IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Inside this fantasy [Micael]

Go down 
AutorWiadomość
Kreuz
Mroczny Szermierz

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 8
GHOST : Kapitan
Godność : Sergīus Gottfrīeda 'Kreuz' von Donowīts.
Wzrost i waga : 187 cm | 79 kg
Znaki szczególne : Tatuaże: Plecy - Czarny orzeł, tors - litera V.
Aktualny wygląd : Micael: Biała koszula z podwiniętymi rękawami, czarne spodnie włożone w wysokie oficerki. Na dłoniach skórzane, gładkie rękawiczki. Gruby rzemień na szyi.

PisanieTemat: Inside this fantasy [Micael]   Czw Kwi 11, 2013 3:03 pm


Szkarłatne tęczówki wyjrzały przez okno, gdzie słońce smętnie przebijało się przez chmury. Dłoń, która odgarnęła zasłona, zamarła na kilka sekund, gdy Kapitan z kamienną twarzą nasłuchiwał 'kroków' dziwki, która zbliżała się do niego niczym dzika pantera. Nauczył się, jak działa umysł Micael'a na tyle, że potrafił rozpoznać, kiedy brunet był w stanie być upartym osłem, który nie odpuszcza. I właśnie teraz stał się długouchym kopytnym, który będzie jęczał tak długo, aż dostanie marchewkę. Albo jakiś substytut warzywa... Aż dziw, że białowłosy potrafił wytrzymywać te wszystkie humorki, które były niemalże kobiece. Pewnie niektórzy zastanawiają się, czy Mic nie cierpi na jakąś męską odmianę PMSu i nie krwawi co miesiąc. Nie ukrywając - byłby to całkiem ciekawy przypadek w historii medycyny. Z kundla stałby się gwiazdą ludzi w białych kitlach, którzy minęli się z powołaniem.
Gdy łapki mężczyzny uczepiły się gaci Kapitana, teraz wreszcie oderwał wzrok od widoku z zewnątrz, przenosząc go na swego zwierzaka. Osioł. Kundel. Całe zoo w jednej osobie. Pokręcił głową z dezaprobatą, unosząc przy okazji brwi. Zasłona opadła leniwie, osłaniając ich przed słonecznymi promieniami. Szkarłat zalśnił mocniej, gdy dojrzał to kurestwo w szmaragdowych tęczówkach Micael'a. Bez większych ceregieli pochwycił nadgarstki dziwki, zaciskając nań mocno palce i unosząc w górę. Cóż, delikatnością nie grzeszył, tak samo, jak szybko okazało się, że Kreuz nie należy do słabeuszy. Jeśli jego zabawka lubiła się buntować i być napastliwa, on też nie zamierzał jej ułatwiać życia. Plecy bruneta spotkały się z materacem jego łóżka, a sylwetka Kapitana stanęła przy jego krawędzi. Nachylił się, mrużąc swe czerwone ślepia, a dłoń, okryta skórzaną rękawiczką, uchwyciła ponownie podbródek Mic'a, spokojnie obdarzając jego szczęka mocnym uściskiem. Dmuchnął bezczelnie w loki dziwki, rozrzucając je na różne strony:
- A może wypadałoby kupić nowe psa, a starego dać na łańcuch? Za dużo szczeka, za dużo śpi, a domu i pana nie broni. - wymruczał Prusak, przyciągając buźkę młodzieńca jeszcze bliżej siebie. Kącik warg drgnął, a chwilę później Micael mógł poczuć delikatne liźnięcie na swoich wargach, po czym został uwolniony. Białowłosy wyprostował się, opierając dłonie na biodrach.
- Aż tak Ci źle czy aż tak Ci się nudzi, Mic, że podgryzasz kostki? - Brew znów zawędrowała w górę, podczas, gdy Esman przeleciał spojrzeniem po całej sylwetce leżącej dziwki. - Przecież i tak, mimo wszystko, należysz do mnie. Chcesz mnie? - Bezpośrednie pytanie wyleciało z ust Kapitana, który niewzruszenie obserwował ślepia Mic'a. Kamienna twarz zupełnie nie pasowało to tembru jego głosy, jak i iskry w szkarłacie. Właśnie dlatego można go było uznać za bezdusznego skurwiela - i tak w sumie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Micael
Strach

avatar

Male Dołączył : 07/04/2013
Liczba postów : 58
GHOST : Kundel
Godność : Micael
Wiek : 27
Rasa : Mhhhroczny Sukinkot
Orientacja : homoseksualny
Wzrost i waga : 187/74
Pan/Sługa : Kreuz / -
Znaki szczególne : barabelle na biodrach, ponadprzeciętne ciągoty do zbliżeń
Aktualny wygląd : Krzyżyk: majtasy ze złotymi wszywkami.
Ekwipunek : gumki z logo burdelu, fałszywy uśmieszek, pewność siebie

PisanieTemat: Re: Inside this fantasy [Micael]   Sro Kwi 17, 2013 6:40 pm

Brzemiennym w skutkach okazał się dzień znalezienia nowego Pana. Znamienność tych chwil określanych w ramy –od przerwy do przerwy- była jednocześnie wszystkim i niczym. Micael radośnie eksploatował sobie jestestwo Kreuza podczas, gdy ten, nie owijając w bawełnę, eksploatował jego ciało. Zabawa była przednia. Przedmiotem zainteresowania obojga było coś odrębnego, choć zawartego w jednym słowie. Istota. Ewenement. Nawet, jeżeli byli zdolni do porzucenia tego drugiego na pewną śmierć [im okrutniejszą, tym zabawniejszą], to ich wzajemnych relacji nie sposób było wcisnąć w ustalone zawczasu ramy. Tak mocno, jak kochali zależność od siebie [na gruncie spełniania własnych zachcianek], nienawidzili się jeszcze mocniej. Obaj byli jednak pewni jednego – razem nie zginą w męczarniach znużenia rzeczywistością.
Mic ciągle i chciwie żądał uwagi swego Pana. W tej chwili spotęgowało się to do uczucia ucisku w okolicach podbrzusza, który zelżeje jedynie w momencie spełnienia kaprysu. Dłonie uczepione spodni zacisnęły się w toporne pięści, trzymając co im należne pewnie i mocno. Oczy, lśniąc zdecydowaniem i tą filuterną przekorą, wlepiały swój niematerialny żar w jasne oblicze, wypalając wszelkie wątpliwości co do zamiarów właściciela. Obaj przecież doskonale zdawali sobie sprawę z następstw i przyczyn. Skutkiem miała tu być dobrze ucharakteryzowana euforia ze wspólnie spędzonych ułamków sekund. Kreuz był Micaelowi potrzebny jak rybie woda i skurwiel zdawał sobie z tego świetnie sprawę. Mimo braku przekonania do uznania tego FAKTU, Micael sam przed sobą potrafił stwierdzić, że bez niego nie byłoby już tak samo. Kisiłby się po różnych lokalach odbębniając przypadkowe numerki by zaspokoić wewnętrzną bestię. Głód na seks, zbliżenie, bycie branym. Białowłosy doskonale sprawdzał się w roli opiekuna wiedząc, że pies mimo kąsania nie ugryzie, a jedynie liźnie zaczepnie wkupując się w łaski. Władza, mimo iż czysto fizyczna, nie była jedynie dodatkiem. Mimo całej micaelowej niechęci, mimo jego przekonania, że pomimo braku znaczenia, jednak jest czymś więcej niż laleczką w rękach wirtuoza. Szczek.
Ręce wyrwane ku górze dźwignęły ciało i na chwilę zawiesiły w próżni. Skóra nie piekła mocnym uściskiem, przyzwyczajona do kształtu dłoni wżynającej się w nią opuszkami. Pies byłby zamerdał ogonem, gdyby chwost przyczepiony był do zadu – teraz mógł jedynie uchylić wargi i wykrzywić je w uśmiechu triumfu, gdy cofał się pod naporem siły kapitana w stronę łóżka. Legł na nim niby diva, z aureolą ciemnych loków rozsypanych dookoła stwarzających pozory słodkiej niewinności obleczonej w opaloną skórę.
- Co zrobisz z psem, który nie przynosi zysków? Nie lepiej zatrudnić ochroniarza, żeby chronił Ci dupę, a nie zwalać wszystko na małe, bezbronne szczenię?
Uniósł brodę posłuszny dłoni Pana. Był tak blisko, że wystarczyło wyciągnąć dłoń, by pochwycić go w nieskończoność swych podnieconych objęć. Liźnięcie odczytał jako zaproszenie i już, już łapał zębami za organ, gdy Kreuz uciekł swym zwyczajem, skazując go na mękę chwilowego rozgoryczenia. Porażka na całej linii. Dłonie złożone tuż przy głowie przesunęły się w dół korpusu a tułów dźwignął na łokciach do pozycji wpół siedzącej.
- Nie ja powinienem odpowiadać na to pytanie. Bierz odpowiedzialność za zwierzęta, które przygarniasz. Jestem głodny.
Dwuznaczność wyryta w jego słowach traciła swój urok. Kreuz nie potrafił odczytać ich inaczej niż poprawnie, co ścierało znamiona zabawy z konwersacji. Mimo to, prostymi przekazami najłatwiej trafia się do celu, więc Micael miał nadzieję, że kapitan przestanie go dręczyć i wreszcie da to, czego tak pożądał. Siebie, nagiego, przy nim, na nim, w nim.
Ciało dźwignęło się jeszcze troszeczkę, a ręce znowu zawisły na elemencie spodni kapitana, uczepiając się przednich kieszeni. Przyciągnięty ku dziwce białowłosy zespolił się przodem z jego twarzą, która zanurzywszy nos z koszuli, chłonęła drogą woń materiału. Usta otworzyły się a szczęki rozwarły, by dać możliwość zaciśnięcia się zębom na skórze i okryciu. Wszak był psem.
Tylko.
Szczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kreuz
Mroczny Szermierz

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 8
GHOST : Kapitan
Godność : Sergīus Gottfrīeda 'Kreuz' von Donowīts.
Wzrost i waga : 187 cm | 79 kg
Znaki szczególne : Tatuaże: Plecy - Czarny orzeł, tors - litera V.
Aktualny wygląd : Micael: Biała koszula z podwiniętymi rękawami, czarne spodnie włożone w wysokie oficerki. Na dłoniach skórzane, gładkie rękawiczki. Gruby rzemień na szyi.

PisanieTemat: Re: Inside this fantasy [Micael]   Czw Lip 04, 2013 10:29 pm

Cała zależność pan-pies powstała szybko i bez pytania. Zaskakujące, jak dwie totalnie destrukcyjne jednostki ciągną do siebie, by niemalże totalnie się spopielić i paść martwe w otchłani niezmąconej ciszy i spokoju. Dwa bieguny, odpychające się, a zaraz pragnące. Trudno stwierdzić, czy trzymała ich chęć fizycznej rozkoszy czy coś zupełnie innego, czego nie potrafili nawet określić, nazwać bądź wskazać w sobie. Seks był tylko jedną z dróg komunikacji - najprostszą dla nich do zdobycia. Podczas zbliżenia nie trzeba było mówić, co było sztuką trudną, gdy ktoś całe życie bajdurzy i oszukuje. Prawda do element zbędny, ścinki z prawdziwego, czystego kawałka mięsa. Odrzucana z samego początku, gdyż najłatwiej nią zniszczyć. Każdy jej się bał, jej siła niszczenia potrafiła rozkruszyć granit i marmur. Łatwiej jest kłamać i kręcić się w koło, niż spojrzeć szczerze na siebie i określić, kim właściwie się jest. Skurwiele mają prościej; ich wypaczone poczucie wartości i pewna myśl, że niczego nie muszę robić dla innych. Socjopaci na wysokim poziomie, odizolowani geniusze zła, nazywani psychopatami, bo nie potrzebują innych. JAK prawdziwe było to, co właśnie zostało przytoczone? Błysk czerwieni oznaczał trasę do centrum kłamstwa, gdzie opleciona szczerość czekała na wykrzyczenie. Potrafiła znaleźć ustęp tylko w jednej sytuacji. Tylko podczas kilku sekund.
Ce n'est pas la réalité c'est un rêve"par Littlehamon
Spoglądając na czubek głowy kundla, milczał, niczym kat czekający na swój moment wejścia na scenę. Dzisiaj znów odrąbiemy komuś głowę. Uniósł z wolna dłoni, a chłodna rękawiczka zaczesała figlarny kosmyk za ucho dziwki. Wymalowany spokój na twarzy nie pozwolił na odczytanie prawdziwych odczuć. Miękkie ugryzienie skomentował tylko kolejnym muśnięciem jego loków, by wreszcie zacisnąć na nich pięść i niemalże wyrwać bruneta od swego ciała. Uniesiona, lubieżna buźka kundla. Nic więcej. Kundel. Bury. Esman nachylił się, brutalnie wbijając się w jego ciepłe usta, które dopiero co ujmowały materiał białej koszuli. Nie puszczając jego kosmyków, trzymał go na uwięzi, rozpoczynając kolejny raz grę. Kolejny rzut kostką, kolejny ruch w przód. Pionek skacze po polach, oczekując kulminacji. Gdy pozwolił wreszcie Mic'owi odetchnąć, nie oderwał rubinów od jego ślepi. Pewny siebie, otoczony woalem kłamstw, śliczny diabełek na jasnej pościeli.
- Nieumiarkowanie w jedzeniu to kolejny grzech na Twojej liście, Mic. Szkoda, że jesteśmy już w piekle, nie masz gdzie pójść. - wymruczał łagodnie Kreuz, prostując się, a obleczone skórą dłonie sięgnęły do guzików koszuli, powoli uwalniając blady tors z jej okowów. Jasny materiał spłynął łagodnie po wyćwiczonych ramionach, a tatuaż na klatce poruszył się wraz z mięśniami, gdy strzepał go do reszty na ziemię. Śnieżne kosmyki opadły na czoło i oczy, gdy dopadł ponownie bruneta i jednym gestem posłał go na plecy.
- Rozpuściłeś się. - dodał po chwili spoglądania w szmaragdowe oczy dziwki - Za wiele dobrego dostałeś ostatnio, nie sądzisz...? - Pomimo rozżarzonych ogników w oczach, esman zdawał się być bryłą lodu. Okrutnego, nie do zdarcia. Właściciel-generał.
Naprawdę pragniemy siebie żywych czy może już... martwych?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Micael
Strach

avatar

Male Dołączył : 07/04/2013
Liczba postów : 58
GHOST : Kundel
Godność : Micael
Wiek : 27
Rasa : Mhhhroczny Sukinkot
Orientacja : homoseksualny
Wzrost i waga : 187/74
Pan/Sługa : Kreuz / -
Znaki szczególne : barabelle na biodrach, ponadprzeciętne ciągoty do zbliżeń
Aktualny wygląd : Krzyżyk: majtasy ze złotymi wszywkami.
Ekwipunek : gumki z logo burdelu, fałszywy uśmieszek, pewność siebie

PisanieTemat: Re: Inside this fantasy [Micael]   Sob Lip 20, 2013 9:40 pm

Chcąc opowiadać bajki przybieramy tajemnicze miny. Stroimy się w woale serdecznego uniesienia momentem rozpoczęcia przemowy upstrzonej nierealnością i marzeniami. Snujemy się mentalnie po dalekich krainach, płytką uwagą penetrując zamki i rozstaje dróg. Nie zgłębiamy sensu słów, które ulatują przez nasze usta, nie wyciskamy z nich kwintesencji znaczenia. Zadowalamy się wielkimi smokami, robotami ze srebra, czy przystojnymi książętami. Jednak nigdy nie możemy być pewni, czy piękna księżniczka została porwana, czy z własnej, nieprzymuszonej woli przystała na swój los. Punkt widzenia zależy od położenia głowy. Im wyżej sięgamy, tym rozleglejszy jest horyzont ograniczający naszą wyobraźnię. Wtedy i dobry książę zyskuje namiastkę realności charakteru i nie trudzi się budzeniem pocałunkiem.
Wszak z życia trzeba korzystać, nie?
Głęboki wdech po nieoczekiwanym odcięciu od tlenu poskutkował szybciej opadającą i wznoszącą się klatką piersiową. Uczepiony Kreuza niby ostatniej deski ratunku smakował Micael jego usta tak żarliwie, jakby był to pierwszy raz ich spotkania. Każdy pocałunek generała był jak chwile w wesołym miasteczku. Pierwsze wejście mogło odstraszyć nachalnością i brutalnością co poniektórych treści. Z każdym kolejnym razem człowiek przekonywał się do atrakcji oferowanych mu za bezcen… Jednak sumując każdorazową szansę, każdy kto miał okazję tam przebywać przez całe życie marzył o powrocie. Dzięki wszelkim zapomnianym bogom dożywotni karnet dziwki miał się dobrze. Wlepiona w Kreuza zieleń oczu lśniła, zaś cała sylwetka zdawała się emanować żądaniami. Mic rościł sobie prawa do jego cielesności jako bezapelacyjny przywilej każdego kaprysu. Nie uznawał odmowy jak i braku czasu dla niego. Lubił brać i nigdy nie krył się ze swoją chorą potrzebą fizycznego kontaktu. To, że inni przyjmowali to raczej z uśmiechem niżeli pogardą było jedynie kolejnym plusem dla jego spaczonych poglądów. Mógł ruszyć głową, lecz nie chciał. Nie widziało mu się krzywienie facjaty jak wtedy, przy odciągnięciu go od smakowitego brzucha. Rekompensata go zadowoliła i niby zdążył się przyzwyczaić do roli spętanego zwierzątka, jednak wolałby móc poszaleć przy swym Panie, okazując mu pełnię własnej potrzeby. Mimo to ciągle się uśmiechał, oblizując wargi.
- Mon Dieu. Chyba nie chcesz się mnie pozbyć, prawda? Porzucanie przywiązanych emocjonalnie psów jest przywilejem bogatych i głupich. Stać Cię na mnie, więc nie mów o żadnych synonimach podróży. Ja się nigdzie nie wybieram niemądry chłopcze.
Pochłaniał wzrokiem każdy pojawiający się skrawek alabastrowej cery. Apetyt rósł w miarę jedzenia, zaś kundel zjadłby go całego i jeszcze czuł się nienasycony. Jeżeli jednak Kreuz liczył na jego bierność, musiał być przygotowany na wydanie odpowiedniej komendy. Żadna tresura nie opierała się na aluzjach i niedomówieniach. Sugestia nie była słowem rozkazu. Psy nie były posłuszne wzrokiem a słuchem. Póki nie rozkazano mu leżeć, nie miał ochoty jedynie przyglądać się swojemu. Gdy zaś sopel germańskiego lodu zbliżył się na tyle, by nie móc uciec przed przeznaczeniem, Micael pochwycił oburącz rzemień na jego szyi diametralnie zmieniając pozycję. Tym razem on posłał generała na plecy i dosiadł go w okolicach bioder, wciąż wciskając kciuki między ozdobę a jasną skórę. Przytrzymywał Kreuza tak, by wrzynający mu się w gardło rzemień uniemożliwił chwilowo opór.
- Od kiedy to właściciel nosi obrożę?
Złośliwy uśmieszek zlał się z żarem w oczach w nieukrywane pożądanie. Mężczyzna uniósł biodra wycofując się korpusem do tyłu, lecz ręce wciąż mało właściwie unieruchamiały Kreuza. Mic wysunął język i pociągnął nim od pępka aż po białą brodę.

Smakujesz jak tęcza.

[zawieszone]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Inside this fantasy [Micael]   

Powrót do góry Go down
 
Inside this fantasy [Micael]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Burdel-
Skocz do:  
_______________________