IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kryjówka panicza V

Go down 
AutorWiadomość
Vivi
Monstrum

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 61
Godność : Valentine Vincent Vrael znany jako Vivi. Lub po prostu V.
Wiek : Dziewięćdziesiąt osiem ludzkich lat, wizualnie nie więcej niż siedemnaście
Rasa : Monstrum
Orientacja : Pedał. Bynajmniej nie od roweru
Wzrost i waga : 172 cm & 45 kg
Znaki szczególne : Rude włosy; tygrysi ogon i uszy; miodowe oczy; długie kły; długie, mocne, ostre i lekko zakręcone rogi
Aktualny wygląd : Ciemnoszara koszula, zapinana na guziki, na długi rękaw; czarne spodnie; czarne trampki; na szyi nieśmiertelnik z trzema V, a na odwrocie z grupą krwi Viviego
Ekwipunek : Podręczny zestaw medyczny w torbie na ramię; chusteczki do nosa; pieniądze; telefon; notatnik i długopis
Multikonta : Will, Arthur, Death, Shann, Nathaniel, Shi`nkahthara

PisanieTemat: Kryjówka panicza V   Czw Kwi 11, 2013 2:53 pm

Domek nieduży, może trochę ciasny, ale przynajmniej własny. Właściwie, to nie do końca własny i nie aż taki ciasny, ale cicho. Nieduży też wydaje się tylko patrząc z ulicy. Kiedyś mieszkał tu pewien naukowiec, który zniknął w tajemniczych okolicznościach tuż po spotkaniu z obecnym właścicielem i jakoś tak wyszło, że więcej nikt go nie widział. No cóż, peszek. Tak więc inaczej mówiąc... Budynek znajduje się mocno na uboczu. Do najbliższego sąsiada jest spory kawałek drogi, ale Viviemu to w ogóle nie przeszkadza. Nawet lepiej, nikt nie przeszkadza mu w prowadzeniu mało legalnych eksperymentów, no i nie nasyłają na niego policji co pięć minut. Od ulicy dom dzieli dość wąska ścieżka. Prowadzi do wiecznie zamkniętej bramy, jedynego miejsca, w którym można przejść przez dość wysoki murek-płot. Przy bramie znajduje się coś podobnego do domofonu, ale służy do czego innego. Po wprowadzeniu odpowiedniego kodu otwiera się przejście i można bezpiecznie, bez obaw wpadnięcia na jakąś pułapkę, wejść na teren ogrodu prawdopodobnie większego niż cały dom. Rośnie tu wiele roślin różnych gatunków, niektóre spotykane tylko w Otchłani, niektóre prawie na wymarciu. Żadne jednak nie są groźne czy jakoś specjalnie cenne. O nie, takie rodzaje znajdują się całkiem gdzie indziej. Ale nieważne. Za domem, gdzieś tam hen w tych wszelkich zaroślach ustawiona została altanka. Wychodzi z niej mały pomost, z którego można podziwiać małe oczko wodne, w którym pływa wiele kolorowych rybek. Ogród wydaje się być niezwykle zadbany, jakby codziennie kilkunastu ogrodników go pielęgnowało. Tylko Valentine zna prawdziwy sekret piękna roślin, które tu rosną i raczej go łatwo nie zdradzi. Wszystko jest oczywiście oświetlone, żeby się po ciemku nie zgubić. Co jakiś czas napotkać można osobliwie wyglądające lampy. Kształtem przypominają nieco elfy, a na ich wyciągniętych w górę, złączonych dłoniach palą się kolorowe światełka. Każda lampa ma inny kolor, który czasami się zmienia. Nie wiadomo, jakim cudem świecą, światło unosi się nieco nad dłoniami. Nie są niczym zasilane.
Dom ma ściany koloru białego, jakieś pół metra od ziemi brązowy przez podłużne płytki. W niektórych miejscach rośnie sobie na nim spokojnie bluszcz w różnych odmianach, które można odróżnić po kolorze. Jedne rośliny mają spokojną, zieloną barwę, inne taką samą, lecz intensywniejszą, jeszcze inne są błękitne. Dach kiedyś prawdopodobnie był jasnobrązowy, teraz jego barwa bardziej przypomina czerń lub ciemny brąz. Ale nieważne. Przed wejściem znajduje się niewielki taras, do którego prowadzą cztery schodki. Po lewej stronie od drzwi stoi ławka, a o nią oparta jest miotła. Przy drzwiach również jest coś takiego jak przy bramie, jednak kod jest inny.
Kiedy już dotrze się do środka budynku, na początku trafia się do przedpokoju. Stoi tu stojak na parasolki w kształcie... parasolki i szafka z drobnymi rzeczami, takimi jak czapki, szaliki czy rękawiczki. Za przesuwanymi drzwiami, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe lustro, znajduje się dość duża szafa. Brzoskwiniowe ściany wydają się promieniować ciepłem i zachęcać do wejścia dalej. Podłogę wyłożono białymi i brązowymi płytkami.
Zaraz potem wchodzi się do korytarza w takich samych barwach jak poprzednie pomieszczenie. Tutaj stoi kolejna szafka, tym razem bez żadnych szuflad. Na niej w nieładzie leży kilka notesów, kalendarz i parę długopisów, w sumie nie wiadomo, czy działających. Stąd można dostać się do czterech innych pokoi oraz do piwnicy.
Łazienka, jak łazienka. Nic specjalnego, wszystko na miejscu. Są tu dwie szafki, apteczka, umywalka, toaleta, prysznic, wanna, pralka i wieszak na ręczniki, na ścianie nad umywalką wisi lustro. Czyli normalne wyposażenie. Ściany i podłoga wyłożone są błękitnymi płytkami. Na wannie leży kilka muszelek w różnych kolorach i różnej wielkości i to chyba tyle z jakichś specjalnych ozdób w tym miejscu.
Kuchnia połączona jest z jadalnią. Nie jest to jakieś wielkie pomieszczenie, ma wszystko, co powinna. Część kuchenna posiada lodówkę, kuchenkę, zlew, kilka szafek, za to jadalniana zawiera stół i cztery krzesła. Wszystko to utrzymane zostało w jasnobrązowych i białych kolorach. Na oknie stoi kilka roślin doniczkowych.
Pokój dzienny jest chyba największym pokojem ze wszystkich znajdujących się na parterze. Nic dziwnego, w końcu to w nim spędza się większość czasu. Ściany mają beżowy kolor, podłoga wykonana została z jasnych, drewnianych paneli, na środku leży ciemnobrązowy, bardzo miękki dywan. W jednym kącie przyczajony siedzi kominek, przy nim dwa fotele, które mimo, iż nie są bujane, to jednak odpowiednio siadając i się poruszając, można wprowadzić w podobny ruch. W innym kącie kanapa na tyle duża, że dałoby radę na niej spokojnie spać bez rozkładania, a zmieściłyby się bez problemu ze cztery osoby. Z tego miejsca jest idealny widok na telewizor. Obok kanapy stoi bardzo wygodny stolik. Czym byłby dom kogoś o duszy prawdziwego nastolatka, gdyby nie miał konsoli? A jest taka, tuż obok telewizora. W trzecim kącie dwie spore półki z książkami. Są tak zapełnione, że raczej nie dałoby rady więcej tam wcisnąć, a samo wyciąganie czegoś do czytania może grozić tym, że wyjętego przedmiotu więcej się tam nie włoży. Czwarty i ostatni kąt zajmuje spokojnie szafka-barek, jak wiadomo z ciekawą zawartością. Warto wspomnieć, że przy kominku stoi... harfa? Tak, ciekawe miejsce na ciekawy instrument. No i oczywiście rośliny. Ustawione zostały głównie na oknach, ale niedaleko kominka z koszyka przyczepionego do sufitu zwiesza się niemała paproć.
Pokój Viviego utrzymany jest w barwach fioletowych i czarnych. Znajdują się tu dwa biurka, na jednym stoi komputer, na drugim globus, lampka, lusterko, kilka książek na temat medycyny i cała masa zeszytów z nutami. Oprócz tego dwuosobowe łóżko, szafa, dwie szafki z ubraniami, pianino pod ścianą. Instrument również nie został oszczędzony i na każdej wolnej powierzchni leżą książki, zeszyty, a nawet kilka figurek przedstawiających smoki. Nie mogło też zabraknąć półki na książki. Ta jednak nie jest tak zapchana jak jej dwie znajome z pokoju dziennego.
Piwnica nie jest wcale tak mała, jakby się wydawało. Z jednej strony pełni funkcję spiżarni i schowka na rzeczy niepotrzebne. W jednym z pomieszczeń stoi też kilka instrumentów, z których rzadko korzysta. Z drugiej, tu ukryte zostało laboratorium oraz cenne, w większości dość dziwne i niebezpieczne rośliny. Dostać się tam można przez ukryte przejście, które jest zazwyczaj otwarte. Laboratorium jest dość dobrze wyposażone, a czasami przypomina nawet salę tortur. Z niego można dostać się do czegoś w rodzaju drugiego ogrodu. Drzwi otwiera się kodem, ze względu bezpieczeństwa. Trzeba przejść przez korytarz, a dopiero potem do poszczególnych sal mających sztuczne oświetlenie, które ma zastępować te słoneczne. Rośliny zostały rozmieszczone w salach według tego, jak bardzo są niebezpieczne, jak bardzo cenne i według warunków, jakich potrzebują. Zbliżając się do niektórych, lepiej mieć odpowiednie części ubrań ochronnych, bo nigdy nie wiadomo, co im strzeli do... łbów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Monstrum

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 61
Godność : Valentine Vincent Vrael znany jako Vivi. Lub po prostu V.
Wiek : Dziewięćdziesiąt osiem ludzkich lat, wizualnie nie więcej niż siedemnaście
Rasa : Monstrum
Orientacja : Pedał. Bynajmniej nie od roweru
Wzrost i waga : 172 cm & 45 kg
Znaki szczególne : Rude włosy; tygrysi ogon i uszy; miodowe oczy; długie kły; długie, mocne, ostre i lekko zakręcone rogi
Aktualny wygląd : Ciemnoszara koszula, zapinana na guziki, na długi rękaw; czarne spodnie; czarne trampki; na szyi nieśmiertelnik z trzema V, a na odwrocie z grupą krwi Viviego
Ekwipunek : Podręczny zestaw medyczny w torbie na ramię; chusteczki do nosa; pieniądze; telefon; notatnik i długopis
Multikonta : Will, Arthur, Death, Shann, Nathaniel, Shi`nkahthara

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Nie Cze 09, 2013 10:24 am

Jak się nie nudzić, gdy nie możesz wyjść na dwór, bo alergia cię zabije? Nawet siedzenie w domu było niebezpieczne. Otwarcie okna? Nie ma mowy. Od razu katar i duszności, a czasami i wysypka, jak wiatr zechce powiać w kierunku tych prostokącików w ścianach. Valentine siedział w domu jak w takiej dużej klatce, wychodził tylko wtedy, gdy padało, bo inaczej cierpiał męczarnie i wszystko odbierało mu radość do życia. Ale przynajmniej mógł zabrać się za pracę w laboratorium albo wreszcie wziąć się za zaniedbaną nieco sylwetkę. Zapomniał o regularnych ćwiczeniach i przez to w pierwszych dniach ciągle go wszystko bolało. Potem jednak było tylko lepiej, gdyż Tygrys nie należał do łatwo poddających się. Jak było trzeba, to nawet uśmierzał ból ziołami.
Kolejny dzień obudził Viviego słonecznymi promieniami prosto w blady pyszczek. Było koło dziesiątej, albo i później. Nie zanosiło się na deszcz, co oznaczało kolejny dzień spędzony w pomieszczeniach. Rudzielec zwlekł się z łóżka, bez żadnej nadziei na odwiedziny. Mieszkał na uboczu, a w dodatku ostatnio nikt do niego nie przychodził. Nawet pacjenci. Zaraz po ćwiczeniach rozciągających trwających jakieś dziesięć minut i szybkim prysznicu, skierował swoje kroki do pokoju dziennego. Ziewnął, przeciągając się, a chwilę potem już włączał konsolę. Machając ręką, szybko wydał polecenia włączenia gry... tanecznej. Cóż, z braku zajęcia nawet i to mógł robić, prawda? Nic więc dziwnego, że już po chwili był w całkiem innym świecie, skupiony na ruchach pokazywanych przez swoją pikselkową postać na ekranie. I co z tego, że bez śniadania? Potem przecież też będzie dzień...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion
Wyśniona Księżniczka

avatar

Dołączył : 03/05/2013
Liczba postów : 456
GHOST : Medyk
Godność : 美桜操美月恋栞蛍さやか甘さ川, względnie Lwiątko bądź 眠る姫君
Wiek : Z wyglądu 15-16~.
Rasa : Zapierdzielająca po cudzych snach? Whatever.
Orientacja : Przedrzeźniaczoseksualna
Wzrost i waga : 148cm/30kg
Partner : Ponoć kociooki Chaos z tęczowym pasemkiem.
Pan/Sługa : `Szefieee~? Kawy~? Rany, Szefie! Tylko pytam, zabierz tę broń!` - Take~. | Tak, tak, Mio by go wytulała, ale nie musi tego ujmować brakiem spacji między wyrazami. Niech idzie być fangirlem gdzieś indziej (T.) - Akira
Znaki szczególne : Mnogość kolczyków w uszach; błękitne włosy; dwukolorowe oczy (lewe błękitne, prawe fioletowe); 3 tatuaże (więcej w informacjach); ...TO MIO, DO CHOLERY~. Całość jest... ugh!
Aktualny wygląd : Będzie w podpisie, geez.
Ekwipunek : W cholerę słodyczy... i jeszcze trochę; telefon komórkowy; klucze do Chatki T... Dwóch Muszkieterów; pluszowy królisio-portfelik z drobniaczkami; malutki, składany wachlarzyk.
Obrażenia : Podłużne blizny na szyi i plecach; ślady po ranie szarpanej na lewym przedramieniu; drobna blizna na prawej łydce.
Bestia : Pegaz ‒ Tsukiyomi.
Multikonta : Jessiątko~... i Shiniątko, wtf.
Fabularnie : Patrol Akatsuki, eeeeyup (albo raczej - posiedzenie z Bobem). | Shetani
FUNKCJE : Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Nie Cze 09, 2013 4:24 pm

- VALEEEEEENT!
Czego od niego chcesz z samego prawierana?
- VAAAAAAALEEEEEENTIIIIIINEEEEE!
Wrzaski niosły się po całej okolicy, kiedy błękitnowłosa dziewczynka pędziła dróżką, by zatrzymać się tuż przed bramą do domostwa swojego przyjaciela. Wyciągnęła rękę z kieszeni spodenek, następnie sięgając w kierunku "klawiatury", bezproblemowo wpisując skomplikowany kod, jaki niegdyś pozyskała od samego niby to właściciela domu. Radosny śmiech rozniósł się po ogrodzie, gdy już po kilku sekundach znalazła się pod drzwiami wejściowymi i, z niewiarygodną prędkością wpisawszy kolejny potrzebny klucz numeryczny, wpadła do środka.
- Viiiiiiiiiiviiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii~! - Rzuciła rozentuzjazmowana, rozglądając się za rudzielcem. Nie miała pojęcia, gdzie mogłaby go zastać, więc doskakiwała do każdego pomieszczenia po kolei. Kuchnia, jego sypialnia, a nawet i łazienka. Dopiero po jakimś czasie zorientowała się, że najprawdopodobniej będzie siedział w salonie i popijał kawę, czy cokolwiek. Nacisnęła na klamkę drzwi i, jak gdyby nigdy nic, wkroczyła do pomieszczenia, niczym do własnego domu. Nawet nie zorientowała się, że robił cokolwiek innego, niż przygotowywanie się do jej wizyty, którą obwieszczała od dwóch minut swoimi wrzaskami. I, choćby miał wrzątek w łapkach, nie mogła się obejść bez czułego powitania.
- Ale ja tęskniłam, Vivi!
Brutalny uścisk przyjaźni. Ramiona Nocnej otoczyły kark Monstrum niczym głodne boa przed atakiem na przeciwnika większego od siebie, by sama dziewczyna mogła bezproblemowo uwiesić się na młodzieńcu i dosięgnąć ustami jego policzka, na którym złożyła drobny pocałunek.
- Ślicznie dzisiaj wyglądasz, wiesz~? Tak rześko! Chyba dobrze spałeś, hmmm?
Wiesz, mała, przez twoje wrzaski każdy się rozbudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Monstrum

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 61
Godność : Valentine Vincent Vrael znany jako Vivi. Lub po prostu V.
Wiek : Dziewięćdziesiąt osiem ludzkich lat, wizualnie nie więcej niż siedemnaście
Rasa : Monstrum
Orientacja : Pedał. Bynajmniej nie od roweru
Wzrost i waga : 172 cm & 45 kg
Znaki szczególne : Rude włosy; tygrysi ogon i uszy; miodowe oczy; długie kły; długie, mocne, ostre i lekko zakręcone rogi
Aktualny wygląd : Ciemnoszara koszula, zapinana na guziki, na długi rękaw; czarne spodnie; czarne trampki; na szyi nieśmiertelnik z trzema V, a na odwrocie z grupą krwi Viviego
Ekwipunek : Podręczny zestaw medyczny w torbie na ramię; chusteczki do nosa; pieniądze; telefon; notatnik i długopis
Multikonta : Will, Arthur, Death, Shann, Nathaniel, Shi`nkahthara

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Nie Cze 09, 2013 9:24 pm

To miał być spokojny dzień. Kolejny nudny, słoneczny, lecz jednak w dalszym ciągu szary. Zakrapiany naprzemiennym graniem w coś i czytaniem po raz enty tych samych książek, które w większości znał już prawie na pamięć. Spokojny dzień, którego nie zakłócają słodkie wrzaski pewnej dziewczynki. Żadne wrzaski. Kogokolwiek. Miała panować względna cisza, przerywana dźwiękami z telewizora albo kichaniem kociego. A co dostał w zamian za swoje dobre zachowanie? Rozwrzeszczaną zielono... nie... już nie zielono... niebieskowłosą, bez zapowiedzi wbijającą się mu na podwórko. Oczywiście, że to jego wina, sam jej kiedyś podał kod, żeby mogła go odwiedzać. Dodał nawet, że kiedy zechce. Ale dlaczego nie usłyszał cichego piknięcia w domu, które oznajmiało, iż brama została otwarta? Pewnie zagłuszyła to muzyka. Do tego miał lekko przytkane uszy (wszystkie cztery) i skupienie na tańcu osiągnęło najwyższą granicę. Każdy krok próbował wbić na poziom "świetny", mimo zmęczenia, jakie po pięciu, czy już nawet sześciu, tańcach zaczęło go ogarniać. Był cały mokry i zdyszany, obiecał sobie, że to ostatni taniec i robi przerwę. A żebyś się nie zdziwił, rogaty dzikusie...
W momencie, gdy Mio radośnie przemierzała odległość od bramy do drzwi wejściowych, Valentine był gdzieś w połowie. Energiczne machanie rękami na boki i potem schylanie się sprawiało, że był tylko coraz bardziej zdyszany. W płucach o zmniejszonej przez alergię pojemności, czasami aż brakowało tlenu. Czy się przejmował? A skąd. Nocna Mara weszła do jego domu i odnalazła go idealnie w momencie, w którym kończył "krok modela". Swoją drogą - wyglądało to strasznie pedalsko. A rzuciła się na niego, gdy już miał przykucnąć, przez co został wytrącony z równowagi i przeleciał parę dobrych kroków, niknąc z pola widzenia kinecta.
- Nie wykryto gracza - odezwała się konsola nieco sztucznym, damskim głosem.
- WIEM, WIEM, CHOLERA! RATUJ! HEEEEELP MEEEEH~ - zaskrzeczał na końcu, żeby wreszcie wydać dźwięk kota pociągniętego za ogon. Rozłożył ręce na boki, dając sobie spokój. Nie miał siły na zrzucenie z siebie niebieskowłosej. - No hej, kochanie. Tak spaa... - urwał, szybko przekręcając głowę na bok i głośno kichając. Kilkukrotnie. - ...łem dobrze. I ty też bosko wyglądasz. Ale... Raaaaanyyyyy~ Tak cudowny gość, a ja taki nieogolony. I mokry... - dotknął wargami jej delikatnego noska w powitalnym całusie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion
Wyśniona Księżniczka

avatar

Dołączył : 03/05/2013
Liczba postów : 456
GHOST : Medyk
Godność : 美桜操美月恋栞蛍さやか甘さ川, względnie Lwiątko bądź 眠る姫君
Wiek : Z wyglądu 15-16~.
Rasa : Zapierdzielająca po cudzych snach? Whatever.
Orientacja : Przedrzeźniaczoseksualna
Wzrost i waga : 148cm/30kg
Partner : Ponoć kociooki Chaos z tęczowym pasemkiem.
Pan/Sługa : `Szefieee~? Kawy~? Rany, Szefie! Tylko pytam, zabierz tę broń!` - Take~. | Tak, tak, Mio by go wytulała, ale nie musi tego ujmować brakiem spacji między wyrazami. Niech idzie być fangirlem gdzieś indziej (T.) - Akira
Znaki szczególne : Mnogość kolczyków w uszach; błękitne włosy; dwukolorowe oczy (lewe błękitne, prawe fioletowe); 3 tatuaże (więcej w informacjach); ...TO MIO, DO CHOLERY~. Całość jest... ugh!
Aktualny wygląd : Będzie w podpisie, geez.
Ekwipunek : W cholerę słodyczy... i jeszcze trochę; telefon komórkowy; klucze do Chatki T... Dwóch Muszkieterów; pluszowy królisio-portfelik z drobniaczkami; malutki, składany wachlarzyk.
Obrażenia : Podłużne blizny na szyi i plecach; ślady po ranie szarpanej na lewym przedramieniu; drobna blizna na prawej łydce.
Bestia : Pegaz ‒ Tsukiyomi.
Multikonta : Jessiątko~... i Shiniątko, wtf.
Fabularnie : Patrol Akatsuki, eeeeyup (albo raczej - posiedzenie z Bobem). | Shetani
FUNKCJE : Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Pon Cze 10, 2013 6:27 am

Naega jeil jal naga, je-je-jeil jal naga~, nuciła w łebku, przeskakując przez progi i ślizgając się po podłogach. Chyba nawet nie zauważyła, jak rudzielec stracił całą równowagę i upadł prosto na dupsko, obijając się o ziemię również i plecami. Z rozbawieniem wsłuchiwała się w jego krzyki i już... już miała przestać, powiedzieć "przepraszam", ale po prostu... no, nie umiała. Wszystko to wydawało się jej zbyt śmieszne~. Na jego słowa jednak oburzyła się. Naprawdę musiał ją traktować w tak specjalny sposób? Ugh. Przebolałaby nawet tamto "kochanie", byleby nie musieć tego słyszeć. Nadęła policzki, odwracając łeb na bok.
- Nie jestem aż taka cudowna, eeej. - Rzuciła, niby to marudnie, podnosząc się nieco z miejsca i siadając obok niego, przy okazji podciągając go lekko do góry za ramię. - Poza tym, traktuj mnie, jak domownika, przy którym możesz chodzić, jak tylko chcesz. Zdyszałeś się, to masz prawo.
Westchnęła głośno. Naprawdę, że też jemu coś takiego przeszkadzało. Przecież równie dobrze mógł powiedzieć, że sprawdza, czy miałby zadatki na Mistera Mokrego Podkosz... koszuli. A zarost? Mógł uznać, że dodawał sobie tym męskości.
- Ale jak tak bardzo Ci przeszkadza Twój obecny stan, to leć się wykąpać. Ja poczekam~.
Poczekasz - zaczniesz się upijać jakąś herbatą, czy ziółkami? Och, nie gadaj, że nie, bo i tak wszyscy wiedzą, jaka naprawdę jesteś, ty mały herbaciany ćpunie. Zbeształa samą siebie w myślach, zaraz po tym chwytając rudzielca za nadgarstek, podnosząc się przy tym do pionu.
- Rany... - Rzuciła z nieukrywanym zaskoczeniem w głosie, kiedy spojrzała na niego nieco z góry. - Jak Ty to robisz, że nawet, kiedy przypominasz menela, jesteś tak obłędnie słodkiiii!? - Wrzasnęła oburzona. - TEŻ TAK CHCĘ! VIVIIIIII! TO NIESPRAWIEDLIWEEEE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Monstrum

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 61
Godność : Valentine Vincent Vrael znany jako Vivi. Lub po prostu V.
Wiek : Dziewięćdziesiąt osiem ludzkich lat, wizualnie nie więcej niż siedemnaście
Rasa : Monstrum
Orientacja : Pedał. Bynajmniej nie od roweru
Wzrost i waga : 172 cm & 45 kg
Znaki szczególne : Rude włosy; tygrysi ogon i uszy; miodowe oczy; długie kły; długie, mocne, ostre i lekko zakręcone rogi
Aktualny wygląd : Ciemnoszara koszula, zapinana na guziki, na długi rękaw; czarne spodnie; czarne trampki; na szyi nieśmiertelnik z trzema V, a na odwrocie z grupą krwi Viviego
Ekwipunek : Podręczny zestaw medyczny w torbie na ramię; chusteczki do nosa; pieniądze; telefon; notatnik i długopis
Multikonta : Will, Arthur, Death, Shann, Nathaniel, Shi`nkahthara

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Pon Cze 10, 2013 1:58 pm

Rogaty także sobie nucił. Nie tracił jednak siły na zbędne darcie się na całą okolicę. Niestety, ale za to dodatkowych punktów nie było. W sumie, nie potrzebował gratisów. Już i tak prawie wszystkie kroki robił najlepiej jak się dało. Kółko taneczne się wreszcie na coś przydało...
Oddychając szybko, patrzył roześmiany na jej miłą twarzyczkę. Chyba nie powinien na sam początek brać się za te najszybsze i najtrudniejsze. Nawet, jeśli już miał z tym wprawę. Ze zmniejszoną pojemnością płuc się człowiek (i prawie człowiek) nie powinien tak ciskać, prawda? A lekarz powinien o tym wiedzieć najlepiej. Vincent jednak nigdy chyba nie dorośnie, przynajmniej na tyle, by móc to zrozumieć. Albo to rozumiał, tylko... bo ja wiem... nie chciał się zastosować? To był wieczny nastolatek, nic dziwnego, że się czasem chciał buntować.
- Ojejku, jejku... Nie denerwuj się, bo złość urodzie szkodzi. To udowodnione naukowo - zachichotał przesuwając palcami po jej włosach. Rany... Ostatnio, jak ją widział, były krótsze i zielone. Co oznaczało tylko jedno: Mio postanowiła wrócić do swojego naturalnego wyglądu. Nie, żeby Viviemu to przeszkadzało, ale... No jego zdaniem, lepiej jej było poprzednio. Wolał nie wypowiedzieć tych słów, żeby nie dostać z czegoś po łbie. Z kobietami to nigdy nie wiadomo. - Huh... Czy ja kiedykolwiek traktowałem cię inaczej, Mio? Chyba tylko w pierwszych dniach naszej znajomości, a to było... APSIK~! ...dawno - odpowiedział, siadając po turecku i opierając dłonie o kolana. Bez wątpienia, Mara przyniosła na sobie jakieś groźne istoty niezbyt żywe.
Uspokajając oddech, rozpiął parę górnych guzików koszuli, nieprzyjemnie przylegającej teraz do ciała. Nigdy nie przepadał za obcisłymi ubraniami, a szczególnie, gdy robiło mu się gorąco. Jedną ręką podparł się o podłogę z tyłu i odchylił nieco, przechylając rudą łepetynę, a następnie miodowy wzrok wbijając w dziewczęcą postać. Przeczesał palcami wolnej dłoni włosy, "zaczesując" grzywkę do tyłu.
- Chodź ze mną - rzucił całkiem serio. Jasne, że pójdzie się wykąpać. Nie mógłby znieść faktu, że musi się komuś pokazywać w tak marnym stanie. Jeszcze przy niebieskowłosej tak bardzo nie odczuwał potrzeby dobrego wyglądania, ale skoro złamała barierę nieodwiedzania, to zaraz pewnie znowu ktoś przyleci. Vincent wstał więc, stanął na poprzednim miejscu i kilkoma machnięciami swojej mulatowej łapki wszystko powyłączał.
- Ja słodki? Hahah... Nie wygłupiaj się. Szczególnie, wyglądając jak żul spod monopolowego - poczochrał jej grzywkę, szczerząc białe, ostre kły. - Ale to może przez bycie kotem. I, cholera, ty też jesteś słodka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion
Wyśniona Księżniczka

avatar

Dołączył : 03/05/2013
Liczba postów : 456
GHOST : Medyk
Godność : 美桜操美月恋栞蛍さやか甘さ川, względnie Lwiątko bądź 眠る姫君
Wiek : Z wyglądu 15-16~.
Rasa : Zapierdzielająca po cudzych snach? Whatever.
Orientacja : Przedrzeźniaczoseksualna
Wzrost i waga : 148cm/30kg
Partner : Ponoć kociooki Chaos z tęczowym pasemkiem.
Pan/Sługa : `Szefieee~? Kawy~? Rany, Szefie! Tylko pytam, zabierz tę broń!` - Take~. | Tak, tak, Mio by go wytulała, ale nie musi tego ujmować brakiem spacji między wyrazami. Niech idzie być fangirlem gdzieś indziej (T.) - Akira
Znaki szczególne : Mnogość kolczyków w uszach; błękitne włosy; dwukolorowe oczy (lewe błękitne, prawe fioletowe); 3 tatuaże (więcej w informacjach); ...TO MIO, DO CHOLERY~. Całość jest... ugh!
Aktualny wygląd : Będzie w podpisie, geez.
Ekwipunek : W cholerę słodyczy... i jeszcze trochę; telefon komórkowy; klucze do Chatki T... Dwóch Muszkieterów; pluszowy królisio-portfelik z drobniaczkami; malutki, składany wachlarzyk.
Obrażenia : Podłużne blizny na szyi i plecach; ślady po ranie szarpanej na lewym przedramieniu; drobna blizna na prawej łydce.
Bestia : Pegaz ‒ Tsukiyomi.
Multikonta : Jessiątko~... i Shiniątko, wtf.
Fabularnie : Patrol Akatsuki, eeeeyup (albo raczej - posiedzenie z Bobem). | Shetani
FUNKCJE : Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Wto Cze 11, 2013 5:28 pm

"Chodź ze mną."
Hey, wait one fucking second... Nietęga mina Księżniczki wskazywała na wyraźne zamyślenie, spowodowane jego słowami. Spojrzała po twarzy swojego przyjaciela, jak gdyby musiała jeszcze chwilę pobuforować dźwięk, jaki miała z siebie wydać.
- C-CO!? - Pisnęła wreszcie, odskakując od niego na pewną odległość. Bezpieczną odległość. Taką, dzięki której nie musiałaby narażać się na niebezpieczeństwo, jakie niosła za sobą możliwość zauważenia przez niego jej ogromnych rumieńców. Bo dopiero, gdy takowe udało jej się jakoś... "ogarnąć", podeszła do rudzielca i chwyciła go silnie za nadgarstek, następnie ciągnąć w kierunku korytarzyka.
- Ja? Słodka? Może teraz, ale zaraz przestanę. - Odparła, niby to groźnie, wciąż uśmiechając się w kociopodobny sposób. Mógł zwęszyć niebezpieczeństwo. Jeśli coś takiego przeczuwał, to... brawo. Właśnie odkrywał nowy kontynent, i, wbrew pozorom, to wcale nie była Ameryka. Banan na jej pyszczku stał się jeszcze szerszy i "krzywy", kiedy przekroczyła próg, a następnie zaczęła się ślizgać po podłodze, jaką wyłożony był hol. Bez dłuższego kombinowania i zabaw doszarpała Vivi'ego do drzwi łazienki, na których klamkę naparła całym ciężarem, w efekcie czego niemalże upadła na pysk na... zolę.
- Skoro chciałeś, żebym z Tobą poszła... - wymamrotała, chwytając za kołnierzyk jego koszuli. - ...to z Tobą poszłam. Zdejmuj to. Albo, zresztą, pewnie sam nie dasz rady, dlatego poprosiłeś mnie o towarzystwo.
Albo zmieniasz orientację.
Przeniosła wzrok z jego zarośniętej twarzy na pozostałe przeszkody, które były tu zbędnym balastem, mającym unieszkodliwić ją, gdy chciała zrealizować swój plan, dotyczący pozbycia się jego koszuli - guziki. Zaczęła rozpinać jeden po drugim, z prędkością światła przeciskając je przez wycięte dziurki, w które miały być wkładane, tym razem działając odwrotnie. Gdy już uporała się ze wszystkimi, co - choć zdawało się nie mieć końca - zajęło jej naprawdę bardzo niewiele czasu, pociągnęła za jeden z jej rękawów i zsunęła go z ramienia młodziana. Następnie uczyniła to samo z drugim z nich, odrzucając część garderoby gdzieś na bok. I... teraz prosimy nie mieć skojarzeń, bo doskonale mi wiadomo, że niektórzy lubią wyobrażać sobie za dużo, kiedy drobna kobieca istotka klęka tuż przed facetem, by rozpiąć mu rozporek i rozprawić się ze spodniami. Mio jednak nie miała najmniejszego zamiaru skończyć na tym, na czym można by pomyśleć, że skończyć by miała, lecz na odturlaniu się od niego i odwróceniu na dupsku tyłem.
- Z resztą poradź sobie sam, bo jeszcze uznasz mnie za zboczeńca... ugh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Monstrum

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 61
Godność : Valentine Vincent Vrael znany jako Vivi. Lub po prostu V.
Wiek : Dziewięćdziesiąt osiem ludzkich lat, wizualnie nie więcej niż siedemnaście
Rasa : Monstrum
Orientacja : Pedał. Bynajmniej nie od roweru
Wzrost i waga : 172 cm & 45 kg
Znaki szczególne : Rude włosy; tygrysi ogon i uszy; miodowe oczy; długie kły; długie, mocne, ostre i lekko zakręcone rogi
Aktualny wygląd : Ciemnoszara koszula, zapinana na guziki, na długi rękaw; czarne spodnie; czarne trampki; na szyi nieśmiertelnik z trzema V, a na odwrocie z grupą krwi Viviego
Ekwipunek : Podręczny zestaw medyczny w torbie na ramię; chusteczki do nosa; pieniądze; telefon; notatnik i długopis
Multikonta : Will, Arthur, Death, Shann, Nathaniel, Shi`nkahthara

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Pią Cze 14, 2013 9:21 pm

Uśmiechał się do niej przyjacielsko i całkiem milusio jak na kogoś, kto właśnie zaproponował pójście razem do łazienki, gdzie jedno z nich będzie się myć. Dla niego, ta propozycja wydawała się w miarę naturalna i wcale nie jakaś straszna. Może dlatego, że nie wstydził się dziewczyn i paradowanie przed nimi w samych gaciach (ee… ewentualnie bez) wcale go nie płoszyło. Po pierwsze – był homo, czyli płeć przeciwna była dla niego raczej czymś w rodzaju „dodatku do świata”, z którym można porozmawiać, ale raczej nie wstydzić się w jej obecności, a po drugie – był lekarzem. Dla niego nagość potrafiła być nawet i na porządku dziennym. Każdy człowiek i człowiekopodobny twór miał przecież to samo, prawda? A jak się człowiek uczy anatomii, to widuje różne rzeczy.
Zamrugał szybko, a koci, czarujący uśmiech stracił na sile. Zaraz jednak o mało się nie wywalił, kiedy niebieskowłosa postanowiła go tak nagle złapać i zacząć ciągnąć w bliżej nieokreślony kierunek, jakim po chwili okazała się być łazienka.
Owwwwrrrr. Zacznę się bać, Mioś – prychnął żartobliwie, mrucząc po tym gardłowo, niczym pomiziany pod bródką kiciuś domowy. Robił to tak dobrze, że aż można się było zacząć zastanawiać, czy w koszu na pranie nie siedzi jakiś kocur. Jednak niczego nie wyczuwał, serio. Czego mógł się spodziewać po swojej starej przyjaciółce? Starej… Cholera, to złe słowo. „Dawnej” też nie pasuje. To tak, jakby już nią nie była. Więc może „długo znanej”. O. Długo znanej przyjaciółce, tak brzmi lepiej. Nie sądził, żeby mogła mu zrobić coś, czego by nie chciał. Jakoś nigdy nie wydawała się zdolna do takich rzeczy.
Neh. Po prostu jak stracę przytomność, to będziesz o tym wiedziała wcześniej~ – odpowiedział, patrząc na to, co robi. Rany, był traktowany jak jakieś małe dziecko. Ale w sumie podobało mu się to. Już dawno nie rozbierała go dziewczyna. Kiedy tylko uporała się z guzikami, pomógł jej nieco, kiedy ściągała rękawy. I już był od pasa w górę nagi. Na jego lewym, dość ciemnym ramieniu ledwie widoczne były czerwonawe plamki – coś w rodzaju wysypki spowodowanej alergią. Zdawał się nie zwracać na to uwagi, a może nawet i nie zauważył. Podobne „znaczki” widniały na prawie całym prawym boku chłopaka, a jak się okazało – również na obu nogach mniej więcej w miejscu, gdzie były kości piszczelowe. Zaraz pewnie będzie cały w ciapki i zamiast Tygrysa, przed Marą pojawi się Gepard.
Prędzej to ja bym wyszedł na zbola. W końcu, jakby nie patrzeć, ja chciałem, żebyś przyszła ze mną – rzucił próbując się nie zaśmiać. Złapał z wieszaka jeden z ręczników i wlazł pod prysznic, gdzie po zasłonięciu zasłonki zdjął bieliznę (i nic nie widać ;A; ). Ręcznik położył na małej półeczce, żeby się nie pomoczył, a potem odkręcił wodę.
Cały proces mycia się długo nie potrwał. Ze cztery minuty, na pewno do pięciu nie dobiło. Osuszył się jako-tako i owinął w pasie miękkim, kremowym materiałem, zakrywając… no. Pewne części ciała.
Księżniczkooo~? Podałabyś mi ręcznik? Ten czerwony~ – może lepiej tego nie robić? Cholera wie, co mu łazi po głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akira
Leczniczy Aniołek

avatar

Male Dołączył : 16/06/2013
Liczba postów : 29
AKATSUKI : Maskotka.
Godność : Akira Anzai.
Wiek : Wizualnie 16-17.
Rasa : Skrzydlaty.
Orientacja : Homoseksualny, lecz w głębi serca pozostała jeszcze resztka jego biseksualizmu.
Wzrost i waga : 175cm/55kg
Partner : Wanna be my Valentine~?
Pan/Sługa : Hime-sama~!
Znaki szczególne : Heterochromia, srebrne włosy, that fucking smile, dude~.
Ekwipunek : Jakieś słodycze, komórka, notesik, ołówek.
Multikonta : Tęcza.
Fabularnie : Mio~
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Nie Cze 16, 2013 6:59 pm

Ta dwójka mogłaby pewnie tak gadać godzinami, nie uważacie? Niestety, pewna osóbka postanowiła w dość kulturalny sposób im przeszkodzić. Mio oraz Vivi mogli usłyszeć odgłos zbijania szkła, a dokładnie rozwalania w mak szyby w jednym z pokoi. Akira jak gdyby nigdy nic wlazł sobie przez okno, przy okazji całe je niszcząc. Z uśmiechem zaczął rozglądać się, chcąc wyczuć jakąś obecność. Nagle usłyszał głosy dobiegające z innego pokoju i uśmiechnął się. Z radością wymalowaną na twarzy wlazł do pomieszczenia, w którym przesiadywała wspomniana wcześniej para.
-Ah, a więc to tutaj byłaś, moja kochana Hime-sama~! A ja cię tyle szukałem... nieładnie to tak. Obiecałaś mi, że się ze mną pobawisz. A teraz zamierzasz dotrzymać danej obietnicy, nieprawdaż? - powiedział niewinnym głosikiem, lokując swoje spojrzenie na nieznajomym. Skinął głową na powitanie, po czym podszedł do dziewczynki i wziął ją na ręce. Trzymał ją teraz jak prawdziwą księżniczkę... a może ona naprawdę nią była, tylko nie chciała się przyznać? Z tym samym wyrazem twarzy złożył na czole błękitnowłosej delikatny pocałunek. Ot tak, dla zasady. W końcu był jej sługą, można nawet powiedzieć, że kimś w rodzaju rycerza! Tylko akurat takiego bez konia, niestety.
-Przepraszam, ale pozwolę sobie teraz ją zabrać. Życzę miłego dnia~! - wykrzyknął, po czym wybiegł z mieszkania, trzymając silnie panienkę Amasakawa w swoich ramionach.

z/t + Mio
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivi
Monstrum

avatar

Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 61
Godność : Valentine Vincent Vrael znany jako Vivi. Lub po prostu V.
Wiek : Dziewięćdziesiąt osiem ludzkich lat, wizualnie nie więcej niż siedemnaście
Rasa : Monstrum
Orientacja : Pedał. Bynajmniej nie od roweru
Wzrost i waga : 172 cm & 45 kg
Znaki szczególne : Rude włosy; tygrysi ogon i uszy; miodowe oczy; długie kły; długie, mocne, ostre i lekko zakręcone rogi
Aktualny wygląd : Ciemnoszara koszula, zapinana na guziki, na długi rękaw; czarne spodnie; czarne trampki; na szyi nieśmiertelnik z trzema V, a na odwrocie z grupą krwi Viviego
Ekwipunek : Podręczny zestaw medyczny w torbie na ramię; chusteczki do nosa; pieniądze; telefon; notatnik i długopis
Multikonta : Will, Arthur, Death, Shann, Nathaniel, Shi`nkahthara

PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   Czw Lip 11, 2013 9:17 pm

Ostatecznie ręcznika nie dostał i został z wybitym w którymś z pokoi oknem. Słodko, po prostu. Więc tak czy inaczej, wylazł spod prysznica z włosami wrednie przyczepionymi do twarzy i to tak, że ledwie coś widział. Sam musiał prawie że po omacku odszukać czerwony kawałek materiału, którym to dopiero wytarł nadmiar wody z rudych kłaków i ogarnął je, odsuwając z czoła. W krótkim czasie ogolił ryło, doprowadził się do kultury i ubrał, przestając wreszcie wyglądać jak jakiś, pożal się boże, menel. Ale nawet to nie zmieniło faktu, że zaczął z trudem oddychać. Każdy łyk powietrza był łapany niemal że rozpaczliwie. I już wiedział, że długo w tym miejscu nie posiedzi.
Ruszył do kuchni, gdzie w międzyczasie jedzenia śniadania, zaczął bawić się telefonem. Łykając całe mnóstwo leków, pisał wiadomości, właściwie z nudów. Gdyby nie ten skurwysyn, który rozwalił mu okno, teraz pewnie siedziałby grzecznie z tyłkiem i nie przeszkadzał losowej osobie z listy. Albo rozmawiałby z Mio, co na jedno by wyszło. Chwilę potem rzucił telefon na blat i poszedł do pokoju po plecak. Szybko spakował do plecaka zestaw medyczny i parę potrzebniejszych rzeczy. Wrócił do kuchni, zakładając osłaniającą usta i nos maskę w stylu tej używanej przez lekarzy. Była jednak czarna, z wizerunkiem trupiej dłoni, która wydawała się coś zasłaniać. Tygrys wrzucił do plecaka butelkę z wodą oraz inhalator, po czym szybko wyszedł.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kryjówka panicza V   

Powrót do góry Go down
 
Kryjówka panicza V
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kryjówka Natalie
» SZCZEGÓŁOWY OPIS KRYJÓWKI DOGS
» Kryjówka pod gruzowiskiem [Piwnica Shaya]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miejsca zamieszkania-
Skocz do:  
_______________________