IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 FAŁSZYWKA - lipiec 2012. Wydanie VI.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: FAŁSZYWKA - lipiec 2012. Wydanie VI.   Pią Kwi 05, 2013 7:08 am


Ahoj! (z dedykacją dla Lisette) No proszę, jak co roku zaskoczyło nas lato. Jest upalnie, duszno, ciągle świeci. Wszystkie przyjemności związane z nieubłaganym upływem czasu poszły się kochać. Brak tego milutkiego, białego puchu to brak wypadków na drogach, zamarznięć, narzekań, zamieci, lawin, wypadków na drogach (raz jeszcze...), innymi słowy: zero zabawy. Ale cóż.
Witamy w nowym wydaniu Fałszywki. To już nasz VI numer, a z pomogą naszych leniwych palców może cudem unikniemy bankructwa i wydamy jeszcze parę następnych fałszywek. Przyznam, że ta miała być wydaniem specjalnym, bo związanym z prima aprilis!, ale coś nam wyleciało z głowy i jest... jak jest. A jak to ktoś mądry powiedział: „Jak się nie ma co się lubi...
Ale nie ma co się bać. W ostatniej chwili (dosłownie) okazało się, że mamy prawo świętować coś jeszcze. Coś innego niż wybredne żarty i spalone kawały... otóż...
false ma już rok! No, no. Pomyślcie tylko: za 17 lat będziemy pełnoletni. A za jakieś 70 przejdziemy na emeryturę. Ambitnie.



URODZINKI U RODZINKI

Dawno, dawno temu komuś nudziło się na tak dużą skalę, że postanowił wymyślić forum. Pracował w pocie czoła (co pięć minut robiąc przerwę), aż w końcu... udało się. Trud okazał się zachodu warty, skoro w niedługim czasie z raczkującego bachora forum rozwinęło się w coś naprawdę wyjątkowego. Ze swoim własnym klimatem, żartem, stałymi użytkownikami, którzy są bardziej wierni niż mohery Kaczyńskiemu. Zdarzają się nam wzloty i upadki, z naciskiem na to drugie, ale... to właśnie czyni nas tak niepodważalnie zajebistymi wyjątkowymi. Bo i czego chcieć więcej jak nie bandy psychopatów? Ja nie wiem.


To był ten dzień. Dokładnie 15 czerwca 2012 roku false się postarzało. I gdyby nie pewna panienka z okienka, prawdopodobnie nikt by się o tym nie zorientował. Podczas jednej z rozmów na sb od niechcenia rzuciła krótkie „Czy forum przypadkiem jutro nie ma urodzin?”. I nagle wszyscy... stop. Rzeczywiście, false na następny dzień miało mieć kolejne lato na karku, a jak się okazuje, nikt prezentu nie przygotował. W tym wypadku pozostało nic innego jak panikowanie i próba szybkiego wymyślenia czegoś, co w miarę powinno mieć ręce i nogi, a w gruncie rzeczy okazało się być Vivienne, która zorganizowała bal na tę okazję. Legendy głoszą, że miał jej pomagać Gilbert, ale... wiadomo jak jest.
Mieliśmy jeden dzień. Wszyscy (ograniczający się aż do jednej osoby) pracowali z tak zawrotną prędkością, że liczba użytkowników na forum powinna wzrosnąć co najmniej trzykrotnie. Wkrótce pojawił się istny nawał wszystkiego co związane z urodzinami — ogłoszenia, pytania, zażalenia, skargi, ciasta (niestety, zjedzone), a także wszelkiego rodzaju przygotowania. Nowa kraina pojawiła się już następnego dnia, dzięki pomocy Pengin (bo Gilbert zaspał na urodziny False, ysh) a bal... cóż! Nadal żyje!


DŁUGOPISY... W DŁOŃ!

Stosunkowo niedawno... no dobra. Strasznie dawno, bo aż 3 kwietnia 2012 roku pewna Pingiwnia Księżniczka wpadła na pomysł. I tak właśnie wykluł się Konkurs Literacki. Przewodziła nim Pengin. Walka była zażarta. Jeden na jednego (w dosłownym tego słowa znaczeniu). Wszyscy bardzo przejęci wygraną, pisali aż się im palce powyłamywały. Nieważne czy był to długi, rymowany wiersz czy opowiadanie pisane prozą. Z dowcipem, czy jednak na poważnie. Z nutką tajemniczości czy wszystko czarno na białym. Tu liczył się pomysł. Żadne tam umiejętności. Najważniejsze, aby innym się spodobało.


Bezkonkurencyjnie wygrał Gilbert, ponieważ prócz niego nie zgłosił się nikt. Co prawda praca była inwalidą, ale mogę zapewnić, że i tak się cieszył. W ramach nagrody, prócz tradycyjnego obrazkowego dyplomu, otrzymał również magiczne zwierzę (Rabbi), którego — dla zainteresowanych — nazwał Mozart, mimo tego, że króliczek to tak naprawdę króliczka.


NOWI W SKŁADZIE.

Do składu administracyjnego (i nie tylko) doszły nowe osoby. Pokrótce:


Pengin jako j. administratorka. Od teraz również do niej można kierować wszelakie prośby i żądania. Pod nieobecność Gilberta sprawuje na forum najwyższą władzę.


Gilbertowi, wraz z odejściem Settana została przydzielona funkcja Naczelnika Misji. Strzeżcie się, albowiem armagedon dopiero nadejdzie!


William natomiast postanowił zaopiekować się spisem rang specjalnych.


Nathan będzie sprawdzać karty postaci oraz prowadzić misje jako MG.


Z kolei Ethel postanowiła, że zawojuje jako Mistrz Gry i rozpierpapier niektóre osoby.


Na końcu test zdał również Arf, który od teraz po wieki wieków będzie sprawdzać karty postaci.


NOWY DZIAŁ — „NAGRODY” .

Swego czasu pojawił się całkiem ciekawy pomysł, który został „ot tak sobie” rzucony w czasie przeprowadzania ankiety na temat misji. Ostatecznie wyszło na to, że utworzony został specjalny dział o nazwie Nagrody, w którym to każda osoba uczestnicząca w misjach ma obowiązek założyć swój własny temat, w którym według specjalnego kodu (który jest łatwy do obcykania) będzie go prowadzić. Wbrew jakimkolwiek pozorom nie jest to nic, co mogłoby was zmęczyć, dlatego serdecznie zapraszam do tworzenia własnych wątków, gdyż (iż, ponieważ) bardzo ułatwia to pracę Mistrzom Gry. A Mistrz Gry też człowiek i swoje limity weny ma.

DAWNO, DAWNO TEMU... W PHOTOSHOPIE...

Każdy czasami ma czegoś dość, prawda? A to trampki się znudzą, a to żarówka jednak za jasna. Nikt nie mówił, że w życiu będzie łatwo, już pomijając fakt, że nie ostrzegano nas o takiej beznadziei. Tak czy inaczej każdy ma ograniczenia i tu pojawił się pewien zalążek pomysłu — „a gdyby tak...”
Od tego czasu false ma nową szatę graficzną, autorstwa Gilberta. Jest... no... czekoladowo?


A GDYBY TAK... SZKOŁA?

Niby wszyscy mówią już o wakacjach, relaksie, morzu i górach... a jednak. Na false, jako że uwielbiamy być oryginalni (co również objawi się w informacji poniżej) to przez pewien czas zawojował u nas klimat rodem ze szkolnego boiska.
Konkurs rozegrał się już szmat czasu temu, a udział w nim wzięły trzy osoby: Mio, Frederica i Gilbert. Co prawda wyniki już są, leżą i pachną, ale ostateczny werdykt zapadnie dopiero przy przyznaniu nagród, które — nawiasem pisząc — już są w drodze. Jednak wiadomo jak to jest... Oj, Poczta Polska, oj...


GORZKI SMAK MIŁOŚCI?

Wy pytacie: walentynki w środku lata?! A ja na to: Jasne. Czemu nie?
Tak się jakoś złożyło, że im dłużej przeciągaliśmy plebiscyt walentynkowy tym wyszło na to, że rozpoczął się on na początku lata. Gorąca fala miłości zalewała nas całymi hektolitrami, aż w końcu wszystko było jasne. Konkurs pod przewodnictwem Averse rozpoczął się 20 maja, a zakończył 3 czerwca dając niektórym powody do radości.


Zaczynając od pań; Averse zgarnęła tytuł „Króliczka z Rozkładówki”, bo jakże by inaczej? Ten seksapil, szał, urok, wdzięk (…) itepe. Mio, jako nasza autentyczna lolitka z piekła rodem otrzymała „Hard Candy” do profilu. V., znana ze swoich przepychanek z Gilbertem i romansów z bratem to nowa „Narzeczona Frankensteina”! Moja mama... TFU! Etiena natomiast, jak na 100%—ową Archanielicę przystało otrzymała tytuł „Rozważnej i Romantycznej” wojując męskimi sercami nie tylko swoją urodą, ale także delikatnością. Nic, tylko życzyć Willowi cierpliwości podczas zabijania kolejnego łajdaka, który położył łapska na białowłosej piękności. Ostatnią nagrodę wyszarpała jednogłośnie Frederica! Jako forumowy „Kociak” sprawdza się znakomicie nie tylko pod względem wyglądu, ale również... charakteru! Bo i kto nie chciałby takiej uroczej panienki, która po pogłaskaniu mruczy jak żywa kicia?
A teraz czas na panów, czyli „Nie będziemy gorsi!”. Gilbert w roli „Mister Charminga” już nigdy nie spojrzy na siebie tak samo. Jak słusznie zauważyła Averse, dając mu ten tytuł; widać kto chce tego pana poniewierać w łóżku. Hartbrejker to od dziś Itzamna. Dwa słowa? DAT ASS, kochani. DAT ASS. Jadąc dalej, większość zadaje sobie trafne pytanie; na widok którego każda niewiasta ma kisiel w majtkach? (klik?) A odpowiedź jest jedna, bo tylko Gabriel mógł otrzymać tytuł „Keep calm and be cool” (Od Gilberta: precz z łapskami, wrrr, he is mine!). Następna nagroda o nazwie „Shotacon” przypadła Nathanowi, który najwyraźniej od teraz będzie musiał wzmocnić ochronę przed pedofilami, Arthurami i temu podobnymi, którzy tylko czekają na takich uroczych, małych chłopców jak on. Ostatni tytuł — „I'm weirdo” — wraz z niewieścimi sercami skradł Vivi! Oh, tak. Rudy, Rudy, Rudy się żeeni...
Ostatnie kategorie dotyczyły par. Pierwszą nagrodę — „Love Forever” — dotyczącą najlepiej dobranej pary na forum zgarnęli... tak, niesamowite... Gilbert i Gabriel! Oklaski, oklaski, autografy później, a teraz możecie się opalać w blasku naszej zaje... ekhem. Znaczy się... ten... była jeszcze druga nagroda, która polegała na pobawieniu się nieco w swatkę i stwierdzeniu, która z nieistniejących par na forum... powinna jednak zaistnieć. Walka była doprawdy zażarta, ale i tak z wielką mocą wygrali Averse i Benedict! Życzymy udanego, przyszłego związku.


FALSE WOJUJE NA YOUTUBE!

Aż chciałoby się westchnąć „Ach, te konkursy!”. Dziwnym trafem o ile wcześniej nie mieliśmy ich wcale, tak przez ostatnie miesiące mamy niemały wylew. Wszystko jednak wskazuje na to, że im więcej tym lepiej. Jednak powinniśmy porozmyślać nad, jak to słusznie zauważyła Zombie — oryginalnością. Bo przecież: „Były plebiscyty, były wybory, były grafiki, były teksty i były też rysunki. Mogłoby się zdawać, że już nie da się zrobić konkursu w zupełnie odmiennej kategorii, a jednak...
Ano właśnie — a jednak! Jak się okazuje wśród lawiny graficznych konkursów, plebiscytów i misterów z masterami... nie było jeszcze czegoś tak banalnego jak „film”. Postanowiliśmy to szybko zmienić rozpoczynając kolejną rewolucyjną rewolucję. Konkursem zajmuje się Zombie. Prace można wysyłać do 22 lipca 2012 roku. Więcej informacji w TYM temacie. Zapraszamy do zgłoszenia się!


STRAŻNICZKI... ŁĄCZMY SIĘ!

Temat ze Strażnikami Elementu Otchłani leżał nietknięty przez wiele miesięcy, do czasu, aż użytkownicy pokazali, że naprawdę potrafią, o ile porządnie kopnie się ich w siedzenie. Dyskusja na temat nowego projektu ruszyła pełną parą i niespełna parę dni później wszystko zostało zaakceptowane. Od teraz, ósemka bohaterów — Averse, Audrey, Mio, Eiko, Tanesha, Will, Itzamna i Gilbert — będzie nieustannie narażać własne życie, zdrowie i psychikę dla jakiś popaprańców, którzy zechcieliby mieć w sobie Kryształ będący wspomnieniem Alicji. Czy uda im się wytrwać? Czy zdążą jeszcze kiedyś zagrać na skrzypcach? Cóż. Powodzenia życzy firma pogrzebowa „Trauma”.



MISJA AKATSUKI — COMPLETE!

Stosunkowo niedawno udało nam się dorwać do informacji, w której dowiadujemy się, że jakże niebezpieczna misja organizacji Akatsuki wreszcie dobiegła końca. Z tego co nam wiadomo nie wszyscy wrócili w jednym kawałku, a nawet jeśli to i tak otrzymali choć jednego, solidnego guza. Niemniej jednak prawie wszyscy przeżyli (ten człowiek się nie liczy). Najważniejsze, że od teraz Akatsuki mogą szczycić się swoją nową maskotką! Marine otrzymał dumne imię Mako (ech...) i stróżuje, niczym wierny piesek, wejścia do Czarnej Rezydencji. Wystarczy życzyć powodzenia wszystkim złodziejom, zamachowcom... listonoszom... dzieciakom z ulotkami... bywa.

NIECH ŻYJE BAL!

Kryształowy Pałac to niezwykłe miejsce, pełne uroku, arystokratycznej woni, ciepła i... imprezy! To właśnie tutaj odbył się pierwszy na forum bal maskowy pod przewodnictwem Vivienne! Każdy, na samym począteczku, otrzymał numer, by po przyjściu na zabawę wyszperać w tym tłumie swojego partnera z identyczną cyferką. I tak powstały nowe paringi czy tego chcemy... czy niekoniecznie. W większości przypadków wszystko poszło w miarę gładko, gorzej, gdy... jak to się mówi... „trafił swój na swego”. I nie. Wcale nie mam tutaj na myśli Gilberta i Vivienne, którzy się żrą po łapach. A gdzieżby tam...
Bal trwać będzie jeszcze całkiem długo (nie zapominajmy, że będą jeszcze konkursy, plebiscyty i inne różne różności) dlatego zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy. Im nas więcej, tym większy burdel do sprzątania.




WTF Collective?

W pewnej krainie, niczym z płótna,
Żyła sobie Mai — która była smutna.
Zamknął ją w wieży, taki jeden zbol,
Którego wszyscy nazywali Paul.

Był też tam Art, smark, wzrostu metra pół,
Ktoś tam bredził, że on słodki, taki joł,
Weź, na tego miejscu bym się ciął.
No chyba jak, ku***, śmierdzący muł.

Jednak przyszła Kryśka na matyśka,
Który nie dostał nigdy ptyśka.
Oto też dlaczego Mai nie chciał,
Bo się chłopaczyna wciąż fochał.

Był tam jeszcze taki mały i zboczony, Vivi,
Który na księżycu się zajadał kiwi.
Na Księżycu. Rybce. O jej smaku i mlekiem zalanym.
Viviś uprowadził Mai, bo był człekiem szczwanym.

Wiecie co się kiedyś stało w łące?
Alexika zjadły małe, mroczne brzdące.
A Asmo kminił podryw jak poeta,
By poderwać Gilba — taboreta.

A czerwono-żółte żaby w kropki,
Ujeżdżały jednorożce, niczym snopki.
I hasały wciąż po górach,
Wciąż macając gwiazdy w nieba dziurach.

Jaki z tego morał, dzieci drogie?
Może chcecie jakieś wskazówki mnogie?
Otóż będzie jedna bardzo mądra rada:
Nie ćpajcie LSD w ilości dla narkomanów stada.


Lama biegająca w różowym bikini po Saharze.

Gdzieś po piasku, biega zwinnie,
Niczym po tym mszalnym winie,
Goła lama, lecz w bikini,
Za ten negliż, nikt nie wini.

Gdzieś po krzakach, siedzi ona,
Znów cholernie napalona.
Obserwuje ją przez chwile,
Spędza ten czas bardzo mile.

Bez bajery jej nie wyhaczysz.
Co się, kurde, głupio patrzysz?
O, proszę bardzo, tekst już jest,
„Hey baby, ya got nice chest.”

Jaka puenta z tego płynie?
Choć nikogo tu nie winie:
Ale mamy zoofila,
V się znowu napaliła.


Zombie w kapeluszu.

Ku ucieszcze perva Paula,
Nie napotkał dzisiaj trolla.
Biega Ząbiś w kapeluszu,
Nie brak jemu animuszu.

Nic innego nie przywdziała,
Perwertowi pasowała.
I choć on będzie na dole,
Też byś chciał tam być, matole.

Paul już leży napalony,
Obie nogi w różne strony.
Czeka niczym na poczęcie,
O mój Buddo, co to będzie?!

Oj, dzieciaczku, co się działo,
Wręcz czadowo się tu fapowało.
Poli ze trzy razy już zgwałcony,
Jednak bardzo w pytkę ucieszony.

A po wszystkim Ząbi goła,
By pewności stawić czoła:
Metalowym prętem mu przywali,
By od dziewoj trzymał się w oddali.


Nagi troll opalający się na Antarktydzie.

Pewnej ciepłej, letniej nocy,
Gdzieś gdzie łóżka się nie moczy,
Bo zamarzłyby wraz z członkiem,
Leżał on, wraz z małym bąkiem.

Troll jak troll, niczego sobie,
Dobrze wyglądałby i na Tobie.
W samym stringach, w białym puchu,
Bez wykonywania ani ruchu.

Te bicepsy,
Ah, ta klata.
Więcej włosów, niż Twój tata.
Nie patrz, bo dostaniesz sepsy,

Niczym lampa, nocne słońce,
Te pośladki, jak ogień gorące.
Światłość dupsko oblewała,
A gdzieś mała V się napalała.



Dzień dobry! Dzisiaj w specjalnym odcinku Podróży z psychopatą wybierzemy się w podróż tropem legendarnej legendy, która całkiem niedawno nas odwiedziła — Spider—Konga!

[12:23:45] Aby go odnaleźć, musimy udać się do miejsca, gdzie widziano go ostatnio, czyli pewnej restauracji w pewnym miejscu. Po wielu godzinach poszukiwań i po wielu próbach wyciągnięcia czegokolwiek z mieszkańców, którzy w zamian za informacje zazwyczaj żądali zapłaty w naturze, lub niewiarygodnie dużej ilości narkotyków, znaleźliśmy kogoś, kto był na tyle zećpany, że bez zbędnych ceregieli opowiedział nam wszystko. Długa rozmowa w trakcie, której dowiedzieliśmy się mniej więcej jak całe zajście wyglądało, gdzie mamy iść i nawet jakiego koloru była bielizna Konga — czyli informacja niezwykle istotna.

[21:14:01] Udawszy się „tam”, pierdyliard lat później odnaleźliśmy kilka wskazówek co do miejsca pobytu poszukiwanego. Kilkugodzinny spacer w stronę dziwnego, dość nieprzyjemnego zapachu niemytej małpy i alkoholu i tak, mamy go! Proszę państwa, toż to niesamowicie niesamowita chwila! Jesteśmy pierwszymi wścibskimi mendami dziennikarzami, którzy dotarli do Spider-Konga. Proszę tylko spojrzeć, to wiekopomna chwila, spróbujemy się zbliżyć, ale do tego potrzebujemy kompletnej ciszy, więc proszę nie odchodzić!

[03:03:56] Prosz państwa, jakem wróciliśmy z melanżu, trza stwierdzić, że – chlip – Spajdi to naprawdę wporzo ziomuś. Chłop ma mocną głowę i duży zapas alkoholu i zaprosił nas na powtóreczke, więc szykujcie-e się na riplej barzo niedugo. Z poważaniem, szacunekiem i tym wszystkim tam, panie Kierowniku, oddalamy się na spoczynek. Dziękujemy za uwagę i za te wspaniałe winiacze — chlip.


Jedyna udokumentowana część wywiadu:
    Gazeta Burdel w Warszawie: Dzień dobry, panie Spider-Konga, czy moglibyśmy zadać panu, jako najnowszej legendzie Otchłani, kilka pytań, aby zaspokoić wiedzę wiernych fanów?
    Spider-Kong: Kur**, znowu te dziennikarzyny… no dawaj.
    GBwW: Co skłoniło pana do wizyty w naszych skromnych progach?
    SK: Przyszedłem, bo nie miałem nic innego do roboty. I byłem nawalony jak ten troll obok.
    GBwW: Ciekawe. Ale co tak napraw---, co pił ten troll, że wygląda jakby był martwy?!
    SK: Winiacz mojej roboty, łyczka?
    GBwW: Nie, może po pracy, ale teraz wróćmy do wyw---
    SK: Nie dajcie się prosić, łyczka.
    GBwW: No dobrze, ale tylko małego.
    SK: I jak?
    GBwW: … chlip, świat śe kręci, ale czadowo.
    SK: A nie mówiłem, że dobre?



Kolejna krzyżówka od rudego fana tych specyficznych ćwiczeń umysłowych. Tym razem postarałem się, żeby była łatwiejsza. Dla osoby, która przyśle najwięcej poprawnych rozwiązań proponuję w nagrodę ruchomego chibi gifka (jak w Asmowym podpisie). Zaległy dla Fredzi powędruje niedługo na jej pw~


PW wysyłać do Asmodeusza.


„IGORZE, PRZEŁĄCZ WAJCHĘ!” — CZYLI JAK ZOSTAĆ SŁUGĄ IDEALNYM.

Z garbem i bez. W szmacianym poncho... i nie koniecznie bez. Z zezem, ale lepiej bez. Z łysą czachą, ale milej widziane umiarkowane owłosienie. Niezależnie jak bardzo przypominasz oryginał, nic nie stoi na przeszkodzie by zostać Igorem Doskonałym! Ten oto koślawy i bardziej przypominający ruchomy głaz stwór jest jednym z wzorców do naśladowania. Chociaż ciężko powiedzieć, że przystojnym. Nie mniej jednak, wielkość sługi leży w jego przydatności! Co jednak, jeśli jesteś - niekoniecznie śmierdzącym, acz jednak — leniem? Panią Foch-Foch czy inną księżniczką bez korony?
Spokojnie, nic nie stoi na przeszkodzie by zostać najbardziej pożądaną ścierką do podłogi! Albo pokojówką! To kim będziesz, zależy od Ciebie!

Część I. Znaleźć swój sens podporządkowania i nie wyjść na tym jak łysy u fryzjera.

No dobrze. Postanowiłeś przywdziać obcisły lub mniej obcisły strój i się podporządkować. Dla korzyści wszelakich. Jednakże komu, pytasz? Od tego, na służbę u kogo się zdecydujesz zależy twój dalszy los. A ile potworów tyle rodzajów pracodawców... przytoczę jednak kilka typów — zarówno tych, których lepiej unikać ale też takich, których można uznać za gnomi garnek ze złotem na obcasach... albo i nie.

Mrs Lafirynda — zdaje się, że miła, wystrojona pani, nie szczędząca pieszczot swoim jedynastu kotom, psom, królikom... to dobry wybór. Pod warunkiem, że jesteś dziewczyną albo dziewczynką. Wtedy owszem, przygotuj się na to, że właśnie zyskałaś drugą matkę i wyższe kieszonkowe. Tu upierzesz, tu koty nakarmisz i będzie cacy. Jeśli jednak jesteś chłopaczkiem drobnej postury, albo przystojnym młodzieńcem uciekaj czym prędzej. Bo jeśli kobieta posiada kota to wiedz... że nic w jej łóżku się nie dzieje. Ale w twoim może. No chyba, że kolekcjonowanie traum to twoja pasja.

Wujaszek Denis — przystojniak w garniturze, co wieczór opierający rękę na talii innej laski. Dobrze wychowany. Wymagający i surowy, acz umie pochwalić. Od sługi płci męskiej wymaga porządnie zawiązanej muchy i zapiętej kamizelki. Od służki... lepiej nie pytać. Nie wybrałem imienia budzącego skojarzenia przez przypadek.

Maria Antonina — panienka z tak zwanego „dobrego domu”. Niekiedy miła, niekiedy wiecznie naburmuszona. Zwykle jednak z przyjemną dla oka powierzchownością i wszystkim na miejscu. Często szorstka w obejściu, jednak potrafi docenić starania. A niekiedy rzuci ścierą. Zwykle jednak wystarczy się pokajać za za zimną szarlotkę i problem z głowy. Jak jesteś jednak niezłym przystojniakiem to uważaj na takie, co mają za nic rodzinne tradycje. Bo możesz wylądować niekoniecznie w socjalnym i niekoniecznie w służbowym wdzianku.

Maczo — a może zimny drań. Jestem taki zły i niemiły. I wszystko jest nie tak jak powinno. Ten typ to jedna wielka niewiadoma. Bywają tacy, którzy są wiecznie nie zadowoleni, nawet jak służąca świeci im cyckami przed twarzą podając herbatę a są i tacy, którzy po odegraniu roli bad assa zaraz za progiem posesji odczuwają usilną potrzebę się w owy biust wypłakać jak dziecko. Praca ryzykowna, acz jak lubisz zastrzyk adrenaliny albo masz zapędy masochistyczne to w sam raz.

Panna z mokrą głową — mała, wielkooka, słodka... nieraz gadzina. Wszędzie jej pełno, zawsze ma na ciebie oko. Patataja po tobie pluszowymi dinozaurami i ciągnie za włosy. A później prosi o dokładkę sernika. Póki robisz wszystko jak trzeba jest szczęśliwa... Ale kiedy coś idzie nie po jej myśli, zamienia się w potwora. W przypadku łagodnym - tupie, krzyczy, gryzie, turla się po ziemi. W przypadku gorszym - ty wyjesz, krzyczysz i jesteś turlany po ziemi. Tylko dla twardzieli.



Karmel... ciastko... czekooolada! Każdy chce, czy nie chce — jeść musi. (Można by tu wspomnieć o ludziach zaburzonych ale nie będę promować anoreksji!) Niezależnie czy to kotlet schabowy ze stołówki (odradzam...), kebab z budki czy świeże ścierwo... konsumpcjonizm jest nieustanny! Co nie zmienia faktu, że jak wylewasz się ze spodni niczym panna B. z pod piątki (tak, ta z tęczowymi lokami. Ja znam wszystkie kobiety, taki już los playboya!) to musisz mniej żreć. A jak wiadomo, prym w byciu cukrową strzykawą wiodą słodycze!
W naszej potworzej rzeczywistości uosobieniem tych upodobań są Cukierkowe Rozrabiaki. W znacznej większości małe to, słodkie to i lepiej nie zaczepiać bo jak się okazuje nawet u nas społeczność się buntuję przed pedofilią. Nie pytajcie, skąd mam tę informację. W każdym razie istotki te posiadają dwie dość specyficzne umiejętności. Po pierwsze wpierniczają słodycze tonami a mimo to nie wyglądają jak osławione świnki Grycanki. Po drugie — potrafią zamienić w słodycze co tylko im w łapki wpada, także uważajcie co im dajecie do rączki... Żeby być słodką loli z super-full-ekstra przemianą materii trzeba się taką urodzić! Ale dla tych co mają jednak nieposkromniony apetyt zalecam sprawdzić jaka słodka reinkarnacja ich czeka kiedy to już zdechną z przejedzenia...

Wybierz pasujące stwierdzenia.
    1. Dresy schodzą na twój widok z chodnika.
    2. Choćby na przystanku stało milion ludzi to akurat zawsze ciebie ktoś pyta o godzinę/drogę/cholera wie co.
    3. W Walentynki bunkrujesz się w domu ze strachu przed swoim stadem adoratorów.
    4. W swoich ulubionych ciuchach robisz za reinkarnację Mojżesza - ludzie nawet w załtoczonych miejscach robią ci przejście po metrze szerokości z każdej strony...
    5. Jesteś nieśmiały i nie masz przekonania do ludzi z roku/klasy/grupy, a kiedy już pokażesz co umiesz reszta zachowuje się jakbyś co najmniej wskrzesił Frankensteina i chodzi jak w amoku...
    6. Faceci w pierwszej kolejności zwracają uwagę na twoje wielkie, „urocze” oczy. Ewentualnie w drugiej kolejności zaraz po biuście...
    7. Trudno wyprowadzić cię z równowagi, ale jak już komuś się uda ludzie w promieniu najbliższych kilku metrów przeprowadzają nagle próbę alarmu przeciwpożarowego...
    8. Jesteś atakowana pytaniami jak robisz swoją fryzurę, jak malujesz oczy, gdzie kupujesz ciuchy i czemu patrzysz z mordem w oczach kiedy o to pytają.
    9. Z bracią szkolną/studencką nie integrujesz się poza szkołą, znaczną część życia spędzasz w domu unikając towarzystwa większości ludzi... co innego ci za monitorem.
    10. Ciężko przekonujesz się do nowo poznanych ludzi, chyba że są bardzo podobni do ciebie — wtedy otwierasz się i reszta jest zaskoczona, że jednak nie jadasz kotów, dzieci i nie dorabiasz po godzinach jako hejter na yt.
    11. Twoje pomysły na tle klasy/szkoły/roku/grupy/znajomych zawsze są przyjmowane z entuzjazmem bo gwarantują dobrą zabawę.
    12. Nie widzisz nic dziwnego w tym, że wiesz jak się podaje absynt, czym jest hiszpański but, dlaczego gorset z metalowymi fiszbinami jest lepszy od tego z plastikowymi i kto malował kobiety z szufladką między nogami...
    13. Cenisz sobie prywatność. Zasłaniasz się grzywką, masz hasło na bloga a twój pokój to twoja twierdza. Dla osób, którzy nie należą do twoich najlepszych znajomych jesteś zagadką większą niż potwór z Loch Ness.
    14. Kiedy pracujesz w grupie poza przydzielonym zadaniem pomagasz też innym.
    15. Kiedy jesteś w bojowym lub dobrym nastroju i zaczynasz wyrafinowanie po kimś cisnąć lub komentować zaraz zyskujesz grono wiernych słuchaczy, którzy tylko czychają po kątach aż się rozkręcisz...
    16. Jesteś nieprzewidywalny jak wizyta hiszpańskiej inkwizycji. Legenda głosi, że myśl „Kiedy umysł śpi budzą się upiory” to twoja sprawka.
    17. Przybywają do ciebie pielgrzymki po rady wszelakie niczym do redakcji Bravo. A ty zawsze starasz się pomóc.
    18. Ludzie izolują się od ciebie uznając za dziwaka, ale kiedy przychodzi czas spr z przedmiotu w którym rządzisz są gotowi pozabijać się o miejsce koło ciebie. Które z uroczym uśmiechem zastawiasz wtedy torbą.
    19. Kupujesz w lumpeksach, obcinasz za krótkie spodnie i robisz shorty, farbujesz koszulki i trampki.
    20. Z politowaniem patrzysz na głupawych ludzi, jarającymi się czymś o czym wiesz od miesięcy, a kiedy dowiedzą się, że wiesz to robią wielkie oczy. Bo według nich to ty jesteś sto lat za murzynami...
    21. Kiedy zjawiasz się ubrany/umalowana/uczesana inaczej niż dotychczas z miejsca jesteś otaczany jak gwiazda Hollywood przez zaskoczonych ludzi...
    22. Masz dużo znajomych i przyjaciół z którymi często kontaktujesz się i spotykasz.
    23. Nie interesujesz się innymi ludźmi tak jak reszta — mało cię obchodzi, kto z kim chodzi, kto nie zda, a kto jest bezrobotny. I zamieszania w okół siebie też nie lubisz.
    24. Od czasu do czasu zjawiasz się nie spodziewanie i ratujesz kogoś z tarapatów. A to zadanie domowe, a to ściąga, a to obleśny natręt z klasy równoległej/wydziału. Po czym nie czekając na podziękowania oddalasz się w stronę zachodzącego słońca albo drugiego końca korytarza...
    25. Kiedy widzisz, że ktoś kopiuje cię - fryzurę, strój, makijaż, a nie daj stwórco jeszcze zachowanie — masz ochotę zrównać go z ziemią. I zwykle to robisz...


Sprawdź ilość znaczków...
# — 2, 5, 9, 13, 21, 24
$ — 3, 6, 11, 14, 17, 22
% — 1, 7, 10, 15, 18, 20, 23
& — 4, 8, 12, 16, 19, 25

(&) Delicja — wszyscy próbują cię podrabiać i naśladować a ty zachodzisz w głowę wprowadzając kolejne nowości byleby nie zginąć w tłumie swoich klonów. Wszyscy jednak doskonale wiedzą, że oryginał najlepszy więc nie masz czego się obawiać!

(%) Ciasteczko Oreo — dla jednych zwyczajne i nie potrzebnie okrzykiwane, dla innych prawdziwy rarytas. Żeby jednak w pełni poznać twój smak trzeba umieć się z tobą obchodzić, a nie każdy o tym wie...

(#) Cukierki z odpustu — niby proste a nie dostania bez okazji. Jesteś przez większość czasu nieuchwytny/a ale jak już się pojawisz to ciężko odpędzić od ciebie rzesze „konsumentów”...

($) Tabliczka czekolady — nie lubią cię bądź omijają tylko nieliczne osoby, a sam/a jesteś na tyle elastyczną i barwną osobowością, że przyciągasz całe rzesze znajomych. A przy okazji nie ma lepszego sposobu na pocieszenie!



RECENZJA KSIĄŻKI PT.: „SŁUGA BOŻY” AUTORSTWA JACKA PIEKARY.

„Sługa Boży” to pierwszy tom ze zbioru opowiadań Jacka Piekary, który bardzo szybko zdobył popularność i uznanie wśród szerokiego grona wielbicieli literatury fantasy.
Na samym początku poznajemy głównego bohatera, Inkwizytora imieniem Mordimer i jego dosyć dziwacznych przyjaciół: człowieka ze zmasakrowaną połową twarzy – Kostucha i dwóch małomównych bliźniaków.
Rolą Inkwizytora jest likwidowanie heretyków i pilnowanie by inna wiara nie rozpleniła się w ich rewirach. Człowiek wykonujący tą profesję od razu kojarzy się z paleniem czarownic, wypędzaniem czarownic i torturowaniem na przesłuchaniach. Straszne? To jeszcze nie wszystko!
Akcja zostaje umiejscowiona w fikcyjnym świecie gdzie panuje głębokie średniowiecze. Dzieje tego wymyślonego świata są bardzo podobne to prawdziwej historii naszego realnego świata. Z jednym wyjątkiem. Bóg i Chrystus w „Słudze Bożym” całkowicie różnią się od tych w jakich my wierzymy. Różnica polega na tym że Chrystus po zstąpieniu z krzyża postanowił ukarać niewiernych i swoich prześladowców. Wraz z legionem Apostołów, cytując: „wyrżnął w pień pół Jerozolimy”. Świat przedstawiony w serii Jacka Piekary to świat w którym słowa modlitwy brzmią: „I daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom.” Przerażające i obrzydliwe? Nie. Po prostu „inne”.
„Sługa Boży” to zbiór opowiadań o Inkwizytorze Mordimerze który przeżywa na swej drodze różne przygody. Bardzo ciekawe jest to że czytelnik, choć świadomy jest jak bardzo straszny jest świat Inkwizytora i zna niekoniecznie chwalebne czyny głównego bohatera, mimowolnie czuje do niego sympatię. Mordimer, choć ukazany w ponurych barwach, jest postacią pozytywną. Dąży do zachowania sprawiedliwości, głosi prawdę i dba by na świecie zachowała się choć odrobina dobra. Obserwując walkę ze złem zaczynami się z nim identyfikować i czujemy do niego sympatię. Nie jest bowiem kolejnym bohaterem-cudotwórcą… Jest bardzo ludzki.
Książka niesamowicie wciąga. Jacek Piekara pisze łatwym w odbiorze i klimatycznym językiem i fantastycznie buduje akcję zmuszając czytelnika do myślenia, zaskakując niespodziewanymi zwrotami akcji, wywołując śmiech swoim nietuzinkowym czarnym humorem, doprowadzając do łez… Piękne ilustracje w książce dodatkowo budują nastrój i przybliżają wygląd świata i bohaterów.
Cykl opowiadań o Inkwizytorze składa się z wielu tomów. Sporym plusem jest to, że nie ma reguły co do kolejności czytania tomów. Obojętnym jest to po który sięgniemy najpierw. W każdym znajdziemy ciekawe opowiadania i zabierając się za kolejne nie będziemy czuć niedoinformowania związanego z pomieszaną kolejnością. To duże udogodnienie bo nie trzeba szukać tomów po kolei, tylko można zadowolić się tym który akurat wpadnie nam w ręce.
Zachęcam do lektury nie tylko fanów polskiej literatury fantasy, ale każdego który chciałby zapoznać się z odmiennym od naszego a równocześnie tak podobnym światem Mordimera. Książka jest świetną odskocznią od szarej, nudnej codzienności a wartka i ciekawa akcja zapewni czytelnikowi fantastyczną zabawę i sporo emocji.



„JESTEM JUŻ DOROSŁA! PRZECIEŻ MAM JUŻ 15 LAT!” — CZYLI „DOROSŁE” DZIECIAKI.

Przyszedł czas na to co mnie drażni i irytuje.
Nie znoszę kiedy dzieci (czyli także wszyscy ci którzy jeszcze pełnoletni nie są) chcą na siłę zrobić z siebie dorosłych. Zachowanie, styl ubierania, „odgapione nawyki”...
Weźmy na przykład sytuację z dzisiaj. Będąc w szkole, stojąc sobie spokojnie w szkolnym bufecie do lady podszedł mały gówniarz z pierwszej klasy i poprosił: „Pani Halinko, proszę taką pyszną, mocną kawę”... Ok, ja mu pić nie zabraniam. Może lubi? Nie mój interes. Ale po co na Litość Boską tak się z tym obnosi!? Nie mógłby podejść, jeżeli już faktycznie pije kawę bo lubi, podejść i spokojnie, jak człowiek poprosić o nią nie wydzierając przy tym za przeproszeniem ryja na pół szkoły? Przecież to takie proste...
Inna sytuacja: Pamiętam jak kiedyś jedna z moich młodszych koleżanek pokłóciła się z mamą o fajki. Chryste! 15-latka wydarła się, że jej własna matka nie ma prawa grzebać jej w torebce. Otóż, moi drodzy czytelnicy, ma prawo. Dopóki jesteśmy na utrzymaniu rodziców musimy podporządkować się zasadom w domu panującym. Już pomijam, że gówniarzeria zaczęła brać się za fajki, alkohol... Moje zdanie brzmi tak: Dziewczyno, chłopaku! jeszcze w życiu zdążysz się napalić, schlać czy złapać fazę. To, że okres gimnazjum i liceum dorośli nazywają najlepszym okresem w życiu człowieka nie znaczy że to jedyny czas na to by zacząć pić czy palić. Po co marnować te najpiękniejsze lata życia na rozpoczęcie nawyku?
Może jestem złośliwa. Może niesprawiedliwie oceniam. Drażnią mnie zachowania młodych niuń (13-16) które to na ulicy potrafią chwalić się ile już chłopaków zaliczyły. Hej! Dziewuchy! Opamiętajcie się! To nie wy zaliczyłyście tylko was zaliczono! Taka jest smutna prawda.
Obcasy, wyzywający makijaż, dekolty po pas i mini spódniczki odkrywające cały tyłek nie sprawią, że nagle z dzieciaków, młode nastolatki staną się kobietami. Nie tędy droga.
Apelować nie będę chociaż można by było. Moim zdaniem przez pokazywane w telewizji wzorce i „ideały” dzieci zaczynają coraz szybciej tracić swój dziecięcy urok. Swoją magię.
Moim zdaniem lata gimnazjum powinny być przeżyte fajnie, ciekawie ale nie na ciągłym udawaniu kogoś kim się nie jest. Czy nie można poczekać jeszcze kilku lat na ten dowód osobisty, na własną osiemnastkę po której będzie można robić co się będzie chciało?
Szanujmy się. Nie róbmy z siebie marionetek już w tak młodym wieku. Lubisz kawę? — proszę bardzo, pij ale nie obnoś się z tym tak, jakbyś robił jakiś chwalebny czyn. Nie kłóć się z matką o fajki - ona chce twojego dobra. Nie kłam/chwal się ilu już partnerów miałaś — to wcale nie świadczy o dorosłości...
Dorosłym jest człowiek odpowiedzialny i świadomy swoich czynów. Bawiąc się w teatrzyk i grając ciągle pod publiczkę w pewnym momencie zatracimy swoją autentyczność i staniemy się szarą, nudną masą ludzi.
Bądź sobą i nie staraj się na siłę postarzać. Doczekasz wymarzonej pełnoletniości. Jeszcze zdążysz się nią znudzić...

(Jeżeli kogokolwiek uraziłem — przepraszam. Wyrażam jedynie własne zdanie. Jest ono może kontrowersyjne ale przynajmniej moje własne.)



MAŁA LEKCJA METODYKI WALKI — CZYLI CO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ O MORDOBICIU.

„WYCHODŹ ZE MNĄ NA SZABLE!”

Po pierwsze: jeśli tylko możesz unikaj bijatyki. To najlepszy sposób na uniknięcie obrażeń i bycia pobitym

Po drugie: jeśli nie masz odpowiedniego przeszkolenia, a Twój przeciwnik ma — zostaniesz pobity. To jeszcze jeden powód, żeby za wszelką cenę unikać walki.

Po trzecie: jeśli już się bijesz, to musisz wiedzieć o dwóch rzeczach:
1) Prawie na pewno zostaniesz uderzony/a
2) Bycie uderzonym jest nieprzyjemne i boli
Kiedy oba te fakty zaakceptujesz będziesz mógł/mogła się zająć ważnymi rzeczami czyli strategią i techniką.

Po czwarte: Spora część Samczyków myśli, że jak da komuś w ryj to będą uwielbiani przez Samiczki. Nieprawda, nie będą. A przynajmniej przez te mądrzejsze. Bo wytłumaczcie mi, co to za przyjemność mieć chłopaka, któremu może się coś stać i który na własne życzenie może wymagać w późniejszym okresie dożywotniej opieki? Zatem unikaj bijatyki na wszelkie możliwe (i niemożliwe) sposoby. Negocjuj, kłam, oszukuj, zdominuj, zastrasz, ośmiesz, uspokój, udobruchaj — cokolwiek. Umiejętności dyplomacji i uspokajania przeciwnika też mogą zaimponować Twojej Kobiecie.

Po piąte: jeśli już doszło do tego, że się bijesz, to potrzebujesz pewności siebie. Pewność siebie to podstawa i warunek niezbędny do tego by przystąpić do walki. Zatem jeśli już musisz się bić, to rób to na serio a nie dla zabawy czy popisów.

Po szóste: jeśli znajdujesz się w zamkniętym pomieszczeniu ustaw się tak, żeby wyjście było za Twoimi plecami, lub, jeśli to niemożliwe, po Twojej silniejszej stronie (prawej, jeśli jesteś praworęczny). To ważne, żeby wyprzedzić dopingujący tłum, który (w barach, szkołach czy gdzie tam się ludzie biją) na pewno szybko się zbierze by dopingować walczących i w efekcie odetnie ci drogę ucieczki. Drzwi zawsze za plecami lub po stronie silniejszej ręki! ZAWSZE!

Po szóste i pół: UCIECZKA JEST DOBRA. Oczywiście, ja wiem, co to jest honor wojownika, ale wiem też, co to jest złamany nadgarstek, połamane żebra, strzaskane ramie i bycie bitym na granicy przytomności. Kiedyś też myślałem, że ucieczka nie przystoi takiemu wojownikowi jak ja…

Po siódme: jeśli przeciwników jest dwóch lub więcej, lub jeśli przeciwnik ma jakąś broń (jakąkolwiek nawet widelec, pałeczki do chińszczyzny czy inne rekwizyty)— od razu skoncentruj się na ucieczce.

Po ósme: Pozycja! Stopy na szerokość ramion, jedna lekko z przodu. Zakroczna (ta, na której się opierasz — jest z tyłu) palcami lub bokiem dużego palca skierowana w stronę przeciwnika. Dlaczego tak? Otóż, jeśli staniesz do walki w pozycji jak do szermierki i zrobisz wypad by strzelić przeciwnika w mordę a on się uchyli i pociągnie Cię za rękę to stracisz równowagę i się przewrócisz, proste prawda? Zapomniałbym, może też nadziać Cię na kolano, nóż czy rzucić na kant czegoś, co ma pod ręką. Poza tym kolana ZAWSZE lekko ugięte (wyprostowane kolano łatwo złamać kopiąc w nie lub tuż nad nim). Przeprosty kończyn zachowaj na taniec towarzyski.

Po dziewiąte: Pozycja! Zasłoń twarz gardą. Silniejsza ręka zasłania twarz, słabsza podbródek. Łokcie przy ciele, ale lekko na zewnątrz. Dlaczego lekko na zewnątrz? Cóż, celne uderzenie w wątrobę naprawdę BARDZO boli i gwarantuję, że po takowym odechce Ci się walczyć a może nawet zachowywać dalszą przytomność.

Po dziesiąte: Pozycja! Podbródek trzymaj nisko tak jakbyś przyciskał nim monetę do ciała. Osłaniasz wtedy grdykę i krtań. Trudniej Cię w nie trafić a dzięki temu szanse na bycie znokautowanym lub zabitym gwałtownie maleją. Tak, bez problemu da się człowieka zabić ciosem w grdykę lub krtań — zwyczajnie się udusisz lub utopisz własna krwią.

Po jedenaste: NIE SPUSZCZAJ PRZECIWNIKA Z OCZU! Nawet na chwilę. Tę zasadę staraj się stosować także podczas wycofywania się. Gdy go nie widzisz może podnieść np. butelkę i uderzyć Cię w głowę (na pewnej dyskotece w Busku Zdroju gość miał zamiast butelki siekierę. Bogu dzięki, że ten marny naśladowca wikinga nie umiał się nią posługiwać)

Po dwunaste: Staraj się być w ruchu. Nie, nie skacz jakbyś grał w grę komputerową albo udawał królika, tylko powoli się przesuwaj. Ostrożnie! Jeśli się potkniesz o coś i się przewrócisz - przegrałeś.

Po trzynaste: A na pewno nie można było uniknąć tej walki?


PRANIE PO PYSKU

Po czternaste: Nie szalej. Nie wyrywaj się do boju jak ruski gieroj. W walce zasada 'Jontek łap za widły, to Ogr!' nie skutkuje gdy walczysz w pojedynkę. Cierpliwość zawsze daje przewagę nad machaniem rękami i łudzeniem się, że a nuż w coś się trafi tego Bezecnego Przeciwnika.

Po piętnaste: Nie kop. Ty nie jesteś Bruce Lee czy inny karate mistrz. Jesteś słabym wojownikiem, który ma problemy z utrzymaniem równowagi. Jeśli zaczniesz kopać to problemy znikną — po prostu kompletnie stracisz równowagę, przewrócisz się i przegrasz. Kopać możesz tylko wtedy, gdy masz stu procentową pewność, że się nie przewrócisz a przeciwnik nie sparuje Twojego ciosu.

Po szesnaste: Naucz się zaciskać pięść. No co, myślisz że umiesz? Spoko, zaciśnij ją i walnij w ścianę z całej siły. Jeśli popękają Ci kości to znaczy, że źle ją zaciskasz.

Po siedemnaste: Dobra, Ty nie umiesz zaciskać pięści, zatem mam radę, włóż cokolwiek między palce, a wnętrze Twojej dłoni. Cokolwiek. Nawet trawę, ziemię, drobne monety, patyczek, zapalniczkę (maja ulubiona alternatywa) lub kamyk. Nie fair? No tak, rzeczywiście trochę to chamstwo z naszej strony. Może powiemy o tym sędziemu? O, akurat nie ma sędziego, a Twój przeciwnik wciąż chce Cię pobić.

Po osiemnaste: Trzymaj nadgarstek w jednej linii z przedramieniem, inaczej go złamiesz.

Po dziewiętnaste: Prawy (lewy) prosty. Prawy (lewy) prosty. Siłę czerp z ruchu ramieniem i barkiem, nie z wyprostu łokcia. Jeśli umiesz poprawić siłę uderzenia ruchem z biodra — tym lepiej dla Ciebie.

Po dwudzieste: Haki są zbyt wolne. Prawy (lewy) prosty. Prawy (lewy) prosty. Uderzenia hakiem są dobre, gdy bijesz się na punkty. A teraz chyba nie bijesz się na punkty?

Po dwudzieste pierwsze: Nie próbuj robić kombinacji ciosów. Nie umiesz. Twoja kombinacja to Prawy (lewy) prosty — prawy (lewy) prosty.


BRANIE PO PYSKU

Po dwudzieste drugie. Na tym etapie już powinieneś wiedzieć, że będziesz uderzony przynajmniej raz, a uderzenie boli. Oj boli …

Po dwudzieste trzecie: Nie unikniesz wszystkich ciosów. Tak naprawdę to większości nie unikniesz, ale starać się trzeba. Jeśli unikniesz jednego, albo dwóch — możesz być z siebie zadowolony. Jeśli unikniesz trzech lub czterech — masz zadatki na dobrego wojownika. Jeśli unikniesz pięciu lub sześciu to ja mam pytanie, czemu jeszcze nie znokautowałeś swojego przeciwnika? To pierdoła, nawet uderzać nie umie porządnie.

Po dwudzieste czwarte: Rób ruch w kierunku ciosu. Dziwne? Wbrew pozorom w ten sposób zmniejszysz jego siłę. Uderzenie ma mniej czasu, żeby się rozpędzić a mniej rozpędzony cios mniej boli i zadaje mniejsze obrażenia.

Po dwudzieste piąte: Agresywna obrona polega na robieniu kroków w przód. Gdy robisz kroki w tył może się okazać, że za tobą jest ściana, której nie zauważyłeś. Jeśli za Tobą jest ściana to znaczy, że coś skopałeś — wracaj do punktu szóstego i ucz się od nowa. Wracając do ściany. Powiedz mi, jak ją miałeś zauważyć, skoro była za Tobą? Jeśli będziesz nacierał w obronie (tak, to dziwne ale skuteczne) to przeciwnik będzie się cofał i w końcu trafi na ścianę. Przeciwnik bez możliwości cofnięcia się jest jak worek mięsa — BIJ ILE WLEZIE bo nie odda!

Po dwudzieste szóste: Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Łatwo o tym zapomnieć, gdy człowiek nie ma doświadczenia w walce.


„PRZYTUL MISIA”, CZYLI ZWARCIE

Po dwudzieste siódme: Jest spora szansa, że dojdzie do zwarcia (osobiście uwielbiam walkę w pół-dystansie lub w zwarciu). Teraz tak, Ty leżysz na ziemi, a przeciwnik leży na Tobie. Plus jest taki, że nie dostajesz ciosów. Minus jest taki, że jeśli się szybko nie pozbierasz, to zaczniesz.

Po dwudzieste ósme, dziewiąte i trzydzieste: Jeśli przeciwnik stoi za Tobą to:
a) walnij go łokciem w wątrobę
b) uderz go potylicą w ryj
c) złap za krocze, ściśnij i porządnie przekręć
d) nadepnij mu na stopę piętą (jak dobrze trafisz połamiesz mu kości śródstopia)
Teraz ważne jest tylko jedno - Musi boleć. Im bardziej boli tym lepiej. Co z tego, że nie fair? Życie też nie jest fair. Zapamiętaj, liczysz się tylko Ty.

Po trzydzieste pierwsze: Jeśli przeciwnik usiądzie na Tobie — przegrałeś.

Po trzydzieste drugie: Nie daj się dusić. Duszenie, nawet źle wykonane, jest dla Ciebie zabójcze. Ciężko Ci złapać oddech? No widzisz. Dodaj do tego jeszcze przyspieszoną akcję serca, adrenalinę, procesy biologiczne i inne aspekty. Nie ma powietrza — nie ma działania. Dasz się poddusić — przegrasz.


CIEKAWE CZY COŚ ZROZUMIAŁEŚ.

Po trzydzieste trzecie: Jesteś młody, kulturalnym, inteligentnym człowiekiem z planami na przyszłość. Nie musisz nic udowadniać. Musisz tylko nie dać się pobić.

Po trzydzieste czwarte: Jeśli zakładasz, że przegrasz - przegrasz. Walcz lub nie walcz. Nigdy nie próbuj, bo taka próba równoznaczna jest z przegraną.

Po trzydzieste piąte: Jeśli jednak poznasz te zasady, a Twój przeciwnik nie będzie ich znał — znacznie zwiększysz swoje szanse na wygranie walki i uniknięcie pobicia.

Po trzydzieste szóste: Zapomnij o grze fair. Nie ma sędziów — nie ma fair.

Po trzydzieste siódme: W walce masz mieć umysł chłodny jak łysy mamut zimą. To się nie uda, ale przynajmniej spróbuj. Nie planuj, nie myśl o tłumie, nie myśl o tym, co dziś na obiad. Zdaj się na instynkt i obserwację.



LIST:
Kod:
Droga Ciociu Krysiu,
mój problem jest dość nietypowy... Jestem starym kawalerem lubiącym pijać kawę i rozwiązywać krzyżówki (wysyłam je od 200 lat ale nigdy nic nie wygrałem). Nie płacę podatków, palę jak smok a moje dwuosobowe łóżko od kilku lat nie widziało przepisowej liczby śpiących. Co gorsza obawiam się, że w czasie jednej z libacji wszyto mi serce bądź też potraktowano w dupsko strzałą amora gdyż iż albowiem ponieważ odczuwam dziwne pociągi do mojego znajomego. Też starego kawalera... Co gorsza on się wcale nie nadaje. Pali. Tak jak ja. Zrzędzi. Tak jak ja. Ma głupią pracę... tak jak ja. A to przeciwieństwa powinny się przyciągać! Już nie wspominając, że albo mnie ignoruje albo prawdopodobnie próbuje wyciągnąć odszkodowanie sugestywnie udając, że ma przeze mnie zawał. Co tu robić Ciociu Krysiu?
Kleptoman666
ODPOWIEDŹ:
Kod:
Drogi Kleptomanie666,
uważnie przestudiowałam Twój problem i już chyba wiem, co może Ci pomóc. W znalezieniu rozwiązania z tej kłopotliwej sytuacji bardzo pomogły mi ruchy planet w ostatnim kwartale. Niektóre z tych ciał niebieskich, posuwając się na niebie, wiele mi o Tobie powiedziały. W ostatnich tygodniach Wenus jaśniała nad Twoją głową niczym psu jajca, świadcząc o prawdziwości i szczerości Twego uczucia względem znajomego. Natomiast nachylony pod kątem 129.2364253453776 stopni Mars sugerował, iż towarzyszy temu wszystkiemu osoba trzecia (nie chodzi o ewentualną faworytę Twojego obiektu westchnień; raczej sprawdź, czy ktoś nie podgląda Cię przez lufcik w łazience). Dodatkowo zeszłoroczne pensje norweskich rybaków wyraźnie wskazują na to, iż nie możesz dłużej zwlekać. Moja propozycja jest więc taka - zaproś znajomego na domowy obiad (idealnym daniem na tą okazję mogą okazać się nietoperze paluszki w sosie mrówkowo-żurawinowym), lecz posiłek zacznij przygotowywać dopiero, gdy gość przekroczy próg mieszkania. Taktyka jest prosta - jak kocha, to poczeka.
Całuski,
Ciocia Krysia







_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: Re: FAŁSZYWKA - lipiec 2012. Wydanie VI.   Pon Kwi 15, 2013 12:25 pm


Nick: Gil Smarkoslav von Wydmuchenstein.
Powód: Właściwie dlatego, że jest i składa to forum do kupy. I robi tu naprawdę bardzo dużo, jak nie najwięcej z nas wszystkich, wciąż jakieś pomysły, zmusza userów do robienia czego, co czasami nie wychodzi. W każdym razie, w dużej mierze dzięki jegojej--- tego inwencji, samozaparciu i zaparciu również, nasze False wciąż żyje.
Nagroda: Duh Blue Dildo of Destiny, czy narzędzie masowego... gwałcenia. Na Arturka?
(~ Smoke.)


Nick: Martwe Płody und Company, czyli Ząbiś.
Powód: Dlaczego? Jeszcze pytasz? Ona jest martwa, goddammit! Czy to nie jest wystarczająco czadowe---. Dobra, wiem, że jest, ale teraz na poważniej. Zombie, to IMHO, druga z najbardziej próbujących-coś-tu-zrobić-czopeczków, mimo że ostatnio nam na chwilę zniknęła. Jednakowoż wróciła i moje patrzałeczki widzą, że to nadrabia. I bardzo – kutwa – dobrze, tej.
Nagroda: Martwy Płód Przeznaczenia – czyli taka fajna zabaweczka, wiesz, podlatujesz do kogoś, wyciągasz to cudo i ludzie uciekają. Czasami też zmieni randomowe rzeczy w martwe płody, które żyją i są posłuszne. Na tyłku ma naklejkę z napisem: Nie stosować na ludziach, ani na nieludziach.
(~ Smoke)


Nick:
Arthur/Nathaniel/Shann/Vivi/Will oraz Benedict/Etiena/Itzamna/Kryspin/Paul
Powód: Dlaczego razem? Ponieważ powód jest taki sam — są tu bardzo często. Multikonta, czy nie, przez większość czasu da się wyhaczyć ich nick wśród obecnych. Może nic takiego, a jednak.
Nagroda: Złoty Lizaczek Lansu +20, czyli taki sobie o złoty lizaczek, który nie dość, że jest niesamowicie lansiarkim dodatkiem, to jeszcze się nie kończy i można lizać do usranej śmierci (po jednym dla wybranej postaci, lub dla każdej)
(~ Smoke)



X E [Sro 13] Takanori: Gdzie gwałcieli sześć... tam orgia.


X E [Sro 13] Loki: Co cię nie zabije...to cię zgwałci.


X E [Sro 13] Seven: Gwałcił wilk razy kilka, zgwałcili i wilka... ;-;


X E [Sro 13] Takanori: It's rape time for Gilbert. ~


X E [Sro 13] Loki: Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę... go zgwałcili.
X E [Sro 13] Seven: W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
X E [Sro 13] Loki: Prawdziwego przyjaciela poznaje się gwałcąc.


X E [Sro 13] Seven: To nie gwałt, to wymiana sąsiedzka.


X E [Sro 16] Audrey: FGHJFDJJFHJGJHFJJFD... Czym zakryć włosy, żeby rodziciele się nie skapnęli, że zafarbowałam? x.x
X E [Sro 16] Benjamin: Lol, lol, loooool... czapką? XD
X E [Sro 16] Takanori: Turbanem.
X E [Sro 16] Takanori: Powiesz, że zostajesz muzułmanką.


X E [Sro 19] Takanori: http://www.trans.info/images/news/50.jpg Dlaczego on ma wygląd Zygmunta, a jest Kazimierzem? Przecież jego mina wyraźnie mówi "Jestem Zygmunt i jestem pro". ~


X E [Sro 22] Takanori: Gilb, ale ja chcę swojego nie-grata. ;-;
X E [Sro 22] Takanori: Ale... *i tak głask*
X E [Sro 22] Gilbert: :c
X E [Sro 22] Gilbert: c:


X E [Wto 11] Benjamin: Pewnie was to nie obchodzi, ale swędzi mnie lewy łokieć


X E [Wto 11] Benjamin: Mój niezaplanowany plan okazał sie dobry planem który poszedł zgodnie z planem *random time*


X E [Wto 11] Benjamin: TYLKO ALCHEMICY Z RODU ARMSTRONGÓW MOGĄ SPARKLIĆ I MĘSKO WYGLĄDAĆ >C


X E [Nie 17] Takanori: Nie napiszę tego przy tej temperaturze powietrza i z bólem głowy.
X E [Nie 17] Loretta: ale no to wyjdź z piekarnika. O_o


X E [Pon 0] Ezekiel: ...zapewniam że zrazem jestem tylko w znaczeniu metaforycznym.
X E [Pon 0] Ezekiel: NIE JESTEM GRUBY, JESTEM PANORAMICZNY.


X E [Wto 14] Jackie: Zabrzmiałaś jak moja babka od plastyki.
X E [Wto 14] V.: Ty to wiesz jak skomplementować dziewczynę...


X E [Pią 21] Smoke: Gilbo, jestem Twoim panem, deal with it.
X E [Pią 21] Gilbert: Przeczytałem "Jestem twoim panelem". Och proszę, zamieć mnie, mój sługo uniżony...


X E [Sob 21] Gilbert: V. co racja to racja. Ale co ja na to poradzę? Wrodzony seksapil Gilberta rozkazuje wszystkim wkoło ściągać ciuchy. Jak sami tego nie zrobią, to im nieco pomoże. Proste.
X E [Sob 21] V.: Seksapil zazwyczaj ma więcej niż 155 cm...


X E [Sob 21] V.: Ty... Ty perwercie, ty.


X E [Sob 21] Smoke: Jestę Mistrzę Głupoty, hurej!


X E [Sob 21] Frederica: Geeez, jestem za głupia na myślenie. *biegnie w strone ludzi, a jej cycki podskakują wydając odgłosy 'going-goindg' o_______________o*
X E [Sob 21] Smoke: *paczy na Fredzie podczas biegu, khyhy*
X E [Sob 21] Gilbert: *Zakrywa ręką swojego nosebleed'a patrząc na Free* Uh.
X E [Sob 21] Frederica: >D
X E [Sob 21] Smoke: Fredzia, może pobiegać z Tobą, hym? |D
X E [Sob 22] Frederica: Smołk, jasne... XD
X E [Sob 22] Smoke: khyhyhy. *pobiega do niej* |D
X E [Sob 22] Frederica: Smołk, ale ty nie masz czym robić 'going-going'. :<
X E [Sob 22] Smoke: No sorka, ale możesz nadrabiać za mnie! XD


X E [Sob 22] Gilbert: Jestem bezpłodny. Taki tam, drobiazg.
X E [Sob 22] Gilbert: Ale to nawet dobrze. Nie muszę się ograniczać. *kciuk w górę*
X E [Sob 22] V.: Uważaj, bo ci to zaraz całe forum zlajkuje.


X E [Nie 12] Smoke: Plecofilia!


X E [Nie 13] Gilbert: Itzamna, wybieram cię! *rzuca pokebolem*


X E [Nie 22] Smoke: ... borze, będę musiał chyba zrobić sobie badanie dna oka. A to samo sobie dziwnie brzmi. o.o


X E [Pią 21] Smoke: Gilek-moher. <3
X E [Pią 21] Smoke: Nie, wróć - moherowy Gil! <3
X E [Pią 21] Gilbert: Dx


X E [Sro 16] Vivi: Gilbo Wymuszacz... D: *było w ferie powiedzieć, że nie ma czasu...*
X E [Sro 16] Gilbert: Wymuszacz? A gdzie tam.
X E [Sro 16] Vivi: nie no. Jakże Wspaniale Zaisty I Milusi Kierowacz Słów pasuje lepiej |D


X E [Pią 13] Grapevine: Gilbo, nigdy Cię na fabule nie widziałam, geju ty...


X E [Pią 14] Pengin: Mam jeszcze włosy na głowie ...
X E [Pią 14] Arthur: no co ty nie powiesz... serio?


X E [Sob 12] Eiko: Jezu.....XD
X E [Sob 12] Benedict: Kurde, nie umyłam okien, a przecież Jezus idzie.


X E [Wto 14] Lysander: kurde, fakt. :c moja wina, lubie hejtowac fora z dziwnymi, wisniowymi obramowaniami ogloszen. :c


X E [Czw 22] Tanesha: Twoje włosy mają zakaz ruszania się zza szczytu łóżka :T
X E [Czw 22] Roszpunka: Moje włosy kpią z Twoich zakazów.


X E [Czw 22] Smoke: Pośladki. .3.


X E [Pią 0] Arthur: *pacz pacz w lewo* :I *pacz pacz w prawo* :I *pacz pacz na Gilba* Wilku, mendo!


X E [Pią 0] Asmodeusz: Najwidoczniej przeznaczone mi bycie forever alone... nawet na necie. Przykre to trochę ._.'


X E [Pią 0] Etiena: Daj mi jego numer, to napiszę.
X E [Pią 0] Gilbert: 11284944
X E [Pią 0] Etiena: *kopiuje go niczym zdobycz wojenną*


X E [Pią 0] Asmodeusz: No właśnie widzę -___- Na jakieś hmm 17? moich postaci - paringów ZERO. Bo nikt nie chciał _^_ Love krowe


X E [Pią 0] Asmodeusz: Gra na fejsbuku tnie się za mnie... jestem wzruszona.


X E [Pią 22] Gilbert: - Będę prał cię - Gdzie? - W jałcie... - Mnie? - Ehe.


X E [Pią 22] Asmodeusz: W pralce to samoistnie by chyba wyszlo 69 all the time "D
X E [Pią 22] Roszpunka: ...gorzej jakby się włączyła
X E [Pią 22] Asmodeusz: studzące żądze płukanie w cenie!


X E [Pią 22] Smoke: Widzicie, pralka to taki ciekawy temat. XD


X E [Pią 22] Asmodeusz: To mi przypomina ogloszenie pisane z shizu "poczuj w sobie zew alfonsa!" XDDDDDDDD


X E [Pią 22] Roszpunka: No co, niektórzy mają poczucie winy... jak przed ślubem i w ogóle... to dla nich dobra ofeta


X E [Pią 23] Roszpunka: chyba powinnam już sobie od was iść... rozmawiamy o 69 w pralkach, czystości, świecących wibratorach...a teraz widzę śmierć.


X E [Pią 23] Roszpunka: Tylko nie zwal ptaka jak będziesz wchodził przez okno, bo ja to Cię nie wpuszczę >.>
X E [Pią 23] Roszpunka: ... to chyba nie miało zabrzmieć tak, jak brzmi
X E [Pią 23] Sve: ahahahaha. ROSZ XD
X E [Pią 23] Roszpunka: chodziło mi o PAPUGĘ!


X E [Pią 23] Death: kiedy Roszpunka mówi o ptaku siostry... wiedz, że coś się dzieje...


X E [Sob 1] Smoke: Kur**kur**kur**kur**kur**kur**. - zacenzurowałem specjalnie dla Gilba.


X E [Sob 1] Gilbert: Yeee, odpissss... *jednoosobowa fala*
X E [Sob 1] Kryspin: *dołącza się do fali, żeby Gilbo znowu nie robił sobie siary zupełnie sam*


X E [Sob 3] Gloomy Monday: Ale tylko, jeśli z nią popiszesz :3
X E [Sob 3] Gilbert: ... chcesz mnie w coś wrobić! D:


X E [Nie 14] Asmodeusz: To uczucie, kiedy stwierdzasz, że to kolejna piosenka na twoim kompie, nadająca się do striptizu. Gdzie mój diler...


X E [Pon 18] Paul: Tak czy siak... *wgryza się* ...dla kobiety to mniej obraźliwe. Poza tym... jestę czarnę rycerzę, mam prawo być chamski i nieznośny bez powodu.
X E [Pon 18] V.: Może Gilbert też jest czarnym rycerzem? ...
X E [Pon 18] Paul: Nie, on jest tylko chamski i nieznośny.
X E [Pon 18] Gilbert: ... poczułem się urażony.


X E [Sob 19] V.: ... G-Gilbert. Ty byś niby wykorzystał na jego miejscu? Związaną sznurem, mokrą trzynastolatkę, która leży brzuchem na trawie bez możliwości ruchu?
X E [Sob 19] Mio: ...rozmawiasz z Gilbem, Viv XD
X E [Sob 19] V.: N-No, ale...


X E [Wto 0] Asmodeusz: Jestem sobie małym Tankiem i nie lubię wstawać rankiem D:


X E [Czw 10] Seven: ,,Mam ludzi w dupie." ,,Taa...? *zerk na gacie" ,,Dlatego mam na sobie buggy."
X E [Czw 10] Takanori: Chowasz ludzi w gaciach i... jak ja mam nie być zazdrosna? ~









Cholera! Ja już chyba totalnie nie mam o czym z Wami rozprawiać! Albo może jednak temat, jaki dziś poruszymy, będzie ciekawy? A, najpierw muszę Wam wytłumaczyć, co to w ogóle ma być. No więc już: kojarzycie może takich ludzi z talentem wokalnym, a czasem nawet kompozytorskim, którzy albo pochodzą z Japonii (i to właściwie w większości przypadków), albo podbijają YouTube, mieszkając w innych krajach, a określenie na nich mamy niejedno? Nie, nie chodzi o zwykłych, randomowych piosenkarzy! Ci, o których zaraz porozmawiamy, nazywani są „Utaite”, przynajmniej poza granicami Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie kojarzycie? Wcale? A może mówi Wam coś zwrot „Nico Nico Singers”? Och, czyli rozjaśniłam sprawę! Jak miło!
Tak, czy siak, cała zabawa zaczęła się pod koniec roku 2006, kiedy wystartowała strona NicoNico Douga. Tego, co było w środku i jak to wszystko szło w swym progresie, Wam nie powiem… bo nie wiem, jak. Grunt, że teraz, sześć lat później, możemy tam zobaczyć nie tylko miliony fanowskich wideo z popularnymi bohaterami anime, ale również rzeszę coverów piosenek w wykonaniu właśnie Utaite. A dziś omówimy bardzo niewielką namiastkę tych popularnych szaleńców. Przygotujcie się na siedmiu idiotów i psa!


Kiedy tylko pierwszy raz dane mi było usłyszeć tę kobie… zaraz, moment… *zerka w informacje, jakimi dysponuje* …TO FACET!?
A tak na poważnie, VipTenchou to jeden z tych artystów, którzy lubią robić nas w konia. Pomimo faktu, że słuchając go, możemy tylko upierać się przy wersji: „śpiewa to kobieta i tyle!”, to rzeczywistość jest zupełnie odwrotna. Vip to zwykły, stuprocentowy mężczyzna, zakochany w bloomerach i innego typu majtkach, o czym naprawdę często nam przypomina.
Urodzony 14 lipca 1987 VipTenchou prowadzi swoją „karierę” jako NicoNico od roku 2007 do czasu obecnego, przy czym zamieścił już blisko siedemdziesiąt wykonań wielu piosenek i nagrał dwa albumy studyjne – „Yes” i „No” (ambitne tytuły) – obydwa wydane 22 lutego bieżącego roku oraz jest współwykonawcą albumu „Colorful Mic”. Oprócz tego należy do formacji Smiley*2G razem z m.in. YU oraz Renem.
Gdyby opisać tego skaczącego po krótkostażowych (istnieje takie słowo?) pracach człowieka dość krótko, to… nie, nie da się tak. Chociaż, gdyby się postarać…? Nie. Ale drugą tak osobliwą istotę nieprędko przyjdzie mi znaleźć.


KHAAAAAA! Dajcie mi chusteczki! Dużo, dużo chusteczek! I zatkajcie mi czymś usta! A poza tym… poza tym… trzymajcie mnie!
Jak sam pseudonim w sumie mówi, Clear odznacza się czystym, delikatnym, męskim głosem, zapierającym dech w piersiach. Słuchając go (i tu mówię z własnego doświadczenia), czasem można się wzruszyć nawet przy najlżejszych, najbardziej beztroskich utworach, jakie śpiewa.
Niemal dwudziestoośmioletni, powstały 27 sierpnia z popiołu, albo czegoś innego, Clear, aktywnie uczestniczy w życiu publicznym już dobre cztery lata. Chociaż niektórym może się to w sumie wydawać niewiele… un. Wydał łącznie dwa solowe albumy i jeden singiel, do których dołączył jeszcze dwa duetowe albumy z Nero oraz trzy grupowe. Dodatkowo należy do formacji: Nem’s Garden, Smiley*2G, .5 (PointFive) oraz Host Club Smiley*2. Wszystkich piosenek wykonywanych przez Cleara, wypuszczonych do wszelkich źródeł jest… blisko setki. Jak na taki staż, to raczej dobrze, prawda?


Oh, my. Toż to jest prawdziwa kobieta! Wreszcie widzę prawdziwą kobietę z prawdziwym, kobiecym głosem wśród Utaite! Aż płakać mi się chce ze wzruszenia~!
No dobrze, pozacieszaliśmy, ale reszta się sama nie zrobi, prawda? Ritsuka – studentka angielskiego narodzona 31 marca roku… w sumie, to nie wiem jakiego~ - jest posiadaczką miękkiego, delikatnego głosu, właściwie pasującego do każdego rodzaju muzyki.
Ri’ została Utaite mniej więcej na początku roku 2008 (zaraz będzie jakiś wysyp tych „ósemek”), na sam początek coverując „Meltdown” Kagamine Rin. Dziś członkini zespołu Quee (…przypomina mi to coś) i autorka niewielkiego, acz zawsze jakiegoś, wachlarzyka własnych piosenek, przy czym coverów wykonała ładnych… 94? Może nawet i więcej. Wydała również mini singiel wspólnie z Naną Mitani. Wszystko wskazuje na to, że się, cholerka, przyjaźnią. Ale co ja tam mogę wiedzieć~.


N…N…N…Na…naha…nahaha… *fangazm~* NAHAHAHAHAHA! Dajcie mi go… dajcie mi go! DAJCIE MI GO POPRZYTULAĆ! *q*
Nie przeciągając, bo zaraz wszystko będzie zatopione w mojej ślinie… khm. Neruś (NERUŚ <3333) jest aktywny w internecie jedynie nędzne dwa lata, ale już osiągnął wiele i jest właściwie ulubionym NicoNico wielu… kobiet przede wszystkim. Z głosem dość podobnym do Cleara, robi jeszcze większą furorę. Do tego mieszka właśnie z wcześniej wymienionym Utaite w jednym mieszkaniu (i nie miej tu nieczystych myśli =/////=’).
Chłopak prosto z 23 sierpnia, w wieku zapewne mniej więcej podobnym do… i tu znów wzmianka o Clearze. Nie wydał chyba ani jednego solowego albumu, przy czym grupowych bądź w duecie mniej-więcej pięć. Scoverował około dwudziestu paru piosenek i jest członkiem kilku zgrupowań Utaite, m.in. Nem’s Garden i Smiley*2G.


Tego pana czciliśmy i czcić bę… zaraz, zapomniałam, że to kobieta~… no więc: tą panią czciliśmy i czcić będziemy aż do końca świata.
Z głosem dość mocno przypominającym ten, którym dysponuje Paku Romi, Kuro potrafi zrobić o wiele więcej, niż owa aktorka głosowa. Ale chyba właśnie od tego tu jest, prawda? Do tego wygląda, jakby miała chorą obsesję na punkcie Lena Kagamine… w sumie, nie ma co się dziwić~! O! A zabawny jest fakt, iż pomimo dość młodego wieku, jak na Utaite przynajmniej, Neko narobiła już dość dużo szumu w świecie.
A urodziła się ta cholera 30 marca 1993, przy czym aktywna publicznie jest już około trzech lat. Wydała kilka albumów wspólnie z innymi Utaite, oraz zadbała o to, by wypuścić chociaż dwa własne, niestety pozbawione autorskich piosenek. Do tego scoverowała około połowy setki innych utworów. Często śpiewa w duecie razem z VipTenchou. Takie dwie pułapki w jednej… ach, no i te wszystkie utworki, w jakich gościnnie „uczestniczył” Len~! Nic dodać, nic ująć, prze państwa!


Un…? KOLEJNA PUŁAPKA! Wiedziałam! Tym razem się spostrzegłam, że to ba… kobieta! Bądźcie ze mnie dumni, poddani!
Zamieszana w mnóstwo projektów razem z Touraiem, posiadająca chłopięcy, można by nawet powiedzieć „Lenowaty” głos Valshe, siedzi w branży Utaite niezwykle krótko. A raczej siedziała, bo przerzuciła się z coverów na własne (u)twory.
Pochodząca prosto z 15 października kijwiektórego (czyt. Ohime się zapomniało), istniejąca publicznie od 2009, coverowała piosenki jedynie rok, następnie wydając już tylko albumy autorskie. A dotychczas wypuściła ich cztery („storyteller”, „Revolt e.p.”, „JESTER” i „PLAY THE JOKER”) oraz jeden singiel – „AFFLICT/Fragment”. Co do ilości coverów na łamach serwera NicoNico – było ich około pięćdziesięciu, może nawet kopy. Najczęściej zajmowała się tymi utworami, które należały do: bliźniąt Kagamine, Luki Megurine i Miku Hatsune. Czasem przychodziło jej również coverować GUMI.


NAHAHAHA! To jest Moc! To jest Utaite! To jest… ON! Za tą siłę to ja bym wszystko dała! >3
Przeczenie logice, a wyznawanie pasji, to jedna z wielu cech czyniących Gero chaotyczną personą. Istnieje chyba właśnie dzięki swojej młodzieńczej energii, zapałowi, a do tego chęci do wciskania się, gdzie tylko łaska i gdzie tylko się da. Wszystko wskazuje na to, że dobrze znają się z Faneru i ASK’iem. Do tego, choć taka osobowość kojarzy się w sumie jedynie z wysokimi, Gero-Rin jest… średniego wzrostu.
23 stycznia 1986 – data, którą pamięta chyba każdy zagorzały fan Gero. Wtedy to właśnie przyszedł na świat i zapewne już wtedy zaczął się wydzierać. Zupełnie tak, jak i teraz. Od 2009 jest znany jako NicoNico. Przez te trzy długie lata swojej aktywności wydał dwa albumy i jeden singiel oraz zaśpiewał około dwudziestu-trzydziestu piosenek, które nazywamy „coverami”. Nie istnieje chyba Vocaloid, którego utworu by nie wydukał na swój własny sposób. I to się właśnie u niego ceni. Dużo duetów, jakie nagrał, były podpisane „Gero & Faneru”, więc… to mówi samo za siebie.
To już chyba wszystko, co mogłabym powiedzieć, więc… Zielona żegna was obiecanym PSEM!



Trochę trwało mi myślenie nad tym wszystkim *wyciąga zabazgrany notesik* ale myślę, że było warto! Miłego czytania :3


    Skrzydlaci — żaden z nich nie oprze się Chmurkowym Ptysiom! Te przepyszne ciasteczka wypełnione w środku kremem będą przypominać im kształtem o chmurach, wokół których mogą latać.

    Cukierkowe Rozrabiaki — dla nich zawsze trudno coś wybrać, ale w tym miesiącu przypadają im Kolorowe Dropsy! Mogą pojeść sobie "każde kolory tęczy" wypełnione czekoladą.


Czyli też coś dla mnie =w= *rozmarzona*.......etto, gdzie ja byłam? A tak - no to lecimy dalej!


    Błazny — ta rasa może posmakować Owocowych Gum Do Żucia, które barrrrdzo się ciągną.

    Muzykanci — im zostało przypisane Skrzypcowe Ciasto w kształcie znanego już wam instrumentu, wypełnione czekoladą i musem truskawkowym.

    Syreny — mogą pojeść sobie Pralinki przypominające perły, które mogą znaleźć w muszlach na dnie oceanu!

    Konstrukcje — ci mogą powcinać Cukrowe Części wyglądające jak elementy, z których są zbudowane mechaniczne części wspomnianych osobników.

    Zmiennokształtni — jeśli wam się nie spodoba smak bądź kształt słodyczy, to wasz problem właśnie został rozwiązany! Zmienne Ciasteczka będą takie, jakie tylko sobie zażyczycie w myślach - tak oto magicznie się zmieniają!

    Monstra — prosta, Gorzka Czekolada, co nie? A tu błąd. Bo w środku ma....likier wiśniowy! Życzę powodzenia w nie upiciu się XD

    Szachy — dla nich są Szachowe Czekoladki o smaku różnych owoców — pomarańczy, truskawki itp.

    Truciciele — *wyszukuje* O, to będzie odpowiednie dla nich — Jabłuszka oblane różnokolorowym kwasem powinny posmakować wszystkim Trucicielom.

    Spooksy — oby im pasowały Mini Monitorki o różnych smakach — czekolady, jakiś owoców....opcji jest bardzo dużo.

    Czarni Rycerze — z powodu nazwy „Rycerze”, czy im się to podoba czy nie, dostają Czekoladowe Miecze o rozmiarach prawdziwej broni. Powodzenia w zjedzeniu całego ^^

    Mroczni — mam nadzieję, że Pierniczki Straszyczki będą odpowiednie? Są na nich różne minki, tylko raczej takie negatywne...no, może jakieś neutralne też się znajdą....

    Szkarłatni Krwiopijcy — oni dostają Lizaczki Gryzaczki wypełnione w środku przepyszną, świeżą krwią.

    Nocne Mary — cóż, są „Nocne” więc przekazuję im Śmietankowe Poduszeczki, które na pewno dodadzą wam energii na nawiedzanie snów innych.

    Zabawki — aktualna opcja może wydawać się lekko creepy, ale Lalkowe Żelki w kształcie głowy tych zabaweczek zasmakują wszystkim przedstawicielom tej rasy.

    Ludzie — mogą pojeść mięciutkie Krówki, które po prostu rozpuszczają się w ustach! Mniam....


Mam nadzieję, że wszystkim spodobają się słodkie przekąski. Życzę smacznego! <3



WYWIAD Z LISETTE.

Reporter: Jaka jest twoja opinia na temat Kucyków Pony?
Lisette: Przecież to oczywiste, że nie oglądam tego badziewia *szybko wciska fanowskie maskotki w kąt* Żaden szanujący się pirat tego nie ogląda! D:

R: Kucyki mają według ciebie negatywny, czy pozytywny wpływ na psychikę dzieci?
L: Oby negatywny. Proszę żeby był negatywny i niech oglądają tego jak najwięcej! Nie lubię bachorów, ale może wyrośnie z tego więcej piratów?

R: Jakie wady bajki rzuciły ci się w oczy najbardziej?
L: Brak rumu, psiakrew! Jakby był tam rum, to byłaby idealna ba... Znaczy. ja przecież tego nie oglądam, skąd mam wiedzieć?!

R: Czego ona może nauczyć?
L: Podobno o wartości przyjaźni uczy. Ale mnie tam nauczyła, że jeśli nie masz jakiegoś znaczka na tyłku, to jesteś nikim, dlatego niedługo idę do tatuażysty.

R: Jaki jest twój ulubiony kucyk?
L: Rainbow Dash! Przygarnęłabym ją na mój statek! (*Od Wilka:* Też lubię Rainbow Dash najbardziej. C<)



BŁAZNY — czas na utratę wiary we własne możliwości, niemniej jednak - bardzo niesłuszne. To takie myślenie zabija chęć do zdziałania czegokolwiek. W takich chwilach warto pamiętać, że samoocena nie zawsze bywa obiektywna, a tym razem warto będzie skupić się na tym, co mówią osoby, pokładające w nas wiarę.

CUKIERKOWE ROZRABIAKI —w najbliższym czasie stale będzie towarzyszyć wam nieodparte uczucie tego, że jesteście ignorowani przez bliskie osoby. Nie ma jednak nic bardziej mylnego, a to właśnie wasze przewrażliwienie może negatywnie wpłynąć na relacje. Nie zapominajcie, że przyjaciele to nie zabawki.

CZARNI RYCERZE - nuda, nuda i jeszcze raz nuda — to staje się waszą mantrą. Problem rodzi się w momencie, gdy nie wiecie, co ze sobą zrobić i narzekacie na to, a przecież wokół jest mnóstwo rzeczy, którymi można się zająć, by spożytkować czas. Weźcie to pod uwagę.

KONSTRUKCJE — stała chęć odsuwania od siebie innych może zakończyć się tym, że zostaniecie sami. Trzymanie uczuć na wodzy jest dobre do czasu. To dobry czas na otwarcie się przed innymi, co pozwoli na zyskanie nowych znajomości, jak i umocnienie fundamentów tych starych.

LUDZIE tyle słońca w całym mieście, a tu i tak ponuro. W najbliższym czasie zapomnicie, że istnieje coś takiego, jak możliwość bycia w dobrym nastroju. Budzące się w was malkontenctwo może źle wpłynąć na relacje z innymi, zwłaszcza z najbliższymi. Odstawcie sceptycyzm na bok, a okaże się, że świat dookoła nie jest szary.

MONSTRA — odezwie się w was chęć do rywalizacji, co sprawi, że nieustannie będziecie tryskać pełnią sił. To uczucie może być jednak równie złudne, co fatamorgana i jeszcze przecenicie swoje możliwości. Czasem lepiej pohamować swoje zapędy, niż na koniec zbierać zęby z ziemi.

MROCZNI — na próżno zaczynacie interpretować wszystko, co według was zaczyna nabierać nowych znaczeń, to zacznie rodzić podejrzliwość wobec innych, a niestety nie każdemu odpowiada ciągłe łapanie za słowa i przeinaczanie sensu wypowiedzi. Niebieskie niebo oznacza niebieskie niebo i tego się trzymajmy.

MUZYKANCI — czeka was dobra passa, a szczęście będzie dopisywać na każdym kroku. W zasadzie nie będziecie mieli powodów do obaw, gdyż nie będzie ono żadną ułudą. Cieszcie się darami od losu, zamiast zastanawiać się nad tym, czy to nie sen.

NOCNE MARY — w najbliższych dniach niebezpieczeństwa będą czaić się na każdym kroku, a to oznacza, że musicie mieć oczy dookoła głowy. Kto wie zza którego krzaka wyskoczy gotowy do ataku psychopata, krwiożerczy króliczek, czy też inne zło wcielone.

SKRZYDLACI — przyszłe dni mogą nieść ze sobą falę melancholii oraz najrozmaitszych refleksji. Na całe szczęście będzie to nieszkodliwe zjawisko. Najważniejsze to cierpliwie przeczekać ten okres czasu, a później wszystko wróci do normalnego porządku.

SPOOKSY — nadmierne zaufanie wobec innych może okazać się zdradliwe. Czarne owce są wszędzie i tylko czekają na dobry moment do ataku. Na ten czas lepiej mieć się na baczności, byleby tylko nie zawieść się za bardzo na kimś, kogo do tej pory ceniliście.

SYRENY — załatwianie spraw za sprawą ciągłego kombinowania i starania się, by wszystko szło po waszej myśli przestanie się sprawdzać. Należy pamiętać, że inni też mają swój rozum i w końcu poznają się na was. Zamiast posługiwania się ciągłym naginaniem faktów, lepiej zacząć walić prosto z mostu. Nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa.

SZACHY — tym razem energia będzie wręcz rozrywać was od środka i starała się wydostać na zewnątrz. W dodatku skutecznie. Ciężko będzie wam usiedzieć w miejscu, a to oznacza, że obudzi się w was chęć do pracy. Nie zmarnujcie tego i zabierzcie się za to, co jakiś czas temu zdecydowaliście się odłożyć na później.

SZKARŁATNI KRWIOPIJCY — za sprawą nagłego zastrzyku pewności siebie, będziecie chcieli powalić cały świat na kolana. Tu należałoby trochę spasować - nie każdemu wychodzi bycie władcą, a dodatkowo natrafienie na silniejszego przeciwnika może sprawić, że wszystko obróci się przeciwko wam.

TRUCICIELE— dosięgną was oślizgłe macki lenistwa, które zakleszczą was na tyle mocno, że nie będziecie chcieli oderwać się od nieróbstwa. Nie można jednej ciągle usprawiedliwiać swojej niechęci do pracy tym, że jest za ciepło, za zimno, czy dlatego, że ugryzł was komar. Postarajcie się zmotywować i ruszyć tyłki, bo nikomu nie będzie chciało się podsuwać wam wszystkiego pod nos.

ZABAWKI— nadmiar waszej pozytywnej energii będzie udzielał się wszystkim innym, którzy uświadczą waszego towarzystwa. Wszystkie wcześniejsze troski odejdą w niepamięć, a wy będziecie cieszyć się życiem, bardziej niż pszczółki cieszą się na widok miodu.

ZMIENNOKSZTAŁTNI— negatywna energia będzie towarzyszyć wam przez długi czas. Ciężko będzie pohamować wam agresję i nagłe wybuchy szału, co sprawi, zaś inni będą woleli trzymać się od was z daleka lub - co gorsza - zripostować się. Takie historie nie zawsze mają dobre zakończenie, więc zanim cokolwiek powiecie lub zrobicie weźcie głęboki oddech i postarajcie się podejść do tego na spokojnie.



U la la. Wybaczcie za te kolory, w mojej wyobraźni inaczej to się prezentowało. (_ _”) Tak czy inaczej... w tymże wydaniu mamy wszystko: od żarcia, po lokajów, na recenzji książki kończąc. Nad fałszywką pracowali: Gilbert (sklejanie gazetki, Co w fałszu piszczy?, Co nowego u Scooby'ego? , Nagrody Nobla, Strefa Humoru) Mio (Przytulaśne Szaleństwo) Eiko (Cukierkowy Miks) Seven (Artykuł Seven... o.o) Takanroi (fałszoskop) Asmodeusz (Tresuj mózgojada razem z nami!, „Igorze przełącz wajchę!”, Kiedy widzę słodycze do kwiczę... ) Smoke (Poetycki Dom Publiczny, Podróże z psychopatą) Loki („A zwą mnie Narzędziem Bożym...”, Dorosłe Dzieciaki, Mordobicie zawsze w cenie) Kryspin (Kącik Cioci Krysi) Frederica (Ukryta Kamera) Amfetamina (Patatanie na jednorożcu )
Do siego.

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
FAŁSZYWKA - lipiec 2012. Wydanie VI.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Antidotum - wydanie urodzinowe #5
» Antidotum - wydanie wielkanocne. #3
» Antidotum - wydanie świąteczne. #7
» Jakie tłumaczenie Biblii jest najlepsze?
» Antidotum - wydanie świąteczne. #13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Archiwum numerów-
Skocz do:  
_______________________