IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posiadłość red rose

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Posiadłość red rose   Sob Sie 03, 2013 3:41 pm

Wielka posiadłość otoczona wysokim murem i pilnowana przez całą dobę przez wściekłe słuchające jedynie dwóch osób "pieski". Ogromny dom otoczony jest pięknym zespołem parków i alejek, można zabłądzić tu nawet nie dotarwszy do samego domu. Wszystko jest zadbane i pielęgnowane przez starego ogrodnika i jego żonę, którzy dbają o całą posiadłość. Sam dom podobnież jest nawiedzony przez mieszkającą w nim niegdyś kobietę. Legenda głosi, że dom żyje i zmuszał ją do ciągłej rozbudowy, dobudowy nowych skrzydeł i pomieszczeń. W końcu kobieta skoczyła z najwyższej wieży tego budynku. W domu zdarzają się dziwne rzeczy a nawet sami opiekunowie są specyficzni. Traktują obcych jak wrogów czekając na przybycie właściciela. Kim jest naprawdę para staruszków i czy mają tyle lat na ile wyglądają? O tym może jedynie powiedzieć właściciel lub jego bardzo bliski sługa.
Dom ma dwa piętra i poddasze. W trzech skrzydłach znajdują się sypianie wyposażone w osobne łazienki, dwie jadalnie, pomieszczenia gospodarcze takie jak kuchnia, spiżarnie i wiele, wiele innych. Ciekawszym pomieszczeniem w domu jest wielka szklarnia w której ogrodnik uprawia zioła i owoce takie jak truskawki. Słodką truciznę łatwiej przełknąć, nie uważacie? Do jednego pomieszczenia w całym domu ma, oprócz właściciela, jedynie wstęp Leander, sługa pana domu. Miejscem tym jest ogromna biblioteka wypełniona w jakiś przedziwny sposób wręcz po brzegi woluminami a właściciel wciąż ma mało i kupuje nowe pozycje...
Dom posiada podziemia a w nich swoisty labirynt korytarzy i coś w rodzaju lochów. No i oczywiście samotna wieża, bardzo wysoka z ostrymi schodami prowadzącymi na sam szczyt. Z wieży jest niesamowity widok na całe miasto jak również na instytut. Iluzja czy rzeczywistość? Nie istotne w tym domu. Ważniejsze jest to czy nowy właściciel przeżyje spotkanie z nim bo w każdej legendzie tkwi źdźbło prawdy a sam dom może naprawdę żyć... a może nawet zapragnie przejąć kontrolę nad mieszkańcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Sob Sie 03, 2013 4:07 pm

Przed wejściem do posesji, mężczyzna puścił nadgarstek swojego Pana, żeby nie psuć jego wizerunku w oczach służby. Popatrzył na blondyna i uśmiechnął się lekko sam do siebie. Dwukolorowy był przecież tak szczęśliwy. Jego Pan wrócił! W końcu. Po tych..mękach, po tych torturach. prowadził go do jego sypialni. Otworzył drzwi, wpuszczając swojego Pana pierwszego i zamknął za nimi drzwi.
-Widzi Pan? Co tydzień prałem i zmieniałem pościel. Czekałem na Pana... - popatrzył na niego i pchnął go lekko na łóżko. Wiedział, że mężczyzna może się przez to zdenerwować, jednakże był do jego wybuchów agresji przyzwyczajony. Ostrożnie zsunął ubrania z jego ciała, a że nie mógł się powstrzymać, pocałował go w czoło. Następnie zabrał ciuchy i wyszedł do łazienki, wrzucając je do pralki. Następnie wrócił do niego i usiadł na skraju łóżka, patrząc na swojego Pana.
-To nie była żadna randka. To mój znajomy. Szukałem Pana. Może Pan zapytać innych. Dbałem o Pana dom, o rzeczy...nic nie przestawiłem, tylko czyściłem, prałem.. - popatrzył na niego spod grzywki i spuścił wzrok, patrząc na swoje palce. Wpatrywał się w swoje palce, nerwowo je zaciskając, po czym cichutko westchnął. Cały czas w głowie miał jego słowa i nie wiedział co o nich myśleć. czy traktować je poważnie, czy to było naprawdę, czy niespotykany rodzaj kary? Miał ochotę się znów do niego przytulić, ale wiedział, ze nie mógł przesadzać, więc postanowił czuwać przy nim jak będzie spał. Okrył go więc kołdrą, pogłaskał krótko po dłoni i usiadł z powrotem na skraju łóżka, obserwując swojego Pana. Nie chciał wspominać o tym, że płakał, że bał się poruszać po tym domu, tylko ograniczał się do jednego, czy dwóch pomieszczeń. Ciekawe, czy widział koła które wymalował w kuchni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 05, 2013 7:01 am

Co on sobie kurwa wyobrażał?!? Jak on śmiał tak traktować swego pana i władcę? Jak on śmiał dotykać go w ten sposób bez pozwolenia ... BEZ POZWOLENIA?!? Czy przez te sześć tygodni kiedy nie miał styczności ze swoim panem nabył nieprzyjemnych i nudnych skłonności samobójczych? Maledizione był zbyt słaby by się opierać słudze ale całą drogę do domu warczał i był wyraźnie niezadowolony. Jak on mógł go tak traktować? Nie dość, że szlaja się z jakimiś podejrzanymi typami to jeszcze to? Randek mu się zachciewa a przecież jest TYLKO i wyłącznie własnością Maledizione. To niewybaczalne i takie... słodkie... jest taki uroczy sprzeciwiając się i wyrażając swoje zdanie co nie zmienia faktu, że zasługuje na karę.
Male nie przejmował się opinią służby, wiedział, że i tak będą mu bezwzględnie posłuszni w przeciwieństwie do Leandera... ten jakoś nie chciał robić tak jak inni i może dlatego... może dlatego go... NIE...ciiiiiiii to nielogiczne i nieprawdopodobne by go... zamknij się ... po prostu się zamknij...
Po przekroczeniu progu domu przestał warczeć... może mu się znudziło a może był zbyt bardzo śpiący by jakoś się sprzeciwiać. Warknął jednak ponownie kiedy został pchnięty na łóżko i rozebrany ale potem... potem zamruczał zadowolony wtulając się w poduszkę. Czuł się o wiele lepiej nago a łóżeczko było takie cudowne i milusie i kochane... mrrrrrrrrrrrrrr
Mrucząc zadowolony przyciągnął chłopaka do siebie. Odrzucił poduszkę na bok i wtulił się w ciało swego sługi. Był taki cieplutki i taki... zasypiając wtulony w ciało chłopaka wysłał mu jeszcze jedną wizję...
...ta sama sypialnia...rano...obaj byli nadzy ... Maledizione podniósł prawą dłoń by poprawić przeszkadzającą mu, zbyt długą już grzywkę i nie dało się nie zauważyć, że miał na palcu obrączkę... wtulił się w chłopaka i mruczał ... po prostu mruczał a potem wizja się urwała... Maledizione zasnął ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 05, 2013 1:04 pm

Warczenie swojego Pana, przyjmował jako coś normalnego i naturalnego. Nie przejmował się tym za bardzo, ponieważ On ciągle warczy. Jeśli zwracałby uwagę na jego humorki, to nic by w tym domu nie zrobił. Zdziwił się jednak, gdy Pan postanowił zrobić sobie z niego poduszkę. Uśmiechnął się lekko, układając się tylko wygodniej. Na chwilę tylko podniósł się, by rozpuścić swoje długie włosy, które opadły swobodnie wzdłuż jego ciała. Cóż, był mężczyzną i miał długie włosy, których mogłaby mu pozazdrościć nie jedna kobieta. Ale to nie jego wina, On po prostu nie lubi nożyczek, bo po co ma je skracać, jeśli w dlugich włosach jest mu dobrze. Lubił swojego kucyka i już. Rozmyślając tak, ujrzał kolejną wizję swojego Pana i delikatnie się zarumienił. No może nie tak delikatnie, ale przez włosy nie było tego tak bardzo widać. Zerknął na niego przez ramię i uśmiechnął się sam do siebie. Teraz uśmiechał się jak człowiek, który zażył zbyt duże ilości metaamfetaminy. Ale czy to źle? Był szczęśliwy, no w miarę bo miał ochotę na kakao, a obecnie nie mógł się ruszyć. No nic, może jak się obudzi, to wtedy zostanie uwolniony a On ucieknie do kuchni, by zrobić sobie pyszne czekoladowe kakao z miodem. Póki co, przymknął na razie oczy, zadowolony, że ma przy sobie to ciepłe, niskie i cholernie niebezpieczne ciało swojego Pana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 06, 2013 10:20 am

Niskie? Ale niskie? Wypraszam sobie on jest po prostu wzrostem adekwatnym do swej słodyczy, jest rozkosznym chłopcem a jakby był wyższy przepadłaby cały jego dziecięcy urok. Więc nie NISKI, uroczy. Proszę zanotować, zapisać, zapamiętać bo nie będę powtarzać. Jestem kochany... zamknij się... jestem ... a ty ... zamknij się...
Nie miał snów a tak z czystej ciekawości po co są sny? To takie coś ... takie ... no takie takie... no mniejsza z tym ale wiecie takie są i JUŻ. Male nie potrzebuje snów bo on śni na jawie. Obudził się ale nie otwierał oczu. Wtulony w ciało swego sługi uśmiechnął się uroczo i zamruczał zadowolony. Nadal miał go przy sobie i nadal mógł czuć jego ciało... ale czemu on jest ubrany? No skandal. Doprawdy bulwersujące. Warknął gardłowo i zirytowany powiedział nie otwierając oczu.
-Jestem wściekły na ciebie, zasłużyłeś na karę. Bolesną. Bardzo.... - warknął mocniej przytulając do siebie chłopaka - Twoje ubranie... nadal je masz na sobie... jak mogę cię czuć skoro je masz? - otworzył oczy puszczając odrobinę chłopaka ale nie dał mu odpowiedzieć. Pocałował go w usta dość agresywnie chciał o wiele więcej zrobić ale usłyszał pukanie i wkurzył się. Wstał szybko odpychając z całej siły chłopaka do tego stopnia, że spadł on niestety z łóżka. Male nie zauważył tego faktu... jeszcze nie zauważył. Wściekły podszedł do drzwi by je otworzyć warcząc na... gosposię, która przyprowadziła krawca... tak jego mina bezcenna a gosposia po prostu popatrzyła na swego pana niczym matka na niesforne dziecko i stwierdziła, że przybędą później by wziąć miarę na ... ale tego już nie usłyszał go zamknął a raczej walnął drzwiami odwracając się w stronę łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 06, 2013 10:38 am

Leżał w spokoju, podkurczając lekko nogi. Drgnął, gdy usłyszał mruczenie tuż za swoimi plecami. Uśmiechnął się lekko, ale potem znów usłyszał warknięcie. Położył się na plecach, żeby zobaczyć o co mu tym razem chodzi. Kara? Domyślał się, że dostanie za swoje. W końcu bardzo nie lubił, gdy spotykał się z innymi ludźmi. Popatrzył na niego trochę rozbawiony, gdy mówił o jego ubraniu. Ciekawe kiedy miał je ściągnąć, gdy został po prostu przytrzymany przez swojego Pana. Zdziwił się jednak, gdy został mocniej przytulony i automatycznie rozchylił wargi, gdy tylko poczuł jego usta na swoich. Syknął cicho. Pocałunek był dość agresywny i chaotyczny, w sumie tak jak On. Ale stało się coś, czego się nie spodziewał. Wydał z siebie zduszony okrzyk, gdy został zwalony z łóżka. Nie zarejestrował przez chwilę na kogo mężczyzna warczy, w sumie On warczy nawet na widelec, czy nawet na toaletę...w sumie to krótsza jest lista na co nie warczy.
Podniósł się z ziemi, a jego długie włosy opadły mu na twarz, ramiona, przez co wyglądał niczym dziewczynka z ringu. Stał tak przez chwilę,po czym postanowił się odezwać.
-7 dni... - zaczął, lekko ochrypłym głosem wyciągając dłonie przed siebie, niczym mumia, albo zombi które chce się dobrać do mózgu albo do czegoś innego, równie dobrego.
-7 dni z kakao. - stwierdził, kładąc dłonie na części lędziowej kręgosłupa. Odrzucił włosy do tyłu, ale i tak kilka kosmyków, opadło zadziornie na jego twarz. Skrzywił się lekko, dotykając dolnej części pleców. Na pewno ma tam ślicznego siniaka.
- A jak coś, to kuchnie przemalowałem na kółka.Tak Ci teraz mówię, żebyś nie zamknął mnie w lodówce. -dodał,chociaż kącik jego ust zadrżał niebezpiecznie, jakby się miał zaraz roześmiać. Bo to w sumie było...śmieszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 06, 2013 11:40 am

7 dni? 7 dni czego? On chyba zbyt mocno dostał w głowę. Uroczo wyglądał z rozpuszczonymi włosami ale to nie zmieniło faktu iż... no pojebało go... 7 dni i KOŁA?!? Czy on na prawdę chce dostać ale tak porządnie? Nie on dostanie ... on błaga by mieć więcej siniaków... błaga i jęczy o to... Male ... wściekłość, która rosła z każdą chwilą... Male ... agresja, którą było widać w każdym jego ruchu i geście. Warczał coraz głośniej zbliżając się do chłopaka. Dość wolno tak jakby był zmęczony podchodził do niego by w końcu poprawić jego włosy i pchnąć na łóżko. Siadł na jego brzuchu i zrobił taki gest jakby chciał pięścią uderzyć go w głowę ale ... ale ... ale nie mógł. Jego dłoń zatrzymała się tuż przed twarzą chłopaka a Male krzyknął coś niezrozumiałego a potem ... potem po prostu zakrył dłońmi twarz by znów warknąć. Był niczym wściekłe zwierzątko, które nie wie co ze sobą zrobić, przepełnia je ogromna złość na wszystko co je otacza ale też na samego siebie... zagubione stworzonko, które czasem potrzebuje kogoś o wiele bardziej spokojnego i opanowanego od niego.
Zszedł z chłopaka, podniósł poduszkę wyjmując z pod niej dziwnego misia. Pluszak był chyba kiedyś jasno brązowy, ciężko orzec biorąc pod uwagę fakt iż teraz cały był ubrudzony czymś bardzo przypominającym zaschniętą krew... Male wtulił się w misia a potem zszedł z łóżka i podszedł do wielkiej szafy by wejść do jej środka i schować się przymykając drzwi za sobą. Wtulał się do misia powtarzając niczym zaklętą mantrę.
-Będę grzeczny, będę grzeczny, będę grzeczny... - wtulony lekko się "kiwał do przodu i do tyłu niczym dziecko z chorobą sierocą... coraz szybciej i szybciej uderzając przy tym tyłem głowy o szafę... coraz mocniej i mocniej ...
-Będę... będę ... będę... - nadal był wściekły ... nadal nie potrafił sobie poradzić sam ze sobą a w pewnym momencie zaczął płakać...
-Będę... będę... będę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 06, 2013 12:08 pm

Przekrzywił lekko głowę na bok. Pięknie, nie dość, że oberwał to oberwie jeszcze bardziej. Jednak z spokojem obserwował warczącego blondyna. Opadł na łóżko i mimowolnie przymknął oczy, szykując się na cios. Ku jego zaskoczeniu, jego ręką się zatrzymała i nie przyozdobiła boleśnie jego kości policzkowych. Popatrzył na niego swoimi dwukolorowymi tęczówkami i przechylił lekko głowę na bok. Patrzył na niego, jak wyciąga misia rodem z filmów gore i chowa się w szafie. Długowłosy westchnął, po czym wyszedł z pokoju, zamykając ostrożnie za sobą drzwi. Zbiegł do kuchni, zostając tam przez chwilę, po czym wrócił z powrotem do sypialni, z dwoma kubkami. Następnie uchylił szafę i wszedł do środka, stawiając obok niego kubek kakao. Sam, trzymał swój między dłońmi i uśmiechnął się do niego. Nie miał zamiaru mówić mu ckliwych słówek, chociaż mężczyzna dodał do jakiego kakao, proszki uspokajające. Musiał dbać o swojego Pana.
-Tęskniłem za Panem. -powiedział ponownie, chociaż teraz to brzmiało tak...szczerze. Nie pod wpływem emocji, strachu. Po prostu szczerze, powiedział to takim tonem, jakby stwierdzał, że pogoda jest piękna.
-Napije się Panem, ze mną? - zapytał, przenosząc wzrok na kubek. Patrzył na niego spokojnie cały czas. Był chyba najbardziej cierpliwym człowiekiem w tym domu. Nie rozumiał, dlaczego tak wszyscy się go bali. No przecież powarczy, powarczy i przestanie. Jak teściowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Czw Sie 08, 2013 7:31 am

Bolała go głowa, uderzał z taką siłą, że na jego blond włosach pojawiła się krew... jego rany dość szybko się goiły ale jednak ... jednak nie natychmiast więc kiedy coś sobie uszkodził tak jak teraz mógł ubrudzić mebel lub coś innego. Nie przerywał z powodu bólu, lubił go choć wolałby by mu pomógł bo w tym momencie nie sprawiał mu żadnej przyjemności.
Przerwał jednak wszystko widząc wchodzącego do szafy chłopaka. Obserwował go siedząc w bezruchu, co było dość niespotykane jak dla takiego żywego chłopca jak Male. On najczęściej musiał po prostu być w ruchu a teraz tak jakby się zatrzymał a może to tylko cisza przed burzą? No cóż ... zobaczymy.
Obserwował chłopaka by bez słowa wziąć kubek z napojem i zacząć wolno pić. Lubił słodkie rzeczy więc propozycja chłopaka mu się spodobała. Potrzebował jednak dłuższej chwili by mu odpowiedzieć... chyba leki zaczęły działać bo uspokajał się i był w stanie odłożyć misia uśmiechając się pogodnie.
-W wizjach, które ci wysłałem nie kłamałem. Wysłałem Nadii i Marco odpowiednie polecenia jeśli się zgodzisz. Nadia się zbytnio pospieszyła. Dlatego krawiec przyszedł by brać miarę na smoking ślubny. Ale ty się nie zgodziłeś... nie musisz... zrozumiem jeśli odmówisz... oni nie wiedzą jeszcze komu się oświadczyłem. Nie muszą wiedzieć jeśli nie chcesz lub odmówisz. - nie wiedział czemu jest taki spokojny i potrafi tak dużo powiedzieć nie krzycząc przy tym ale w tym momencie skupiał się na czymś innym niż nad tym w jakim stanie się znajdował. Może potem... potem ale nie teraz. W tym momencie czekał bojąc się trochę. Pił jednak grzecznie kakao grzejąc dłonie kubkiem.
-Leander zagraj dla mnie. Proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Czw Sie 08, 2013 8:15 am

Obserwował swojego Pana, a potem na jego twarzy, pojawił się lekki uśmiech, widząc, że napił się kakao. Czyli jednak może się uspokoił. Słysząc jego słowa, uśmiechnął się lekko, po czym upił kolejny łyk swojego kakao. Obserwował przez chwilę swojego Pana i nie mógł się nie zarumienić.
-Kocham Pana, więc się zgadzam. Po za tym, chyba nasze relacje i tak nie ulegną jakiejś zmianie. - dodał weselej. I tak opiekował się nim, dbał o niego, martwił się, spał z nim...Domyślał się, jak niektórzy mogą reagować. Podstępny sługa, który zakręcił się wokół bogatego Pana. Ale szczerze, mało co obchodziło go zdanie innych, gdyby tak robił to dawno by odszedł z tego domu. Z naganą spojrzał na jego włosy. Wiedział, że jego rany szybko się zregenerują, ale sam fakt, że się skaleczył, a raczej zranił wprowadzał go w stan irytacji. Słysząc jego prośbę, uśmiechnął się lekko pod nosem. Postanowił trochę podrażnić swojego Pana, chociaż doskonale wiedział, że to czyste igranie ze śmiercią. Posłusznie wstał,podchodząc do wiolonczeli która stała w rogu pokoju. Chwycił mocno jej gryf. Stał do niego cały czas tyłem. Następnie usiadł na krześle, trzymając mocno wiolonczelę. W drugiej ręce trzymał smyczek i zaczął grać, patrząc z spokojem na struny. Najpierw zaczął grać jezioro łabędzie, co drugą nutę, a potem rozpoczął swoją grę klik!. Śmiać mu się chciało, gdy grał ową sonatę, ale zachowywał śmiertelną powagę, grając z skupieniem i lekkością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 09, 2013 8:41 am

Odpowiedź jaką usłyszał sprawiła, że uśmiechnął się łagodnie do chłopaka ale nie wiedział co odpowiedzieć. Niby był geniuszem ale jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie to najczęściej się gubił. Nie wiedział co, jak, dlaczego i po co... nie wiedział nawet czym jest miłość a to właśnie wyznał mu chłopak. Co się odpowiada w takich chwilach? Czy on kochał chłopaka? Ale czym była miłość? Jak zdefiniować to pojęcie? Jest coś o tym w książkach? Trzeba będzie poszukać bo do tego, zadziwiające ale jednak, miał cierpliwość... książki... nauka... szczególnie chemia... tak do tego miał wielkie pokłady cierpliwości. Do wszystkich istot, które żyły i w jakikolwiek sposób mogły odpowiedzieć już nie. Był to swego rodzaju paradoks, którego chyba jeszcze nikt nie umiał wyjaśnić... jakim cudem facet, który potrafi warczeć na prawie wszystko potrafi dłużej niż pięć minut skupić się nad książką lub siedzieć w laboratorium bardzo długo i nie rozwalić wszystkiego wokół siebie jeśli jakiś eksperyment mu się nie uda.
Dokończył picie napoju i wyszedł z szafy zasłuchany tym co grał mu chłopak. Dobór muzyki był iście ciekawy i Male nie mógł nie uśmiechnąć się. Położył kubek w bezpiecznym miejscu tak by nie stłukł się a sam, no z misiem, położył się na łóżku słuchając jak chłopak mu gra. Kiedy skończył zamruczał głośno.
-Masz wielki talent. Mam jednak prośbę. Mów mi po imieniu. Nie ważne którym... mam ich wiele... jak mnie porwali to nazywali mnie obiekt, ciekawe prawda? Obiekt Maledizione, ale przecież znasz me imiona. Alessandro Vincenzo Nicola. Proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 09, 2013 9:25 am

Gdy skończył grać, odłożył smyczek na bok i oparł wiolonczelę tak jak gitarę. Chwycił mocniej gryf, przejechał palcem po strunach i zaczął się bawić, jakby to była gitara. Bawił się tak jakiś czas,bo wiolonczela była jednak ciężka no i nie była gitarą. Odłożył więc instrument, opierając go o ścianę i podrapał się po karku,słuchając wypowiedzi swojego Pana. Może mówić do niego po imieniu, ale i tak będzie go uważał, za swojego Pana. Podszedł do niego i patrzył na niego przez chwilę swoimi dwukolorowymi tęczówkami. Jego włosy cały czas były rozpuszczone, więc opadły luźno, na jego plecy, ramiona i twarz.
-Dobrze. Więc przynieść Ci coś, powinieneś coś zjeść nic nie jadłeś. - powiedział, opierając dłonie na biodrach i patrząc na niego uważnie. Miał ochotę go również przytulić i dorwać tych ludzi, ale On przecież ich zabił. Jednak wiedział, że musiał stać ktoś wyżej, kto zlecił jego porwanie i tą osobę musiał znaleźć. Będzie miał przynajmniej zajęcie, gdy blondyn będzie spał. Nieśmiało uniósł rękę, by poprawił kosmyk włosów z jego twarzy i usiadł na skraju łóżka, patrząc na niego przez chwilę.
-Nudno tu było. Nikt nic nie niszczył i nie było co sprzątać. - dodał, uśmiechając się lekko i przechylając lekko głowę na bok, poprawiając włosy niedbałym ruchem ręki. Tak, było tak nudno bez osobnika, który szalał niczym kobieta przed miesiączką...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 09, 2013 10:33 am

Jeść? Po co? Nie miał na to zupełnie ochoty. Tak długo nic nie jadł a pierwszym napojem od długiego czasu był ten przyniesiony przez chłopaka ale nie chciał więcej. Może już się przyzwyczaił do tego, że tak mało dostaje i to wystarcza mu do życia? Nie wiedział, nie chciał wiedzieć. Pokręcił tylko głową przecząc. Uśmiechał się uroczo do chłopaka mając nadzieję, że da mu spokój z tym nonsensownym pomysłem jak jedzenie. Po co mu to? A słowo "powinieneś", które normalnie by go zirytowało powodując warczenie tym razem nie ruszyło go zbytnio. To pewnie ten lek na uspokojenie, który dostał ale ale ale nie zdawał sobie z tego sprawy więc przyjmował wszystko ze spokojem, tak nie podobnym i nie pasującym do niego. Kolejne słowa chłopaka rozbawiły go powodując, że roześmiał się. Przyciągnął chłopaka do siebie przytulając delikatnie ale nie odpowiadał. To miło, że ktoś za nim tęsknił ... nawet jeśli byłaby to tęsknota za szkodami, które w ogromnej ilości wyrządzał wokół siebie. Nawet jeśli tylko za tym tęsknił Leander było to urocze.
-Leander będziesz panem tego domu. Nie będziesz musiał sprzątać. Wiesz o tym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pią Sie 09, 2013 10:45 am

A jednak leki uspokajające działały. Gosposia miała rację. To nie było tak, że On go nie akceptował. Inaczej by go przecież nie kochał, ale wolał, gdy był spokojniejszy i nie stanowił zagrożenia dla siebie i innych. Bo w końcu ile razy można remontować ściany? Zawsze był pod wrażeniem jego siły, ale w sumie...nigdy nie widział go w pełnym szale, ale może to i lepiej? Inaczej to by była ostatnia rzecz, jaką by zobaczył w życiu. Oparł ufnie głowę na jego ramieniu, kładąc dłoń na jego brzuchu i patrząc w ścianę przed sobą. Słysząc jego słowa, prychnął i oparł dłonie na jego brzuchu, podnosząc się i siadając na jego udach.
-No ale dlaczego? - popatrzył na niego, jakby zabierał mu jedną z najlepszych zabawek, jakie otrzymywał. O, poczuł się tak, jakby zabrano mu laptopa. Nachylił się nad swoim Panem i patrzył głęboko w jego błękitne tęczówki.
-Wtedy nie będę mieć zajęcia...co ja wtedy będę robił? Ileż można się włamywać do systemów satelity. - zaczął marudzić, marszcząc przy tym delikatnie nosek i obserwując go uważnie. Miał nadzieję, że to co powiedział to tylko tak..żartował? Gdzie On Panem takiego domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 12, 2013 12:24 pm

Male dziwnie spokojny i opanowany pozwolił chłopakowi usiąść na sobie przyglądając się mu bardzo dokładnie. Uśmiechnął się wesoło słysząc odpowiedź chłopaka. Co będzie robił? Oj wiele może robić... na przykład bardziej rozpieszczać swego pana a już niedługo męża. Na pewno jeszcze coś zabawnego i ciekawego się znajdzie. Wystarczy tylko trochę pomyśleć i jakiś pomysł przyjdzie do głowy... zamiast sprzątania... z jego talentami...
-Leander przecież umiesz się wszędzie włamać więc możesz na przykład zorganizować nasz ślub. Podobno to bardzo dużo przygotowań. Ja się zupełnie nie znam na tym więc zostawię wszystko tobie i przy okazji nie będzie ci się nudziło. Co ty na to moja ty endorfinko? - nie wyobrażał sobie jakby mógł wyglądać ślub przygotowany przez chłopaka i bał się trochę nadmiaru kół ale ale ale sam wolał raczej wynająć kogoś niż zajmować się tym. Może Leander będzie miał na to ochotę i przy okazji nie będzie już tak marudził, że zabiera mu się sprzątanie. Przecież jakby to wyglądało? Co by ludzie powiedzieli? Czekaj... czekaj... co ty odpierdalasz... Maledizione... co ty chłopie odpierdalasz? Jacy ludzie? Co cie interesuje co myślą? Jakbyś się tym przejmował to już dawno powinieneś przyłożyć sobie lufę do pyska i nacisnąć na spust... dla dobra ludzkości a nadal żyjesz więc... wnioski same się nasuwają... pierdolić innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 12, 2013 5:31 pm

To wszystko wydawało się dla niego takie abstrakcyjne. Ślub, małżeństwo...Nie mógł tego zrozumieć. Wydawało mu się to czystą abstrakcją. Oświadczyny były..wizją, takie jakby nierealne, może dlatego przyjął, że jest to takie odległe. Teraz ma zająć się przygotowaniem tak ważnej uroczystości?
Przecież tego właśnie pragnął. W zamyśleniu przesunął palcami po jego policzku. Patrzył przez chwilę w jego niebieskie tęczówki i nachylił się nad nim, przesuwając wzrokiem po jego twarzy.
-Alessandro. - wyszeptał, jakby to imię miało pełnić funkcję modlitwy, rozgrzeszenia. Nachylił się bardziej, delikatnie dotykając ustami jego warg. Trwało to chwilę i jego wargi rozwarły się, pogłębiając pocałunek. Zawładnął wargami kochanka przywłażdżając jego usta, jakby były własnością młodego sługi. Całował go, dopóki nie zabrakło mu powietrza. Gdy tak się stało, odsunął się od niego, by ponownie na niego spojrzeć. Tyle na niego czekał...zdecydowanie na niego, przecież jak go nie było...Na samo wspomnienie, zacisnął mocniej palce na jego ramionach. Kochał go. Świadomość, że był krzywdzony przez nieznaną grupę rannych osobników, doprowadzała go do niebywałej i tak niepodobnej do niego złości.
Patrząc na jego ciało, przez jego głowę, przechodziły myśli. Kocham Cię. Dziękuję, że mnie wybrałeś. Nie, tak naprawdę nigdy nie będę w stanie Ci podziękować. Ale...może chociaż częścią mojego uczucia, będę wstanie Ci podziękować? Słońce..Tak, jesteś moim słońcem, promieniem który powstrzymuje mnie przed najgorszym. Uwielbiam Cię. Mogę na Ciebie patrzeć, przez każdą minutę, sekundę, mojego życia i nigdy nie będę w stanie w pełni się nasycić twoim widokiem. Jesteś taki idealny, taki..mój. Tylko mój. Mam tylko jedną prośbę. Małą. Kochaj mnie. Kochaj mnie i nie pozwól mi odejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 13, 2013 8:22 am

Male nie był mistrzem w relacjach międzyludzkich... w sumie nie znał się na nich prawie zupełnie. Czasem gubił się i popełniał karygodne błędy ale ale ale starał się, na swój nieporadny i warczący sposób. Nie był nikim wyjątkowym, przynajmniej w swoich oczach. Przecież takich istot jak on było aż nazbyt dużo na świecie. Nocne mary, brzmi jak koszmary i pewnie tym właśnie był. Zupełnie nie potrafił zrozumieć co w nim widzi i pokochał Leander. Przecież był jedynie potworem, bestią zdolną do zabijania ale czy do kochania i tworzenia? Co w swym życiu osiągnął? Tak długo już żył... tak mało zostawi po sobie...
Myśli... myśl... chwila obecna do której sprowadziło go jego własne imię wypowiedziane przez ukochaną osobą... wróć ... kogo? Nie ważne to tylko myśl a przecież ich jest tak wiele, czasem zbyt wiele. Nie przejmował się tym. Może nawet nie chciał. Odwzajemnił pocałunek chłopaka ciesząc się tym doznaniem. Był taki słodki i rozkoszny ale pewnie nie dojdzie między nimi do niczego więcej. Leander pod tym względem bywał taki marudny.
-Mama wolała mówić Maledizione. Nie chciane dziecko zawsze będzie przekleństwem dla kobiety, szczególnie dla takiej jak Adelaide. Nawet nie wiem czy ona była moją prawdziwą matką. Pamiętam... pamiętam... raz powiedziała... - po policzku Male popłynęła łza a on wydawał się tak samo samotny i zagubiony jak ta pojedyncza kropla. Nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Nie lubił mówić o swojej przeszłości i robił to niezmiernie rzadko. Czemu więc teraz? To takie irracjonalne. Nie nie nie... nie potrzebnie mówi, to zbyteczne i nie można tak.
-Kocham... - wtulił się mocno w ciało chłopaka zamykając oczy. Zamruczał chcąc by chłopak zapomniał o wyznaniu jakie przed chwilą usłyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 13, 2013 9:44 am

W zasadzie chłopak niemal nigdy nie mówił o swojej przyszłości. Ot, blondyn wydawał się dla niego być istotą która po prostu była jest i będzie. Dlatego w pewnym sensie zamarł wiec, słuchając jego słów. Czyli to przez to..? Przez to, był taki..szalony wręcz? Albo to była namiastka, kropla w morzu goryczy, która złożyła się na jego osobowość? Patrzył na niego w zamyśleniu i dopiero gdy mocno go przytulił i zamruczał, to wyrwał go z zamyślenia. Pocałował go w czoło, nic nie mówiąc bo i po co? Co miał mu powiedzieć? "Hej, wszystko będzie dobrze, nie przejmuj się, to już było?" Nie. Nie miał zamiaru go pocieszać,mógł jedynie sprawić, żeby o tym tyle nie myślał, nic więcej. Trwał tak chwilę, po czym ostrożnie wyplątał się z jego uścisku. Uśmiechnął się jednak do niego i zsunął się z łóżka.
-Zaraz wracam. -rzucił wesoło, zbiegając w dół po schodach, prosto do kuchni. Ciągle nie związał włosów, przez co poruszały się swobodnie z każdym jego ruchem. Chwilę coś kroił, podsmażył, pokręcił się po pomieszczeniu,by potem znów wbiec na górę z talerzykiem grzanek z dżemem truskawkowym i jajkiem sadzonym z pomidorem. Musiał przecież jeść, nie chciał, żeby mu tutaj zemdlał.
-Zjesz? - zapytał, kładąc talerz na stoliku przy łóżku. W trakcie zadawania tego pytania, jego dwu kolorowe tęczówki przybrały najbardziej błagalny wygląd, jaki świat oglądał. I kot z Shreka, może się chować. Ale wiedział, że blondyn może mu odmówić, dlatego postawił wyciągnąć jedną z swoich najbardziej trafnych kart.
-Jeśli byś zjadł...to ja wtedy mogę się zająć o tym. - przesunął paznokciem po jego kroczu i przegryzł lekko dolną wargę. Najważniejsze, żeby się zgodził. Powinien mu zrobić obiad, ale wolał nie przeginać, to również był pożywny posiłek, a obiad mu zrobi może..na kolacje? Taka obiado-kolacja. No pod warunkiem, że zje ten posiłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 13, 2013 11:36 am

Było tak miło i słodko i miło... użyłem dwa razy słowa miło? Mniejsza, z tym chłopakiem jest po prostu podwójnie miło i koniec tematu. Było bo on uciekł ze słowami "zaraz wracam". Mimo błogiego spokoju Male zawarczał zawiedziony tym, że jego maskotka uciekła. Nie wiedział co to oznacza. Może się obraził? Może nie chce więcej słuchać o matce Male? W sumie nie dziwił mu się. Przecież to mało interesujące jaką miał przeszłość i kto go wychowywał. To milczenie dobiło nieco nocną marę. Myślał... ech nie ważne... obraził go? Uciekł. Niby był wesoły ale może to tylko maska i tak na prawdę chce odpocząć od swego ... pana? narzeczonego? kochanka? Huuuuuu kim teraz był Maledizione dla Leandera? Nie wiedział i bał się spytać. Bo jeśli odpowie, że nikim? No niby powiedział, że go kocha ale ale ale czy mówił prawdę? Może tylko to powiedział bo chciał sprawić mu przyjemność? To takie dziwne i zbyt skomplikowane i dziwne i straszne trochę i dziwne, zdecydowanie dziwne. Wspominałem, że ta cała sytuacja wydała się dziwna dla Male? No chyba nie więc zaznaczę. DZIWNE.
W końcu. WRÓCIŁ. Jedzenie? No nie przesadzajmy. To dlatego był taki zadowolony z siebie i wesoły. Pffffffff. Chce go nakarmić. Okropna menda jedna, jak on może tak. No weźcie, no. Niczym rozpieszczony, obrażony na dodatek czterolatek Male na widok jedzenia skrzywił się zaciskając usta i zaczął kręcić głową w geście odmowy. Jeszcze to spojrzenie. No... jak on może tak. Wredny. Okropny i nie lubi go. Pokazał mu język starając się ukryć jak bardzo to spojrzenie działa na niego ale przecież nie mógł się zgodzić. Nie mógł. Nie był głodny... nie był...
No a potem poczuł dotyk a TYM miejscu i słysząc słowa chłopaka uśmiechnął się lekko sięgając szybko po talerzyk. Zaczął grzecznie jeść, widać było, że mu smakuje.
-Wiesz? Nagle zgłodniałem. Smaczne ci wyszło. Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 13, 2013 11:56 am

Uśmiechnął gdy zaczął jeść. Wiedział, że to na niego podziała, a jego spojrzenie było niezwykle wymowne "a tu Cię mam, łobuzie". Chociaż z tym pokazaniem języka, był niczym dziecko z przedszkola, ale do tego również idzie się przyzwyczaić. Jednak umowa to umowa. Zerknął na jego talerzyk, z którego prawie już wszystko zniknęło. Odsunął kołdrę bardziej na bok, by nie przeszkadzała, a sam usadowił się pomiędzy jego nogami. Przesunął opuszkami palców, po jego podbrzuszu, zjeżdżając niżej. Dotknął jego członka, przesuwając palcami po całej jego długości i nachylił się, cmokając go w czubek, jakby się z nim witał. Następnie ujął go w dłonie i zaczął delikatnie masować,obserwując go co jakiś czas spod grzywki. Jednak przestał na niego patrzeć,ponieważ wysunął język i przesunął nim po całej jego długości, zatrzymując się na jego czubku, na którym zrobił kółeczka językiem i wsunął go do ust, zasycając mocno. I tak co jakiś czas, przesuwał się w dół, pomagając sobie przy tym jedną ręką, a drugą masował jego jadra. Jednak, to,że zdecydował się zrobić mu taką przyjemność, nie znaczyło, że miał zrobić coś więcej. On miał zrobić tylko tyle i nie było mowy o czymś wiecej...no bo nie było. Prawda? Nie,oczywiście, że nie było przecież coś takiego powinno go w miarę zadowolić i w ogóle. Tak,zdecydowanie na tym się skończy. Z takim przekonaniem zassał się na jego członku jeszcze mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 13, 2013 2:47 pm

Skończenie posiłku zajęło mu zadziwiająco krótko czasu. Wiedział jaki czeka go deser i nie chciał zajmować się już tym bezsensownym jedzeniem. Odłożył pusty talerz i położył się wygodniej, na poduszkach by widzieć dokładnie co robi jego Leander. JEGO i nikogo więcej. Jeśli ktoś tknie to straci tą rękę razem z głową. Był taki wspaniały. Taki niesamowicie posłuszny czasem. Mrrrrrr. Cudownie. Uśmiech ... dość dziwny pojawił się na jego ustach ale tym razem nie zapowiadał niczego złego. Mruczał zadowolony podczas masażu. Niecierpliwe stworzenie chciało jednak czegoś więcej. O wiele więcej. Dalsza zabawa sprawiła, że jego oddech się zmienił odrobinę. Jego ciało reagowało naturalnie i adekwatnie do sytuacji. Był podniecony a przy tym konkretnie chłopaku o wiele szybciej "dochodził" do tego stanu. Przyjemne. Nigdy nie bawił się sam ze sobą. Nigdy nie było takiej potrzeby. Zawsze był ktoś chętny by zadowolić go. W końcu miał ładne ciało a fakt iż wyglądał bardzo młodo pomagał najczęściej. Czasem marudzili, że nie jest pełnoletni ale z tym też sobie radził. Mniejsza zresztą... chwila obecna i fakt co z nim robił Leander... coraz lepiej... przyjemniej... z jego ust co jakiś czas dało się słychać jęk świadczący o stanie w jakim się znajdował.
-Okropne z ciebie stworzenie... wiedziałeś... że ... nie ... będę ... potrafił... mmmmmmm ... odmówić... ci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Wto Sie 13, 2013 3:02 pm

Obserwował z zadowoleniem jego reakcje. To znaczyło, że robił to po prostu dobrze. W pewnym momencie, przesunął zębami po jego członku, po całej jego długości. Wydawać by się mogło, że chce go ugryźć albo zrobić coś jeszcze gorszego, ale śladem zębów, zaraz podążył jego język, łagodząc ewentualny ból czy dyskomfort. Słysząc jednak jego wypowiedz, nie mógł na to nie zareagować. Odgarnął włosy za ucho i popatrzył na niego spod opadających kosmyków.
-Oczywiście, mój ty trotylu dla mózgu. - powiedział z lekkim uśmiechem, wracając do swojej pracy, jednak tym razem o wiele bardziej intensywniejszej niż przedtem. Ssał i lizał go po całej długości, nie przerwanie, obiema dłońmi masując wewnętrzną stronę ud swojego partnera. Owszem, był podstępny i wiedział co musiał zrobić, żeby wymusić na nim konkretne reakcje. Ale gdyby nie to, inaczej by nie przetrwał w tym domu. To dzięi temu i czytaniu w myślach...oprócz jego myśli. Jednak kiedyś złamie jego blokadę. Póki co tego nie robił, a i wątpił, żeby jego Pan wiedział o tej zdolności. Zawsze mu mówił, że czyta w myślach i włamuje się do systemów nigdy nie wspominał, że włamuje się również do ludzkich mózgów. Ale czy to ważne? Istotne jest, że teraz zajmował się czymś o wiele przyjemniejszym i ważniejszym. Uszczypnął go delikatnie w udo, w tym samym czasie zasysając naprawdę mocno jego członka. Najwidoczniej Leander dawno nie lizał loda...Takiego na patyku, zboczeńcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 19, 2013 1:21 pm

Z pewnych przyczyn ode mnie nie zależnych i zapewne ku rozpaczy fanek i fanów Peregrine (on mnie zabije za to ale warto było XD) robię przeskok. Było cudownie, zajebiście i BYŁ seks (nie ważne co powie Peregrine alias Leander, BYŁ I JUŻ) i był jednym z najlepszych w życiu obu postaci. Amen

Wszystko co miłe niestety szybko się kończy i tak samo było w tym przypadku. Rano... następny dzień... no i trzeba ruszyć dupę z łóżka. Leander jeszcze spał więc można było uciec niepostrzeżenie z łóżka i poszaleć na mieście ale ale ale on tak słodko spał. Taki był uroczy kiedy uśmiechał się przez sen a jego długie włosy opadały na jego łagodne rysy twarzy. Odgarnął je i pocałował bardzo delikatnie, co mu się nie zdarzało, w policzek a potem wstał i wyszedł z sypialni. Wrócił niedługo potem z tacą ze śniadaniem. W sumie to gosposia zrobiła dla niego ale nie był głodny. To bezsensowne tracenie cennego czasu. Były grzanki, ciepłe kakao i świeże owoce. Do tego położył czerwoną różę bo gosposia powiedziała, że tak robią zakochani. Nonsens ale niech jej będzie. Został wszystko na stoliku przy łóżku i poszedł do łazienki. Prysznic. To coś co mu się przyda a nie śniadanie. Taki gorący i pobudzający. Długo stał ciesząc się cudownym uczuciem kiedy woda pieści każdy fragment skóry. Odgarnął przeszkadzające mu włosy... zamknięte oczy ... błogi uśmiech na ustach świadczący w innych okolicznościach o czymś zapowiadającym niebezpieczeństwo dla otoczenia. Teraz jednak było mu po prostu cudownie. Woda w jakiś przedziwny sposób uspokajała go. Przynajmniej teraz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leander
Kod Dostępu

avatar

Male Dołączył : 30/07/2013
Liczba postów : 36
Godność : Leander Roberto Francisco Ramiro Gabriel Rafael
Wiek : 21
Rasa : Spooks
Orientacja : Homoseksualna
Wzrost i waga : 179 cm 61 kg.
Partner : Nie wolno mi.
Pan/Sługa : Maledizione
Znaki szczególne : Dwukolorowe tęczówki i dość długie jak na mężczyznę włosy.
Aktualny wygląd : Spójrz na avatar, tylko usuń sobie bez czarno-czerwone koło na biodrze.
Ekwipunek : Tanto z drewnianą rękojeścią i ostrzem z ząbkami.
Multikonta : Jest. Mechanik.
Fabularnie : Mój Pan.

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 19, 2013 1:47 pm

Spał spokojnie, z trochę obolałą pupą, no ale jakby nie bolało to znaczy, że było beznadziejnie, a przynajmniej teraz ma co wspominać. Uchylił powieki zaraz po tym, jak Male zniknął w łazience. No w końcu źródło ciepła sobie poszło więc musiał się obudzić. Usiadł nieprzytomny na łóżku, przecierając oczy i ziewnął przeciągając się.
-Male? - mruknął sennie, rozglądając się po pokoju. Popatrzył na stolik i uśmiechnął się, widząc śniadanie, ale ta róża..to wcale nie był jego pomysł. Glizda puszysta nie jest wcale tak romantyczna. Zsunął się z łóżka, obwiązując prześcieradło wokół bioder i podszedł do łazienki. No bo co to,za problem otworzyć zamknięte drzwi? Ziewnął, na widok swojego partnera i podrapał się po karku.
-Słuchaj mam spra! - urwał, ponieważ poślizgnął się na kafelkach, robiąc naprawdę widowiskowe salto. Widać było tylko wirującą kupę włosów, która rozpłaszczyła się na kafelkach. Głupie piekielnie, wymyślone przez szatana, cholerne, wyprodukowane w chinach kafelki! Wstał,trzymając się za kolano, a sam mruczał pod nosem przekleństwa,których lepiej nie przytaczać bo uszy zwiędną. Gdyby tylko Leander miał teściową, to wrzuciłby ją do kibla. I spuścił. Jak złotą rybkę. Podrapał się po karku i bardziej przytomnie patrzył na blondyna.
-Musimy iść chyba po obrączki prawda? Tak, zdecydowanie musimy iść po obrączki ubierz się ładnie. I nie zakładał tych szponów dobrze? Nie będziesz nosił obrączki na metalowym szponie prawda? I co to jeszcze miałem...aha, zaproszenia! Ale to potem. Idę się napić tostów i zjeść kakao. - dodał nie do końca wybudzony i wyszedł z łazienki, udając się po jedzenie. Chwycił kubek i ugryzł, co było kiepskim pomysłem. Prychnął i odłożył kubek na miejsce. Jeszcze nigdy nie był chyba taki zaspany...a może był? Mniejsza z tym, ale teraz oprócz pupy i kolana, to jeszcze go bolą zęby. Zrezygnowany padł na łóżko i czekał, aż jego blondyn z boskim...z boską..wróć. Aż boski blondyn opuści łazienkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maledizione
Piękny Umysł

avatar

Dołączył : 29/07/2013
Liczba postów : 69
GHOST : Zabójca
Godność : Alessandro Vincenzo Nicola Vico
Wiek : chyba będzie już 6669 ale wygląda na max 16...dużo 6 co nie?
Rasa : Nocna mara
Orientacja : sprawdź sam
Wzrost i waga : 170/ 60
Partner : "Czy dasz radę kochać, mimo Twych ran?!
Nie umiem już sam bez Ciebie wstać?!
W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!" (Leander)
Pan/Sługa : mój pan? był i przypadkiem utopił się we własnej krwi...chciałbyś być moim panem?/ Leander
Znaki szczególne : w zasadzie nic...poważnie... wyglądam jak typowy ludzki nastolatek, taki normalny, że aż niknę w tłumie... no może jedynie fakt iż mam non stop zabandażowane dłonie?
Aktualny wygląd : ciemne spodnie, biała podkoszulka, czerwona bluza, czerwone trampki
Ekwipunek : plecak a w nim ... ciiiiiiii nieważne teraz
Inne : nie mam cierpliwości, powtórzę by było jasne NIE MAM do cholery jasnej a teraz wypierdalaj z moich oczu...
Obrażenia : fizycznie? brak ; psychicznie? zbyt wiele by tu wymienić
Fabularnie : niepokorny sługa a niedługo może ktoś inny...

PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   Pon Sie 19, 2013 5:43 pm

Nie słyszał kiedy narzeczony wchodził, nawet nie słyszał jego słów... woda... to wiele zagłusza ale nie wszystko. To już wiertarka udarowa cichsza jest niż to co usłyszał. Jakby coś się upadło, sporego i ciężkiego. Miał zamiar wyjść szybko z łazienki i sprawdzić czy przypadkiem szafa nie upadła na kogoś przebywającego w domu a potem zobaczył go. Wiele wysiłku kosztowało go by nie wybuchnąć śmiechem ale wiedział, doskonale zdawał sobie sprawę, że za coś takiego miałby zakaz na seks na co najmniej tydzień a tego by nie przebolał więc lepiej było milczeć. Zakrył dłonią usta i kiwał grzecznie nie słuchając co mówi Leander. Ostatnie słowa jednak dotarły do niego. O ironio losu. Coś dotarło i musiało być akurat to. Kiedy Leander wyszedł, odkręcił znów wodę i wybuchł śmiechem. To było po prostu przekomiczne. Potrzebował dłuższej chwili by się uspokoić, zakręcił wodę i wycierając się wyszedł z łazienki. Uśmiechał się promiennie do chłopaka by na chwilę, dosłownie chwilę zbliżyć się do niego i pocałować go w policzek. Odsunął się od niego i podszedł do szafy próbując sobie przypomnieć co mu mówił... coś ładnego i szpony? Czy bez szponów? Nie pamiętał... ech... wyciągnął w końcu bieliznę z komody i założył jedynie to nie mogąc się zdecydować co dalej. W końcu zdał się na przypadek, w ostateczności Leander go skrytykuje. Założył czarne dżinsy, czerwoną podkoszulkę i tegoż samego koloru trampki a do tego narzucił sportową marynarkę. Gosposia go zabije, pewnie Leander też ale ale ale... no on się nie znał na modzie. To dziwne jest no... a potem ... po jakimś czasie kiedy już Leander się rozbudził i zjadł śniadanie wyszli kupić obrączki i załatwić inne sprawy... to Leander rządził w tym momencie więc on decydował...

zw x 2

----------------------------------

Wampirek i ten pocałunek i nuda... a mogło być tak cudownie tak rozkosznie i tak... mrrrrrrrr. Wyobrażał sobie w najdrobniejszych szczegółach cały akt z wampirem. Wszystko by było takie idealne. Poczułby jaki jest, ciekawe czy ciasny. Słodycz jego naiwnych ust ... nadal ją czuł... nadal sprawiała, że podnosiło mu się ciśnienie i nabierał ochoty na coś więcej. Ugryzł go. Ciekawe czy cały akt byłby taki agresywny, taki ostry... taki... no chciał po prostu by bolało podczas. To nadałoby by wszystkiemu czegoś jeszcze, czegoś wyjątkowego. Mógł go skrzywdzić, mógł go nawet zabić ale znudziło mu się. nie wiedział w sumie czemu się tak stało ale jednak. Pech. No trudno ale może powinien to robić tylko z narzeczonym? No bo przecież coś do niego czuje więc... nie wiedział, nie rozumiał tej relacji i gubił się bardzo. Czy seks z kimś innym by rozgniewał chłopaka? Jego mama w sumie ... jego mama była prostytutką... nie potrafiła wyjaśnić Male podstaw moralnych świata. Jaka moralność zresztą. Prostytutka, która wykorzystywała syna by tworzył dla niej polepszacze humoru, pomagał jej kiedy wymiotowała, kiedy była na kacu, kiedy nie dawała sobie radę z depresjami, nawet wtedy kiedy biła go... pamiętał ból kiedy mówiła mu, że go nienawidzi i chce by umarł. Te wszystkie koszmary, które mu zsyłała. Bał się spać. Bał się swego łóżeczka bo wiedział, że jak się położy może zdarzyć się o wiele gorszy koszmar niż ten zsyłany przez matkę. Klienci... klienci... klienci... nie chce... ja nie chce... proszę mamo... ile za ciało chłopca? ile za dumę chłopca? ile za godność chłopca? A potem ... potem... NIE... koniec... błagam...
Nie chciał o tym myśleć, nie chciał znów mieć koszmarów... nie chciał już... więc wyobrażał sobie, że zabija ... on... wampir... jeden wampir był bardzo brutalny. Pamiętał. Chciał go zabić. Czemu? Bo chłopiec był taki rozkoszny i jego krew. Krew. Male chciał posmakować krwi swych oprawców ale nie pamiętał ich twarzy. Nie pamiętał. Coś ... chyba matka wymazała wszystko by nie mógł nic zrobić. To takie wkurzające. Takie... chciał zabijać. Chciał unicestwiać... Chciał... szkoda, że nie zabił wampira.
Wszedł do domu z głową pełną wizji i wspomnień i uczuć, tego było najwięcej. Wszedł i nie miał ochoty na rozmowę z nikim. Chciał po prostu się położyć i zasnąć. Byle bez snów, bez wizji, tylko sen. Weźmie coś mocnego na sen i będzie dobrze. Uśnie, może obudzi się za trzy, może cztery dni. Będzie dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość red rose   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość red rose
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miejsca zamieszkania-
Skocz do:  
_______________________