalu?
-Ja jestem bardzo tolerancyjny. Bardzo wyrozumiały i cierpliwy. Wiesz o tym. Ale...kurwa. Z innym Ci się zachciało tak? Fajnie było nie? Nie no oczywiście, że zajebiście w końcu nowy tyłek nówka nie śmigana. Ty pieprzony...ty glizdo bez kręgosłupa moralnego, ty dupku jeden, ty gnojku. Ty ty...wyzwiska mi się skończyły. - warczał na niego wściekle, z impetem wchodząc do sypialni. Ich wspólnej sypialni, którą zdecydował się gruntownie przemeblować. Otworzył na oścież szafę z ubraniami i chwycił kilkanaście ciuchów, po czym wyrzucił je na schody, które prowadziły do kuchni.
-Wynoś się. Mam Cię gdzieś. Nie śpisz tu. Śpij gdzie chcesz ale to Ci pasuje. Na pewno Ci pasuje. No przecież ty to lubisz. - wyrzucił wszystkie jego ciuchy, a na końcu i talerzowi się oberwało, który roztrzaskał niczym rodzony Grek o podłogę wewnątrz sypialni. Obrzucił go spojrzeniem, zimnym spojrzeniem swoich dwukolorowych tęczówek i trzasnął drzwiami sypialni, samemu siadając na łóżku. Kurwa...myślał, że mu wystarcza. Głupi był i naiwny. Miał ochotę się wynieść.Daleko. W cholerę. Żeby nikt go nie znalazł. Ukrył twarz w dłoniach, a jego ramiona zadrżały. On wcale nie płakał. Oczy muszą się przecież nawilżyć, bo będą suche i będzie np. zapalenie spojówek albo coś..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 19, 2013 7:30 pm

Ale co się dzieje? Chciał spać a nie przeżyć scenę rodem "zazdrosna żona". No błagam ale o co mu chodzi do jasnej cholery? Przecież był na tym całym łażeniu po jubilerach i nie marudził, nie kłócił się, nie zabił nawet sprzedawcy. ANI JEDNEGO. Starał się przecież a ten ... no co to za scena. Okres ma czy co? No jak baba podczas okresu albo i gorzej a może... może on jest w ciąży?!? Leander zaciążył? Nieeeeeee to niemożliwe ... chyba niemożliwe. Przecież mężczyźni nie mogą. Prawda? A jeśli mogą? Nieee no przesadził. Wszystkie ubrania? Male uchylił się z łatwością by nie dostać czymś ciężkim i wciąż patrzył na narzeczonego nierozumiejąc o co mu właściwie chodzi. Dopiero jak zażądał by się wyniósł przypomniał sobie coś... wampir... ale no ale to był tylko pocałunek i jakim cudem on wie? Przecież on ma ochronę. NIKT nie może czytać jego myśli... zaraz... chwilę. Bardzo mało czasu zajęło Male połączenie faktów i wpadł w szał. On włamał się do jego głowy. Bezczelnie się włamał i czytał. A jeśli zobaczył, że Alessandro był dziwką? Jeśli o to chodziło? Strach. Panika. Wściekłość. To była mieszanka wybuchowa a chłopak po prostu biegiem ruszył do sypialni i jeszcze w drzwiach zaczął krzyczeć a raczej wrzeszczeć.
-Jak śmiałeś włamywać się do mojej głowy. Jak śmiałeś czytać moje myśli? Zadowolony? Mogę się wynieść. Proszę bardzo... I co? Znów mam zamieszkać w burdelu? Tak... Matka sprzedawała mnie. Kurwa... Zadowolony jesteś z siebie?... Przepraszam, że nie jestem takim ideałem jak ty. - warczał w przerwach jakie musiał robić w swojej wypowiedzi, warczał i płakał. Poczuł się taki ... taki... nagi... obnażony z wspomnień o których nikomu nie mówił. Przecież nie mówi się o dzieciństwie... nie mówi się o takim czymś.
-Przepraszam. - nie miał już sił, nie miał już sił by walczyć. Chciał zasnąć ale tym razem na zawsze. Już nigdy się nie obudzić. Patrzył na mężczyznę i zdał sobie z czegoś sprawę. Wampir.
-Przepraszam. To był tylko pocałunek. Reszta to tylko ... przepraszam... - nie wiedział co ma robić, poczuł się taki słaby. Nienawidził tego uczucia. Był panem a nie sługą. Był... kurwa... był... warczał w sumie sam na siebie a potem klęknął na podłodze ukrywając głowę w ramionach. Czekał na cios. Przecież zasłużył na karę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 10:04 am

Chłopak siedział w absolutnej ciszy, ale gdy usłyszał jego krzyki mimowolnie prychnął zirytowany. Przetarł dłońmi oczy i popatrzył na niego spod grzywki, przerywając arię jego krzyków.
-Bo byłeś cholera nieobecny, więc wolałem sprawdzić co się dzieje. – obronił się, ale jego dalsze słowa go zszokowały. On był..dziwką? Nie wiedział o tym, że był dziwką. Przecież nie czytał mu w głowie cały czas. Nie miał pojęcia, że został tak skrzywdzony przez matkę. Nawet to nie matka, tylko potwór. Pierwszy raz w życiu, miał ochotę go kopnąć i przytulić jednocześnie. Wstał z łóżka, krążąc po pokoju niczym bombowiec, chcąc znaleźć coś do zniszczenia. Nie chciał go uderzyć, ale gdy czegoś nie zniszczy, to chyba go rozniesienie. Niestety, Leader miał taką wadę. Był bardzo spokojny, ale gdy wybuchnie to ciężko go uspokoić. Chwycił kryształ i wyrzucił go przez okno, nie przejmując się, że właśnie wybił szybę. Gdy to zrobił, to dopiero wtedy mógł podejść do niego, bez obawy, że go uderzy. Kucnął, a raczej kleknął przed nim, kładąc mu dłoń na głowie i lekko pogłaskał go po włosach.
-Chciałbyś, żebym zrobił to samo? Powiedz, chcesz? – zapytał, starając się aby jego głos brzmiał bardzo łagodnie i spokojnie. Nawet było to dość nienaturalne, ale lepsze to niż jakby go bić prawda? Odetchnął głęboko i zabrał dłoń z jego miękkich blond włosów.
-Dlaczego chcesz wziąć ślub? – zapytał poważnie, mrużąc przy tym oczy i patrząc na niego uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 10:19 am

Zupełnie nie przejmował się tym, że Leander coś niszczy. Mógł zdemolować cały pokój jeśli taka byłaby jego wola. Nie powstrzymywał go, nie komentował. Czekał na karę. Czuł się tak jakby znów był dzieckiem i znów był na łasce kogoś silniejszego, znów ktoś miał decydować o dosłownie wszystkim. Znów czuł się taki bezbronny...
Kiedy Leander zbliżył się do niego odruchowo odsunął odrobinę głowę spodziewając się bólu. To co jednak nastąpiło było czymś innym i zamiast odpowiedzieć na pytanie pokręcił przecząco głową. Nie chciał by Leander tak robił. Następne pytanie było o wiele trudniejsze i odpowiedział przepraszającym tonem głosu dziecka, które wie, że musi się przyznać do czegoś.
-Bo potrzebuję cię... bo jesteś jedyną istotą, której nie chce i nie mogę skrzywdzić... bo chce... bo jesteś bardzo ważny... bo chce byś był bezpieczny i niczego ci nie brakowało kiedy mnie zabraknie... chce byś był szczęśliwy... chce i nie potrafię wyjaśnić... przepraszam. - nie wiedział co jeszcze może powiedzieć, nie był nawet pewien czy jego tłumaczenia nie zostaną przyjęte odpowiedzią typu śmiech czy pogarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 12:00 pm

Zmarszczył lekko brwi,gdy blondyn w pierwszym odruchu się odsunął. Przecież by go nie uderzył, nigdy tego nie zrobił, dlaczego więc tak się zachowywał? Niczym przestraszone zwierze. Nie podobało mu się to. Przesunął palcami po jego policzku, po czym wstał słysząc jego słowa. Poprawił włosy, zaplatając je w koński ogon i zmierzył go wzrokiem, słysząc jego słowa. Milej mu się zrobiło na sercu.
-Związek to wierność i zaufanie. Moje zaufanie zawiodłeś.. - powiedział cicho, wpatrując się w blondyna i poprawił grzywkę która opadła mu na oczy. Sam nie wiedział co ma robić, najchętniej to by się stąd wyprowadził, ale martwił się o niego. Był nieprzewidywalny. Mógł coś zrobić, wyjątkowo głupiego i co wtedy? Lubił się okaleczać, ale nie chciał żeby zrobił coś przez niego. Nigdy by sobie tego nie darował. Przetarł po raz kolejny zaczerwienione oczy i odwrócił się do niego tyłem, krzyżując dłonie na piersi.
- Będzie lepiej, jak przeniosę się do swojego pokoju. - stwierdził cicho, podchodząc do swoich rzeczy i pakując je do małej fioletowej torby, którą miał schowaną za szafką. Robił to powoli, zdecydowanie zbyt powoli. Może na coś liczył, albo było mu nadzwyczaj smutno i ponownie oczyszczał swoje suche oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 12:17 pm

Nie rozumiał, nie pojmował czym są słowa o których wspominał mu chłopak. Jeszcze NIKT mu nie wyjaśnił jak tak na prawdę wygląda bycie w związku. Nie znał zasad, reguł, gubił się niczym dziecko we mgle. Nie chciał stracić ukochanego ale też nie wiedział co ma teraz robić. Przecież to był tylko pocałunek i głupia wyobraźnia. Co to znaczy być wiernym? Co to jest zaufanie i czemu je stracił? Kiedyś mu ktoś ufał? Jemu? Potworowi, który umie jedynie zabijać? To takie dziwne i niepojęte. Czemu tego nauka nie wyjaśnia? Czemu nie opisali to prosty naukowy sposób tak by istoty podobne do Male mogły się oswoić z terminologią? Czemu ten cały związek nie jest podobny do chemicznego? Tak by było prościej, klarowniej i nikt by nie miał z tym problemów. Przynajmniej według Male...
Widząc pakującego się chłopaka wstał wolno i podszedł do niego. Bardzo nieśmiało i delikatnie przytulił się do jego pleców i poprosił.
-Przepraszam... ja nie chciałem... ja nie rozumiem... ja chce się nauczyć ... naucz mnie bycia w związku... proszę... zrobię wszystko... proszę... nie bądź na mnie zły... przepraszam, że go pocałowałem. Nie wiedziałem, że tak nie można. Mama robiła to z każdym, nawet jak nie płacił. Wystarczy, że jej się podobał. Przepraszam. - znów zaczął płakać a potem odsunął się od chłopaka i podszedł do ściany i uderzył w nią z całej siły dłonią warcząc na siebie. Był zły sam na siebie i musiał coś z tym zrobić.
-Przepraszam. Lepiej zniknę na parę dni. Odpoczniesz ode mnie. - podszedł do okna i rozwalił je do końca kalecząc sobie dłonie, nie przejmował się typ. Wskoczył na parapet nie zastanawiając się nawet nad tym, czy może sobie coś zrobić skacząc z pierwszego piętra, oceniał jedynie czy będzie miał po drodze się od czegoś odbić. drzewo, może gałęzie wytrzymają ciężar... może.
-Leander przepraszam. Jakbym nie wrócił znasz kod do sejfu. Znajdziesz tam wszystko ... czyli to co jest bardziej wartościowe ode mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 1:16 pm

Przestał się pakować, gdy poczuł go na swoich plecach. Słuchał w spokoju jego słów i to było o wiele lepsze niż jakieś wyznanie. W sumie to było wyznanie. Popatrzył na niego i zamarł, widząc co robi. No i okaleczył się ,cholera. Ale chwila,co On wyprawia? Mrużył oczy, widząc jak zniszczył już całkiem szybę. Przegryzł dolną wargę i widząc krew na jego dłoni,zdenerwował się. Podszedł do niego, chwytając go za tył bluzy i pociągnął do tyłu, obejmując go jedną ręką w pasie.
-Zamknij się. – warknął, rzucając go na łóżko. Usiadł na jego brzuchu, obrzucając spojrzeniem jego rękę. A wydawać by się mogło, że nie było do tego zdolny..wyciągnął dłoń i uderzył go w policzek, patrząc na niego niewzruszony, po czym chwycił go jedną dłonią za kark, a drugą wplótł w jego włosy, zaciskając dłoń w pięść.
- A teraz mnie posłuchaj. – poprawił się, ponownie przenosząc wzrok na jego rozwaloną dłoń. Zdecydowanie zaraz się nią zajmie, ale to za chwilę.
-Jesteś absolutnym dupkiem i szaleńcem, ale jesteś wspaniały i idealny. Kocham Cię, tak zajebiście mocno, że to boli. Masz chwilę, gdy jesteś makabryczny do absurdu, jesteś Rembrandtem gore, ale kocham każdy cholerny kawałeczek ciebie. Rozumiesz? Kocham Cię. – powiedział spokojnie, wpatrując się w błękitne tęczówki mężczyzny. Przycisnął wargi do jego skroni i westchnał cicho. Życie z nim absolutnie nie jest i nie będzie łatwe. Ale czy to nie było..idealne, czy nie tak miało być? I nigdy z nim nie będzie normalnie. Ten niepozorny, szalony i cholernie piękny mężczyzna nie rozpoznałby normalności nawet gdyby by się o nią potknął, oświetloną jupiterami. Ale to mu nie przeszkadza. Tak powinno być. Pogłaskał go po uderzonym policzku i wstał z niego, wychodząc do łazienki. Wrócił szybko, z gazikiem i wodą utlenioną. Nalał wodę na na gazik i usiadł przy nim, chwytając jego dłoń i obmywając ją z krwi. Robił to w milczeniu, nic więcej już nie mówił,bo i po co skoro wszystko zostało powiedziane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 2:22 pm

Wszystko miał już ułożone w głowie, jak skoczy jak prawdopodobnie wyląduje i poczuł szarpnięcie do tyłu. Jego głos? Co się tak naprawdę dzieje? Czemu on warczy? Czemu tak reaguje? Był w takim szoku... w takim stanie iż nie mógł się nawet bronić. Poddał się słabszemu od siebie mężczyźnie jak dziecko opiekunowi. Zgodnie z jego wolą nie odzywał się. Nie przejmował się jego uderzeniem, praktycznie nie poczuł. Zbyt wiele w życiu bólu doświadczył by coś takiego zrobiło na nim jakieś wrażenie. Był niczym marionetka, nie wiedział czego się spodziewać ale słuchał. Posłusznie, warcząc cicho bardziej z przyzwyczajenia niż okazując w ten sposób swój sprzeciw czy broniąc się jakoś.
Słowa... jak to się dzieje, że czasem słyszymy tylko wybiórczo? Dotarło do Male jasno i wyraźnie "Jesteś absolutnym dupkiem i szaleńcem" a potem przestał słuchać. Wyłączył się, po prostu zaczął liczyć na swój dziwny sposób... zaczął wymieniać w myślach poszczególne liczby po przecinki w pi. Docierał do niego głos chłopaka ale nie słowa... nie zwracał na mnie uwagi... nie chciał słuchać jak ukochana osoba wymienia jego wady. Czując jego usta na swej skroni przytulił go delikatnie i odpowiedział szeptem, biorąc pod uwagę ich odległość od siebie, Leander bez problemu mógł usłyszeć coś w stylu melancholii w głosie Male.
-Kocham cie. - nie wiedział czemu to powiedział, nie chciał się tłumaczyć, po za tym miał przecież milczeć... pozwolił chłopakowi opatrzeć swoją dłoń. Leżał wpatrując się w ścianę, jakiś nieokreślony punkt i bardzo powoli zaczęło docierać do niego co powiedział mu Leander.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 20, 2013 2:41 pm

To tak czasem w życiu bywa, że ktoś się tutaj produkuje i trudzi, by ktoś inny zupełnie to zignorował. No cóż, nic tylko go palnąć patelnią przez łeb. Słysząc jego słowa popatrzył na niego z całkowitą powagą. Gdy przemył mu rękę, zostawił ją w takim stanie. Przecież mu się zregeneruje. Następnie wdrapał się na łóżko, przesunął na chwilę mężczyznę i usiadł na łóżku, opierając się plecami o wezgłowie. Następnie przyciągnął go do siebie, sprawiając, że blondyn opierał się plecami o jego tors. Leander oplótł jego ciało swoimi kończynami niczym płaszczem i pocałował go w czubek głowy, splatając palce na jego brzuchu, a stopami leniwie ocierał się o jego stopy.
-Byłeś na mieście wyjątkowo spokojny. To..było miłe. Dziękuję. - był naprawdę mu wdzięczny, że nie robił burd w żadnym ze sklepów i nikogo nie podziurawił,bo jubiler dotykał jego dłoni, sprawdzając rozmiar obrączki. Patrzył z lekkim uśmiechem na swojego narzeczonego i był szczęśliwy, ze ma go przy sobie. Mimo, że nie jest z nim łatwo nie mógł pozwolić by teraz od niego odszedł. Ponownie ucałował jego genialną główkę i uśmiechnął się do siebie, obserwując go cały czas z góry. O to plusy bycia wyższym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 23, 2013 8:51 am

Był niczym marionetka, bez woli, bez cienia zainteresowania co się dzieje wokół niego. Nie przejmował się zupełnie tym co z nim robi Leander. W sumie mógł mu nawet powiększyć ranę a i tak by nie sprzeciwiał się. W pewnym sensie odszedł myślami ... uciekł by ukryć się w swoim świecie, którego nikt jeszcze nie zdołał poznać. Od dziecka tworzył go, miejsce gdzie nikt nie mógł go skrzywdzić, nikt nie mógł go zranić. Był tam tylko on. On i nie ma bólu. On i nie ma matki. On i nie ma nikogo innego. Spokojnie. Cicho. Półmrok, który otula go delikatnie niczym koc. Ciepło. On i...
Głos chłopaka wyrwał go z tego dziwnego i bardzo intymnego stanu. Dopiero wtedy zorientował się, że siedzi zupełnie inaczej i opiera się o swego narzeczonego... bo jeszcze nim był? Male nie był tego do końca pewny i nie wiedział czy pytanie nie spowoduje, że Leander znów nie wyrzuci go z domu. Wolał spytać o coś zupełnie innego...
-Jak wygląda ślub? Nigdy na żadnym nie byłem. Mnie się nie zaprasza na takie ... imprezy? Uroczystości? Czy jak się to zwie. - zaczął warczeć zły sam na siebie, że czegoś nie wiedział. Poprawił dłonią przeszkadzającą mu grzywkę i zmusił sam siebie by przestać warczeć.
-Po co są obrączki, które kupiliśmy? Wiem, że na palec się zakłada ale po co? Myślałem, że ten facet chce mi uciąć palec ale ale ale tobie się podobały te obrączki. Nie znam się na tym. Ładne wybrałeś. Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 23, 2013 10:41 am

Trzymał go w swoich ramionach, szczęśliwy, że może i że jest. Cały i zdrowy. No prawie. Pocałował go w policzek i uśmiechnął się pod nosem, słysząc jego pytanie. Czasami był największym głuptasem wśród geniuszy. Przytulił go mocniej do siebie, splatając mocniej palce na jego brzuchu.
-Wiesz, najpierw jest tak, że osoba upoważniona, udziela ślubu..i nie, tej osoby nie wolno zabić. Potem goście życzą wszystkiego najlepszego i jest wesele. No po prostu taka uroczysta zabawa, ale wtedy też nie wolno nikogo zabić. A potem jest noc poślubna i miesiąc miodowy ale to chyba wiesz, hm? - uśmiechnął się, dając mu buziaka w głowę, po czym zamilkł na chwilę, opierając brodę na czubku jego głowy. Wpatrywał się w obraz przed sobą, po czym popatrzył na swojego ukochanego i uśmiechnął się.
-Obrączkę, nosi się na znak przynależności i miłości do tej drugiej, wybranej przez Ciebie osoby. Zakładając Tobie obrączkę, przekazuję Ci, że jesteś dla mnie jedyny na świecie, należę do Ciebie, nie chcę nikogo innego i będę trwał przy tobie, nie zależnie od tego co się stanie, dopóki będziesz żył. I na odwrót. - powiedział spokojnie, rozplatając palce na jego brzuchu i głaszcząc go dłonią po policzku. Gdyby ktoś powiedziałby mu dwa miesiące temu, że będzie brał ślub z swoim Panem, to by go wyśmiał. A teraz proszę. Przygotowywał się do ślubu i trzymał go w objęciach jak swój najcenniejszy skarb.
-Ty jesteś dla mnie najcenniejszy, a nie żaden sejf. Ośle. - dodał opierając się wygodniej o oparcie, ale nie wypuszczając go z swojego uścisku. Nie po to go przytula, by teraz sobie poszedł. Było mu ciepło, miło i wygodnie i nie ma zamiaru z tego zrezygnować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 23, 2013 12:01 pm

Zdrowy... dobry dowcip, naprawdę niezły. Nazwać Maledizione zdrowym to jak uznać temperatury panujące zimą w Rosji upałami... choć może dla nich to upały... mniejsza. Nie będę wnikać w detale bo można się pogubić a tego nie chcemy.
Słuchał uważnie narzeczonego skupiając się na każdym jego słowie. A więc tak to mniej więcej wygląda? I czemu nie można zabić? Nonsens, Leander zabiera mu najlepszą część zabawy. Perfidnie psuje wszystko dodając iż nie można. Jak on tak może no... foch... a można by tak fajnie rozkręcić całą imprezę... no ale dobrze. Nie to nie, łaski bez. Może potem zmieni zdanie jak się okaże, że uroczystość jest nudna i będzie można kogoś zabić...
Słuchając o obrączkach zapomniał o zabijaniu. To było o wiele poważniejsze więc nie mógł zastanawiać się nad zabawami. Czasem nawet on umie się skupić na czymś co nie dotyczy krwi ofiar. Mrrrrrrr krew... ich krzyk... czerwony... mrrrrrrrrr USPOKÓJ SIĘ. Natychmiast. Nie myśl o tym. Ale no krew... no krew. CICHO. Menda. ZAMKNIJ SIĘ. Już już... mendo jedna i tak cie nie lubię.
-Ładnie o tym opowiadasz. - podniósł prawą dłoń oglądając swoje palce. -W sejfie jest mój testament, potwierdzony przez świadków i kogo tam jeszcze trzeba. Nie bij mnie. Ja nie umiem być taki romantyczny jak ty. Nie umiem tak ładnie mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 23, 2013 1:28 pm

Siedział w ciszy. Od jakiegoś czasu czuł ćmienie w głowie, które teraz się tylko nasilało i nasilało...nie lubił tego. Najwidoczniej zbliżała się zmiana pogody, albo to jego reakcja na stres. Odsunął go od siebie, po czym wsunął się pod koc i jęknął cicho. Gdy zaczynała go boleć głowa, nie chciał mieć dostępu do światła, do hałasu...do niczego. Skulił się w kłębek i mruknął coś niezrozumiałego.
-Idz sobie. - mruknął cicho spod koca, oddychając szybciej przez nos. Westchnął cicho, kuląc się jeszcze bardziej. Nienawidził tego szczerze, jak bolała go głowa. Nie chciał, zeby go bolała ale nie chciał, przyjmować żadnych leków przeciwbólowych. Nie lubił truć się chemią.
-Albo zostań..proszę..poproszę o wodę. - powiedział ciszej. Nie chciał go denerwować żadnym rozkazem typu "przynieś mi wodę" bo by zaczął warczeć, a każdy dzwięk był w jego głowie odbierany jak dudnienie starego i bardzo głośnego dzwonu. Dlatego teraz, tylko kulił się pod kocem mając nadzieję, że jak najszybciej wszystko przejdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Sob Sie 24, 2013 10:39 am

Czując jak Leander odsuwa go od siebie i chowa się pod kocem zrozumiał co się dzieje. Może był bezlitosnym, pozbawionym sumienia i cierpliwości mordercą ale wiedział kiedy jego ukochany ma migrenę i starał się być cicho. Miał nawet zamiar spełnić jego prośbę i wyjść z pokoju a najlepiej zniknąć na parę dni by nie warczeć mu ani nie przeszkadzać ale prośba chłopaka powstrzymała go. Wyszedł jak najciszej umiał i zamiast udać się najpierw do kuchni skierował się do jednego z pokoi do których nie chciał by nikt poza nim nie miał dostępu. Laboratorium...to była jego świątynia, miejsce gdzie potrafił zmieniać się diametralnie. Od jakiegoś czasu próbował wzmocnić lek na uspokojenie i wydawało mu się, że się udało. Nie testował tego jeszcze na niczym żywym więc nie miał pewności jak zareaguje ale postanowił zaryzykować. Cóż może mu się stać? W ostateczności prześpi parę dni i tyle. Wiedział co może mu się stać ale umiał okłamywać sam siebie, że wszystko będzie ok. Podał sobie dożylnie dawkę, którą uznał za stosowną. Tak więc do sypialni wrócił dopiero po jakimś czasie ze szklanką wody, którą postawił na stoliku przy łóżku. Usiadł sobie grzecznie na podłodze przy ścianie, tak by móc się o coś opierać i czekał aż lek zacznie działać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Sob Sie 24, 2013 12:27 pm

Leżał pod kocem, starają się nie marudzić i nie wydawać żadnych dźwięków. Nie chciał mu marudzić, dlatego siedział twardo, starając się zachowywać spokojnie. Mimo, ze głowa chciała mu się rozsypać na kilka kawałków, a potem sobie pójść do Legolandu. Ciekawie co z tą wodą? Miał nadzieję, że mu przyniesie..jest! Trochę to trwało, zdecydowanie bardzo długo. Przeszedł do pozycji siedzącej, sięgając po szklankę wody i wypił ją ja naraz. Następnie rozejrzał się po pomieszczeniu i zobaczył blondyna, siedzącego grzecznie pod ścianą..zbyt grzecznie. Chociaż wyglądał tak uroczo, niewinne i po prostu...Śmiertelna pułapka. Kusi swoim pięknem a potem zaciska te swoje paszczęki i po ofierze. Chociaż On nie miał szczęk, tylko szpony...a wszystko jedno.
-Kochanie? - pierwszy raz odezwał się do niego bardziej pieszczotliwie. Zawsze było "Panie" albo po imieniu lub po prostu na ty. Odwrócił się w jego stronę, obserwując go uważnie, co było arcytrudnym zadaniem, biorąc pod uwagę jego przeszywający ból głowy. Zmrużył lekko oczy, kładąc dłoń na czole i cicho westchnął. Nie spuszczał jednak z niego wzroku bo czuł, że coś jest nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 10:23 am

Jego głos... to takie dziwne... takie no nie wiedział jak to konkretnie określić, brzmiał jak z oddali, coś się zmieniło? Działa? Nie ... nie ... NIE. To jeszcze nie to. Więc co się dzieje? Za wcześnie by lek na uspokojenie zadziałał przecież. Dziwne. Podniósł bardzo wolno głowę i spojrzał rozkojarzony na swego narzeczonego. Jak on go nazwał? Kochanie? Nie był tego pewien, przecież nigdy wcześniej Leander nie zwracał się do niego w ten sposób więc mogło się Male przesłyszeć i nic więcej. Chwila... a on się zwracał w ogóle do niego? Idioto skończony a do kogo innego? Przecież w pokoju są tylko dwie osoby. Ale na pewno? Bo jeśli jeszcze ktoś jest i nie zwróciło się na to uwagi? Na pewno. A może jednak ktoś jest jeszcze? Zamknij się idioto i odpowiedz w końcu. Ileż można czekać byś otworzył usta i coś powiedział? Odpowiedzieć... tia... łatwiej stwierdzić niż zrobić. Bo co odpowiedzieć na takie pytanie? Zaraz, zaraz... pierwiastek kwadratowy z liczby ujemnej... liczby urojone... urojenia... jakie to zabawne... czy właśnie przed chwilą Leander ... nie ... zamknij ryj i odpowiadaj na pytanie.
-Tak? - Maledizione był półprzytomny. Lek był o wiele silniejszy niż przewidywał i zadziałał o wiele szybciej niż by tego chciał. Był zbyt spokojny a jego głos świadczył o czymś bardzo niepokojącym. Spać... chce mi się spać... mogę spać? Proszę.
-Misiu... - jak to się mówi by ktoś przyszedł? Zaraz... mam na końcu języka... jak to brzmiało? Cholera jasna. No nie pamiętam... Wyciągnął dłoń w stronę chłopaka patrząc na niego błagalnie - Proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 12:07 pm

Coś było nie w porządku. I to bardzo nie w porządku. On Co brał. Brał, bezczelnie. Jak mógł? No jak On kurwa mógł? Nie był nawet na niego łzy, było mu tylko cholernie przykro. Zsunął się z łóżka i podszedł do swojego narzeczonego, chwytając go za dłoń, która była..chłodna. Westchnął i zmusił go do wstania. Następnie ułożył go na łóżku, przodem do siebie. Sam się położył na boku, kładąc dłoń na jego boku, a drugą chwycił go za rękę, trzymając dwa palce na jego nadgarstku, mierząc mu puls.
-Słońce, po co to zrobiłeś? - zapytał spokojnie, doskonale wiedząc, że krzyki nic nie zdziałają. Jeszcze bardziej się zamknie w sobie, albo sobie pójdzie...z nim to trzeba ostrożnie, żeby go nie zrazić...Czasami się wydawało, że zachowując się w pewien sposób, wymusi się u niego pewne reakcje, a tymczasem wymuszało się coś odwrotnego od zamierzonego. A On nie chciał go krzywdzić. Obiecał sobie, że po tym bólu, który przeżył przez te wszystkie lata, teraz w końcu odpowie. Przytulił go do siebie, zaciskając mocniej palce na jego boku.
-Co wziąłeś? Jak Ci pomóc? Nie jestem taki genialny jak ty, nie znam się na chemii...powiedz mi, co mam zrobić? - zapytał wręcz błagalnie, patrząc w jego błękitne tęczówki, które obecnie były takie nieobecne..Żal było na to patrzeć. Nie chciał go więcej takiego oglądać. Musi coś z tym zrobić, zdecydowanie. Może inni w tym domu liczyli na jego szybką śmierć, ale On chciał,by jego przyszły mąż, żył zdecydowanie jak najdłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 1:07 pm

Ale co się dzieje? Zaraz... chwila... moment... przecież przed chwilą był na podłodze a teraz... łóżko... spokojnie, tylko spokojnie... myśl debilu... myśl... Leander, podłoga, łóżko... Leander? Czemu on jest tak blisko? Przecież przed chwilą był daleko. Bardzo ciężko przychodziło mu zebranie myśli. Coraz bardziej chciało mu się spać. Powieki robiły się takie ciężkie, takie ... jego ruchy były o wiele bardziej spowolnione a jemu się wydawało, że świat zwolnił do jakiegoś abstrakcyjnego i dziwnego tempa.
Zmuszał się, dosłownie zmuszał do tego by skupiać wzrok na chłopaku, z każdą chwilą jednak było to coraz trudniejsze. Lek spowodował iż jego ciśnienie spadło bardzo a serce spowolniło, tętno było ledwo wyczuwalne. Bardzo wiele wysiłku kosztowało go by odpowiedzieć... dopiero jednak na drugie pytanie.
-Spokój... nie warczeć... mój lek... - mówił coraz ciszej, jego głos był słabszy aż w końcu stracił przytomność a jego serce się zatrzymało. Nawet jak dla niego dawka, którą sobie podał była zbyt silna i nie dał po prostu rady. Male nie wziął pod uwagę swej masy ciała... bo przecież co za różnica czy ma teraz te 60 czy 120 kilo? Czasem też ważniejszy jest cel niż środki ale co się dzieje kiedy twórca podejmuje aż tak wysokie ryzyko dla dobra doświadczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 2:02 pm

Czuł, że jego tętno zbyt szybko zwalniało. No naćpał się czegoś, ale czego do cholery czego? Nie czekał, aż jego serce całkiem się zatrzyma tylko poderwał się z miejsca, szukając adrenaliny. Nie było to trudne, mając na uwadze fakt, że znał ten dom lepiej niż własną kieszeń. Poza tym, gdy sytuacja była poważna, potrafił nawet przezwyciężyć ból głowy i radzić sobie w takich chwilach. Co za tym idzie, był po prostu szybki, dlatego bardzo szybko znalazł się z powrotem w ich wspólnym pokoju. Z przerażeniem odkrył, że jego serce bezczelnie się zatrzymało. Szybko wbił mu adrenalinę do żyły.
-Idiota – warknął zdenerwowany, klękając nad nim i układając swoje dłonie jedna na drugiej, na 1/3 wysokości mostka, mierząc od dołu. Zaczął wykonywać 60 uciśnięć na minutę, w tym dwa wdechy ratownicze, uprzednio odchylając mu delikatnie głowę lekko do tyłu. Dobrze, że znał kurs pierwszej pomocy, bo inaczej byłoby no..ciężko.
-Oddychaj, oddychaj do cholery – mówił sam do siebie, a może raczej do niego, wykonując kolejne uciśnięcia. Nie mógł się przecież poddawać prawda? Zdecydowanie, gdy się obudzi to go zabije. Ukatrupi gołymi rękami. Tylko musi wrócić łaskawie do świata żywych. Kolejne dwa wdechy i kolejna seria uciśnięć. W jego dwu kolorowych tęczówkach pojawiły się łzy, związane z tą całą sytuacją i z tym wszystkim...
-Proszę Cię no..proszę. – błagalna prośba była dość..dziecinna i naiwna, ale czy nie szczera? Z pewnością pół służby teraz zaciera ręce z radości. On by ich zwolnił. Są obrzydliwi. Wstrętni. Bezczelni. Wykonał kolejne dwa wdechy i ponownie serie uciśnięć, mając nadzieję, ogromną nadzieję, że jego serce w końcu odpowie i zacznie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 4:07 pm

Obudził się obolały co nie było w sumie niczym zaskakującym, taka praca, czasem ból jest nieodzownym towarzyszem, wręcz przyjacielem. Budził się, przynajmniej mu się tak wydawało zbyt szybko... coś nie chciało mu dać zasnąć. Ktoś nie chciał dać mu spać i jeszcze bezczelnie bił... chamstwo. Otworzył oczy nie wiedzieć czemu bardzo zmęczony i osłabiony. Nadal był spokojny ale teraz przynajmniej ciśnienie odrobinę mu podskoczyło a co za tym idzie świat trochę przyspieszył a może znów zaczął normalnie funkcjonować? Nie wiedział co się dzieje ani dlaczego Leander tak dziwnie się zachowywał. Coś się stało? Przecież nie warczał i był spokojny i grzeczny i wszystko przecież szło zgodnie z planem. Nie potrafił połączyć odpowiednio dostępnych mu danych, nadal myślenie sprawiało mu pewną trudność. Wpatrywał się w chłopaka a potem podniósł dłoń i pogłaskał go po policzku ścierając łzy.
-Tak bardzo boli? - bo przecież bolała go głowa... to pewnie to. Pewnie zbyt bardzo boli i biedny się rozpłakał. Szkoda, że leki na to nie działają. Trzeba iść z pokoju by mu nie przeszkadzać. Próbował się podnieść ale zrobił to zbyt szybko i upadł bezwładnie z powrotem na łóżko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 4:48 pm

Z ulgą przyjął fakt, że jego serce pod palcami, zaczęło bić. Przestał go reanimować, patrząc na niego z wyraźna ulgą. Gdy wspomniał o bólu głowy, zaśmiał się gorzko i pokręcił głową, przykładając dłoń do ust, żeby powstrzymać szloch, który z pewnością by się wydarł z jego ust. To nie było trudne, żeby ponownie włamać mu się do głowy i znaleźć przyczynę jego prawie zgonu. Wystarczyła chwila. Wycofał się z jego umysłu i popatrzył na niego smutnym wzrokiem.
-Jak mogłeś... – powiedział łamiącym się głosem. Przełknął głośniej ślinę,odsuwając jego dłoń od swojej twarzy i musiał głęboko odetchnąć, żeby na niego nie krzyczeć.
-Musiałeś to zrobić? Testować swój lek? Ja wiem, że jesteś geniuszem nie kwestionuję tego, ale musiałeś mi pokazać, jak to jest gdy ty umierasz? Umierasz na moich oczach.. Musiałeś mi to pokazać? – jego głos był pusty i chrapliwy. Jego dłonie drżały, a sam miał ochotę wstać i wyjść. Bo tego było za dużo. Po prostu kurwa za dużo. Wiedział jednak, że nie może tego zrobić, ponieważ gdyby wrócił to..znowu by go takiego zastał? Ten obraz go chyba będzie prześladował do końca życia.
-Wiem, że Ci się wydaje, że każdy tutaj czai na twoją śmierć. Ale nie ja. Rozumiesz? Nie ja. Wiesz jak ja się czułem? Przez te kilkanaście jebanych sekund? Serce mi pękło. – przetarł palcami oczy, które uporczywie zachodziły mu łzami. Chyba nie jeden na jego miejscu w końcu by pękł, to nie jest pożądany obraz. Obraz ukochanej osoby która jest oficjalnie martwa, przez kilkanaście sekund...Pokręcił głową, jakby chciał odgonić ten obraz.
-Możesz mnie uważać, za babę. – burknął cicho, kładąc dłonie na jego torsie, po czym wtulił się w jego ciało, które robiło się o wiele żywsze, niż przed chwilą. Wsunął dłoń pod jego plecy i chociażby się waliło i paliło, to nie puści go. Za cholerę go teraz nie puści. Położył głowę na jego ramieniu, delektując się każdym uderzeniem jego serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 5:12 pm

I zaczęło się... całe kazanie... litania a Leander brzmiał jak rozhisteryzowana żona. No ale przecież nic się nie stało. Tak? Żyje więc po co ta cała scena i te łzy? Fakt iż przesadził z lekiem nie był wystarczającym by teraz tak krzyczeć. Przecież nie zrobił tego specjalnie. No bez przesady. Nie miał myśli samobójczych. Nie chciał się zabić. Miał nadzieję, że lek pomoże mu się uspokoić na chwilę a nie na wieczność. Matko jedyna a on dramatyzuje jakby nie wiadomo co się stało. Wysłuchał wszystkiego co miał mu Leander do powiedzenia ale nie odpowiadał. Niby co miał powiedzieć? Nie uważał, że powinien przeprosić. Nie czuł się winny. Przecież chciał dobrze. Chciał pomóc swemu ukochanemu. Miał i pewnie nadal ma migrenę więc takie coś ... no kiedy Male jest grzeczny to pożądana sprawa? Prawda? Wtulił się w ciało chłopaka by dopiero wtedy odpowiedzieć mało składnie ale zawsze.
-Chciałem pomóc ci... nie warczeć... nie krzycz na mnie... chciałem pomóc... chciałem dobrze i skończyły się myszki i śpieszyłem się... po za tym spać mi się chce... - pocałował chłopaka w policzek a potem zaczął głaskać go po plecach.
-Nie uważam cie za babę... kobiety mnie nie interesują. No weź... piersi i te sprawy... blech... okropności... wolę coś innego mieć w ustach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 5:34 pm

Gdy mówił, widział taką..obojętność w jego oczach. Po prostu mówił, a jego nie wiele to interesowało, bo miał swoje racje, a On był tylko rozhisteryzowanym, młodym potworem który jest słaby i nie rozumie pewnych rzeczy ponieważ jest od niego głupszy. Sam nie wiedział co gorzej bolało. To, że mężczyzna nie widział w tym nic złego, w tym co robił, czy tym, że nawet nie miał zamiaru przeprosić. To nic, że walczył o jego życie prawda? To jego wina, w końcu miał migrenę, a gdyby jej nie miał, to Male by nie wziął. Wyplatał się z jego uścisku, po czym chwycił poduszkę i kocyk z fotela, i popatrzył na niego przez ramię.
-Śpij dobrze. - powiedział spokojnym głosem. Nie krzyczał. Następnie wszedł do łazienki, zamykając za sobą drzwi. Położył poduszkę na kafelkach, a następnie kocyk. Następnie sam się położył na stworzonym przez siebie legowisku i skulił się, przymykając oczy. Może miejsce nie było wymarzone, ale...lepsze to niż nic prawda? Splótł dłonie na piersi i westchnął cicho. Nie będzie płakał...i tak już nie ma łez. No ale w końcu nic złego się nie stało, przecież myszki się skończyły..jakie myszki do cholery? Nie ważne. Nie będzie się tym przejmował. Ani nim się nie będzie przejmował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 26, 2013 9:06 pm

No to teraz już zupełnie nie rozumiał co się dzieje? Co to za scena? Ma narzeczonego czy narzeczoną? Foch? Zabieram swoje rzeczy i seksu nie będzie? Ale dlaczego? Co zrobił źle? Co znowu zepsuł? Przecież się nie całował z nikim, nie zdradził go więc o co chodzi? Obserwował wszystko zdezorientowany. Odczuwał jeszcze działanie leku i przez to zachowywał się inaczej niż zwykle. O wiele dłużej kojarzył fakty a teraz zdecydowanie by się przydało pomyśleć racjonalnie i szybko wyciągnąć odpowiednie wnioski. Cholera. Nie da rady. Więc co teraz? Lepiej pójść za narzeczonym i poprosić by wyjaśnił wszystko bo inaczej nie zaśnie spokojnie i to jeszcze musi spać sam... czysty absurd.
Wstał wolno a może nawet bardzo wolno z łóżka i starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów dotarł jakoś do kryjówki chłopaka. Podszedł do niego a potem bez pytania usiadł przy nim i zaczął szeptać.
-Przepraszam. Powiedz mi co ja źle zrobiłem. Proszę. Nadal źle się czuję po leku i nie potrafię logicznie myśleć. Nie chciałem ci pokazać niczego, nie chciałem byś widział mnie w takim stanie. Chciałem ci pomóc bo boli cie głowa a ja warczę. Przepraszam. Nie śpij tu. Idź spać do łóżka, ja tu zostanę. - czekał na jakąś reakcje chłopaka czując się coraz lepiej... mhm szybsza regeneracja jednak to pożyteczna sprawa ale ... cholera czyli lek której działa, trzeba zapamiętać i coś zmienić w składzie. Koniecznie. Może zwiększyć stężenie jednego ze składników?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 27, 2013 8:39 am

W głębi serca chciał, żeby blondyn poszedł za nim. Nie pomylił się. Przyszedł..to było miłe, bo to znaczyło, że odbierał ich relację jako coś poważnego. Wysłuchał go spokojnie i pokręcił lekko głową, przechodząc do pozycji siedzącej. Już mu przecież tłumaczył, że jest dla niego ważny i go po prostu kocha. Logiczne jest więc, że nie chce żeby coś złego się z nim działo.
-Już Ci wytłumaczę, co czułem kilka minut temu. - powiedział spokojnie, przybliżając się do niego i całując go w policzek. Następnie przesunął dłonią w kierunku swoich kieszeni i wyciągnął z niej swoje tanto. Patrzył na niego przez chwilę, po czym jednym, zdecydowanym ruchem, przeciął sobie żyły w prawej dłoni. Czasami, jemu pewne rzeczy, trzeba pokazać prawda? Patrzył na krew. Zadziwiająco szybko robiło mu się zimno. Przeniósł wzrok na swojego partnera, przechylając lekko głowę na bok.
-Jak się teraz czujesz? - zapytał nadal spokojnym głosem. Nie był w końcu na niego zły, pokazywał mu pewne elementarne rzeczy jak małemu dziecku i tyle. Z całej siły, walczył z sennością i póki co, to mu się udawało. Szczerze, miał nadzieję, że czegoś ta lekcja go nauczy, a nie traci swoją krew którą tak długo i namiętnie produkował w swoich żyłach na marne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość red rose
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miejsca zamieszkania-
Skocz do:  
_______________________