IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tajna kryjówka Leosia

Go down 
AutorWiadomość
Leo
Nocna Mara

avatar

Dołączył : 07/07/2013
Liczba postów : 158
AKATSUKI : Informator.
Godność : Leo Brink, jednak niemalże nikt nie zna tej godności, bo używa pięćdziesięciu innych.
Wiek : Wizulalny i prawdziwy taki sam, siedemnaście latek.
Rasa : Nocna Mara.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 1,72 m i 59 kg wagi.
Partner : Agito :3
Pan/Sługa : Pan - wielmożny Takanori || Sługa - Heine.
Znaki szczególne : Żółtawe oczy, które dają wrażenie jakby świecących i dość chamski charakter.
Aktualny wygląd : Czarna bluza z kapturem, rurki tego samego koloru oraz glany. Oczywiście soczewki, które przyciemniają trochę jego oczojebny kolor tęczówek. Paznokcie pomalowane na czarno, ręce całe w bransoletkach.
Ekwipunek : Nóż, jakiś badziewny, połamany klucz i kilka innych pierdół. Pieniądze, komórka i urządzenie zmieniające głos. Kilka opakowań soczewek, każde innej barwy.
Inne : Jest masochistą, a jednocześnie sadystą. Uwielbia wyżywać się na innych, ba to niemalże jego praca. Znęca się nad innymi dla przyjemności. Ma problemy psychiczne.
Obrażenia : Chory na umyśle.
Fabularnie : Agito *.*
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Tajna kryjówka Leosia   Pon Lip 22, 2013 8:58 am

Dom wyglądał jak każdy inny ale czy na pewno? Poczta wiecznie nie odebrana, skrzynka cała w nieprzeczytanych listach. U okien na piętrze porysowane szyby, niektóre nawet lekko stłuczone. Drzwi skrzypią bardzo przeraźliwie, dają dźwięk jakby ktoś jęczał. Wokół posesji był połamany płot. W sumie chata wyglądała na rozpadającą się, ale w rzeczywistości tak nie było. Pomieszczenia wyposażone w najbardziej potrzebne przedmioty i urządzenia. Zejście do piwnicy niemal zawalające się, może to i lepiej, bo właśnie tam Leo trzyma swoje największe sekrety...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Tajna kryjówka Leosia   Pon Lip 22, 2013 10:57 am

To wszystko działo się dosyć szybko. Sprawnie zebrali się z tej przemoczonej gleby, a Agito ledwie się wcisnął w swoje przemoczone ubranie. Krawat się trzymał! On ma moc! Szybko zgarnął swoje graty, które też i wcześniej podał mu Leo, i z jedną dłonią na pasku futerału z gitara, a drugą... Drugą w dłoni... Ukochanego? Chyba tak. Drugą splecioną uściskiem z dłonią Leo szedł razem z nim, a względnie na większość słów nim ruszyli odpowiedział gestem wzruszenia barków, lub kiwnięciem głową. Nie będzie obojętny, ale skoro mają rozmawiać, to niech to będzie w miejscu gdzie... Przynajmniej w teorii mogą liczyć na prywatność. Przez większość drogi zdawał się milczeć, w pewnym sensie zamyślony, a po prawdzie próbował rozplanować, jak to wszystko będzie wyglądać. Co powiedzieć, jak powiedzieć, co zrobić a czego nie zrobić... Rety... Nie wiedział jak i co ma zrobić po prawdzie. Co rusz patrzył na chłopaka, lub mocniej zaciskał i luzował dłoń, jakby sprawdzał, czy to mu się nie śni. Nie śni... Czuje go, czuje jego obecność, widzi go, ściska jego dłoń, słyszy jego oddech... Wciąż czuje smak jego ust... I nie może przestać krążyć myślami wokół niego. Rety...
Koniec końców, spacer dotarł do kresu, bo znaleźli się przed domem Leo. Agito zlustrował go spojrzeniem, patrząc na razie z zewnątrz. Mieszkał gorzej... Dużo gorzej, ale pewnie, jak to często bywa, nie należy ufać pozorom, zresztą, tego się już dobrze obaj przekonali po sobie, prawda? Bo dwa, pozornie nie mogące się niczym połączyć potwory... Zakochały się w sobie wzajemnie. I to w ciągu kilku, krótkich minut. Ciekawe, prawda? Miłość od pierwszego wejrzenia? Któż w to wierzy... A ich właśnie to trafiło, jak piorun z jasnego nieba, heh.
Wciąż nie puszczał dłoni ukochanego, wpatrując się kilka chwil w domostwo, zanim zechciał... Odważył się? Zanim zabrał głos.
- To tu?
Spytał, po czym stanął przed nim, choć wciąż nie odpuszczał uścisku, choć do uścisku to było daleko... On trzymał, delikatnie i czule.
- Chciałeś bym z tobą zamieszkał. Chętnie to zrobię. Chcesz bym nie był obojętny... Ale ja nie powiedziałem całej prawdy, więc również i ode mnie usłyszysz bezwzględnie całą prawdę, jaką zechcesz. W końcu... Nie powinniśmy mieć przed sobą tajemnic, prawda?
Zaraz po tych słowach z nieznacznym uśmiechem odwrócił się tyłem i pociągnął chłopaka do drzwi jego... Ich? Ich domu. Dosyć żwawo dotarł pod nie, idąc raźnym krokiem, aż właśnie nie natrafił na zamknięte drzwi. No, a przynajmniej tak sądził że zamknięte. Puścił jego dłoń i staną obok drzwi, lekko się kłaniając i gestem dłoni wskazując drzwi.
- Pan przodem. Wszak właściciel, a raczej drzwi zamykasz, nie?
Z miłym uśmiechem wyprostował się, po czym poprawił pasek od futerału na barku, a także i linkę worka na drugim barku. Większość jego rzeczy pewnie przemokła od zabawy z deszczem w wykonaniu blondyna, ale cóż... Chwilowo chyba mu się nie przydadzą, prawda? Czekał aż otworzy drzwi, a potem... Huh, zobaczymy co potem, nie? Wszystko zależy od złotookiego przyjaciela... Ukochanego.

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leo
Nocna Mara

avatar

Dołączył : 07/07/2013
Liczba postów : 158
AKATSUKI : Informator.
Godność : Leo Brink, jednak niemalże nikt nie zna tej godności, bo używa pięćdziesięciu innych.
Wiek : Wizulalny i prawdziwy taki sam, siedemnaście latek.
Rasa : Nocna Mara.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 1,72 m i 59 kg wagi.
Partner : Agito :3
Pan/Sługa : Pan - wielmożny Takanori || Sługa - Heine.
Znaki szczególne : Żółtawe oczy, które dają wrażenie jakby świecących i dość chamski charakter.
Aktualny wygląd : Czarna bluza z kapturem, rurki tego samego koloru oraz glany. Oczywiście soczewki, które przyciemniają trochę jego oczojebny kolor tęczówek. Paznokcie pomalowane na czarno, ręce całe w bransoletkach.
Ekwipunek : Nóż, jakiś badziewny, połamany klucz i kilka innych pierdół. Pieniądze, komórka i urządzenie zmieniające głos. Kilka opakowań soczewek, każde innej barwy.
Inne : Jest masochistą, a jednocześnie sadystą. Uwielbia wyżywać się na innych, ba to niemalże jego praca. Znęca się nad innymi dla przyjemności. Ma problemy psychiczne.
Obrażenia : Chory na umyśle.
Fabularnie : Agito *.*
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Tajna kryjówka Leosia   Pon Lip 22, 2013 5:20 pm

    Szli i szli, w końcu doszli. Nie było to jakoś daleko od tego okropnie oczojebnego parku. Wręcz przeciwnie, może z 500 metrów od niego, z resztą nie ważne. Od razu odpowiedział na pytanie zadane przez Agiego, jego kochanego chłopaka:
    - Czy to tu? Taak. Wiem dom wygląda źle, ale niedawno ktoś tu był i oceniał jego stan techniczny, nic mu nie dolega. Fakt kilka rzeczy można by wymienić, ale ja nadzwyczaj w świecie nie mam na to pieniędzy. Nie jestem bogaty, jak z resztą widać. Trochę mi wstyd za to, ale cóż już przyzwyczaiłem się do bluzg i wyzwisk, więc jeśli kiedyś byś chciał, to wal śmiało. Mnie i tak gówno obchodzi opinia innych.
    Popatrzył na swój dom, ah jak dawno tu nie był. Nadal trzymał partnera za rękę, starał się to robić tak lekko jak on. No może nie lekko, a delikatnie, tak to o wiele lepsze określenie. Znów rzekł idąc na za kochankiem pod drzwi chaty:
    - Cieszę się, że chcesz ze mną zamieszkać. Byłem strasznie samotny dopóki Cię nie poznałem. Z tego co już o Tobie wiem, wnioskuję... że Ci też nie było łatwo. A co do tych kradzieży, ja też kradnę. To nie jest wcale takie złe, czasami można na prawdę niezły łup zdobyć. Ale, dobra chodźmy.
    Ujął jego rękę mocniej i poszli w stronę drzwi. Gdy stali przed nimi Leo ucałował Agiego. Sam nie wiedział czemu to zrobił, może dlatego, że po prostu mógł. No i miał kogo całować. Nie był samotny, to było najważniejsze. Przyjaciel odezwał się, a Brink od razu odpowiedział mu:
    - Oczywiście, że zamykam drzwi, ale nawet jeśli bym tego nie robił, to zapewniam Cię, że nikt nie zbliżyłby się do tego domu. Ludzie gadają, że niby kiedyś był nawiedzony, ale to całe wieki temu. No i ja mieszkam tu kilkanaście lat, jakoś nic mi nie jest.
    Blondyn włożył rękę do kieszeni w spodniach, po czym wyjął klucz. Szybko otworzył drzwi, które głośno zaskrzypiały. W domu panował całkowity zmrok. Leo wpuścił Agita do środka, po czym powiedział:
    - Stój tu. - sam wiedział jak porozrzucane są śmieci w jego mieszkaniu, więc wszystkie zgrabnie ominął i zapalił mało jaskrawą lampkę nocną - Teraz możesz przyjść. Muszę się jakoś troszczyć o Twoje oczy kochany, nieprawdaż? Już wystarczająco przeze mnie ścierpiałeś, przez moje oczy. Chociaż tutaj mogę Ci załatwić ciut lepszy komfort.
    Wysłał partnerowi ciepły uśmiech, po czym znów złapał jego rękę i zaczął ciągnąć ku łóżku. Wziął również jego tobołek i położył go obok mebla. Wiedział, że gitary lepiej nie zabierać, więc pozwolił mu na samodzielne usytuowanie jej. Znowu powiedział:
    - Zaczyna się robić ciemno... Chcesz coś zjeść? Ja to jestem już trochę zmęczony. Niestety mam tylko jedno łóżko w domu, mam nadzieję, że nie będzie Ci przeszkadzać moje towarzystwo? No wiesz, zawsze mogę klapnąć sobie na ziemię, on też jest wygodna.
    I jeszcze jeden uśmiech. Ech, powoli dochodził do wniosku, że za dużo gada, ale cóż jego to już bardziej nie zmienisz. Chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Tajna kryjówka Leosia   Pon Lip 22, 2013 8:10 pm

Ej no, nie przesadzajmy. W pytaniu nie chodziło o to, że to rudera, czy że się rozpada, tylko czy to ten budynek. Ot i to tyle. A warunki... "Mieszkał" w gorszych, to też będzie się cieszył z posiadania jednego, określonego kąta, do którego będzie mógł wracać ze świadomością, że nie zastanie tam innych bezdomnych/bestii która chce go zeżreć/gangsterów/innych czynników które go stamtąd przegonią. Jaka to miła rzecz. Szybko dostał odpowiedź na swoje pytanie, której w sumie nie oczekiwał. To raczej było pytanie retoryczne, a odpowiedzią byłoby wejście tam. Nie mniej, miło było wysłuchać wyjaśnień.
- Nie szkodzi, nie chodziło o to, że dom źle wygląda, czy coś. Pytałem po prostu czy to tu, czy przystanęliśmy z innego powodu. A co do opinii innych... Nie ty jeden masz na nią wyjebane.
Na koniec swojej wypowiedzi nie mógł się po prostu powstrzymać od cichego "heh" i nieznacznego uśmiechu. Opinia innych... Kiedy to on się nią ostatnio przejmował na poważnie? Och, trochę czasu minęło, ale od chwili do chwili bywa tak, że złe emocje się kumulują, a potem musi dać im upust. Razem ze swoją krwią.
Słuchał w spokoju słów przyjaciela... Rety, naprawdę, tak go może nazwać po niewiele więcej, jak pół godziny znajomości? Agito, gdzie twoja nieufność wobec ludzi i potworów? Ech... Chyba wyparowała przez miłość, ni? Chociaż, Agito musi dać sobie czas, dać sobie... Chwilę... Oddech, przemyślenie, zrozumieć to, co czuje. Zatrzymał się jednak nagle na słowa, że "Ci też nie było łatwo". Stanął nagle jak wryty, po czym westchnął ciężko, spoglądając na Leo kątem oka.
- Nie było, Leo. Ale nie żyję przeszłością. I nie ciesz się na zapas, nie wiesz jeszcze, jaką istotą jestem... Ale cieszy mnie to, że sama moja obecność cię uszczęśliwia.
Pierwsze zdanie powiedział stojąc, niezbyt przyjemnym, raczej dosyć ponurym tonem, resztę w miarę obojętnie, poza ostatnim zdaniem, które powiedział znacznie cieplejszym tonem, niż początek swojej wypowiedzi. Płynne przejście z jednej barwy słów do drugich, i to bardzo, ale jak to śpiewak, takie rzeczy umie dosyć dobrze. Czuł że dłoń chłopaka zacisnęła się na jego, Agito jednak nie odwzajemnił tego gestu, dalej trzymając względnie lekko dłoń blondyna. Mógł to rozumieć, jak tylko chciał.
Och... Zdziwił go nieco ten pocałunek, więc nawet nie zdołał go odwzajemnić, a już Leo się oderwał. Buuu... Ale cóż, może w późniejszym czasie to podreperuje, heh. Posłuchał krótkiego wywodu na temat domostwa i rzekomego nawiedzenia tego miejsca. Duchy? Och, byłoby ciekawie. I to baaaardzo. Przynajmniej by się im nie nudziło, jakby czajnik z wodą na kawę/herbatę przelewitował na drugą stronę kuchni.
- Nawiedzone, phie. Byłoby chociaż zabawnie gdyby faktycznie takowy był.
Dodał z uśmiechem do jego wypowiedzi, czekając aż otworzy drzwi. Argh! Głośny ten pisk był... Przytknął na moment dłoń do ucha, lekko się krzywiąc. Cholerny słuch... Potrząsnął głową, zabierając dłoń od ucha, po czym wszedł spokojnie do środka. I miał iść wgłąb tej ciemności, do momentu rozkazu Leo. Dosłownie zatrzymał się w pół-kroku z nogą w górze, jakby zaraz miał nią wejść conajmniej na minę przeciwpiechotną. Poczekał zatem kilka chwil, aż rozświetliło się delikatne światło, które ukazało, co jest gdzie. Ach, prawie by w coś wdepnął. To racje miał! Postawił stopę obok swojej, po czym zaczął przechodzić między śmiećmi w kierunku Leo. Posłał mu nader czuły uśmiech w ramach podziękowania za te słowa.
- Dziękuję, acz nie musisz się aż tak starać. Jestem... Em... Przyzwyczajony do bólu i dyskomfortu...
Trochę niepewnie to powiedział, bo nie chciał się przyznać do tego, że sam siebie kaleczy i zadaje sobie ból... Z pewnej dozy przyjemności, przymusu fizycznego, i paru innych czynników. Może mu to wyjawi... Gdy nadejdzie odpowiedni czas. Blondyn złapał jego dłoń i przeprowadził przez pole śmieci. Oddał mu swój worek z podręcznymi gratami, ale gitary nawet gdyby chciał, to by nie oddał. Ustawił ją w kącie pomieszczenia, opartą o ścianę, w pobliżu łóżka, co by nie musiał daleko po nią iść. Zaraz po tym, zwinnym obrotem na pięcie stanął przodem do Leo, siadając na krawędzi łóżka. Czy mu przeszkadza że jest jedno łóżko?! ALEŻ SKĄD! W żadnym wypadku. Z miejsca uśmiechnął się dosyć szeroko w stronę Leo.
- W żadnym wypadku nie będzie mi przeszkadzać, że będziemy spać razem. To nawet miła odmiana od ciągłego snu w samotności. A co do jedzenia... Nie chcę się narzucać, a i w gotowaniu mistrzem nie jestem. Daruje sobie, jeśli tak zechcesz. Jeśli nie chcesz mi mówić tej prawdy o której mówiłeś, ze zmęczenia lub po prostu z niechęci, odpuść sobie. Zawsze się na to znajdzie czas, prawda?
Spytał, wpatrując się w oblicze uk... Przyjaciela. Nie miał jeszcze pewności, czy może go tak nazwać... Musiał mieć czas... Ale miał taką ogromną ochotę wyciągnąć do niego dłonie i szepnąć "chodź do mnie". To była wprost pokusa nie do opisania... Nie... Jest słaby... Podda się jej...
Wyciągnął swoje ramiona w stronę Leo, lekko rozchylając je na boki, a głowę przechylając delikatnie w bok, uśmiechając się delikatnie, acz ciepło.
- Chodź do mnie, Leo.
W jego głosie słychać było prośbę, a nawet pewną formę błagania. Nie, wbrew pozorom, nie chodziło o seks. Owszem, mogłoby to być czymś przyjemnym, i to bardzo, a orgazm utwardza uczucia(naprawdę), ale w tej chwili pragnął tylko poczuć jego ciepło, objąć go ramionami i ucałować... I miał nieodpartą ochotę szepnąć mu potem do ucha, co tak naprawdę czuje. Pokusy, pokusy, wszędzie tyle pokus...

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leo
Nocna Mara

avatar

Dołączył : 07/07/2013
Liczba postów : 158
AKATSUKI : Informator.
Godność : Leo Brink, jednak niemalże nikt nie zna tej godności, bo używa pięćdziesięciu innych.
Wiek : Wizulalny i prawdziwy taki sam, siedemnaście latek.
Rasa : Nocna Mara.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 1,72 m i 59 kg wagi.
Partner : Agito :3
Pan/Sługa : Pan - wielmożny Takanori || Sługa - Heine.
Znaki szczególne : Żółtawe oczy, które dają wrażenie jakby świecących i dość chamski charakter.
Aktualny wygląd : Czarna bluza z kapturem, rurki tego samego koloru oraz glany. Oczywiście soczewki, które przyciemniają trochę jego oczojebny kolor tęczówek. Paznokcie pomalowane na czarno, ręce całe w bransoletkach.
Ekwipunek : Nóż, jakiś badziewny, połamany klucz i kilka innych pierdół. Pieniądze, komórka i urządzenie zmieniające głos. Kilka opakowań soczewek, każde innej barwy.
Inne : Jest masochistą, a jednocześnie sadystą. Uwielbia wyżywać się na innych, ba to niemalże jego praca. Znęca się nad innymi dla przyjemności. Ma problemy psychiczne.
Obrażenia : Chory na umyśle.
Fabularnie : Agito *.*
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Tajna kryjówka Leosia   Wto Lip 23, 2013 10:20 am

    Posłuchał kolegi i sam nie wiedział co ma robić. Ten gest z wyciągniętymi rękoma był taki słodki. Och, no pewnie, że przyjdzie. Podszedł od razu do Agiego niemal rzucając się na niego. Popchnął go na łóżku tak, że muzyk leżał. Złapał go za brodę, po czym mocno pocałował. Zdjął z siebie pocięte ubrania i zaczął zdejmować ubrania z przyjaciela. No w końcu nie mogli spać w ciuchach, bo tak się nie robi! Od razu powiedział:
    - Już jestem Agito, już jestem. Dyskomfort i ból... nie ze mną! Jesteś tu po to, aby było Ci choć trochę dobrze. Nie po to Cię tu przyprowadziłem żeby było Ci jeszcze gorzej niż wcześniej. Co do tej prawdy... bardzo chcę Ci ją wyznać, ale nie wiem czy będziesz mnie jeszcze chciał. Bo wiesz ja jestem masochistą i... Należę do tajnej organizacji o nazwie A-Team, która zabija innych i zdobywa informacje o wszystkim. Tylko obiecaj, że nikomu nie powiesz! Bo ja w sumie nie mogłem tego nikomu mówić, jak to się wyda, to mnie zabiją. Będę celem Akatsuki jak i innych. Pod żadnym względem nie możesz... pamiętaj.
    CO ZA DEBIL. Po co on mu to powiedział? Chciał pokazać, że mu zależy ryzykując dobro organizacji i swoje życie? No idiota jakich mało. Ale tak to jest jak ludzie są zaślepieni miłością. A co teraz będzie, jeżeli okaże się, iż grajek jest zwykłym oszustem i rozpowie całemu światu o prawdziwej tożsamości przywódcy Klubu Anonimów? Będzie musiał go zabić zanim to zrobi. Przez te przemyślenia już nawet zapomniał na chwilę o tym jak dobrze im było. Wyjął sztylet z paska od spodni i położył obok łóżka, tak na wszelki wypadek. Położył się na łóżku normalnie, chowając głowę w poduszce. CO TEN ZJEB NAJLEPSZEGO ZROBIŁ?! Ocierając nogą o nogę zdjął buty, które poplamiły dywan. No fakt, przecież były całe w błocie. Nadal "wąchał" poduszkę. Nagle wstał i rzekł:
    - Idę zapalić, zdenerwowałem się trochę, bo nie powinienem mówić tego, nawet Tobie. Jaki ze mnie palant.
    Ominął wszystkie śmieci i podszedł do okna. Już było widać księżyc. Lubił się w niego wpatrywać... w niego i w inne gwiazdy. Zawsze wypatrywał wozu, który był taki ładny. Otworzył okno na oścież, a od razu po tym zaczął rękoma macać się po nodze, w celu znalezienia paczki z papierosami. Nie miał ich? Wrócił do łóżka i włożył rękę pod poduszkę, o tam były! Wziął je, wyjmując przy tym jednego i podpalając go zapałkami. Znów stał pod oknem. Myślał teraz co ma zrobić w tej dupnej sytuacji, w której sam na swoje życzenie się postawił. Czasami powinien chociaż trochę użyć tego mózgu... bo jak na razie nic nie wskazywało na to, że go ma. Najpierw zakochuje się w chłopaku którego zna zaledwie pół godziny, teraz wyjawia mu największy sekret, który może go zniszczyć. Dodatkowo zaprosił go do własnego domu! Totalny bezsens. Już nie odróżniał co jest dobre, a co złe. Gdy tylko spalił papierosa wrócił na łóżko. Zdjął spodnie, jednak pozostał w bieliźnie. Położył się obok Agita i powiedział:
    - Już odetchnąłem... chyba. Dobra powiedz, czy ty na prawdę mnie kochasz? Ufasz mi? Czy ja mogę zaufać Tobie? Powiedz mi o sobie coś, o czym nikt inny nie wie, muszę mieć gwarancję, że nie wygadasz pierwszej lepszej osobie kim jestem...
    Patrzył swoimi lekko przygaszonymi, żółtymi ślepiami na "partnera". On też nie wiedział, czy może go tak nazywać. Słowo "kochanek" jak na razie było lepszym określeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Tajna kryjówka Leosia   Wto Lip 23, 2013 1:15 pm

Słodki? Phiew, to nie miało być słodkie! Dobra... Niech li będzie, że było słodkie, no ale hej no, on tak pragnął bliskości kochanka... Tak bardzo chciał poczuć jego zapach, usłyszeć tuż przy sobie jego oddech, poczuć go na sobie, poczuć pod swoimi dłońmi jego skórę, poczuć smak jego warg... Tak wiele chciał poczuć... Tak wiele, a wciąż nie potrafił zrozumieć, co tak naprawdę czuł wobec Leo.
Położył się posłusznie gdy został popchnięty, wsuwając swoje dłonie pod jego, pocięte ubranie. Jedna dłoń znalazła się na karku, druga zaś na plecach, a ich wargi prędko się znalazły w namiętnym, głębokim pocałunku, za jakim już zdołał się stęsknić. Odwzajemnił go natychmiast, darując kochankowi czułych, acz i gorących pieszczot za pomocą swoich warg i języka. Czując jak ściąga z siebie ubranie, pomógł mu w tym, a i swoje zaczął zdejmować. Rozpinał guziki, ściągał krawat, by odsłonić przed kochankiem swoje... Chude, blade i mizerne ciało. Ech...
Koniec końców, na moment dali sobie na wstrzymanie, a Leo postanowił wyznać całą, tym razem bezwzględnie, prawdę o sobie. Kiedy wzmianka o masochizmie nie była czymś niezwykłym, a zapewnienia że kochanek nie przyprowadził go tu, by było mu gorzej niż miał też, tak druga część wypowiedzi, o tym... Że jego ukochany? Kochanek? Przyjaciel? Znajomy? Nie wiedział jak go nazwać po prawdzie, ale nie o to chodziło. Faktem było, że osobnik takowy, blondyn który teraz znalazł się nad nim, jest również członkiem organizacji, która zabija potwory i ludzi, a także zbiera informacje o wszystkim... Czyli i o wszystkich. Taka forma zabójczego "Wielkiego Brata", huh? I jeszcze to, by nie mówić nikomu, bo go zabiją... Jakby faktycznie chciał jego śmierci, już by to zrobił wcześniej.
Nim zdążył odpowiedzieć, zszedł z niego, wyciągając sztylet który odłożył obok łóżka, a samemu wcisnął twarz w poduszkę.
- Huh?
Mruknął, podnosząc się do siadu i zdejmując do końca swoją koszulę oraz krawat. Przyglądał mu się przez chwilę w zamyśleniu, by wysunąć swoją dłoń ku skórze jego pleców, delikatnie gładząc ją swoimi palcami.
- Dziękuję... I  nie powiem...
Powiedział na tyle głośno, by tylko do uszu żółtookiego dotarły te słowa, po czym zabrał szybko dłoń, gdy ten prędko się podniósł i poszedł do okna ze słowami, że idzie zapalić przez zdenerwowanie. Agito kiwnął głową na jego słowa, rozumiejąc to. Naprawdę to rozumiał, i wiedział, że to sekret którym nie powinien się dzielić z nikim. Przesunął się nieco bardziej na łóżku w stronę sztyletu, jaki zostawił. Wpatrywał się w to cienkie, krótkie ostrze z pewną dozą fascynacji... Chciał już sięgnąć poń dłonią, ale blondyn wrócił, to też oderwał od ostrza wzrok błyskawicznie, przenosząc go z powrotem na niego. Lekko uniósł brwi w zapytaniu na działania, które szybko się wyjaśniły, a pod czaszką Agiego pojawiło się ciche "ahaaa". Gdy tylko chłopak skupił się na gwiazdach i paleniu, sięgnął po ostrze dłonią, zaciskając swoje chude palce na rękojeści, po czym wyprostował drugą dłoń wierzchem do góry, przystawiając ostrze do żyły. Hm... Przez chwilę miał ochotę upuścić sobie krwi, czuć ból, ale zabrał ostrze od dłoni, przypatrując się swojemu, niewyraźnemu odbiciu w stalowej tafli. Leo mógł zastać wracając na łóżko swojego "ukochanego" z ostrzem sztyletu, które końcówką przyciskało się do piersi, jakby Agito szukał gruntu, przerwy między żebrami, w której wpasowanie się jednym, szybkim pchnięciem dotarłoby do jego serca. Słysząc tylko głos Leo, odruchowo opuścił ostrze w dół, po czym odłożył je z westchnięciem z powrotem na miejsce, a następnie jego wzrok powędrował ku fosforyzującym tęczówkom, zaś uszy nadstawiły się na głos blondyna. Jego pytania były dosyć trudne, a szarowłosy miał problem z podaniem dokładnej odpowiedzi. Kilka chwil tkwił w zamyśleniu, aż w końcu zdecydował się mówić, choć nieco niepewnie.
- Nie mam pojęcia, Leo. Chciałbym móc jednoznacznie i jednym zwrotem określić swoje uczucia... Ale nie jestem ich pewien... Czy możesz mi zaufać? Nie jestem osobą nawykłą do dzielenia się sekretami z innymi, ni swoimi, ni własnymi. Fakt umysłu, odpornego na magiczne manipulacje mi w tym pomaga. Coś, o czym nikt nie wie...
Rozsznurował swoje buty, skupiając na tym wzrok, z których zaraz po takowym działaniu wydobył stopy, a następnie, podpierając się dłońmi, cofnął się nieco w głąb łóżka, siadając w siadzie krzyżowym vel po turecku, wgapiając się we własne stopy. Odetchnął głęboko, delikatnie mrużąc oczy.
- Zostałem wyrzucony z domu jako dziecko... Cała moja rodzina była muzykantami, jak ja... Ale ja nie potrafiłem używać instrumentów klasycznych, być członkiem orkiestry symfonicznej.
Machnął nieznacznie głową w kierunku gitary, którą ustawił w rogu pomieszczenia, po czym odetchnął głęboko i kontynuował, zgaszonym tonem, cicho... Niechętnie.
- Moi rodzice umieli. Moje rodzeństwo potrafiło. Ja jeden nie umiałem, miałem tylko tą gitarę... To była obraza dla rodziny. W pewnym momencie zostałem wyrzucony na bruk, tylko za to, że nigdy nie umiałem grać na pieprzonych, pierdolonych skrzypeczkach czy innym chujstwie... Od tamtego czasu tułałem się po świecie, a jedynym moim zajęciem było przetrwanie do kolejnego dnia, zarabiając kradzieżą lub grą, śpiąc pod mostem, w zaułkach... Lub płacąc za nocleg. Najczęściej własnym ciałem, bo nie miałem nic innego do zaoferowania... A nawet czasem moje ciało było walutą nie tylko przy noclegu, a by w ogóle przeżyć...
Zamilkł na moment, podnosząc wzrok na sufit z głębokim wdechem, by potem powoli opaść plecami na łóżko, i nie mając... Chęci? Odwagi? Nie mogąc spojrzeć w oczy Leo kontynuował, wbijając smutne spojrzenie w sufit, a z ust powoli sączyły mu się słowa, na wskroś przeszyte zgnębieniem.
I tak już od ponad wieku, albo dłużej... Jestem starym próchnem, chodzącą kurwą, którą gwałcono, bo przecież bezdomnym nikt się nie zainteresuje... Ech... Cieszyło mnie że trafiałem na dobre dusze, które mi pomagały... Gdyby nie one, może byś dziś ze mną nie rozmawiał, gdy czasem, w ciemnym zaułku, podcinałem sobie żyły, chcąc odejść... Bo takim śmieciem i tak nikt się nie przejmie... Gdyby nie te osoby, pewne dziś byś widział setki ran na moim ciele, albo byś mnie nigdy nie ujrzał, bo moje ciało znajdowałoby się pod ziemią, zżerane przez robale. O to i moja historia...
Kończąc swoją wypowiedź, obrócił głowę w kierunku Leo, a w jego szarych oczach nie było nienawiści. Nie... Był ból... Wiele bólu... Było upokorzenie... Był wstyd... Było wiele emocji, które kłębiły sie przez te wszystkie lata w nim, przyćmione przez obojętność... Obojętność do własnego życia i prezencji... Przez kilka, drobnych sekund zatopił swoje spojrzenie w nieprzyjemnie rażących oczach chłopaka, by w końcu zdobyć się na jeszcze jedną wypowiedź. Szept... Słaby... Bolesny szept...
- Na pewno chciałeś ją usłyszeć?

Milczenie jakie otrzymał w nagrodę wystarczające było w ramach odpowiedzi. Nie chciał, lub właśnie trzepnął go zbyt wielki szok. Pomijając fakt że skoro był "taki zakochany" to powinien mieć pewną dozę zaufania, nawet jeśli faktycznie to Agito pierwszy rzucił podejrzliwością. Nie wiedział co o tym myśleć... Więc zrobił to, co pierwsze nawinęło mu się na myśl. Zgarnął swoje ubranie w garść, worek przerzucił przez nagi bark, a futerał z gitarą narzucił na takowy bark drugi.
- Nie wiem czy to chciałeś wiedzieć... I nie wiem czy istnieje jakiekolwiek zaufanie między nami. Wszystko okaże się prawdą lub fałszem przy następnej okazji. Chwilowo... If you will dead or still alive, I Don't Care... At all. Niestety.
Nie miał problemu z obejściem tych wszystkich śmieci, ale mimo wszystko, bolał go fakt że nawet jeśli ktoś go zaprosił i mógł u niego przenocować... To z własnej woli wybrał znowu pójście pod jakiś most czy do jakiegoś zaułka. Nie wiedział jednak...
Nie wiedział czy może zaufać.

[z/t, wybacz. Nie wiedziałem co z tobą, to też wolałem póki co, umknąć. A i przy następnym spotkaniu może to wyjdzie nam lepiej ; ) ]

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tajna kryjówka Leosia   

Powrót do góry Go down
 
Tajna kryjówka Leosia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kryjówka Natalie
» SZCZEGÓŁOWY OPIS KRYJÓWKI DOGS

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miejsca zamieszkania-
Skocz do:  
_______________________