IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wtf... just wtf.

Go down 
AutorWiadomość
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Wtf... just wtf.   Nie Maj 26, 2013 7:13 am

Uczestnicy: Takanori, The Black Dahlia
Mistrz gry: Mioł... znaczy, Jess, znaczy...
Poziom: Eee, baaanał.
Zgon: Nopenopenope.
Lokalizacja: Gdzieś Mrocznie Pod ziemią.
Cel: Złapanie Reikonów. Dosłownie złapanie. I zajebanie królika, bo Take chciał.
Nagroda: Reikony i darmowy wpierdol~. A, no i ubaw przy Rabbim.


- ŻOŁNIERZE!
Mogli poznać ten głos. Głęboki, acz równie wkurwiający, co najwyższy z najwyższych, należący do przygłupiego, małego... królika. Zamachał on uchem tuż przed stojącą dwójką Potworów i zadarł łeb, by móc lepiej im się przyjrzeć.
- Te pieprzone Reikony robią tu taki shum, że aż łeb boli! Hałas nie z tej Otchłani! Ciągle biegają, drą ryje, a jak ktoś się zbliży, to pożerają dusze, aż miło. A potem znowu rozwalają połowę korytarzy! Mój oddział nie może przez to przejść tymi tunelami, a to istotne miejsce dla naszego wojska. - Wyrzucił z siebie na niemal jednym oddechu, wciąż tupiąc łapką, co tylko upodobniło go do jego podwładnego - Edgara. Jednocześnie jedno z jego uszu oklapło, a zaraz za nim w dół poszło kolejne. Z jego pyszczka wydarło się coś, co można było nazwać westchnięciem.
- Dlatego wychodzę do was z kolejną prośbą, człekopodobni. - Wykrztusił w końcu, kicając nieco w stronę głębi korytarzy. Po chwili tuż przed jego drobnymi ślepkami przebiegły dwie bestie, z niesamowitą prędkością przemieszczając się po ziemi. Oczywiście po drodze nie poskąpiły sobie uderzenia w najbliższą ścianę, wywołując tym samym lekki wstrząs, przez który mały Rabbi przeleciał kilka metrów w tył. - ...złapcie je, weźcie se i idźcie z nimi, kurwa, w cholerę. I RUSZAĆ MI SIĘ, ALE JUŻ!
Wyjścia obok, nad i za nimi nie było. I tak musieli iść w tamtą stronę. Co im szkodziło? A im szybciej złapią te bestie, tym lepiej. Bo nie wiadomo, jak zablokują im drogę. I czy tylko ją zablokują...


Dobra. Bierzcie, co chcecie i bawcie się, jak chcecie. Post krótki, bo krótki, ale to chyba przez to, że nie ma tu nic do gadania, a opisywać śmierdzących tuneli mi się nie chce. Wiadomo, że chodzi tu o grę w berka pomieszaną z podchodami. Tyle w temacie.
A, i możecie zabić królika~. I Take zaczyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Take
Niepohamowany Szał

avatar

Dołączył : 03/04/2013
Liczba postów : 2307
GHOST : Zastępca
Godność : Takanori „Kitsune” Nishimura.
Wzrost i waga : 169 cm | 49 kilogramów.
Partner : I told you I`m gonna hold you down until you`re amazed, give it to you till you`re screaming my name, you stupid dog.
Pan/Sługa : - | Gilbert, Prawy, Mio, Leo, 7.
Znaki szczególne : Spaczenie emocjonalne. Szare, kocie oczy i wydłużone, mocne, zaostrzone, zwierzęce kły. Znaki w kanie wytatuowane wzdłuż linii kręgosłupa; duża blizna przecinająca klatkę piersiową. Kilka kolczyków w prawym uchu, a w lewym jeden. Wyraźna blizna pod lewym okiem, ciągnąca się od dolnej powieki do połowy policzka.
Aktualny wygląd : Daylight's End: klik; Nocna Republika (Shetani): klik; misje: klik; Think you're a dragon slayer: klik.
Ekwipunek : Zapalniczka benzynowa, paczka czekoladowych papierosów, w kaburze czarny rewolwer ASG z pełnym magazynkiem (6 naboi), komórka, pieniądze i scyzoryk.
Inne : Niezrównoważony psychicznie skurwiel. I ma widoczną malinkę na szyi...?
Obrażenia : Rozdarty, opatrzony lewy bok; liczne zadrapania na ciele, szczególnie na plecach (czyli good sex, bo Gilbert).
Bestia : Feniks ‒ Andromeda; Reikon ‒ Ryu.
FUNKCJE : Administracyjny Skurwiel; Mistrz Gry; Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Nie Maj 26, 2013 1:35 pm

Trudno było mu uwierzyć w to, co właśnie zobaczył, a jednocześnie usłyszał. Mógł mieć stuprocentową pewność, że nawet jego popaprany łeb nie podsunąłby mu podobnych wizji, a mimo to dla pewności potarł oczy ręką, by chwilę później przesunąć palcami po policzku. Gryzoń, który był przyczyną jego zrezygnowania nie zniknął mu z oczu. Wręcz przeciwnie ‒ stał tam, tupał łapką i robił wszystko, by obwieścić wszystkim swoją obecność tutaj. W dodatku nadal myślał, że może pozwolić sobie na rozstawianie po kątach każdego, kto mu się napatoczy. A na jego nieszczęście po raz kolejny byli to właśnie oni, jednakże teraz to Takanori wyglądał tak, jakby właśnie wpakował się w największe bagno, w dodatku nawet nie pamiętając momentu, w którym się tutaj znalazł. Niezadowolenie stopniowo narastało w nim, ostatecznie owocując nieprzychylnym wyrazem na twarzy chłopaka. Andromeda, która znajdowała się obok, także nie wyglądała na zadowoloną z zachowania Kapitana. Z tym, że w jej gestii leżało dobro jej właściciela, a jeżeli jemu nie odpowiadała taka kolej rzeczy ‒ jej już tym bardziej. Tym sposobem płonące ptaszysko w końcu zdecydowało się rozewrzeć dziób i gwałtownie wycelować nim w futrzaka, by ten wreszcie się zamknął.
Nie udało jej się. Krótkotrwałe trzęsienie, sprawiło, że zaraz wyprostowała się i zatrzepotała nerwowo skrzydłami, byleby tylko nie stracić równowagi. Nishimura oderwał wzrok od rozgadanego futrzaka i skupił się na tym, co przed momentem dostrzegł kątem oka. Niemniej jednak wspomniane wcześniej stworzenia zdążyły już zniknąć w głębi tunelu.
Słuchaj, mały, zaczynasz mnie wkurwiać ― wymruczał, marszcząc przy tym nos. Poza tym, co to za pomysł, by króliki tworzyły armię? Grupa kapitana była idealnym przykładem na to, że te uszate gryzonie powinni zająć się wpierdalaniem marchwi i kapusty na polu, a nie bawić się w wykonywanie zadań specjalnych. Gdyby to od niego zależało, w tym momencie wykonałby taktyczny odwrót, jednakże nie zależało... A pójście wgłąb tunelu było jednoznaczne ze starciem z narwanymi bestiami. Z tym, że nie zamierzał wykańczać ich na rzecz tego, by uszatym żyło się lepiej.
„I RUSZAĆ MI SIĘ, ALE JUŻ!”
Meow...?
To taki moment, w którym odruchów stwierdza się, że druga osoba nie pozostawia nam żadnego wyboru. Rzuciwszy pojedyncze, aczkolwiek bardzo wymowne spojrzenie w kierunku obecnej obok Shetani, zadecydował, że pozbędzie się prawdopodobnego powodu, dla którego znów znaleźli się w nieciekawej sytuacji. I tak oto zwierzęcy pomruk rozbrzmiał echem w tunelach, po których zapewne wygodniej było się przemieszczać w ten postaci. Dopiero teraz na lewym boku Kitsune można było dostrzec jeszcze niezasklepioną i nieciekawie wyglądającą ranę, niemniej jednak ta nie sprawiała mu już takich problemów, jak wcześniej. Niemniej jednak teraz był o wiele bardziej skupiony na tym, by dobrze wycelować łapą w Rabbiego. Ostre pazury wysunęły się na niebezpieczna długość tak, że mogły przebić się przez marne ciałko stworzenia. I tak wcześniej uniesiona łapa, gwałtownie została opuszczona w dół, na wcześniej namierzonego królika.
Die, motherfucker.

No i Take ma przy sobie Androida... to jest, Andromedę i rewolwer z sześcioma nabojami.

_________________


Mine, motherfuckers.

MY LEVEL OF SARCASM IS TO A POINT
WHERE I DON'T EVEN KNOW IF I'M KIDDING OR NOT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Black Dahlia
Nightmare Night

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 167
Godność : Amarth Shetani Skoir-Arato
Rasa : Noc.
Wzrost i waga : 172 cm | 36 kg
Znaki szczególne : Ucieleśnienie nocy. Wyjątkowo jasne, błękitne oczy; tatuaże [plecy, kark, udo, wierzch dłoni]; trzy blizny pod lewym okiem.
Aktualny wygląd : Takanori: Czarna bluzka z długim rękawem, na nią narzucona skórzana, wzmacniania kurtka z doczepioną do naramiennika flagą republiki podzieloną na trzy pasy. Wąskie, przylegające spodnie, przeszyte skórą. Trapery do połowy łydki, niezawiązane. Szpada przy pasku. | Mio - Czarna Rudera | Misja - Witch House
Ekwipunek : Szpada, paczka papierosów, zapalniczka, pieniądze.
Inne : Lodowata władczyni z dystyngowanym skurwysyństwem w oczach.
Bestia : Feniks - Valor; Reikon - Vernon

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Czw Maj 30, 2013 10:47 am

A mówi się, że złe sny nie lubią się powtarzać. Sama ich twórczyni zazwyczaj starała się urozmaicać koszmary i wprowadzać nowe motywy, które miały urozmaicić sikanie ze strachu. Teraz jednak, widząc te białe, pokryte futrem kłębki żałości, zaczęła wątpić w swoje zdolności. Uniosła wysoko brew, a błękitne oczy pożerały zwierzątko, jakby chcąc je zamordować bazyliszkowatą mocą. Ciągle jednak stał, gadając i tupiąc tą króliczą łapą, jak kilka tygodni temu, gdy kazał im oczyścić teren ze szlamu i odetkać rurę. Pewne było, że ta wesoła gromada prześladowała dwójkę potworów, które nie mogły mieć nawet chwili dla siebie, tylko zawsze musieli wpakować się w syf. Zerknęła na swego towarzysza, który widocznie miał podobne odczucia. Andromeda zresztą też, co przedstawiła w dość jasny i klarowny sposób. Vladimir zachował jednak zimną krew, łypiąc jedynie nieprzychylnie na kuleczki miękkiego futra i prawdopodobnie już miał ochotę pożreć jednego jak przysmak. Nie poruszył się jednak, a sama Noc nawet nie uczyniła kroku.
Takanori wyprzedził ich w czynach i mowie. Kiedy kocisko pojawiło się obok, Shetani ze spokojem mnicha oglądała przedstawienie: Zgnieść króliczka. Szpony, ostre jak sztylety, z pewnością nie wróżyły dobrze, tak samo jak ciężar bestii. Łup! I po zabawie. Czarnowłosa przeciągnęła się, wreszcie ruszając się z miejsca w kierunku Nori'ego. Przejechała palcami po jego szyi, jak to miała w zwyczaju, po czym przeszła nad resztkami Kapitana, by rozejrzeć się po ciemnym korytarzu:
- Najmniejsi najgłośniej szczekają. - mruknęła pod nosem, kręcąc głową, po czym odwróciła się w kierunku monstrum. - I lepiej się stąd wynośmy. Jak jeszcze jakieś niedobitki nam tu wyskoczą, to chyba szlag mnie trafi... - Dodała beznamiętnie, chociaż w błękitnych oczach wyraźnie było widać, że kolejnego pieprzenia zwierzaka nie zniesie i wtedy trudno będzie zachować tutaj jakikolwiek ład. Ułożyła dłoń na rękojeści sejmitara, wypuszczając powietrze ze świstem i powracając do ciemnego tunelu. Przynajmniej tyle, że nie było tu tego ohydnego blasku słońca, które na pewno nie poprawiłoby jej humoru.

_________________


Look at my avatar, look at you. Look at my avatar and look at you again. YES, it's true & I don't wanna speak with y o u.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Czw Maj 30, 2013 10:58 pm

Zara, moment. Coś mi tu nie pasuje... przecież to nie on tupał... uch, nevermind, kto by rozróżniał te futrzaste gówna. No bo kogo one obchodzą, skoro i tak zwykle kończą tak, jak właśnie ich dowódca, to jest: cholernie marnie? No właśnie. Kapitan nawet nie spodziewał się, że doczeka się buntu z ich strony. I to jeszcze takiego. Porozwalane, królicze wnętrzności wypływały w najlepsze, dodając uroku całemu pokazowi, jaki sprezentował wszystkim Takanori.
Doskonale.
Mógł tylko czekać na nagrodę. Zajebistą nagrodę zresztą. Kolejny wstrząs wywołany przez niesforne bestie, które najwyraźniej wcale się nie bawiły, a jedynie kłóciły ze sobą, jak stare małżeństwo. Cholera wie, czy właśnie takowym nie było. Nie no, na pewno nie. Przecież... fuj, nawet o tym nie myślcie. Pewnie jeden z nich wypił za dużo, a drugi robił mu wy... to też brzmiało, jak pieprzony wykład od żony po powrocie z nocy pełnej wrażeń. No to... jeden z nich był na dziwkach i nie podał adresu burdelu temu drugiemu, dodatkowo zabierając mu kasę z portfela, żeby było więcej dla niego? To już brzmiało lepiej, choć w przypadku Reikonów i tak było całkowicie nielogiczne.
Ale co to kogo obchodziło, skoro ten "pijany" przebiegał aktualnie tuż przy nich. Po drodze, żeby mieli jeszcze większego pecha, obił się o poraniony bok kociego Monstrum, zmuszając go do co najmniej chwilowej utraty równowagi. Nie przewrócił się jednak, a Bestia, jak to Bestia, zaczęła niszczyć kolejne fragmenty tuneli. Tym razem po uderzeniu w ścianę i kolejnym silnym wstrząśnieniu, jakie zapanowało nad ziemią, gruzy pieprznęły tuż za nimi, a podłoga jęła się osuwać. Ich spłoszona ofiara natomiast... po prostu spierdoliła. I to wcale nie z powodu ani irytującego dziewczęcego wrzasku, który nagle dotarł do uszu Nishimury, ani podekscytowanego krzyku w głowie Shetani. Ej. To tylko taki pobudzacz do działania, no. Coby refleks ulepszyć i szanse na przeżycie zwiększyć (no i zapchać post derpizmem)! Bo co może być lepsze na zmiejszenie czasu rzuszenia dupy z miejsca od dwójki rzepów?
Kompletnie nic.
Chyba, że owe uciekające kurczaki... yyy... Reikony, które najwyraźniej wiedziały, że tych dwoje ma ich złapać. Czy w innym wypadku czekałyby na nich ze spokojem w potworzych ślepiach, by ruszyć w ostatniej chwili, robiąc z nich tym samym ostatnich kretynów? To był jawny przekaz mówiący: no dalej, debile, gońcie nas. Chuj wam z tego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Take
Niepohamowany Szał

avatar

Dołączył : 03/04/2013
Liczba postów : 2307
GHOST : Zastępca
Godność : Takanori „Kitsune” Nishimura.
Wzrost i waga : 169 cm | 49 kilogramów.
Partner : I told you I`m gonna hold you down until you`re amazed, give it to you till you`re screaming my name, you stupid dog.
Pan/Sługa : - | Gilbert, Prawy, Mio, Leo, 7.
Znaki szczególne : Spaczenie emocjonalne. Szare, kocie oczy i wydłużone, mocne, zaostrzone, zwierzęce kły. Znaki w kanie wytatuowane wzdłuż linii kręgosłupa; duża blizna przecinająca klatkę piersiową. Kilka kolczyków w prawym uchu, a w lewym jeden. Wyraźna blizna pod lewym okiem, ciągnąca się od dolnej powieki do połowy policzka.
Aktualny wygląd : Daylight's End: klik; Nocna Republika (Shetani): klik; misje: klik; Think you're a dragon slayer: klik.
Ekwipunek : Zapalniczka benzynowa, paczka czekoladowych papierosów, w kaburze czarny rewolwer ASG z pełnym magazynkiem (6 naboi), komórka, pieniądze i scyzoryk.
Inne : Niezrównoważony psychicznie skurwiel. I ma widoczną malinkę na szyi...?
Obrażenia : Rozdarty, opatrzony lewy bok; liczne zadrapania na ciele, szczególnie na plecach (czyli good sex, bo Gilbert).
Bestia : Feniks ‒ Andromeda; Reikon ‒ Ryu.
FUNKCJE : Administracyjny Skurwiel; Mistrz Gry; Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Pią Maj 31, 2013 11:05 am

To było banalnie proste, na dodatek do tego stopnia, że zaczął zastanawiać się nad tym, dlaczego nie zrobił tego już wcześniej. Odgłos miażdżonych potężnym łapskiem kości był idealnie słyszalny przez czułe uszy monstrum, co tylko potęgowało wrażenie tego, że futrzakowi właśnie odebrano luksus, jakim było życie. Krwawa, rozgnieciona breja to jedyne, co mogło zostać po drobnym stworzonku, ale Takanori nie poświęcił uwagi tego, co zostało ze źródła ich aktualnego problemu. Czujne ślepia wielkiego kota powiodły za czarnowłosą, by zaraz zawiesić spojrzenie na ciemnej głębi tunelu.
ŁUP.
Kurwa.
Ryk mimowolnie wyrwał się z pyska zranionego zwierzęcia, które w ostatnim momencie zdołało odzyskać równowagę. Aktualnie instynkty górowały nad trzeźwym myśleniem, toteż Nishimura nawet nie miał okazji, by pohamować odruch, który zdradzał jego nieciekawą sytuację. Niemniej jednak wyglądał teraz na kogoś, komu raczej w głowie była zemsta, a nie ubolewanie nad własnym losem. Zresztą to nigdy mu się nie zdarzało. Kły, które na moment błysnęły wyglądając z wnętrza tygrysiego pyska stanowiły jawny znak na to, że nie zamierzał darować bestiom tej nieuwagi. Poza tym prawdopodobnie zagradzały im wyjście z jaskini, a to automatycznie stawiało je na liście celów do wyeliminowania. Zresztą szczerze wątpił, by te narwańce chciały bez problemów udostępnić im przejście. Patrząc z tej perspektywy, o wiele wygodniej było mu pozostać w obecnej formie, która zwiększała poniekąd jego szanse. Poniekąd, bo nie miał pojęcia na ile silni byli jego przeciwnicy, choć sam na sobie mógł odczuć możliwie, że niewielką ‒ a jednak już całkiem sporą ‒ część ich siły.
Kiwnął porozumiewawczo łbem ku czarnowłosej, w pełni zgadzając się z jej wcześniejszą ideą jak najszybszego opuszczenia tego miejsca. Długi, puszysty ogon obił się nerwowo o ścianę tunelu. Kitsune nie zamierzał tracić więcej czasu. Wierząc w to, że Shetani tak czy inaczej poradzi sobie z w miarę szybkim dotarciem do stworzeń, które mieli złapać, ruszył z miejsca, stopniowo rozpędzając się i podążając za Reikonami. Ignorowanie rwącego bólu w rozoranym boku było dość problematyczne. Co jakiś czas łapy próbowały ugiąć się pod ciężarem cielska, ale mimo to skupianie się na celu, który chciał osiągnąć sprawiało, że potrafił odsunąć na bok własne dobro.
Zamierzał je dopaść, choćby nie wiadomo co.

_________________


Mine, motherfuckers.

MY LEVEL OF SARCASM IS TO A POINT
WHERE I DON'T EVEN KNOW IF I'M KIDDING OR NOT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Black Dahlia
Nightmare Night

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 167
Godność : Amarth Shetani Skoir-Arato
Rasa : Noc.
Wzrost i waga : 172 cm | 36 kg
Znaki szczególne : Ucieleśnienie nocy. Wyjątkowo jasne, błękitne oczy; tatuaże [plecy, kark, udo, wierzch dłoni]; trzy blizny pod lewym okiem.
Aktualny wygląd : Takanori: Czarna bluzka z długim rękawem, na nią narzucona skórzana, wzmacniania kurtka z doczepioną do naramiennika flagą republiki podzieloną na trzy pasy. Wąskie, przylegające spodnie, przeszyte skórą. Trapery do połowy łydki, niezawiązane. Szpada przy pasku. | Mio - Czarna Rudera | Misja - Witch House
Ekwipunek : Szpada, paczka papierosów, zapalniczka, pieniądze.
Inne : Lodowata władczyni z dystyngowanym skurwysyństwem w oczach.
Bestia : Feniks - Valor; Reikon - Vernon

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Pią Maj 31, 2013 4:31 pm

Vladimir zaskrzeczał gwałtownie, wzbijając się w powietrze, gdy tylko Reikon zbliżył się do dwójki potworów. Płomieniste skrzydła tłukły powietrze, rozświetlając nieco mrok i ukazując sylwety czterołapych bestii, w tym tej szczególnej, która uderzyła ranny bok Nori'ego. Błękitne oczy pani nocy niczym błyskawica przesunęły się za uciekającym winnym, a ryk tygrysiej postaci monstrum tylko uprzytomnił ją, jak wkurwiająca była ta sytuacja. Zmarszczyła nieco brwi, wymieniwszy z Takanorim porozumiewawcze spojrzenie, po czym ruchem dłoni kazała feniksowi prowadzić. Jemu będzie łatwiej poprowadzić ich w kierunku wyjścia, szczególnie, że Andromeda również tu była. Dwa ogniste ptaszyska z pewnością szybko pomogą odnaleźć cel - wyjście z małymi bonusami. Gdy tylko Vlad zmrużył ciemne ślepia i wdzięcznie odfrunął, sama Shetani zerknęła na oddalającego się bruneta w kociej sierści. Westchnęła przeciągle, po czym wtopiła się w ciemność, by ruszyć za kotowatym. Dlatego właśnie mrok powinien zawsze jej towarzyszyć. Dzięki temu, natura nocy objawiała się w pełni, a sama jej Pani z niemalże szczęściem mogła się rozpłynąć. Drobna postura i eteryczna dusza sprawiły, że kilkanaście sekund później ciągle trzymała się nieopodal Kitsune, pozwalając mu prowadzić. Ona sama badała z lubością ciemność, gdy przed dwójką tliły się plamki feniksów, wiernie towarzyszących parze.
Sama obecność Reikonów tutaj była dość zaskakująca (nieco mniej, niż tego futrzaka, który zmienił się w mielonkę), aczkolwiek Amarth nie zamierzała puścić tego płazem. Musieli stąd się wynieść, nim trafi ich szlag, a że czterołape bonusy wpadły w sieć - należało to wykorzystać. A przede wszystkim skopać im ogoniaste tyłki, by nauczyły się, gdzie ich miejsca i czego, z całą pewnością, nie należy robić. Dzisiaj z pewnością pokażą się czyjeś pazury i czyjaś ciemność. I nie będzie to miłe.
Powstawało tylko jedno pytanie - jak daleko można gonić Reikona? Latanie za nimi w nieskończoność nie wchodziło w grę. Należało je dopaść na już. I potem się stąd wynosić.

[Ta długość mnie powala.]

_________________


Look at my avatar, look at you. Look at my avatar and look at you again. YES, it's true & I don't wanna speak with y o u.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Pią Maj 31, 2013 9:21 pm

Jedno zdanie w poście. Dobra, skoro pierwszy krok mamy już za sobą, to jedziemy dalej, bo przecież Reikon nie zając - nie ucieknie. On spierdoli, aż się kurzyć zacznie, chamsko śmiejąc się wprost w Twoją twarz. O ile potrafi. Może, jak chodzą parkami, to przychodzi im to łatwiej? Szczególnie, kiedy w rolę berka wciela się... no, własnie tych dwoje. Shetani i Takanori byli chyba idealnym materiałem na towarzystwo do zabawy, o czym Bestie przekonały się, kiedy tylko ujrzały siłującego się z własnym ciałem Nishimurę. "Serio?", zdawały się kpić dzikie ślepia, lustrujące biegnące pseudozwierzątko. Uroczy pupil, doprawdy. Szkoda, że pomimo swojej pociesznej aparycji, mógł wyrządzić jednak krzywdę. Leniwe dupska powoli podciągnęły się z ziemi i odwróciły tyłem (w sumie, jeśli chodzi o odbytnice, to przodem) do pościgu. Jakikolwiek ruch wykonały dopiero w chwili, w której niemal mogły wyczuć na sobie oddech Monstrum. Postawiły z ociągnięciem po jednym kroczku do przodu...
...by zaraz pokonać kolejne metry z zastraszającą prędkością. Obejrzały się za nimi na krótką chwilę. Jeden z nich ponownie uderzył potężnym cielskiem w ścianę, zagradzając im drogę gruzami, które dosłownie pierdolnęły o ziemię.
Życzymy miłego kopania.


Dobra. Jest źle. Bardzo. Przewiduję, że nie tylko posty, ale i cała ta misja będzie krótka. A na razie dajcie mi odetchnąć. Potrzebuję przerwy, bo stopień chujowości moich postów jest wyższy, niż to możliwe, a ustaliłam sobie naprawdę wysoką poprzeczkę. Jak wszystko będzie w normie, to... to spróbuję tak wszystkiego nie pierdolić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Take
Niepohamowany Szał

avatar

Dołączył : 03/04/2013
Liczba postów : 2307
GHOST : Zastępca
Godność : Takanori „Kitsune” Nishimura.
Wzrost i waga : 169 cm | 49 kilogramów.
Partner : I told you I`m gonna hold you down until you`re amazed, give it to you till you`re screaming my name, you stupid dog.
Pan/Sługa : - | Gilbert, Prawy, Mio, Leo, 7.
Znaki szczególne : Spaczenie emocjonalne. Szare, kocie oczy i wydłużone, mocne, zaostrzone, zwierzęce kły. Znaki w kanie wytatuowane wzdłuż linii kręgosłupa; duża blizna przecinająca klatkę piersiową. Kilka kolczyków w prawym uchu, a w lewym jeden. Wyraźna blizna pod lewym okiem, ciągnąca się od dolnej powieki do połowy policzka.
Aktualny wygląd : Daylight's End: klik; Nocna Republika (Shetani): klik; misje: klik; Think you're a dragon slayer: klik.
Ekwipunek : Zapalniczka benzynowa, paczka czekoladowych papierosów, w kaburze czarny rewolwer ASG z pełnym magazynkiem (6 naboi), komórka, pieniądze i scyzoryk.
Inne : Niezrównoważony psychicznie skurwiel. I ma widoczną malinkę na szyi...?
Obrażenia : Rozdarty, opatrzony lewy bok; liczne zadrapania na ciele, szczególnie na plecach (czyli good sex, bo Gilbert).
Bestia : Feniks ‒ Andromeda; Reikon ‒ Ryu.
FUNKCJE : Administracyjny Skurwiel; Mistrz Gry; Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Sob Cze 01, 2013 2:11 pm

To irytujące...
Niezadowolony pomruk mógł świadczyć już tylko o tym, jak bardzo przeszkadzało mu to, że już któryś raz z kolei było mu dane znaleźć się w kiepskim położeniu. Tu już nawet nie chodziło o to, że bestie zdawały się szydzić z jego pogorszonego stanu. Bo kto przejmowałby się opinią głupich futrzaków? Chciał to po prostu zakończyć, wydostać się stąd i wrócić do domu, by przysiąść chociażby nad nudnymi papierami z kubkiem kawy i długopisem w rękach. Szare ślepia błyskały złowrogo w świetle, które roztaczały sobą feniksy, które zdążyły już wyprzedzić monstrum, pozwalając mu na lepszy wgląd na to, co miał przed sobą. Na zmianę przyspieszał bieg, to spowalniał, gdy czuł, że gwałtowniejsze ruchy mogły spowodować ponowne otworzenie się dość poważnej rany. I tak mógł cieszyć się tym, że Reikon, który wcześniej na niego wpadł, nie wywołał podobnego efektu.
Doganiał je, a gdy był już wystarczająco blisko, wyciągnął łapę, wysuwając ostre pazury i zamachnął się, chcąc wyrządzić jednemu z nich chociaż najdrobniejszą krzywdę. Były naprawdę szybkie. Mógł się o tym przekonać w momencie, gdy zwiały mu sprzed nosa. Złowróżbny ryk wydarł się z pyska monstrum, które nie bacząc już na to, czy Shetani faktycznie za nim podążała, ruszyło dalej. Na szczęście Takanoriemu udało się w porę wyhamować, dzięki czemu nie przeżył bliższego spotkania z gruzami. Andromeda także zatrzepotała nerwowo skrzydłami i wycofała się o jakiś metr od skalnej przeszkody.
Kocie ślepia zmrużyły się niebezpiecznie. Właściwie nie mieli innego wyboru, jak tylko pozbyć się przeszkody, skoro zamierzali znaleźć wyjście z tuneli. Kitsune w pierwszej kolejności orientacyjnie naparł łapą na gruzy, przez które musieli się przebić. Miał tylko nadzieję, że odsunięcie ich nie wiązało się z tym, że cała reszta mogła zawalić im się na głowy. Stopniowo zaczął odgarniać na bok ciężkie kamienie, oddychając przy tym dość ciężko. Wszystko wskazywało na to, że powinien odpocząć, ale nie miał zamiaru tkwić tu bezczynnie przez kolejne piętnaście minut, jeśli nie więcej. Płonące ptaszysko dostrzegłszy to, natychmiastowo znalazło się u boku swojego właściciela i także zabrało się za usuwanie kamieni na bok, chociaż przez tę budowę nie szło mu to tak sprawnie, jak panu.

_________________


Mine, motherfuckers.

MY LEVEL OF SARCASM IS TO A POINT
WHERE I DON'T EVEN KNOW IF I'M KIDDING OR NOT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jester
Joker

avatar

Dołączył : 02/05/2013
Liczba postów : 54
Godność : Hajime Yoshiyuki Kurosawa
Wiek : 523, zaś z wyglądu ok. 19~.
Rasa : ...clown. Znaczy, Błazen.
Orientacja : Biseksualny, khm.
Wzrost i waga : 176cm/56kg
Partner : ...;-;
Pan/Sługa : Czcigodnazajebistanajpiękniejsza Shetani, czy coś. / Momoiro~
Znaki szczególne : Dwukolorowe ślepka (lewe zielone, prawe błękitne); karminowe pasemko na grzywce; kilka dziurek w uszach (L: 3, P: 4); kobra w gaciach~.
Aktualny wygląd : Teruv: Krótkie, beżowe bojówki i czarna koszulka na krótki rękaw z nadrukowanym oczojebnym, kolorowym miśkiem.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, paczka gum dla dzieci, drobniaki, klucze do mieszkaniodomku, czarny marker, srebrna zawieszka w kształcie księżyca na rzemieniu (zawsze na nadgarstku), nieodłączna talia kart.
Multikonta : Autofobiczka i arachibutyrofob
Fabularnie : Eren | Agatha
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Sro Cze 05, 2013 8:38 pm

OHOHOHOHOH, ALE JESTEM ZŁA, OMIJAM SHET.
Shin: ...durna, przecież wszyscy wiedzą, że masz to zrobić.

Ogromne lwopsie paszcze rozwierały się i zamykały, kiedy Bestie wydawały z siebie hienopodobne dźwięki. Zdawać by się mogło, że Takanori był naprawdę wyśmiewany prosto w pysk, choć w tamtym momencie dzieliła go od nich ściana kamieni, mchów i porostów. No i brudnej ziemi. I... ślimaków. I pająków. Widział ktoś może Arthura? Swoją tandetną drogą - mięso armatnie by się teraz przydało. W końcu te mutanty siedziały tuż przed murem z gruzu (gruzińskim murem~?) i już, już wesoło machały, żeby nie powiedzieć "merdały", długimi ogonami, nawet nieco pomagając dwójce Potworów usunąć przeszkodę, choć naprawdę umiarkowanie. No przecież w innym wypadku ich trud poszedłby na marne, a takie przypierdolenie w ścianę jednak boli.
Długie starania Monstrum, Nocy i ich podopiecznych jednak się opłaciły, czego efekty zaczynały być widoczne dopiero po tych sześćdziesięciu dzie... znaczy, siedemdzie... siedmiu, czy ośmiu minutach, dłużących się niemiłosiernie, jak kolejki w greckich marketach. Dostrzegalne było, że cały murek był coraz mniej stabilny, jakby zaraz miał oszczędzić im wysiłku i po prostu samemu się zawalić, przy okazji najwyżej lekko przygniatając komuś skrzydło, łapę, czy stopę. Wszystko rozwalało się po drodze na ziemię na tysiące drobnych kawałeczków, które nikomu nie mogłyby zrobić krzywdy. Choćby i tej najmniejszej, najdrobniejszej. Nie wpadały do oka, bo miały za daleko. Nie rozcinały odnóży, bo były tępakami, jak te Bestie, które, "zupełnie przypadkowo", pchnęły jeden z głazków, powodując tym totalne obalenie się nibykonstrukcji, aczkolwiek miały w tym swój zysk, bowiem całość poleciała w stronę dwó... czwórki ich przeciwników.
Hienowaty chichot znów mógł dotrzeć do uszu naszych bohaterów, kiedy jedna z Bestii postawiła krok w kierunku kotowatego, który (wraz ze swoimi towarzyszami zresztą) z ledwością uniknął bycia przygniecionym przez kamiennych koleżków. Łapsko o ostrych pazurach zagrało zupełnie niezgodnie z zasadami fair play, wpierw prędkim ruchem rozcinając skórę na lewej łapie (no tak, przedniej) Szału, a następnie, zgrabnie go okrążając, obijając się o poraniony bok, by zaraz doskoczyć do Nocy, która w mgnieniu oka otrzymała darmową operację plastyczną, gdzie rolę skalpelu pełniły lwie pazury, a "upiększone" zostało prawe ramię Amarth. Drugi mutant zaś osłaniał swojego kompana, bacznie obserwując towarzyszące parze Feniksy, które, w razie jakichkolwiek prób bronienia właścicieli, zostawały dość niedelikatnie odpychane.
...to jest bardzo ładne ostatnie zdanie - specjalnie dla Shet. <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Black Dahlia
Nightmare Night

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 167
Godność : Amarth Shetani Skoir-Arato
Rasa : Noc.
Wzrost i waga : 172 cm | 36 kg
Znaki szczególne : Ucieleśnienie nocy. Wyjątkowo jasne, błękitne oczy; tatuaże [plecy, kark, udo, wierzch dłoni]; trzy blizny pod lewym okiem.
Aktualny wygląd : Takanori: Czarna bluzka z długim rękawem, na nią narzucona skórzana, wzmacniania kurtka z doczepioną do naramiennika flagą republiki podzieloną na trzy pasy. Wąskie, przylegające spodnie, przeszyte skórą. Trapery do połowy łydki, niezawiązane. Szpada przy pasku. | Mio - Czarna Rudera | Misja - Witch House
Ekwipunek : Szpada, paczka papierosów, zapalniczka, pieniądze.
Inne : Lodowata władczyni z dystyngowanym skurwysyństwem w oczach.
Bestia : Feniks - Valor; Reikon - Vernon

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Pon Lip 01, 2013 7:45 pm

Kopanie w stercie gruzu nie było ulubionym zajęciem Nocy, więc jej humor nie polepszył się ani trochę, a w oczach lśniła przemożna chęć mordu. Gdyby tylko miała możliwość wskrzeszania to prawdopodobnie mały futrzak raz jeszcze przeżyłby swoją śmierć, tym razem z drobnych dłoni czarnowłosej, która miała inne plany na spędzenie tego wieczoru. Wylądowała jednak w podziemiach, otoczona przez chichoczące bestie, które należało nauczyć ogłady i dyscypliny. Po krótkim czasie cała konstrukcja zaczęła się chwiać, a Shetani cofnęła się kilka kroków, nie mając ochoty na bliższe spotkanie z głazami. Wszystko runęło z hukiem, a feniksy zaskrzeczały, widocznie niezadowolone i mając równie kiepski humor co właściciele. Nim jednak którekolwiek zdołało się rozeznać w sytuacji, z chmury kurzu wyskoczył Reikon, wpierw atakując Takanori'ego, a potem Amarth. Piekący ból rozdarł prawą rękę, chociaż Noc szybko schowała się w cieniu, automatycznie wyciągając sejmitar i kontrując kolejne uderzenie. Bluza została rozerwała i nieco namokła krwią, chociaż było to teraz nieistotnym detalem. Póki miała siłę zaciskać palce, takie prezenty nie zmieniły jej podejścia. Reikon nie tylko ją zirytować - zaatakował monstrum, które już wcześniej było pokiereszowane. A tego za wiele jak na resztki honoru Jej Królewskiej Mości. Nim minęła sekunda, drugi sejmitar wylądował w jej dłoni, a sama czarnowłosa zrobiła zgrabny wypad w przód, omijając kociego stwora i flankując jego bok, wyprowadziła gładkie cięcie.
Problem zawsze tkwił w tym, że dobierali nieodpowiednich przeciwników. Jeśli tylko dałoby radę, już dawno bestie leżałyby jako truchła, bez życia, niczym dywany przed kominkiem. Szkoda jednak byłoby tracić potencjalne zwierzaki, którymi można by postraszyć, jak i nimi poużywać we wszystkich światach. Gdy tylko więc zauważyła, że druga bestia atakuje feniksy, odskoczyła poza zasięg pazurów i mięśni Reikon'a, skupiając się na tamtym napastniku. Niecały ułamek później kocisko mogło poczuć mocny ucisk w głowie, nie pozwalający mu racjonalnie myśleć. Paraliżujący wszystkie zakończenia nerwowe, zmuszający do przyklęknięcia. Macki rozkazu psionicznego umysłu Nocy zabierały swe żniwo, odsyłając wszelki bunt ze strony zwierzaka w kąt. Utrzymując pętle, kątem oka obserwowała drugiego czworonoga.

_________________


Look at my avatar, look at you. Look at my avatar and look at you again. YES, it's true & I don't wanna speak with y o u.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Take
Niepohamowany Szał

avatar

Dołączył : 03/04/2013
Liczba postów : 2307
GHOST : Zastępca
Godność : Takanori „Kitsune” Nishimura.
Wzrost i waga : 169 cm | 49 kilogramów.
Partner : I told you I`m gonna hold you down until you`re amazed, give it to you till you`re screaming my name, you stupid dog.
Pan/Sługa : - | Gilbert, Prawy, Mio, Leo, 7.
Znaki szczególne : Spaczenie emocjonalne. Szare, kocie oczy i wydłużone, mocne, zaostrzone, zwierzęce kły. Znaki w kanie wytatuowane wzdłuż linii kręgosłupa; duża blizna przecinająca klatkę piersiową. Kilka kolczyków w prawym uchu, a w lewym jeden. Wyraźna blizna pod lewym okiem, ciągnąca się od dolnej powieki do połowy policzka.
Aktualny wygląd : Daylight's End: klik; Nocna Republika (Shetani): klik; misje: klik; Think you're a dragon slayer: klik.
Ekwipunek : Zapalniczka benzynowa, paczka czekoladowych papierosów, w kaburze czarny rewolwer ASG z pełnym magazynkiem (6 naboi), komórka, pieniądze i scyzoryk.
Inne : Niezrównoważony psychicznie skurwiel. I ma widoczną malinkę na szyi...?
Obrażenia : Rozdarty, opatrzony lewy bok; liczne zadrapania na ciele, szczególnie na plecach (czyli good sex, bo Gilbert).
Bestia : Feniks ‒ Andromeda; Reikon ‒ Ryu.
FUNKCJE : Administracyjny Skurwiel; Mistrz Gry; Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Pią Lip 05, 2013 10:26 pm

BYLE CO.
Bo Gilbert uznał to za dobry pomysł.

***
Hieni śmiech stał się już nieodłączną częścią scenerii. Akompaniował mu dźwięk odgarnianych na bok kamieni, choć gwałtowność, z jaką monstrum próbowało utorować sobie drogę, najpewniej nie miała nic wspólnego z poirytowaniem przez rozbawienie Reikonów. Były mu obojętne. Rzecz w tym, że im dłużej czasu spędzał w zawalonym kamieniami tunelu, tym bardziej chciał się z niego wydostać. Może nie było po nim tego aż tak widać, ale to, że posiadał w sobie tę niewielką część zwierzęcej natury sprawiło, że nawet on czuł potrzebę wydostania się na wolność, skoro miał taką możliwość. Pomiędzy ciężkimi oddechami, z pyska wielkiego kotowatego wyrywały się ostrzegawcze, nieco charkoczące pomruki, choć zapewne do bestii nie docierało to, że wybrały sobie złe cele. Nawet, jeżeli te tkwiły teraz za pozornie solidną barierą, która koniec końców poddała się.
Prawdę mówiąc, Takanori sądził, że te znów zaczną biec przed siebie, jak oszalałe. Może dlatego na chwilę utracił czujność. Niemniej jednak, gry pazury potwora zahaczyły o jego łapę, odruchowo zamachnął się drugą, wysunąwszy uprzednio pazury. Tym samym usiłował w jakiś sposób uszkodzić przeciwnika, byleby nie twierdził, że będzie kolorowo. Z tym, że i tak musiał skończyć gorzej. Już odruchowo odsunął się na bok i przyległ zdrowym bokiem do ściany, wydając z siebie niezadowolone syknięcie. Ciągłe naruszanie poważnej rany nie sprzyjało jej gojeniu się, a już na pewno nie łagodziło odczuwanego bólu. Łapy zadrżały, dając jasny znak, że walczą z ociężałym ze zmęczenia cielskiem, ale Nishimura nie zamierzał dać za wygraną.
Andromeda zatrzepotała nerwowo skrzydłami, skrzecząc przy tym nieznośnie. Widocznie nie podobało jej się to, że została odepchnięta, gdy próbowała odpłacić się pięknym za nadobne Reikonowi, który skrzywdził jej właściciela, nie mając ku temu najmniejszego prawa. Nie minęła chwila, a ogień buchnął tuż pod łapami bestii, która znajdowała się na uboczu, Kitsune z kolei w pierwszym odruchu chciał powstrzymać zwierzę, które właśnie zbliżało się do Shetani, jednakże szybko zdał sobie sprawę, że księżniczka potrafiła radzić sobie sama. Miała o tyle wygodnie, że ciemnowłosy nigdy nie upierał się przy tym, ze kobiecie nie wypadało, a on nie powinien pozwalać jej brudzić sobie rąk. Prawda była taka, że miał gdzieś podobne zasady dobrego wychowania, dlatego zaraz skierował się w stronę drugiego potwora, stawiając kroki na tyle szybko, na ile po prostu dawał radę. Ogień zgasł w momencie, w którym monstrum znalazło się na tyle blisko, by mogło się sparzyć,a na to feniks nie miał zamiaru pozwolić. Trudno było mu działać szybko przy tak fatalnym samopoczuciu, ale musiał spróbować. Zatem, gdy znalazł się już wystarczająco blisko, ugiął łapy, by zaraz odbić się, czując przy tym szarpiący ból boku. Teraz jednak liczyło się tylko obalenie przeciwnika na ziemię i to próbował uczynić, z niewielkim zamierzeniem, by poprzebijać gdzieniegdzie reikonie cielsko wyciągniętymi na całą długość szponami.

_________________


Mine, motherfuckers.

MY LEVEL OF SARCASM IS TO A POINT
WHERE I DON'T EVEN KNOW IF I'M KIDDING OR NOT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion
Wyśniona Księżniczka

avatar

Dołączył : 03/05/2013
Liczba postów : 456
GHOST : Medyk
Godność : 美桜操美月恋栞蛍さやか甘さ川, względnie Lwiątko bądź 眠る姫君
Wiek : Z wyglądu 15-16~.
Rasa : Zapierdzielająca po cudzych snach? Whatever.
Orientacja : Przedrzeźniaczoseksualna
Wzrost i waga : 148cm/30kg
Partner : Ponoć kociooki Chaos z tęczowym pasemkiem.
Pan/Sługa : `Szefieee~? Kawy~? Rany, Szefie! Tylko pytam, zabierz tę broń!` - Take~. | Tak, tak, Mio by go wytulała, ale nie musi tego ujmować brakiem spacji między wyrazami. Niech idzie być fangirlem gdzieś indziej (T.) - Akira
Znaki szczególne : Mnogość kolczyków w uszach; błękitne włosy; dwukolorowe oczy (lewe błękitne, prawe fioletowe); 3 tatuaże (więcej w informacjach); ...TO MIO, DO CHOLERY~. Całość jest... ugh!
Aktualny wygląd : Będzie w podpisie, geez.
Ekwipunek : W cholerę słodyczy... i jeszcze trochę; telefon komórkowy; klucze do Chatki T... Dwóch Muszkieterów; pluszowy królisio-portfelik z drobniaczkami; malutki, składany wachlarzyk.
Obrażenia : Podłużne blizny na szyi i plecach; ślady po ranie szarpanej na lewym przedramieniu; drobna blizna na prawej łydce.
Bestia : Pegaz ‒ Tsukiyomi.
Multikonta : Jessiątko~... i Shiniątko, wtf.
Fabularnie : Patrol Akatsuki, eeeeyup (albo raczej - posiedzenie z Bobem). | Shetani
FUNKCJE : Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   Sob Lip 06, 2013 7:39 pm

Good shit is still shit, tak więc: uwaga, bo to będzie bardzo zabawne zdanie. I rzucę nim właśnie... TERAZ:
Ten post jest ostatnim na tej misji, z czego wynika, iż Mio jest leniwą dupą i napisała tylko pięć postów, Takanori niemal dogonił ją swoimi czterema, lecz przeszkodziła mu zasada, iż post MG musi być ostatni, a Shet rozdupiła system swoimi trzema odpisami. W ten również sposób przechodzimy do wątku głównego, który musi zakończyć tę sztukę zabawnym zwrotem akcji. Oczywiście poprzez zabawny mam na myśli totalny dramat, gdyż mamy do czynienia z tragedią, nie komedią. Zapnijcie pasy i zacznijcie grzać krew, bo to, co teraz napiszę, zmrozi ją do reszty.
- Rrriau~?
...wait, what? Ćwir, kurwa.
- Rrrrrriau~! - Wyrwało się z pyska mutanta powalonego przez Takanoriego. Niewiadomym cudem, bez żadnego problemu wyrwał się spod jego łap i stanął na równe przeszczepy, by przeciągnąć się w spokoju i zmierzyć go ślepiami. W ślad za nim poszedł bardziej pokrywdzony kompan kotopsa, który przez swoje nieszczęście i debilizm dostał w mózg od Nocy, i to z niezłą siłą. Mimo wszystko Bestia uniosła swój wzrok na domniemaną krzywdzicielkę, po czym podreptała wprost do drugiego z uciekających koleżków, swoim łbem jak gdyby polecając jej iść tuż za nim. Następnie zajął grzecznie swoje miejsce i, wraz ze swoim towarzyszem zresztą, opuścił łeb w wyrazie poddania. Zapewne miało to oznaczać, że gra została zakończona, a zwycięzcami okazała się być dwójka Potworów-skurwieli. Nic więc dziwnego, że gdy wracali oni do domów, Republik i innych chujstw, u boku mieli ze sobą paskudne stworzenia, które okazały się być jednak dość uległe. Pewnie tylko przez tych pierwszych pięć minut, bądź wyłącznie dla własnego zysku. To przecież takie chamskie gnoje.


BADUM TSS~!
Tak więc bardzo zabawnym trafem znowu wyszło krótko, a gdyby nie Shet, skończylibyśmy już miesiąc temu, więc jej to teraz wypominam i uj. A tak poważnie: zdobyliście po samcu Reikona, joł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wtf... just wtf.   

Powrót do góry Go down
 
Wtf... just wtf.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Archiwum-
Skocz do:  
_______________________