IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.

Go down 
AutorWiadomość
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Pon Cze 17, 2013 3:54 pm

Nie jest to jakoś szczególnie wielkie cholerstwo. Ot, zwykły, parterowy domek. Nic po pierdzieleniu o wszystkim po kolei, ale skoro trzeba, to jasne, możemy sobie na to pozwolić. Zewnętrzne ściany ochlapane są błękitną farbą, z kolei od dachówek na niezbyt szpiczastym, dwuspadowym dachu, bije czernią, podobnie, jak od ram okiennych i wejściowych drzwi, wykonanych z kijwiejakiego drewna. Po przekroczeniu ich, od razu widać kolejną ścianę i wrota. Wszystko w ciasnym pomieszczeniu, zwanym przedpokojem, jest kompletnie białe, nie licząc rozłożonego na podłodze, szarego i puszystego dywanika, wykonanego na kształt półkola. Nawet niziutka półeczka na buty i wieszak na płaszcze nie mają w sobie nic z koloru. Kompletna b i e l.
Kolejnym pokojem, jaki można zwiedzić na prostej drodze, jest salonik, utrzymany w odcieniach błękitu, nie licząc jabłonkowych szafek i stolika do kawy, już i tak okrytego białą serwetą, a przy którym stała trzyosobowa kanapa. Na panelach rozłożony był kolejny misiasty dywan, tym razem większy niż poprzedni, o zwyczajnie prostokątnym kształcie. Nic więcej? Najwyraźniej.
Przez drzwi na lewo można się dokopać do kuchni, wyposażonej we wszystko, co niezbędne, z meblami wykonanymi z dębu, a sprzętem i kafelkami, dominującymi na podłożu i ścianach, w kolorze czerni. Rany, ponuro tu, jak na błazeński dom.
Na prawo od salonu znajduje się łazienka, gdzie wszystko również jest... rany, czarne. I nie, nie ma prysznica, ma wannę i magicznie zawieszoną słuchawkę, jeśli kogoś to interesuje. Ostatnim pomieszczeniem jest to, do którego przejść można, idąc cały czas prosto przez salon. Sypialnia, gdzie znajdowały się jedynie dwie średniej wielkości szafki wykonane z orzechowego drewna, jak i również szerokie łoże o takiej samej ramie. Na akacjowych panelach... no, zgadnijcie, co sobie leżało? Jasne, że ogromny, puchaty dywan. Granatowy rzecz jasna, pod kolor ścian. I tak, tak, tak, więcej mi się nie chce, zgadliście.


Ostatnio zmieniony przez Jester dnia Pią Cze 21, 2013 9:01 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Pon Cze 17, 2013 6:38 pm

Postanowił sobie, że jeśli będzie mieć jeszcze siłę i chęci do ciągnięcia tematu o jego przesłodkim, młodym wieku to na bank nie pozwoli Jesterowi tak łatwo wyrwać się z sideł jego rozmowy. Ba, uważał ten temat za wyjątkowo zabawny!  W tym stanie wytykanie komuś jego własnego, sędziwego wieku mógłby uznać za swoje następne hobby, co jest całkiem śmieszne, bo przecież on sam młodzikiem nie jest. Okej, fakt, jest w cholerę młodszy od jego aktualnego rozmówcy i gdyby było im dane wspólnie startować w konkursie na Najlepszego Dziadka Otchłani, najprawdopodobniej zostałby brutalnie zwalony z podium na samo dno. Ale nie zapominajmy, że są potwory, które swoją przygodę z tym paskudnym miejscem zaczynają dopiero teraz, albo mają na karku może z… rok? Na przykład taki Spooks. On nie ma prawa mieć więcej niż dwadzieścia lat, bo przecież Internet jest bardzo młodym wynalazkiem, a z niego biorą życie wszyscy reprezentanci tej rasy! Gdyby Teruv zaczął przy takiej osóbce o fluorescencyjnych tęczówkach ubolewać na faktem swojego niedługiego życia, najprawdopodobniej zostałby wyśmiany.
- Wyszedłeś już na pedofila. Nekrofil Ci nie zaszkodzi~ - wyburczał złośliwe, przybierając szczeniacki wyraz pyszczka. Chciał dodać coś jeszcze od siebie – najpewniej niezbyt sympatycznego, bo mu się znowu zachciało być niemiłym – ale nagle poczuł krótkie smyrgnięcie ręki Jokera po jego niewinnym zadku i jakoś tak nastawienie mu się zmieniło. Po jego buźce można by wywnioskować, że chyba zaczął nie ogarniać bardziej, niż w chwili ich spotkania, mającego miejsce dłuższą chwilę temu. Zaraz jego nóżki uniosły się w powietrze. W pierwszej chwili znowu pomyślał, że upada, ale po głębszym zbadaniu obecnej sytuacji utwierdził się w fakcie, iż się mylił.  
- Nieee chcęęę! – pisnął powracając do niewyraźnego, spitego tonu. –Postaw! Postaw! Postaw! Postaaaaaaw! – wierzgał przez znaczną część drogi wrzeszcząc niemiłosiernie na pół dzielnicy. Okej.. pół to duże zaniżenie. Nawet w najgłębszych zakamarkach Bezimiennego Miasta dało się usłyszeć jego okropne wrzaski. Co prawda przestał stawiać opór po mniej-więcej trzech czwartych drogi. Chyba mu się przypomniało, że faktycznie jest zmęczony… okej, on jest niezwykle irytującym idiotą.  Oby Joker się do niego nie zraził.
Tak jak było wcześniej wspomniane, grzecznie przebył końcówkę podróży w zdumiewającym milczeniu. Powieki zaczęły mu powoli opadać, ale dalej starał się dzielnie trzymać i nie zasnąć. Aby tego dokonać znalazł sobie jakieś zajęcie; wpatrywał się wielce skrzywdzonym wzrokiem w ślepia swojego przyjaciela, nawet nie zauważając, że są już pod jego domem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Wto Cze 18, 2013 4:15 pm

Na pewno nie wyglądam teraz, jak gwałciciel...
Westchnął głośno, mierząc drącego ryja Arlekina nieprzychylnym spojrzeniem. Za każdym razem, kiedy krzyczał "postaw", blondyn na sekundkę zatrzymywał się, puszczał jego nogi, a następnie na powrót podnosił je do góry, kontynuując już wycieczkę. Przez to zeszło mu o wiele więcej czasu, niż myślał, ale przynajmniej miał zabawę. Tak jakby, bo z drugiej strony te wrzaski były nie do zniesienia. Gdyby to on miał tak krzyczeć za każdym razem, kiedy ktoś się do niego chociaż zbliżył... apokalipsa.
Nie spojrzał na niego, ani nawet nie odezwał się słowem, aż do momentu, w którym postawił go na ziemi, wciąż lekko obejmując ramieniem w ramach asekuracji. Pewnie by go zaskarżył, gdyby się wywalił. Tak, czy inaczej, Teruv stał na własnych nogach tylko przez kilka sekund, w których dwubarwnooki Błazen wydobył z kieszeni spodni klucze i otworzył niewielką chatkę, by następnie ponownie zająć się transportowaniem swojego przyjaciela. W wejściu z kolei powitał ich rozradowany tygrys, ocierający się swoim niewielkim jeszcze ciałkiem o nogę Hajime.
- No cześć, Nobuś~. - Rzucił radośnie w kierunku pupila, na co ten zaryczał w ten swój dziwaczny sposób. Przypominało to raczej gardłowe warczenie połączone z przeraźliwym wrzaskiem, ale przecież był jeszcze młodziutki, więc czemu się dziwić... co nie zmieniało faktu, że było to zabawne. Nic więc dziwnego, że blondyn parsknął uroczo, choć nie miał najmniejszego zamiaru się dekoncentrować. Tak więc bez dalszego zbędnego ociągania powlókł się w kierunku sypialni, do której drzwi zostały zdrowo kopnięte.
- Zaśpiewać Ci kołysankę, czy dasz radę zasnąć sam? - Rzucił, kładąc go powolnym ruchem na pościeli, by zaraz przycupnąć tuż przed nim i oprzeć podbródek o materac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Wto Cze 18, 2013 9:02 pm

Gdy pijackie nawoływania godowe Teruv’a, przejawiające się w postaci natłoku irytującego Postaw! ucichło, blondasek raczej nie utrudniał już więcej życia swojemu koledze, a przynajmniej w drodze do domu. O dziwo nie wywalił się, gdy przez te nieszczęsne kilka sekund został pozbawiony asekuracji ze strony przyjaciela. Stał na lekko ugiętych nogach, które wyglądały, jakby zaraz miały się złamać, ale przetrwał w pozycji jako-tako pionowej, do czasu ponownego zgarnięcia jego biednego ciałka, które teraz robiło za bezbronną niewiastę.
Dom Jester’a bardzo podobał się Erenowi, choć prawdę mówiąc nie był wybitnie bogato ozdobiony. Ot, zwyczajna chałupka, która pięknością stała na równi – lub troszeczkę wyżej – z jego własnymi czterema kątami. Jako kulturalny człowiek wypadałoby walnąć jakiś komplement odnoście umeblowania, czy wyszukanego doboru kolorów ścian, sufitu, podłogi, lamp czy rolet, o ile rolety miał. Niestety zdanie Bardzo ładne mieszkanko, mój szanowny kolego. bardziej przypominało radośnie wykrzyczane Bahjdz udne mjuszknhddjdsh mju zhanowhny kholegfo~ z dodatkiem przeuroczego uśmiechu, który wlepił mu się na pyszczek.
Słodki wyszczerz skuteczniej dokleił się do mordki, gdy ujrzał małą, słodką kulkę w paski. Łasiła się, wydawała śmieszne dźwięki i ogólnie aż prosiła się o pogłaskanie lub uduszenie w miłosnym uścisku. Już chciał coś powiedzieć odnośnie zwierzaka, a nawet próbował sięgnąć do niego ręką, ale znowu został zabrany do innego pokoju, przez co ponownie był zmuszony wydać z siebie niezadowolony jęk. Choć w sumie dla dobra małego tygryska, chyba lepiej było uniknąć spotkania z tak nieprzewidywalną postacią, jaką teraz reprezentował Ter.  
Trzeba to przyznać Jesterowi, że obchodził się ze swoim przyjacielem bardzo delikatnie – a przynajmniej w tym momencie. Ułożony na pościeli został niemal po królewsku, co jeszcze bardziej nadawało mu charakter bezbronnej księżniczki.
- Lubię Twój głos~ - burknął nie dając dokładniej odpowiedzi na pytanie Jokera, ale chyba bardziej skłaniał się ku pierwszej opcji. 
- … i n-nie zamierzam spać w tym ubraniu! Kto to widział, żeby w butach pchać się do łóżka? – wydał z siebie kolejny ze swoich niezrozumiałych burknięć, ledwo unosząc się do pozycji siedzącej. Pokracznie zsunął się na samą krawędź łóżka i szybkim ruchem zdjął swoją czarną koszulę, dotychczas niedbale zarzuconą na grzbiet. Jego następne działania chyba miały na celu pozbawienia się spodni, butów i skarpet, ale już przy pierwszej przeszkodzie przejawiającej się w postaci paska, miał nie lada trudności. W takim tempie chyba minie z pół godziny jak jedną nogawkę zdejmie. Oczywiście nie zamierzał się zapędzać. W jego zamiarze było spanie na sam t-shirt i bokserki w śmieszne wzorki, przypominające uśmiechnięte misie.
- Mh… te klamry zawsze były dla mnie skomplikowane… – mruknął przeuroczo zadziwiony konstrukcją metalowej części paska, głowiąc się nad tym jak ją właściwie rozpiąć. - … masz wprawę w zdejmowaniu spodni? Pomożesz? – zapytał z absolutnym spokojem na twarzy. Widać jego dziecięca logika nie wychwyciła w tym pytaniu żadnych dwuznaczności. Bo w sumie co jest dziwnego w rozbieraniu swojego kumpla na własnym łóżku, późną nocą, gdy ten jest kompletnie nawalony i mało kontaktuje~?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Czw Cze 20, 2013 6:51 pm

Szczerze? Gówno zrozumiał. Aktualnie nie umiał pojąć żadnego ze słów, jakie wyrzucał z siebie Eren. Na jego uwagę na temat mieszkania uśmiechnął się, ni uja nie wiedząc, co miał na celu ten bełkot. No bo kto by zrozumiał coś takiego? Nawet on tego nie potrafił, choć sam czasem tak dziwnie pierdzielił od rzeczy, robiąc to dokładnie tak samo, jak Arlekin w obecnej chwili. A od kocurka trzymał go z dala. Nie dlatego, że któreś z nich mogłoby wyjść z tego z uszczerbkiem na zdrowiu, ale przez zwykły brak czasu.
- Czyli, że m... - zamrugał zdezorientowany, kiedy blondyn tak obrzydliwie mu przerwał i podniósł się do siadu, jak gdyby coś mu nie pasowało. Bo przecież nie pasowało. Ale zaraz... co? Co on tam pieprzył? Coś o ubraniach... butach... ubraniach... i coś tam o łóżku. No nic. Przecież był najebany, więc nie rozumiał, że skoro Jess go tam kładł, to robił to w pełni umyślnie, bez zbędnego zamartwiania się. Pościel i tak była do wymiany, a przecież...
Co on odwalał?
Nie mógł uwierzyć zarówno swoim oczom, jak i uszom, które, jak na złość, informowały go o takich rzeczach, o jakich nie chciał, żeby informowały. Wolałby pominąć kwestię o ściąganiu z Teruva jego gaci, butów... nie wiadomo, czy nie będzie chciał spać po prostu nago, podczas kiedy on naprawdę wyszedłby przez to na pedofila. Zaraz będzie miał okazję przekonać się, jak to jest przejść zawał.
Chyba właśnie się przekonałem.
- Po pierwsze, najpierw zdejmuje się buty. Dopiero potem myśl o spodniach. - Wymamrotał po naprawdę długich chwilach milczenia i tępego wgapiania się w klamrę paska podtrzymującego portki Nicholasa. - I nie, nie mam wprawy, wiesz? Wszystko zdejmują ze mnie fanki. - Dorzucił kąśliwie, kiedy spojrzał wprost w zielone oczy młodzieńca. Odurzenie alkoholem naprawdę aż tak bardzo podwyższało jego poziom idiotyzmu, czy tak sobie z niego tylko żartował i wcale się nie najebał? Nie no... normalnie, to by tak nie potrafił. Zbytnio by się wstydził, a po każdej złośliwej uwadze dręczyłyby go wyrzuty sumienia. Przecież... mało to znał tego durniutkiego Błazenka? Doskonale wiedział, że nie dałby rady. Nie i koniec. Bycie zbyt niewinnym chyba miało swoje wady, co? W końcu nie bez powodu dodawało się do tej cechy "zbyt".
- Tak, czy siak... dawaj te gnaty. - Warknął nagle, bez pomyślunku kładąc obute w czerwone trampki stópki na swoje kolana i rozwiązując ich sznurowadła. Kilka zręcznych ruchów, a obuwie już wylądowało na podłodze, uprzednio z hukiem obijając się o drzwi, przez co te uchyliły się nieco, skrzypiąc niemiłosiernie. Sam Yoshiyuki najwyraźniej nie bardzo się tym przejął, gdyż był zbyt zajęty... mordowaniem tego pieprzniętego paska. I nawet nie musiał zbyt długo harować. Wszystko zaraz puściło pod wpływem jego dotyku, a nogawki zostały pociągnięte w dół. Chwila milczenia, momencik na uniesienie wzroku na twarz młodego przyjaciela i sekundka na obdarowanie go jednym z najpiękniejszych uśmiechów świata.
- Gotowe, Wasza Wysokość. Teraz prosimy się kłaść. - Wymruczał, z gracją chwytając dłoń Anglika z zamiarem muśnięcia jej wargami, co też zresztą uczynił~.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Czw Cze 20, 2013 9:58 pm

Akurat gdy łaskawie postanowił zdjąć swoje butki przed pójściem lulu, w żadnym razie nie miał w planach zachowania schludnego wyglądu i pełnej czystości pościeli w łóżku. Kręcił się tak, że prześcieradło już dawno było trochę wygniecione i poskręcane w niektórych miejscach, a rogi na końcach w dziwnych okolicznościach się podwinęły. Najprawdopodobniej Ereś zawadził o nie nogami, gdy próbował przenieść się z pozycji leżącej do siadu. Tak więc przyzwoity wygląd jakoś mało go obchodził. Kierował się tylko krótkimi, ale nader głośnymi w jego małym łebku myślami, które akurat teraz przypomniały mu o pewnych zasadach dotyczących kładzenia się spać. Reguły raczej zakazywały, a przynajmniej uważały za niestosowne spanie w brudnych buciorach.
Jego pyszczek tak jak przybrał wcześniej opisany spokój, tak się go jakoś pozbyć nie mógł. Oczywiście na niektóre słowa czy gesty Jester’a mimowolnie jego kąciki ust podniosły się o kilka milimetrów do góry, ale szału nie było. Widać udzieliła mu się senna atmosfera samego przebywania w sypialni, gdzie się zazwyczaj śpi. Śpi i to ogarnięty słodkim snem spowodowanym nadzwyczajną miękkością pościeli i podusi pod łebkiem.
- Hm.. skoro jestem fanem, to też powinienem Cię rozebrać? – zapytał gdzieś tak w połowie przerywając sobie przeciągłym ziewnięciem. Niedbale i z wyjątkowym trudem podniósł łapkę i przysłonił buzię. Śnieżnobiałymi kłami lepiej chwalić się tylko podczas uśmiechu~
Oj prawda. Jemu nawet przez mózgownicę nie przeleciał by taki paskudny pomysł, by udawać kompletnie najebanego i tak brzydko zwracać się do swojego najlepszego przyjaciela! Prędzej przebrałby się za baletnicę i wierz lub nie, ale w różowym wdzianku miałby zdecydowanie mniej powodów do zarumienienia się, niż w przypadku takiej oryginalnej wymianie zdań z Jokerem. Prędzej spaliłby się ze wstydu, niźli w ogóle poprosił o zdjęcie z siebie spodni! Mimo, że po pijaku nie wzbudza to w nim żadnych nieodpowiednich myśli, to w przypadku absolutnej trzeźwości uznałby to za co najmniej niezręczne. Już nawet nie wspominając o licznych całusach, które udało mu się załapać od Hajime. Jeden był nawet w usta, co oczywiście skończyłoby się solidnym pąsem na mordce i tonami pretensjonalnych uwag, które wypowiadałby przesłodko jąkając się co drugie słowo. Zresztą.. chyba Jess już to zna~
Podczas gdy starszy blondyn zajmował się jego butami, klamrą od paska, czy nogawkami, łapek leciał mu coraz bardziej w dół, a tempo zamykania oczu przez Erena wyraźnie nabierało na szybkości. Godzina, zmęczenie i cała ta sytuacja wyraźnie dała mu się we znaki. Cóż, wychodzi na to, że podniósł się z pozycji leżącej, by teraz przysypiać na siedząco. Kraina Snów była zbyt blisko, by jakoś sensownej i żywiej zareagować na całusa w dłoń, więc podniósł tylko mordkę delikatnie do góry, by ostatni raz spojrzeć na twarz Hajime.
- Mhm. Dobhranos.. – burknął niewyraźnie i ostrożnie położył się na podusi, uparcie ciągnąc za sobą starszego blondyna. Co tam, że on był w ubraniu, nieumyty, całkowicie nieogarnięty i trochę przerażony śmiałością Teruv’a… Arlekin chciał się potulić! Chyba każdy wie, że z misiem lepiej się śpi, a akurat kilkadziesiąt minut temu Hajme ochoczo proponował siebie jako takiego pluszaka, więc czemu by teraz nie skorzystać?
Nie pofatygował się nawet, żeby narzucić na siebie kołdrę, więc tak oto sobie leżał w samych bokserkach w dziecinnym wzorze, ze śmiesznie podwiniętą koszulką do góry, wtulony w Jestera jak kochające dziecko, mając w głębokim poważaniu to, co się wokół niego dzieje. Wystarczyła dosłownie minuta, aby twarz blondaska na dobre zatopiła się w sennym spokoju z delikatnie rozchylonymi wargami.
Zasnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Pią Cze 21, 2013 9:04 am

- Nie. Nie powinieneś. Nawet Ci nie wolno. - Odburknął marudnie, jakby Błazen właśnie uraził go tą wypowiedzią i miał u niego przewalone do końca życia.
Rany... nie mógł po prostu zasnąć od razu? Musiał koniecznie walczyć z chęcią położenia się, bo ktoś tam pomagał mu z ubraniami i chciał koniecznie dotrwać do końca? No ale jaki to miało sens, skoro Jess wręcz NALEGAŁ, żeby dał sobie spokój. Przecież właśnie po to mordował go tym srogim spojrzeniem.
Spokojnie, Hajime. Tylko spokojnie.
- Dobran... c-co Ty znowu...? - Wyjęczał z udawanym wyrzutem, kiedy tylko został zmuszony do tak wczesnego położenia się w łóżku. Ubrania to tam pikuś, ale... rany, jemu się nie chciało. Do tego to małe piździgrebełko, które tak ochoczo czepiało się jego koszulki, też swoją temperaturę miało. No, ale co począć? Sam mu kazał się tu położyć. Sam zrujnował się kwestią o przytulance. Sam zjebał to wszystko i teraz musiał się z tym pogodzić. W sumie, jakby miał się dłużej zastanowić, to całe to zapewnianie Erenowi rozrywki kosztowało go niemało energii. Może faktycznie bardziej będzie się opłacało pójść spać. Przymknął więc oczy, zaledwie chwilę utrzymując się przy świadomości. Zaraz po tym odpłynął, łapska trzymając na chłopięcych plecach.
~~~
Uśmiechnął się do siebie zaraz po tym, jak tylko światło słoneczne powitało jego przymknięte powieki. Chciał się przeciągnąć i już, już unosił łeb, gdy przy reszcie ciała... coś go blokowało.
No tak.
Eren.
Rozchylił powieki, by móc dokładniej przyjrzeć się śpiącej twarzyczce dzieciaka, następnie delikatnie łapiąc za jego nadgarstki i, niczym niematerialna istota, której nie da się wyczuć, odsunął go od siebie, układając jego łepek wygodniej. Zaraz po tym, jak musnął wargami czoło uroczego chłopczyka, Podniósł się z klęczek i, wolno, bo wolno, ale podreptał do łazienki, po drodze zbierając jakieś ubrania z łowów w szafkach. Poplątane kłaki jedynie lekko przeczesał palcami, by jakoś przygotować je na spotkanie z katem w postaci szamponu i odżywki.
Minęło zaledwie kilka minut. Czerwona ciasnota została zastąpiona czymś krótszym i luźniejszym, glany pożegnały się z teraz już bosymi stopami, a koszulka... była równie debilna, co poprzednia, ale teraz kolorowe nie były wymioty, tylko psychodeliczny misiek, przy czym tło zmieniło barwę na czerń. Tak przygotowany młodzian o mokrych blond kłakach, z których jeszcze trochę kapała woda, podreptał do kuchni. Zatrzymał się przed szafkami, z których wydobył ogromną paczkę cynamonowych płatków w kształcie gwiazdek, by nasypać je do dwóch porcelanowych misek o czarnej barwie, a następnie zalać wszystko mlekiem, które upolował w lodówce. Po schowaniu wszystkich składników (ale ich wiele) i wciśnięciu stołowych łyżek w zestaw śniadaniowy, podreptał z powrotem do pomieszczenia, w którym wypoczywała sobie mała księżniczka.
- Eren, kotku~. Wstawaj~.
Jess, serio będziesz potem grał pedofila?
Ehe~! <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Pią Cze 21, 2013 8:17 pm

Jesterowi dobrze idzie wcielanie się w niematerialne istoty, bo Ereś nie poczuł absolutnie niczego, co byłoby w stanie wyrwać go ze snu, a przynajmniej w tej krótkiej chwili przenosin jego cielska, układania główki w nieco wygodniejszej pozycji i przesłodkiego całusa w czółko, za które Hajime otrzymuje naklejkę serduszko od userki Teruv’a~ Przyklej sobie na zeszyt, lodówkę, czy gdzie tam chcesz~
Zaczął się wybudzać dopiero wtedy, gdy Jess był w łazience i mył głowę. Najprawdopodobniej obudził go szum i kapanie wody o wannę, umywalkę, muszlę klozetową, czy też miskę… zależy w czym właściwie blondyn czyścił te swoje kłaki.
Niestety, ale inaczej wyobrażał sobie przebudzenie w łóżku przepięknego chłopaka, po spędzonej u niego nocy. Zamiast czułych słówek, czy choćby śniadania do wyrka, poranne powitanie zgotował mu niewyobrażalny ból makówki, który zdawał się pulsować i nabierać na sile z każdą minutą. Żeby tego było mało, blask słońca padający przez okno, prosto na jego twarzyczkę spowodował u niego niewyobrażalną niechęć. Początkowo z obiema tymi dolegliwościami poradził sobie szybko i mocno dociskając  poduchę na głowę i dodatkowo przykrywając się kołdrą. Ani myślał o wyjściu ze swojego kokonu, dobrze wiedząc, że to będzie metamorfoza z motyla w gąsienicę, a nie na odwrót jak to zazwyczaj bywa.  Jednego był pewien… gdyby trzeba było wybrać ścieżkę dźwiękową to jego przebudzenia, z pewnością nie byłby to „Poranek” Edwarda Grieg’a.
Mimo wszystko postanowił się pozbierać i wyjść ze swojej bazy, bardzo, ale to bardzo powoli ustawiając się w pozycji siedzącej. Przygarbiony, dalej z zamkniętymi oczami, zaczął je lekko pocierać jedną ręką, drugą desperacko rozmasowując swój dalej cholernie bolący łeb. Rozchylił nieco prawą powiekę i… gdzie ja kurna jestem? Wspomnienia z wczorajszego dnia w większości rozpłynęły się zostawiając po sobie tylko irytującą pustkę i wiadomość „Wrócimy późno”. Ter wiedział tylko, że ubawił się nieco za bardzo, poszedł gdzieś i… na tę chwilę to tyle. Pokój wydał mu się wyjątkowo obcy, a krzyczeć, pytać, czy mówić uniemożliwiała mu trzecia dolegliwość, okrutnego posmaku i suchości w buzi. Zaraz jednak do pokoju wparował jego przyjaciel z niewyobrażalnie rozradowaną miną i słodkim tonem, który na tę chwilę wydał się Erenowi wyjątkowo irytujący. Halo! On tu cierpi!
- Co… ? – zapytał nie bardziej zrozumiale niż wczorajszej nocy, ale jego ton głosu był wyraźnie inny. Zamiast pijackiego bełkotu teraz przypominał pełen męczeństwa, zmordowany pomruk z oczywiście nie najlepszym humorkiem na czele. Miny naturalnie nie miał, jakby zaraz chciał zabić Jester’a, ale w obecnej chwili wyjątkowo nie było mu do śmiechu. Cały czas masował swój biedny łepek spod mocno przymrużonych oczu wgapiając się tępo w Hajime, niecierpliwie wyczekując jakichkolwiek wyjaśnień. Teraz idealnie nadałaby się tu lekcja numer jeden, dotycząca picia alkoholu. Przez te ponad dwieście lat nigdy w życiu nie zdarzyło mu się przesadzić z ilością wypitych trunków, więc skąd miał wiedzieć, że czekają go takie przykre konsekwencje? Dureń. Niby dwa wieki zaliczone, ale we łbie dalej szczeniacki mózg ze smarkackim sposobem myślenia. Wyglądał teraz wyjątkowo żałośnie, ale w sumie… śmiesznie trochę też. Taki bezsilny. I nie ma prawa narzekać, bo sam zgotował sobie taki los.
- Zabiiij mnieeeee…. – wyjęczał ponownie kładąc się, a właściwie spadając na łóżko. Tym jednak razem runął do przodu, zabawnie wypinając tyłek. Przed tym zagarnął poduszkę, którą raz jeszcze przykrył sobie łepetynę, mając nadzieję, że głowa chociaż odrobinę zacznie go mniej boleć. – Zabiiiiiiiiiiij!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sob Cze 22, 2013 7:04 pm

"Co...?"
Och, no tak. Zupełnie zapomniał, że nie zastanie swojego przyjaciela w sielankowym nastroju. W końcu co to by był za kac, kiedy sama jego ofiara od rana latałaby z wyszczerzem na ryju, by obwieścić światu, że zeszłego wieczoru się najebała, a teraz jej odwala i trzeba się drzeć, bo od tego będzie ją bardziej boleć głowa, więc się uspokoi. Nie, nie, nie. Trzeba było podejść do tego spokojnie. Cichutko. Z markotnym wyrazem pyszczka. Jester jednak nie zamierzał długo się z nim użerać.
Inna sprawa, że nie miał żadnego wyboru.
- Jak mam Cię zabić? Wsadzić Ci rozgrzany pręt w tyłek? - Odparł markotnie, powolnym krokiem zbliżając się do łóżka i przysiadając na jego brzegu. - Rany, Eren. Poza tym, nie drzyj się tak, bo głowa Cię rozboli. - Dorzucił, gdy tylko chwycił za skrawek materiału koszulki Arlekina, przyciągając go tym samym do siebie. Naprawdę nie miał ochoty na zabawę w narzekanie. Nic więc dziwnego, że w oka mgnieniu powrócił do pozycji stojącej, zaraz nachylając się, by ponownie schwycić blondaska w ramionach i podnieść. Znów w ten sam sposób, co przez ostatnich kilkanaście godzin.
- A, no i nie powinna ma pani tak żądać własnej śmierci, nieprawdaż? Wasza Wysokość nie ma nawet pojęcia, jak trudno jest sprać krew z tej pościeli. - Prychnął, odwracając się w stronę drzwi, by następnie skierować swoje kroki do kuchni. Gdy tylko przekroczył próg pomieszczenia, natychmiastowo usadził zielonookiego na krzesełku, wręcz z hukiem stawiając przed nim miskę ze śniadaniem.
I... ja naprawdę nie wiem, kiedy sam opróżnił swoją.
Też chciałbym wiedzieć. Chciałbym też wiedzieć, kiedy ją stłukłem.
Dopiero widok umoczonego w mleku tygrysiego pyszczka go oświecił. Natychmiastowo dopadł do swojego pupila i zmierzył go srogim, acz jednocześnie i zatroskanym wzrokiem.
- Rany, kocie... jak już wpieprzyłeś to, kiedy było na blacie, to nie musiałeś tego strącać. Nic ci się nigdzie nie powbijało, mm?
...chyba nie~.

Wybacz, ale aktualnie naprawdę nie stać mnie na jakoś szczególnie wiele. Za gorąco. e_e
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sob Cze 22, 2013 10:31 pm

Krzyk był jego cechą rozpoznawczą! Normalny ton głosu Teruv’a jest niewyobrażalnie głośny. Można go usłyszeć z pięciu kilometrów! No dobra.. może trochę tutaj przeginam, ale na pewno byłby w stanie zagłuszyć stadko beczących niemowląt jednym ze swoich irytujących chichotów, a to już przecież jest wyczyn! Ci, którzy znajdowali się w pobliżu tego wulkanu dźwięków, musieli zainwestować w zatyczki do uszu i masę cierpliwości do takiego „trudnego” przypadku! Jednak tym razem Jess miał trochę racji. Możliwe, że wołaniem o śmierć chciał sobie ulżyć w cierpieniu już samym krzykiem na cały dom, ale w rezultacie tylko pogorszył sprawę i chyba nasilił nieprzyjemny ból w czaszce. Biedny, malutki mózg Teruv’a. A żeby było jeszcze gorzej to nie dość, że łeb go cholernie napierdala, ma ochotę wydłubać sobie oczy, za każdym razem gdy spojrzy na choćby najmniej wyraźny strumień światła to jeszcze zaczyna czuć się winny. Może błędnie odczuwał niektóre sprawy, ale zaczął mieć wrażenie, że Jester jest dużo bardziej zdenerwowany i zirytowany niż on sam. Głupio mu było, gdy zaczęły do niego docierać pewne sprawy. Ano, najprawdopodobniej Jester gdzieś tego pijaka znalazł i musiał się nim zaopiekować, a skoro Ter niczego nie pamięta, to mógł w tym słodkim stanie zrobić co mu pierwsze do łba wleciało! A pierwsze myśli nie zawsze są piękne, pełne kultury i taktu.
- Uhm… może nie w tyłek. – burknął dalej zakrywając się poduchą. – Ale zgodzę się na przebicie nim serca.
Poczuł delikatne pociągniecie za swoją koszulkę, ale ani myślał teraz rozstawać się z tak milutkim, ciemnym i pseudo cichym miejscem. Gdyby był w pełni sił, może by wyszło na jego i spędziłby w sypialni Hajime resztę swojego nędznego żywota, ale niestety… Jester’a już dawno przestało to wszystko śmieszyć.
- Mmmh.. za późno. – odparł żałośnie, ale jednak o pół tonu ciszej, rozpoczynając ponowny masaż bolącej główki, subtelnie akcentując beznadziejność jego obecnej sytuacji.
I został podniesiony. Trochę go to zdziwiło. Raz, że Jokerowi chciało się w ogóle nieść kościste ciałko Arlekina i dwa, iż w sumie Eren mógłby sam pójść do kuchni i to całkiem prostym krokiem. Możliwe, że na początku zakręciłoby mu się w głowie i byłby zmuszony podpierać o się o framugę drzwi i ściany, ale dałby radę!
I o co chodzi z tą Wysokością?
Został posadzony na krześle, a blondyn wręczył mu śniadanie z hukiem stawiając je przed  tępo wyglądającym Arlekinem. Trzaśnięcie porcelany o stół sprawiło, że zielonooki aż drgnął, odruchowo odchylając się nieco do tyłu. Zaraz jednak spojrzał na Hajime z nie najszczęśliwszą miną, wyczuwając okropną atmosferę jaka aktualnie ich otaczała.  - Jessss.. co się właściwie stało? Nic nie mogę sobie przypomnieć…. – i zobaczył – …CZEMU JESTEM NA SAME GACIE? – krzyknął nieco bardziej orientując się w sytuacji. Delikatnie się zarumienił, bowiem wcześniej jakoś mu ten uroczy fakt umknął, a pamiętać nie mógł, że sam prosił, aby go po królewsku rozebrano.  
Tygrysek wydałby mu się cholernie uroczy, gdyby sam nie był bombardowany coraz to nowszymi i bardziej wymyślnymi problemami, jakie w jednej chwili go zasypały. Z takim stresem wypisanym na mordce mu nie do twarzy. Niemniej jednak widok pasiastej kuleczki z wąsami przypomniał mu o jego własnym pupilu, który najprawdopodobniej właśnie skomle pod drzwiami, tęskniąc za właścicielem… albo zwyczajnie opierdala się w jego łóżku, perfidnie wykorzystując nieobecność opiekuna. Okej, druga opcja jest chyba oczywistsza, więc nie ma się o co martwić. Przynajmniej o Kidę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sro Cze 26, 2013 6:26 am

Może i za dnia, tak jakoś od południa i pod wieczór, wrzaski mu nie przeszkadzały. Ba! Sam wrzeszczy, jak opętany, drze ryja, jak pojebany, nie mówiąc już o szaleńczych krzykach chorego psychicznie tuż po katatonii. Ale rano sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Nasz mały książę musiał zrozumieć, że w domu Jokera, choć był Błaznem, panowały pewne zasady, których trzeba było przestrzegać, choćby i nawet on sam był temu jakoś przeciwny. W końcu miał sąsiadów. Sąsiadów, którzy byli moherami i rodziną z małymi dziećmi, więc przestrzeganie ciszy nocnej to jego obowiązek. A teraz było naprawdę wcześnie, huh. Niestety.
- Wiesz, Eren, powiem Ci coś śmiesznego. Chcesz? - Rzucił w odwecie na jego uwagę, nachylając się bliżej ku niemu. - O, kogo ja o to pytam, oczywiście, że chcesz~. - Dwubarwne ślepia błysnęły, gdy przez ułamek sekundy blond włoski Arlekina były boleśnie przez niego szarpane. - Ani jedna, ani druga propozycja mi nie odpowiada. - Wywarczał całkiem poważnie. Miała to być swego rodzaju komenda, by wreszcie stulił japę i nie myślał nawet, żeby dzielić się z nim takimi pomysłami. O ile sam Jester mógł bez obaw mówić coś takiego, gdyż wiadomo było (chociażby po tonie jego głosu), iż żartuje. Teruv z kolei miał większy problem, ze względu na to, że wszystko brzmiało teraz z jego ust poważnie. Teraz tylko wywołał w nim lekki gniew.
Który zaraz ustał, by Błazen znów mógł bez obaw martwić się o przyjaciela (taki paradoksik).
- Bardzo Cię boli? Trzeba się tym zająć, pacanie. Czemu nie mówisz od razu, mm? - Rzucił, ujmując buźkę Nicholasa w dłonie, by nie wyrywał się, kiedy ten musnął czubek jego głowy wargami.
No właśnie. Zakręciłoby się. Więc tym bardziej był zmuszony asekurować swojego przyjaciela podczas tak niebezpiecznej wędrówki, gdzie ściany są tak cholernie daleko. Poza tym, UGH. Dajcie se siana, on tu ćwiczy bycie seme, żeby nie wyjść na totalną ciotę, wtf. Też tego nie rozumiem, ale niech już się chłopaczyna bawi. Ale bez obaw, nie skrzywdzi zielonookiego. Najwyżej się zagapi i chłopiec wypadnie mu z rąk, czy jednej. Oby to była ta podtrzymująca nogi.
"Nic nie mogę sobie przypomnieć..."
- To bardzo proste, Wasza Wysokość. - Rzucił oficjalnym tonem, unosząc zwierzę na pewną wysokość, by przesunąć po jego pyszczku uprzednio namoczonym ręcznikiem i, zostawiwszy go, przysiąść przed Arlekinem, co uczynił również... nie, nie można powiedzieć, że mały tygrysek imieniem Nobuo postąpił tak samo, skoro wepchał się prosto na kolana chłopca, przez co Jester na chwilę musiał zmierzyć futrzaka nieprzychylnym spojrzeniem. - Wypiłeś za dużo, a teraz nic nie pamiętasz. Koniec historii. Tylko... strasznie nieznośny byłeś w nocy. - Parsknął śmiechem, jakby liczył, że tym nabierze drugiego Błazna na ten niesmaczny żarcik. - Nie no, żartuję. Normalnie spałeś. Jak aniołek. Tylko było mi trochę gorąco, bo cały czas się do mnie kleiłeś. - Westchnienie wyrwało się z jego ust. - Ale nic złego nie robiliśmy, nie martw się. A teraz smaczne... NOBU, NIE PRÓBUJ! - Wrzasnął, widząc rozdziawiony już pyszczek kociska, zbliżający się do miski Erena. - Swoje już dostałeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sro Cze 26, 2013 9:40 pm

A jak tu nie prosić o śmierć, gdy w aktualnym stanie biedny Arlekin czuje jakby stadko rozszalałych, stepujących Irlandczyków tańczyło mu na głowie, przy okazji zapraszając do zabawy Szkotów, którzy z wielką ochotą huczeli mu w uszach swoją charakterystyczną – i niebywale irytującą w tym momencie -  grą na dudach. Ponadto jakiś jego wredny rodak musiał podać mu świństwo gorsze, niż jakie jadł do tej pory, bo posmak w ustach ma jak po sytej wyżerce u typowego Anglika. Na domiar złego trudno mu zachować równowagę i zdolność do minimalnego skupienia się, jakby dupsko smoka  z walijskiej flagi co chwila trącało jego biedne ciało, przechylając je swoją siłą na boki. Wszystko ładnie, pięknie w brytyjskich klimatach, ale no kurna mać. W chwili obecnej blondasek ma myśli samobójcze, więc tak jakby cały ten opis traci swój urok.
Mimo tego bólu, jaki musiał teraz znosić odczuł lekki lęk przed samym Hajime. Nie wyglądał na najszczęśliwszego i… potrafił być cholernie przerażający. Co tu się dziwić? Zna się człowieka tylko od tej jasnej, radosnej strony i tu nagle okazuje się, że umie on być też śmiertelnie poważnym. Warkoty, prychnięcia… ugh. Tercio nie lubi takich atmosfer, ale w sumie sam do tego wszystkiego doprowadził.
Całe szczęście Jester był jednak tym samym kochanym kumplem i zmienił – miejmy nadzieję, że nie na krótko – swoje nastawienie. Co prawda skutkowało to przesympatycznym całusem w główkę, który wyjątkowo zawstydził Erena. Choć… w sumie to wcale nie wyjątkowo. Ten mały bachor potrafi się oblać rumieńcem nawet przy zwykłym przytuleniu, czy pikantnej uwadze odnośnie jego osoby, więc to, że jego policzki delikatnie się zaróżowiły nie powinno jakoś specjalnie dziwić Hajime.
 Blondasek uwielbiał wszelkiego rodzaju zwierzęta futerkowe, więc wcale nie miał pretensji do małego tygryska, który tak nagle wskoczył mu  na kolana. Ba, jego mięciutka, przyjemna w dotyku sierść stanowiła niebywałe ukojenie, wśród wszystkich nieprzyjaznych odczuć, jakich doznał w przeciągu… pięciu minut?
- Nieznośny..? – burknął natychmiast przenosząc zdziwione spojrzenie z ociekającego słodyczą futrzaka, na swojego aktualnego rozmówcę. Tak jak początkowo odczuwał on tylko delikatne zaskoczenie, tak po niespełna kilku sekundach zmieniło się to w poważne przerażenie i… gigantyczny wstyd! Zupełnie jakby w jednej chwili ktoś wylał mu na twarz puszkę czerwonej farby.
- J-Jak to się kleiłem? – wydukał z wielkim trudem powstrzymując się od schowania się pod stół lub subtelnego wybiegnięcia z domu Jestera i zabunkrowania się głęboko w lesie, by nigdy więcej nie ujrzeć twarzy, która przed chwilą powiedziała mu tak okrutną rzecz. Dla kogoś tak nieśmiałego wizja siebie, obcałowującego lub perfidnie podrywającego biednego, starszego blondyna to było zwyczajnie za dużo. Nie wiedział, że w rzeczywistości ograniczał się tylko do niektórych, bardziej śmiałych uwag i spania wtulonym w niego jak miś Koala w drzewo, tak więc wyobrażał sobie najróżniejsze rzeczy, w końcu dochodząc do tych najbardziej udziwnionych.
Nie wytrzymał poczucia, że Jess patrzy na jego, biedną, okropnie zarumienioną buzię i chociaż wydawałoby się, że Joker przerzucił na chwilę uwagę na łakomego tygryska, cały czas czuł na sobie jego świdrujący wzrok. Odsunął miskę, jednak nie z myślą, że powstrzymuje wiecznie głodne zwierzę przed nadprogramowym posiłkiem, ale po prostu zrobił sobie miejsce, by zaraz plasnąć czołem o stół, wydając z siebie jakiś mało zrozumiały jęk. Grunt, że nie widać mu twarzy. - P-p-p-przepraszaaaaaaam!  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sob Cze 29, 2013 10:53 am

Niestety, ale gdyby zawsze miał na pysku wymalowany ten sam głupkowaty uśmiech, to nikt nie miał by go za kogoś, kto choć w niewielkim stopniu potrafi być dojrzały, na czym - wbrew wszelkim pozorom - Jokerowi zależało. Poza tym, gdyby zaczął żartować z tematu śmierci swojego przyjaciela, to ów przyjaciel przyjacielem by już nie był, a i on sam okazałby się niezłym dupkiem. A bycie dupkiem to nie jego działka. Wolał to zostawić mistrzom w branży, niż śmierdzieć tą swoją amatorszczyzną. Poza tym, czasem ze zmartwienia musiał trochę ponaciskać. Potem mu to jakoś wynagrodzi, o ile sam Eren nie będzie się go aż tak obawiał. No ale... wystarczy jeden uśmiech idola, co nie? Jeden uśmiech, po którym wszystko, choćby po części, wracało do normy.
- No kleiłeś... tak po prostu. Przyczepiłeś się do mnie przez sen i tuliłeś całą noc. To aż takie dziwne?
Brzmiało to bardzo nieskromnie z jego strony, jasne. No ale przecież to naprawdę nic dziwnego, skoro większość społeczeństwa zaczyna się czepiać pierwszej z brzegu osoby/rzeczy, kiedy jest w stanie kilkugodzinnego spoczynku i odpływa sobie w krainę marzeń. Tuli się, jak cholera. Wiedział to nawet pupil Jestera, aktualnie okupujący kolana drugiego z Błaznów i ocierający się o niego z rozkosznym pomrukiem. On nie potrzebował czegoś takiego, jak sen, żeby odpierdalać manianę. Choć powinien pożerać takie kąski, jak Nicholas, czy nawet i Hajime, wolał się łasić, niczym zwykły, podrzędny kanapowiec-leń. Jednakże spokojnie. Jeszcze się go wytresuje.
- Nie ma potrzeby, żebyś przepraszał, Wasza Wysokość. - Odparł z niepojętym ciepłem w głosie, powoli unosząc swój tyłek, by przejść z obecnej pozycji do pionu, a następnie wolnym krokiem zbliżyć się do blond młodziana, przy którym przycupnął, a jego twarz została delikatnie ujęta szczupłymi palcami. Bez zapowiedzi uniósł ją nieco, jednocześnie zbliżając doń swoje wargi, w efekcie czego musnął nimi Arlekinowy policzek. - Przecież nie odpowiadasz za to, co robisz przez sen, prawda? Tak samo, jak i za czynności wykonywane podczas bycia najebanym. - Parsknął rozbawiony, znów składając na jego buźce krótki pocałunek. Przykład z niego wziął tygrysi kolega, natychmiastowo trącając kocim noskiem drugi policzek Teruva. Po co taki wstyd, naprawdę...
- Widzisz? Nawet Nobu wie, że nie ma się czego wstydzić.
Nie wiem, czy Nobu to dobry wzorzec do naśladowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Nie Cze 30, 2013 9:11 pm

Ta wzmianka o tresowaniu Nobuo brzmiała trochę jak groźba i tajna broń w razie jakby Eren znowu planował się upić czy zajarać nie bardziej pożytecznym świństwem, niż tym razem. Co prawda po tym, co aktualnie dzieje się w jego głowie nieprędko sięgnie po butelkę nabuzowaną procentami. Tak samo trochę trudno uwierzyć, żeby tak urocza bestyjka, jaką jest tygrysek miała się przemienić w rządnego krwi mordercę. Oczywiście nigdy nic nie wiadomo, noale…
- Tak. To jest dziwne, bo zazwyczaj do nikogo się nie kleję… - burknął ani myśląc o podniesieniu głowy ze stołu. - … chyba, że do własnej poduszki, ale jakoś sobie nie przypominam, abym mianował kogokolwiek poduszką... hm. – zaczął się zastanawiać. Może to brzmiało jak jeden z pierwszych prawie-dowcipów wypowiedzianych dzisiejszego dnia, ale ton głosu Erena był tak straszliwie poważny, że dałoby się odnieść wrażenie, iż faktycznie zastanawia się nad tytułem Poduszki swojego przyjaciela. Możliwe, że właśnie ta udawana powaga, nadawała całej wypowiedzi lekko żartobliwy nastrój.
- Jasne, że jest. Planuję przepraszać Cię do końca życia. – mruknął cierpiętniczo. – Albo wymyślę coś, czym Ci się odpłacę. O! To będzie zdecydowanie lepszy pomysł.… no i zajmie mi mniej czasu w realizacji. – Na przykład… Jessss – pisnął, gdy drugi chłopak ujął w dłonie jego buźkę i oderwał ją od stołu. Lekki rumieniec cały czas trzymał się jego policzków jak rzep psiego ogona, ale był zdecydowanie mniej widoczny, niż parę chwil temu. Szkoda, że za kilka sekund miało się to zmienić. – Jesssssssssssssssssssssss. – powtórzył pretensjonalnie ze zdecydowanie większym zaangażowaniem.
Całusy, całusy, całusy…  tak trudno było się do nich przyzwyczaić. Mimo, iż otrzymywał je w sumie za każdym razem, gdy widział rozradowaną buźkę swojego kumpla, jakoś dalej nie jest w stanie w pełni zaakceptować faktu, że tak często jest nimi raczony. Zdecydowanie mniej krępujące jest dla niego przytulanie, acz też nie w każdym przypadku. Ogólnie to bycie cholernie nieśmiałym ma wiele minusów i w sumie tylko jeden plus. Z powodu wiecznych wypieków na policzkach jest się uznawanym za mega wrażliwego i uroczego chłopca, a chyba każdy wie, że na taki typ mężczyzny leci większość panienek! Sytuacja z facetami jest o ciutek gorsza, ale chyba nie będę się na ten temat za bardzo rozwodzić.
Postanowił, że poza pełnego udawanej urazy we wzroku, niczym więcej nie skomentuje buziaków, bo najprawdopodobniej jego wywody i tak nie przyniosłyby żadnych rezultatów. Rzecz jasna to nie tak, że ich nie lubi. Uważa, że są miłe, ale bardziej nie na miejscu, niż krzyki około piątej nad ranem w obcym domu. Często myśli, że Jester tak ochoczo całuje jego biedną twarzyczkę tylko po to, aby się później z niego pośmiać.
- EHKEM… tsa.. p-powracając do tematu.. czuję się za te czyny odpowiedzialny! I, aby Ci  je jakoś wynagrodzić eee… - zastanowił się chwilkę, uciekając wzrokiem od stojącego zdecydowanie zbyt blisko Błazna na przymilającego się do niego zwierzaka, który domagał się pieszczot - oczywiście długo na głaskanie czekać nie musiał.- yyy… o! Będę Ci służyć! Tak! Masz mnie wyłącznie dla siebie przez cały dzień! Bez wahania wykonam najgłupszy rozkaz! No, poza sprzątnięciem kuwety, czy kibla, bo tu nie mam się jak nie zawahać… ale poza tym to wszyściutko! – się chłopaczyna rozgadał… a każde słowo miało w sobie coraz to więcej energii. – Ale zaczniemy, gdy się ubiorę. No, chyba, że sir Kurosawa, bardzo chce mnie oglądać w gaciach w miśki. – zaśmiał się i wytknął na niego język. Czyżby znowu Hajime był w subtelny sposób informowany, iż przypomina pedofila~?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Wto Lip 02, 2013 11:01 pm

Tajna broń to może i była, ale raczej na wypadek, gdyby Jun, bądź Edgar próbowali zadziałać na szkodę swojego właściciela. No. Może nie Jun, bo to dobra gadzina, wbrew pozorom. Dostawał szczury do żarcia już parę ładnych lat, więc powinien okazać chociaż trochę wdzięczności. W sumie, sam Yoshi dziwił się, że ta kobyła jeszcze żyje. Ile taki wąż mógł przeżyć? 15? Coś koło tego, co nie? Więc czemu, cholercia, ona jeszcze... zresztą, co on będzie narzekał, skoro uwielbiał tego węża, a wręcz kochał całym serduchem? Ta kobra była z nim zawsze, odkąd tylko umarł Dziadziuś! A przecież poza nim Jess nie miał żadnych przyjaciół.
- A do przytulanek? - Jess, przytulanka nazywa się przytulanką właśnie dlatego, że się do nich tuli, wiesz? - Bo określiłeś mnie takim mianem. Albo tam pluszaka, czy maskotki. Jedno i to samo.
Zaraz pewnie usłyszysz tysiące argumentów przeciwko braniu tych trzech pojęć za jednego pierona, huh. Albo Eren zada ci jakąś zagadkę, mającą zająć twoją bezmózgownicę, żeby niepostrzeżenie sobie spierdolić i mieć spokój od twojej zawstydzającej gadki. Widzisz, jaka z ciebie psuja, Błaźnie?
- A nie możesz mi tego zostawić na piśmie albo... co? coś innego? Dzięki Nocy. - Od razu wlepił w niego zaciekawione spojrzenie, jak gdyby tylko liczył na coś, co nie zajmie mu więcej, niż pięć minut, żeby tylko nie musiał już wracać do tego tematu. No bo naprawdę, każdy miał prawo się upić. Niestety, taki sposób wynagradzania, który wcale nim w sumie nie był, nieco rozczarował osobę blondaska. - Więc zamiast przepraszać, zamierzasz nawoływać? - Rzucił rozbawiony, słysząc jego, fakt faktem irytujące, acz całkiem urocze piski. Może coś było na rzeczy? Darcie po nim ryja mogłoby mu naprawdę... nie, nie, co ja pieprzę. To by mu w niczym nie pomogło. Tylko zabiłoby nieszczęsny słuch Hajime. I to dopiero po tym Teruv musiałby rozpocząć odwalanie swojej pokuty, która byłaby czymś o wiele cięższym. Przecież co to za BłaznoBard bez swojego cudownego ucha? Najpewniej... najpewniej tylko głuchym Błaznem. A tak miło było się wyróżniać. - W sumie, nie. Lepiej, żebyś zastosował cichsze metody.
Czyli nawet taki Jester miał czasem dość tego rodzaju dźwięków. Z drugiej strony, mógł kazać mu przestać ze względu na to, że znowu wyszedłby na nienormalnego i... niemoralnego, czy coś. Demoralizował młodzież, przelatywał wbrew woli, tak, tak. Kryminalista Kurosawa, do kutfy nędzy. A co do całusów, to naprawdę nie wiedział, co w tym było takiego dziwnego. Może ci Brytyjczycy byli po prostu jacyś wstydliwi? Niedotykalscy? A potem każdy po pijaku przyklejał się i nie chciał oderwać, dopóki nie zapewniło mu się wszystkiego, czego tam tylko chciał. Przede wszystkim właśnie jakichś bezsensownych pieszczot. A morał z tego jest prosty i Jessowi znany, że Eren jest słodziutki, gdy chodzi najebany.
...ale jak jest trzeźwy, to też zarzuca uroczą gadką. No bo na przykład to. Słyszeliście pacana?
"Czuję się za te czyny odpowiedzialny!"
Ziewnął z cicha, tylko czekając na potok słów padających z jego ust. Ta... usługi. Sprzątanie? Zaraz, wut? Kibel nie jest wliczony w cenę? A nie, to tak się już bawić nie chciał, no bo po co. Bez sprzątania kibla się nie pisał, a poza tym, to czy on już mu nie tłumaczył, że nic się nie stało? Naprawdę nie potrzebował słodziutkiej pokojówki, żeby mu to wybaczyć, bo nie było nawet czego wybaczać, right? Zresztą, jego głupie rozkazy i tak były przez niego wykonywane, jeszcze zanim je wydawał, więc co to za układ w ogó...
- Co?
Uniósł brew. Co oni mieli z tą bielizną, molestowaniem, posądzaniem, całowaniem i inną pedofilią? Do jasnej nędzy, on NIE BYŁ pedofilem! Był grzecznym chłopcem! GRZECZNYM.
- ...ubierz się. A jeśli chcesz, możesz też skorzystać z prysznica. Poza tym, nie będziesz mi służyć. - Parsknął niezadowolony, mierząc go nieprzychylnie. - Jak tak bardzo Cię boli to, co zrobiłeś, to możesz... dotrzymać mi towarzystwa. Albo raczej - dotrzymać go Nobu. Chyba Cię polubił. Ale nie ma żadnego usługiwania. Czułbym się, jak skurwiel, gdybym pozwalał przyjacielowi na coś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sro Lip 03, 2013 9:53 pm

- O-określiłem? Ugh.. kiedyś sprawdzę, czy jesteś mięciutki i warto się do Ciebie tulić~ Wtedy stwierdzę, czy faktycznie zasługujesz na ten tytuł! – burknął żartując, jednak z nie za bardzo wesołą minką. Chyba udawał wyniosłego, żeby jakoś zamaskować chęć kolejnego trochę zawstydzającego pisku i pąsu, ale ostatecznie pokracznie mu to wyszło. Oj.. niesłusznie Jester nazywa go „Waszą Wysokością”. Na króla to on się nie nadaje.
- Wcale nie nawołuję! Ale mogę zacząć, jeśli chce- … okej, nie chcesz~ – wyszczerzył się, natychmiastowo dostając zastrzyk dobrego humoru. Niezwykłe jak szybko zmienia mu się nastawienie. Niech kiedyś ktoś sprawdzi czy Eren to przypadkiem nie jakaś baba! Koniec końców trochę bawiła go ta konkretna sytuacja, bo autentycznie był gotowy zawyć pieśń godową łosiów, czy innych rogatych, którą kiedyś zobaczył w telewizji, na kanale pokroju Animal Planet.
Cóż, gdyby wiek faktycznie był taki ważny w tym świecie to istotnie można by go nazwać rodowodowym pedofilem z zachowaniem wszystkich istotnych wzorców rasowych. Najprawdopodobniej Teruv omijałby Hajime szerokim łukiem, jednak nie dlatego, iż uważa siebie za dzieciaka, ale z powodu uznania Jestera za zwyczajnego dziada, a osób starszych Eren wyjątkowo nie lubił, nie lubi i raczej nie polubi w najbliższym czasie. Oczywiście wykreśla się z czarnej listy przesympatyczne starsze panie, które kiedyś blondasek spotkał i został mile zaskoczony ich zachowaniem. Gościnność ah.. szkoda, że ostatnio coraz rzadziej spotyka takie anioły w pomarszczonej skórze… okej to o zmarszczkach było niepotrzebne-
Tak czy siak dla Teruv’a wiek nie ma zbyt wielkiego znaczenia, a szczególnie nie w Otchłani, w której lata liczy się chyba trochę inaczej. Spotkał kiedyś na ulicy kolesia, który podchodził pod czterdziestkę, co wyraźnie wskazywało na to, że należy mu się szacunek od takiego Błazna ze smarkatym wyglądem ledwie osiemnastki, ale prawdziwy wiek ów mężczyzny wynosił nawet nie sto lat. Jaki z tego wniosek? Otchłań wypacza czas. Tak więc póki Hajime jest odbierany jako młodziutki dorosły, niech nie bierze na poważnie wszelkich uwag odnośnie pedofilii. Co prawda wygląda troszeczkę dojrzalej od Erena, ale gdyby byli parą w realnym świecie, na pewno nikt nie zwróciłby uwagi na rażącą różnicę w ich wieku… okej przykład jak i argument beznadziejny- Ale taka prawda, no~!
- Okeej, okeeej…  - zaśmiał się, natychmiastowo zeskakując z krzesła. Jedną ręką próbował sobie wygodnie ułożyć tygryska – kto by chciał takie cudo na ziemię odstawiać~? – drugą zaś cały czas masował obolałą łepetynę. Uśmiechał się, śmiał, ale pulsujący ból dalej dawał mu się we znaki. Dosyć szybkimi krokami oddalił się od stołu, mając nadzieję, że Jester nie zauważy, iż Ter nawet nie tknął swojego śniadanka. Ano, on z reguły mało je. Sam nawet nie pamięta kiedy ostatnio przygotowywał sobie ten najważniejszy posiłek dnia, to też nie czuł wyraźnej potrzeby, by teraz się nim zapychać. Ach te głupie przyzwyczajenia do głodówki.. a później chodzi taki szkielet po ulicach i dzieci starszy! No, może przesadzam, ale ciut daleko mu do prawidłowej wagi.
- Nie bierz tego na poważnie. Wszystko byłoby dla żartu! Ale skoro nie chcesz… - odparł na chwilę przerywając swoją wędrówkę do łazienki. – Też go polubiłem, ale wolałbym abyś formalnie uznał, że dotrzymuję towarzystwa Tobie, a nie Nobu. – zaśmiał się, pokazując bialutkie kły. – Chyba, że mnie nie lubisz. Wtedy z przyjemnością spędzę czas z moim nowym najlepszym kumplem, co nie, pieszczochu~? -    odparł tuląc do siebie zwierzaka. Wydawał się wzbudzać w Jesterze zazdrość, acz nie należy zapominać, że wszystko co teraz robił było jawną parodią. Mimo wszystko grę aktorską to miał dobrą i momentami można by posądzić Eresia o zdegradowanie Hajime do roli zwykłego kolegi i awansowanie Nobu na nowego przyjaciela od serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Wto Sie 27, 2013 11:22 am

"Wtedy stwierdzę, czy faktycznie zasługujesz na ten tytuł!"
Spojrzał po nim oceniająco. Serio musiał się ukrywać w taki sposób? Z drugiej strony, było to o wiele zabawniejsze, niż następne rumieńce do kolekcji, a ryzyko tego, że biedny Teruv się spali/stopi/cokolwiek, zmalało do bezpiecznego stopnia. Tak, czy siak, słowa te potraktował chyba jako celną prowokację.
Więc objął go. Ot, tak sobie. Przytulił do siebie, z tym złośliwym uśmieszkiem, jakby chciał mu przekazać: "a po kij czekać~? Lepiej od razu Cię zawstydzić". Poza tym, takie siedzące tulenie było totalnie zabawne, sooooł.
- Nie, nie chcę. - Jęknął cierpiętniczo. Jedynym, czego nienawidził bardziej od zwykłego wrzasku, były właśnie takie paskudne piski, a już szczególnie, kiedy ucho nieszczęsnego Jokera znajdowało się bezpośrednio pod buźką Nicholasa. Gdyby ten zaczął choć myśleć o tym, by nagle się wydrzeć, chyba skończyłby teraz na ścianie, z wyprutymi flakami, a z całego ciała dałoby się zidentyfikować jedynie język i ewentualnie szczękę. Jak w Corpse Party, kurna.
I, faktycznie, beznadziejny przykład. To znaczy, na wiek na pewno jakiejś szczególnej uwagi by nie zwrócili, no ale, my dear, pozostaje jednak kwestia ludzi mniej lub bardziej tolerancyjnych, którzy albo są debilami, albo debilami, bo czy by im to zwisało i powiewało, czy nie, i tak obejrzą się za parką facetów. Chociaż, gdyby przebrać Teruva za laskę... w końcu to chyba Jess byłby seme...
CHYBA~.
- Co...? - Odezwał się dopiero po jakimś czasie. Cała ta wiązanka dziwactwa padająca z ust Teruva była... cholera, nie. Tu nie chodziło o to, co powiedział zielonoślepy, tylko co ON powiedział. Czy on właśnie wypalił coś durnego, czego zaraz będzie żałował? Chyba już zaczynał, skoro już po krótkim zastanowieniu dopadł do blondyna i wyrwał z jego dłoni swojego pupila, zaraz odstawiając go na ziemię i rzucając w jego kierunku charakterystyczne: psssik! - T-to JA! Ja jestem Twoim kumplem! I... zaraz... najlepszym? Jestem najlepszy? *^*
Oczywiście, że nie mogło się obyć bez tej emotki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sro Sie 28, 2013 11:39 pm

Się chłopak w końcu nauczy uruchamiać samozapłon jak dalej tak często będzie zmuszany barwić swoje policzki na delikatny, czerwony kolor. Wstydzioch z niego na potęgę, a na domiar złego sam pakuje się w takie niezręczne sytuacje. Kiedyś chyba weźmie lekcje od jakiegoś pierwszego lepszego sztywniaka z ulicy, coby go nauczył śmielszego zachowania lub chociaż w miarę spokojnej reakcji. Choć z drugiej strony to chyba zły pomysł zważywszy na to, że bardziej prawdopodobne jest, iż za prośbę o tego typu naukę dostanie w prezencie dodatkowy kolor na buźce w fioletowym odcieniu, niż kilka szczerych rad od serca. Lepiej poczekać aż się sierota sama do tego przyzwyczai.
- D-Dobra.. masz ten tytuł. – burknął wyjątkowo niezażenowany. Ba, wyczaił złośliwy uśmiech i od razu zachciało mu się zrobić Jesterowi na złość. Zresztą.. siedzące tulenie nawet mu się trochę spodobało.
I możesz się śmiać, ale gdyby wcisnąć Eresiowi odpowiedni kit to z miłą chęcią przebrałby się za laskę. Chyba nawet ma w łazience kredkę do oczu, którą kiedyś kupił sobie do malowania kocich wąsów na pyszczku. Gdyby tylko zajechać tekstem „Ej, Ter! Bawimy się w udawanie! Ja jestem bohaterem, a ty niewiastą w potrzebie!” od razu rzuciłby się do szycia ładnej kiecki (którą pewnie i tak ma w szafie, bo ubóstwia przebierać się w bardzo dziwne rzeczy) i układania sobie fryzurki na Marilyn Monroe. I chociaż faktem jest, że dla zabawy mógłby chwilowo „zmienić płeć” to raczej plany przemiany Teruv’a w piękną dziewczynę za każdym razem, gdy zamierzasz gdzieś się z nim publicznie pokazać są raczej nie najlepszym wyjściem. No, chyba, że Jester chciałby chodzić z Draq Queen-
… i cały ten powyższy tekst o tym, że Ter byłby w stanie przebrać się za babę nie wyklucza go z pozycji seme! W jego ciele drzemie demon, który tylko czeka by się przebudzić i.. ej! Bez śmiechów na sali!
Kilka zdezorientowanych mrugnięć, głupawy uśmieszek i absolutny brak pomysłu jak zareagować na taki nagły przypływ radości u Jestera, który w mniemaniu Erena wydawał się lekko zirytowany jego zachowaniem. –No.. ee… jasne, że jesteś. Lubię Cię. – burknął i uśmiechnął się najpiękniej jak tylko umiał, podnosząc kciuk w górę w geście „Jest ok., stary”
A teraz przepraszam.. chyba powinienem poszukać spodni. – odparł i wymknął się z kuchni, kierując kroki ku sypialni w poszukiwaniu swoich porozrzucanych ubrań. Dżiss… akurat wyobrażał sobie, że pogubionych ciuchów po spędzeniu niezapomnianej nocy w nieswoim domu będzie szukał raczej po seksie z jakąś namiętną laseczką- Tyle rozczarowania…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sob Sie 31, 2013 9:50 am

- O, serio? Dzięki~. - Odparł zadowolony, wymachując radośnie rączkami, jednocześnie uwalniając chłopca z uścisku, który w sumie uściskiem nie był, biorąc pod uwagę fakt, iż blondyn nawet go nie podduszał, czy coś. No ale nic to. Grunt, że Jesterrina aktualnie przybrał tak szczęśliwą maskę, że chyba nikt by go nie przebił. Totalnie wyglądał na najbardziej usatysfakcjonowaną osobę świata. Czyżby ta pozycja była dla niego aż tak istotna? Pewnie była dobrze płatną posadą.
Przepraszam, ale... i tak się zaśmiałam. Poza tym, chyba jednak lepiej dać sobie spokój z grą w udawanie. W końcu... nie można marnować tak ślicznej klaty, jak ta Erena, prawda? Nawet, jeśli nie jest okazem Pudziana w szczytowej formie, to niejedna niewiasta skręciłaby sobie kark tylko po to, by móc ją obejrzeć, czy nawet dotknąć. No bo... bishe falsowe to taka elitarna grupa, do której Teruv, czy chce, czy nie, jednak należy (w końcu to pani narrator tu robi selekcję do tej grupy, więc wie najlepiej, lolz). A jakby jeszcze zrobić z niego takiego gangstę, to już w ogóle wszystkie by się zabijały, żeby go poznać. Zaraz... mam deja vu. Czy ja tego gdzieś nie słyszałam? Tak, czy siak, wtedy można by powiedzieć, że miał w sobie demona i właśnie go uwolnił. ALE WSZYSCY WIEDZĄ, ŻE TO NIE NASTĄPI, BWAHAHA.
I: omo, fangasm. Ten uśmiech.
- O. To... miłe. - Rzucił, teraz samemu pozwalając sobie nabrać nieco żywszych kolorków. Niczym biedna dziewica, której właśnie wyznało się dozgonną miłość, a która nigdy czegoś takiego nie doświadczyła, czerwienił się jak cholerny burak, czy nawet coś gorszego. No ale to nic dziwnego, skoro to uniesienie kącików w ust w górę nawet największego skurwiela by złamało, a już na pewno takiego słodkiego, ciepłokluchowatego Błazna, jakim był Jester. W końcu to on tutaj wskakiwał do wanny na główkę i używał jabłkowego szamponu dla dzieci, a w wolnych chwilach biegał po mieszkaniach i bzyczał ich mieszkańcom nad uchem. - I... jasne. Nie przeszkadzaj sobie~.
Co? Namiętna laseczka? Jester też potrafił nią być! No bo... może być taka?

W ogóle, zdałam sobie sprawę, że w złym momencie wznowiłam rozgrywkę. |D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Sob Sie 31, 2013 11:40 pm

Jasne, że była dobrze płatna i opłacalna. Jedyne co trzeba robić to słuchać użalania się nad sobą Erena, w razie jakby mu wyskoczyła depresja lub pryszcz, pomoc finansowa w kwestii zupełnie niepotrzebnych bibelotów takich jak na przykład długopis w kształcie ogórka, całodniowe czytanie głupawych sms’ów z przerażająco dużą ilością emotek oraz znoszenie jego irytującej osoby 24/7. Jess otrzyma wypłatę na każdym spotkaniu z Terciem, a będzie nią albo szczery uśmiech, albo spontaniczny tul z wyskoku na powitanie. Hmm? Pieniądze? PFF- No w tym przypadku ich nie dostaniesz… ale może jak dasz ciastko to pozwolę Ci dotknąć klaty Arlekina.
Gdyby tak wystarczająco mocno zdzielić go taboretem w łeb, odziać w skórzaną kurtkę, nauczyć kilku przekleństw i generalnie umiejętnie wmówić, że jest członkiem gangu motocyklowego to kto wie.. kto wie.. może by coś z tego wyszło. Och, dajcie spokój! Nie śmiejcie się! W nim naprawdę drzemie demon! Gdyby go rozbudzić…  oj, oj~!
Swoją drogą bardzo lubię narratorkę za tą grupę. Mam nadzieję, że gdyby zrobić ranking to Błazen plasowałby się dosyć wysoko wśród bishów z false. Pierwsza dziesiątka? Piątka? Trójka~?
Nic nie odpowiedział. Wyłącznie uśmiechał się równie pięknie co zawsze i wyszedłszy z pokoju trochę za wcześnie, niestety nie widział rumieńca swojego mentora. Na pewno podskoczyłaby mu pewność siebie, a Jess mógłby liczyć tylko i wyłącznie na kąśliwe uwagi dotyczące koloru jego policzków. Co tam, że przez ostatnie dwadzieścia minut on sam świecił niebezpieczną czerwienią…
- Spodnie.. spodnie.. spodnie… - mruczał do siebie wracając do sypialni. Przez ponad minutę krążył idiotycznie po całym pokoju w poszukiwaniu tej nieszczęsnej części swojej garderoby. Jak na złość znalazł jedną skarpetkę, drugą skarpetkę, t-shirt, koszulę, drugi t-shirt, który utwierdził Erena w przekonaniu, że ten pierwszy nie jest jego, pasek, oba buty… ale spodni nie było.
- JEEEEEEEEEEEEEEEESSSSSSSSSSSSS…. – jęknął zarzucając na siebie znalezione rzeczy, żeby chociaż w połowie nie świecić nagością i negliżem. Dwoma skokami znalazł się w kuchni i trzymając w ręku samotny pasek spojrzał błagalnie na przyjaciela. – Nigdzie nie mogę ich znaleźć… nie schowałeś ich nigdzie? I.. czy mógłbym prosić o szklankę wody? – zapytał delikatnie się uśmiechając. Tak, tak.. głupota, głupotą, ale trochę trudno udawać stuprocentowego szczęśliwca, gdy piekielnie suszy Cię w gardle, a głowa od czasu do czasu pulsuje niemiłosiernym bólem.
A tak odbiegając od tematu… gdyby Ter ujrzał Hajime w takim wydaniu nie daj Boże w swojej sypialni, najprawdopodobniej zareagowałby tak;


Oj tam, oj tam... XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akira
Leczniczy Aniołek

avatar

Male Dołączył : 16/06/2013
Liczba postów : 29
AKATSUKI : Maskotka.
Godność : Akira Anzai.
Wiek : Wizualnie 16-17.
Rasa : Skrzydlaty.
Orientacja : Homoseksualny, lecz w głębi serca pozostała jeszcze resztka jego biseksualizmu.
Wzrost i waga : 175cm/55kg
Partner : Wanna be my Valentine~?
Pan/Sługa : Hime-sama~!
Znaki szczególne : Heterochromia, srebrne włosy, that fucking smile, dude~.
Ekwipunek : Jakieś słodycze, komórka, notesik, ołówek.
Multikonta : Tęcza.
Fabularnie : Mio~
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Nie Wrz 01, 2013 9:54 am


Wizyta MG, bjacz

Państwo jeszcze by pewnie sobie tak pogadali milusio, stworzyli romantyczną atmosferę a potem... pozostawię to waszej wyobraźni. Nie no, żarcik. W tej przemiłej konwersacji przeszkodził im dźwięk zbijanego szkła, a dokładniej okna. Przez wytworzony otwór wdarła się... gorąca laska, bejb! No, byłaby 100% boginią gdyby nie to, że zamiast normalnych rąk oraz nóg miała wilcze łapy. A do tego ogromny, puszysty ogon i słodkie uszka sterczące na czubku jej głowy. No chyba, że ktoś miał takie fetysze... nieważne, lecimy dalej. Ubrana była trochę jak te egipskie tancerki, wiecie o co chodzi. Do spodni miała przyczepiony złoty miecz, którym mogłaby posiekać niejedną osobę... bądź potwora. Zaczęła rozglądać się dokoła, po czym ulokowała swój wzrok na Jesterze. Podeszła do niego powoli, powolutku, wyciągając czarną łapę... po czym złapała go za szyję i wymierzyła mu kolanko w twarz. Użyła przy tym takiej siły, że na jakieś 1000% znokautowała Błazna. Przewiesiła go sobie przez ramię - wyższa była, to co jej szkodziło? - i skierowała się w stronę zbitego okna. Przed wyskoczeniem spojrzała na Teruva.
-Jak też chcesz pomóc to idź za mną. Tylko załóż spodnie, bo nawet ja zakryłam czymś swoje nogi.- powiedziała głębokim, seksownym dla większości osobników płci brzydszej głosem i wyskoczyła, niosąc dodatkowy ciężar w postaci 56 kilogramowego faceta.

z/t dla Jestera, podążaj za nim Teruv XD
+Tak wygląda ta laska, lolz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teruv
Arlekin

avatar

Dołączył : 14/04/2013
Liczba postów : 228
Godność : Eren Nicholas Teruv.
Wiek : Wygląda na 18, a nawet nieco ponad.
Rasa : Błazen.
Orientacja : Biseksualny.
Wzrost i waga : 174cm -> 53kg
Partner : WSTYDZĘ SIĘ.
Pan/Sługa : Nope/Nope.
Znaki szczególne : Zwyczajny... jeśli nie zacznie się odzywać.
Aktualny wygląd : Gilbert: Zwykły, czarny t-shirt bez żadnego nadruku, lekko rozdarty na lewym boku. Czerwone spodnie, podtrzymywane przez ciężki, brązowy pasek ze srebrną klamrą. Obydwie nogawki są umorusane w błocie, aż po same kolana i lekko porozdzierane ku dołowi. Na nogach trampki, również w nie najlepszym stanie. W uszach widać nagie dziury, acz w niektórych da się zauważyć kilka kolczyków. Generalnie wygląda jakby wyszedł z dziczy.
Faust, Suzana, Aron: Czarna, rozpięta koszula z podwiniętymi rękawkami do 3/4 długości. Pod spodem biały T-shirt z niezidentyfikowanymi napisami, układającymi się w jakiś śmieszny wzór. Spodnie o żywej, zielonej barwie. Wyglądają jakby były nowe. Czarne trampki. W uszach wyjątkowo pełen komplet kolczyków, zero nagich dziur. Na prawej ręce ma przewiązany ciemnobrązowy rzemyk. Coś al'a bransoletka.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, monokl i sztuczne wąsy, pudełko igieł, jakiś ładny kamyk, buteleczka z czarnym atramentem i figurka konia z szachów (biała)
Inne : Ma pieska. Wabi się Kida.
Fabularnie : Salon -> Czarny Wilk || Sala spinelowa -> Faust, Suzana, Aron

PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   Wto Wrz 03, 2013 8:50 pm

Okej… okej.. kumam… nie, czekaj.. zgubiłem się!
Jeszcze przed chwilą wszystko malowane było raczej w sielankowych barwach. W końcu przeżył noc, dostał śniadanie, możliwość ogarnięcia mordy (z której swoją drogą jakoś nie skorzystał) i generalnie samopoczucie miał bardziej lepsze, niż gorsze, choć czuł, jakby po łbie tańczyli mu kankana. Absolutnie nic nie zapowiadało się na to, że jakaś gorąca laska wparuje do domu jego kumpla i nie dość, że zobaczy go w samych gaciach z pasem w ręku, wgapiającego się w innego faceta to jeszcze z miną jakby właśnie dostał nagłego napadu tępego rozumowania. Dżiss.. co ona sobie pomyśli? Zaraz… to nieważne. PORYWAJĄ MI JESS’A!
Patrząc na nokautowanego Błazna jakoś nie bardzo rwał się do pomocy. Cóż, zwalmy to na szok. Tak czy siak próbę jakiejkolwiek sensowniejszej reakcji podjął się dopiero po kilku błogich sekundach, gdy Prawie-Bogini opuściła dom, na chama wyskakując przez wcześniej brutalnie uśmiercone okno.
- Pomóc..? – wymamrotał jakby nieprzytomnie i zaraz porwał się w stronę okna… STOP. Ratowanie nadobnych niewiast to czym godny podziwu, ale skarbie.. wiesz mi. Robiąc to w gacie w misiaczki raczej dobrego wrażenia nie zrobisz. Poza tym… pomóc komu? Jesterowi, czy jej? Cóż, nie ulega wątpliwości, że żeby w ogóle ruszyć tyłek, motywowała go ta pierwsza opcja.
Wparował do sypialni jakby się paliło. Już nawet nie szukał swoich spodni tylko wziął pierwsze lepsze należące do jego przyjaciela. W tempie ekspresowym założył je na siebie o mało co nie zabijając się, podejmując próby biegu ponownie w stronę kuchni z założoną jedną nogawką. Bogu dzięki, że miał w ręku ten nieszczęsny pasek. Jester był mimo wszystko trochę większy, więc ten reprezentant dolnej odzieży łatwo mu się zsuwał.
W biegu zapiął klamrę i na same skarpetki wyskoczył ponownie przez dziurę zrobioną przez Boginkę. Wyskok miał ładny, wysoki, długi, godny Arlekina. Jeśli tylko uciekająca kobieta znajdowałaby się w polu jego widzenia, na pewno podążyłby tuż za nią.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.   

Powrót do góry Go down
 
Niebiesko-czarna... oh, whatever, dom Jestera.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» ..."(6) Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka."
» "Znów ta czarna kawa" - Vellard & Logan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miejsca zamieszkania-
Skocz do:  
_______________________