IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 FAŁSZYWKA - wrzesień 2011. Wydanie II.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Czarny Wilk
Nieudany Eksperyment

avatar

Male Dołączył : 04/04/2013
Liczba postów : 2332
AKATSUKI : Zastępca; dowódca patroli.
Wzrost i waga : 158 cm. na ledwo 35 kg.
Partner : The truth is you could slit my throat. And with my one last gasping breath. I'd apologize for bleeding on your shirt...
~ wasza pieprzona wysokość.

Aktualny wygląd : PatrolMisja Akatsuki (nielegalny kontrahent)See you in hellDaylight's EndCatch me if You canSalon
Ekwipunek : Klucz do domu Takanoriego.
Inne : RelacjeKontaktObrażenia • Malinki na ciele. Dużo malinek. Taki dalmatyńczyk pod ubraniem. • Ślad po kłach na szyi, aktualnie zasłonięty przez bandaż. • zdarte gardło (efekt: nienaturalna chrypa)
Bestia : Jednorożec - Nutella Azor von Lerłamerlę, Rabbi - Mozart, Nekro - Laien.
Artefakt : Uniwersalny Kluczyk.
FUNKCJE : Kundel administracji; Mistrz Gry; Naczelnik Misji; Strażnik Elementu Otchłani; Uzupełnianie spisu rang specjalnych.

PisanieTemat: FAŁSZYWKA - wrzesień 2011. Wydanie II.   Pią Kwi 05, 2013 7:01 am


_____Rany Macieju... Gdzie to ja żem posiał co to miał tu napisać? Aj, tam. Aj, tam! Improwizacja dobra rzecz. Może tym razem nie wyjdzie tak sztywno. TOTEŻ!
_____Witam wszystkich czytelników bardzo, bardzo, bardzo, bardzo (…) bardzo serdecznie! Tak się niemiło złożyło, że całkiem sporo materiałów wpłynęło na konto... Co za tym idzie, pytacie? Oczywiście! Drugie wydanie Fałszywki — właśnie wychodzi spod klawiatury! Co się tu znajdzie? Kolejny raz zaserwujemy wam ciekawostki ze świata FALSE. Piszemy kto z kim, i dlaczego? Dowiecie się co nieco o słodkiej, małej istotce potocznie znanej jako „Ohime”. Rąbka swoich tajemnic uchyli również Frederica — seksowna pokojówka, jednego z największych dupków na forum. Nie zabraknie dobrego humoru, ukrytej kamery, ploteczek, a także — po raz pierwszy! — wywiadów i artykułów. Jest to pierwsze wydanie, które powstało dzięki WAM!



_____Ostatnimi czasy na fabule... cóż... nic. Nic ciekawego się nie wydarzyło! Zero zabójstw, gwałtów... już nawet kradzież jakiejś mniej lub bardziej drogocennej rzeczy wywołałaby jakąś sensację. A tak? Wszędzie cicho. Tak jakby wszyscy zapadli w sen zimowy. Owszem — w lecie. Jeśli tak dalej pójdzie, to czytelnicy będą zmuszeni czytać o życiu prywatnym Gilberta. A to równa się z natychmiastowym zgonem z powodu nudów.
_____Można jednak wspomnieć o dwóch istotnych rzeczach, o których można tu wspomnieć tylko dlatego, by przedłużyć dział. Otóż: misje. Z tego co wiadomo nie idzie zbyt ciekawie. I nie chodzi tu o fakt, że nie posuwają się do przodu, czy nie są wystarczająco trudne. Wrażeń postaci z pewnością mają pod dostatkiem. Sęk jednak w tym, że... straciliśmy łączność!
_____Nie trzeba być afrykańskim szamanem—medium, żeby zauważyć to co dzieje się w Slumsach. Coś niedobrego. Na ulicach nie ma nikogo. Jeszcze tak niedawno nic, tylko można się było potknąć o jakiegoś pijaka, który chcąc, nie chcąc usnął sobie na samym środku ulicy. Nie musiał się przejmować pędzącymi samochodami: tam nic nie jeździ. To jednak inna para kaloszy. Wracając więc do głównego tematu: Od zawsze wiadomo, że Slumsy bogate nie są (wtedy nie byłyby Slumsami). Ale zawsze stać ich było na otwarcie sklepów i zapalenie lamp. Teraz? Każdy budynek, w którym można by nabyć „to i owo” aż dobija mnóstwem tabliczek z napisem „Zamknięte”. Prądu nie ma. Wszystko wydaje się wręcz martwe. Jak na złość nie mamy żadnych wiadomości od uczestników. Sprawą zajęli się Łowcy z organizacji Akatsuki. Na pozór wszystko powinno iść gładko. Nie jedna, i nie dwie misje już przechodzili. Teraz nie możemy się z nimi skontaktować. Może coś ich zjadło?

_____W poprzednim numerze widniała informacja o otwarciu portalu między dwoma światami. Ta wiadomość rozprzestrzeniła się po Otchłani i Ziemi jak najgorsza z zaraz. Tak, moi drodzy rodacy! Na Ziemi miało otworzyć się przejście, dzięki któremu wszystkie Potwory niezależnie od pochodzenia i orientacji seksualnej mogłyby przejść z powrotem do Otchłani! Czyż to nie wspaniale? Czyż nie czuje się takiego wszechogarniającego szczęścia rozlewającego się po całym ciele? Czyż usta same nie wyginają się w uśmiechu, który sygnalizuje zalążek szczęścia? Jeśli tak... to klapa. Bo z uczestnikami straciliśmy łączność. Nie wiadomo więc kiedy uda im się przejść misję.
_____... i czy w ogóle im się uda... Niebądźmy jednak pesymistami i trzymajmy za nich kciuki!



_____Po pierwsze i najważniejsze: wciąż trwają wybory na nowych Mistrzów Gry. Poszukujemy niebywale ambitnych osób, które nie będą bały się „wparować” komuś do tematu i wywrócić jego życia prywatnego o 180*. Poszukujemy ludzi, którzy bez mrugnięcia okiem są w stanie prowadzić misję, nie bacząc na to, czy ktoś jest ich „znajomym”, „przyjacielem” czy może „wrogo—kochankiem” (tylko mi przed oczami stanęli Gab i Gilbo?). Tacy, którzy czasami zacisną zęby i zabiją jakąś post... znaczy się! Tacy, którzy czasami poprowadzą jakiś trudniejszy, bądź łatwiejszy event. Dla tych, którzy będą się nad wyraz udzielać czekają nagrody. Jakie? Ah, to zależy od własnego widzimisię!
_____Drugą nowością jest między innymi fakt, że na FALSE wprowadzone zostały artefakty. Magiczne przedmioty, które różnią się od mocy tym, że nie są wieczne. Po konkretnej ilości użyć „wygasają” i stają się zwykłymi, bezużytecznymi przedmiotami, które — przy dobrych wiatrach — można jednak opchnąć na Allegro. Sęk jednak w tym, że wciąż nie posiadamy minimalnej ilości artefaktów, a administracja wręcz pada na łeb, na szyję z braku pomysłów. Toteż powstał temat, w którym użytkownicy mogą zaproponować swoje pomysły na nowe przedmioty magiczne. Spróbujcie! To świetna zabawa, pobawić się w takie wymyślanie. Naprawdę!
_____Mini—nowością jest również to, że w czasie roku szkolnego termin oddawania historii, w celu posiadania rangi specjalnej wzrasta do dwóch tygodni. Administracja rozumie, że właśnie zaczęła się szkoła. Coś, przez co 3/4 użytkowników ma mniej czasu. A także i chęci. Nie oszukujmy się, kociaki: Takie łażenie do budy, wkuwanie przez prawie cały czas sprawia, że po powrocie do ukochanych czterech ścian, potocznie zwanych „domem” odechciewa nam się niemal wszystkiego. A jak na złość trzeba jeszcze odrobić papierkową robotę, albo nauczyć się jakiegoś kretyńskiego wiersza.



_____To również jest nowość w naszej Fałszywej Gazetce. Na czym polega ten dział? Ot, głównie jest on swego rodzaju pomocą dla administratorów. Nie tylko jednak. Dzięki niemu każdy może poznać osoby, które wychylają się ponad codzienną monotonność. Użytkownicy, którzy zamiast marudzić jak to im się niebywale mocno, wręcz kolosalnie niemożliwie nudzi, postanawiają ruszyć swoje szanowne cztery... czy tam pięć palców i powymyślać co by można zmienić na forum. Nieważne czy będzie to nadmierne udzielanie się na fabule. Tworzenie nowych, fajnych wątków, które mogłyby być okrzyknięte mianem „sensacji”. Zalicza się tu również udzielanie w pomysłach. Aktualnie można wykazać się przy tworzeniu artefaktów. Ale nie tylko! Wciąż można dodawać nowe bestie, które trafią do bestiariusza. Wciąż można zapisać się do Fałszywki, by pełnić funkcję dziennikarza, albo reportera. Jest tyle rzeczy, dzięki którym można zabłysnąć... ale większość i tak woli stałe wypisywanie tej samej, nudnej formułki: „Nudzi mi się”.
_____Tymczasem, oto i zasłużeni:


_____GRAPEVINE — Dobra. Nie owijając w bawełnę. Grape zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że sam nie mam pojęcia jak mam je wam przedstawić. Niewiele jest takich osób, wierzcie mi na słowo. Grape jest częścią naszej forumowej rodzinki od niedawna. Ale to wcale nie znaczy, że się nie wykazuje. Tuż po zarejestrowaniu się w try-migach zawaliła mi skrzynkę PW z zapytaniami o gazetkę, a chwilę później już mogła się zabierać za realizację swoich pomysłów dotyczących Fałszywki. Z uśmiechem wymalowanym na pyszczku zaproponowała też swoją pomoc w sprawdzaniu Kart Postaci. Szczerze? Tego mi było wtedy trzeba.
_____Kart nie ma co prawda zbyt wiele. Jest również Gabryś, który również zajmuje się sprawdzaniem. Ale wtedy ani ja, ani Skrzydlaty nie mieliśmy zbyt wiele czasu na coś tak „błahego”. Toteż pomoc ze strony niebieskowłosej ślicznotki była wręcz nieoceniona. :3 Sama również zaczęła mi przysyłać nowe propozycje rang, które po wymyśleniu opisów prawdopodobnie trafią do tematu. Mało? Oh, w takim razie dodam, że zgłosiła się na Mistrza Gry w trybie natychmiastowym. Nie trzeba było długo czekać: a już zaczęła prowadzić pierwszą misję. Jest niemożliwie ambitna. I za to ją cenię.


_____ABSTRACTE — drugi świeżak. Ku zdziwieniu większej części publiczności (czyli mnie), Abstracte zaczęła się udzielać. I nie! Nie chodzi o to, że w nią nie wierzyłem, czy cokolwiek innego. Może źle to zabrzmiało. Chodziło raczej o ten ważny, jeden, konkretny fakt: przecież jest nowa. Rzadko kto, zaraz po zarejestrowaniu się na jakimkolwiek forum wskakuje w strój roboczy i lezie pomagać na wszystkie możliwe sposoby, prawda?
_____Po pierwsze: codziennie otrzymuje co najmniej parę Wiadomości od Abstracte, która albo coś proponuje, albo zadaje pytanie, żeby zaproponować coś potem. To wspaniale, że aż sypie pomysłami (ale niezbyt fajnie dla mojej skrzynki)! Wypowiada się również w propozycjach — co prawda dopiero raz (?). Ale liczy się sam fakt, że tylko jedna propozycja dotychczas padła. Nie można jednak nie zauważyć tego, że tuż po opisie pomysłu, pierwszym kto się wypowiedział była właśnie Ona. Ponadto pomoc przy tworzeniu rang. Tak jak i Grapevine postanowiła nieco pogłówkować i wysłać mi opis na PW. Zaczęła się również udzielać w gazetce, co niezmiernie mnie cieszy. Heh... co to tam jeszcze było? Oh! Mistrz Gry! Została nim. I również niedługo po otrzymaniu funkcji założyła temat z misją. Oby tak dalej!

_____To niestety wszyscy. Pamiętajcie jednak, że nic straconego! Wystarczy, że zaczniecie się udzielać, a być może traficie na ów listę? Jednym z dobrych przykładów jest chociażby Evv, która przemogła wewnętrzny strach (tak sądzę) i dała propozycję w temacie. W dodatku taką, która w najbliższym czasie zostanie zrealizowana (Gdy Gilbert ruszy bagażnik).
_____Pragnę również wspomnieć, że jeśli widzicie, że ktoś się udziela... obojętnie jak! Że jest aktywny i uważacie, że powinien zostać nagrodzony pochwałą: napiszcie do Gilberta na PW. Podajcie nick ów osoby i co takiego zrobiła, że wydaje się być kandydatką do wynagrodzenia. >3


_____W tym miesiącu wasze piękne oczęta pierwszy raz będą miały okazję zapoznać się z rozważaniami starej cioci Zombie. I mówię na wstępie, że nie musicie tego czytać. Wciąż możecie przesunąć stronę nieco niżej i poczytać o nowościach na forum, albo też popieścić trochę ten czerwony iks w prawym górnym rogu ekranu. Owszem, istnieje opcja, że przeczytacie cały ten tekst, ale wtedy musicie być pewni tego, że nie przeszkadzają wam ewentualne efekty uboczne w postaci: wybuchów histerii, spontanicznych facepalmów, zniesmaczenia, straty wiary w rodzaj ludzki i wszystkie inne rodzaje śmierdzących serów, nagłą chęć wyskoczenia przez okno z trzeciego piętra na główkę, potrzebę wszczęcia bójki z różowym pudlem sąsiadki, roztrzaskania budzika żelazkiem, wyprowadzenia ataku na matematyczkę uzbrojony w odkurzacz, śpiewając melodię z „Łowców Duchów”, wykupienie miejskiego zapasu szarego mydła, lub też ochoty na zostanie reinkarnacją Michaela Jacksona.
_____Ogólnie rzecz biorąc, przed czytaniem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, bo czytanie może powodować… Och… Już czytasz…
_____Pamiętasz, jak mówiłem, że zabiją cię na końcu?
Tak!
Kłamałem.

_____A o czym będzie ten pozbawiony racji bytu zbitek zdań zmuszający mózg do pracy niczym odbarwiona kaszanka? Moi drodzy! W waszym (patrzmy na ranking od końca) ulubionym dziale, na wpół rozkładająca się nie tylko z powodu procesów gnilnych, ale również wysokiej gorączki panienka, której wiedza o życiu kształtowała się na Akademii Pana Kleksa i pierwszych częściach Resident Evil, będzie rozprawiała o horrorach. Nie będę jednak opiewać Lśnienia, płakać z zachwytu nad Halloween, czy płakać ze śmiechu na komediach gore, które ostatnio wracają do kin. Będę wyszukiwać drobne ciekawostki. Większość z nich będzie krótkometrażowymi wizjami artystycznymi, bo o prostu nie chce mi się poświęcać więcej niż piętnaście minut na wgapianie się w kiepskiej jakości pliki ściągnięte z You Tube, ale czasem skupię się na dziełach, które wbiły mnie w fotel i zmuszały do spania z zapalonym światłem.
_____Mówiąc krótko, Dział będzie poświęcony moim bezsensownym rozważaniom o dziwacznych horrorach i tego, co one wniosły w moje życie.

_____Dziś na pierwszy ogień idzie film, a w zasadzie filmik, Deus Irae, a dokładniej rzecz biorąc obraz księdza według reżysera.
_____Zacznę od jako takiego wprowadzenia, którego Nie pomylcie z recenzją. W tym jestem kiepska.
_____Horror, do którego obejrzenia skłoniła mnie recenzja, czy raczej znajdujące się w niej obrazki. Nic nie poradzę, że krwawa plama, porcelanowe lalki i ksiądz z czymś, co na miniaturce wygląda jak snajperka z przyklejoną Biblią, po postu przeorały moją próżnością agnostyka po ziemi i wysłała do wujka Google. To chyba pierwszy raz, gdy oglądam horror na You Tube.
_____Co nas uderza w chwili, gdy pasek ładowania łaskawie idzie do przodu? Drzewa. Mówiąc dokładnie drzewa, między którymi pojawiają się co chwila padaczkogenne błyski, a czarne litery rodem z Ojca Chrzestnego obwieszczają radośnie, że ów filmik stworzyło studio Nerdhaus. Garść faktów! Ten piętnastominutowy film nakręcił Argentyńczyk, niejaki Pedro Cristiani. Nic więcej mi to imię nie mówi, a że nie chce mi się dłużej grzebać przejdę do filmu.
_____
Pierwsza scena filmu ukazuje nam sypialnię. Rozświetlona tylko światłem licznych świec, to tu, to tam stoją jakieś zdjęcia, a jakaś kobieta nucąc coś, co w pierwszym momencie przypomniało mi „Twinkle, Twinkle Little Star” w wersji z Dead Space, przywiązuje dziewczynkę do łóżka. Świeczki się topią, dziewczyna wygląda, jakby za chwilę miała się popłakać, a matka z uśmiechem przywiązuje drugą rękę. I nagle… O nie! Dramatyczna melodia, nie mogę na to patrzeć! Ale patrzę, bo to mój obowiązek.

_____Reżyser raczy nas zbliżeniem na stalowe wiadro, a do drzwi ktoś puka. Rośnie we mnie napięcie niczym w kolejce po mydło w Biedronce. Matka podchodzi do drzwi i ze łzami w oczach skacze na księdza, któremu towarzyszy dwójka innych duchownych, z minami i pozycjami godnymi facetów w czerni. Jeden nawet ma czarne okulary i skórzany płaszcz a la Neo, helloł! Dzieci, jeżeli chcecie zrobić postać emanującą czystą zajefajnością, dajcie jej rozwianą fryzurę, twarz gangstera i koloratkę.
_____I nagle Kolejny zwrot akcji! Ksiądz zna imię matki, a odmłodzony Robert De Niro obnaża wielki, sztywny, sterczący… Miecz. Te emocje!
_____Co zdarzyło się? Rozpoznano demona, dwóch wielebnych-agentów znalazło na suficie resztki poprzedniego księdza, spod łóżka zaczęły wyłazić ręce (brutalnie potraktowane błyszczącym obcasem siostrzyczki), a demoniczne i zniszczone lalki nagle zaczęły się ruszać, płakać krwią i wydawać różne złe dźwięki. Matka leży ze złamanym nosem, wszystko zaczyna przybierać kolor krwi, a niewinny ksiądz nawala grzesznika lampą.
_____Krew się leje, demony panoszą, Szatan radośnie tańczy kankana na suficie, a widz wgapia się w to wszystko z wytrzeszczonymi oczami, co chwilę komentując tylko w myślach i dopingując księdzu, który widocznie dawno nie miał ministranta na zakrystii. Ale to tylko ja.
_____A teraz przejdźmy do tego, o czym miałam mówić i… Nie, chyba całym czas o tym gadam.
_____A teraz przejdźmy do tego, o czym miałam mówić i… Nie, chyba całym czas o tym gadam.
Nie wiem jak wy, ale gdyby msze, zamiast kosmito podobnych staruszków z okularami na modłę denek od słoików, prowadzili młodzi, krzepcy ludzie gotowi urządzić w kościele scenę rodem z filmu Rodrigueza (kto oglądał „Maczetę” ręka do góry), ja chętnie jeździłabym rowerkiem te dwa kilometry co niedzielę. Nie mam zapędów samo destrukcyjnych, chodzi tu raczej o odpowiednią reklamę. Bardziej przekonuje mnie stwierdzenie: „jak będziesz żył w grzechu to przerobimy ci twarz żyrandolem na puree dla bezdomnych” niż niekończące się straszenie sądem ostatecznym.
Jeżeli napiszę jeszcze więcej, to pewnie mnie redaktor zaszlachtuje za rozciąganie gazety, więc jeszcze na sam koniec wrócę do filmu.

_____Deus Irae pozytywnie mnie zaskoczył. Może i nie jest horrorem i opowiada coś na kształt jednej z przygód trójki zaje fajnych bojowych księży uzbrojonych w maczety, spluwy i pazury Wolverina, i potrafi wciągnąć. Mi tuta niczego nie brakuje. To piętnastominutowa scena okraszona przyjemną muzyką, ładna charakteryzacją i pomysłowym podejściem do tematu.
_____Idźcie w pokoju i przeklinajcie się za to, że zmarnowaliście kilka minut swojego życia na przeczytanie tego dziwnego czegoś. Każdy Dział będzie podobny, na przyszłość wiecie co omijać szerokim łukiem.
_____I tak wiem, że mnie kochacie. ^^


_____Wszyscy pamiętają sympatycznego wija Pimpka, zamieszkałego w oczodole nieżywej damy imieniem Zombie. Okazuje się jednak, że niedawno doszło między nimi do sprzeczki! Yaaay~! Sprzeczki są takie fajne!
_____A co w ogóle poszło? Wszyscy chcą się do wiedzieć. A nasz sprytny Zielony Łeb wywęszył wszystko swoim wcale nie zielonym nosem. Otóż dwójka najlepszych przyjaciół pokłóciła się o... paproszek leżący na podłodze. Wij, widząc ten jakże straszny obcy obiekt, począł wrzeszczeć i piszczeć jak biedne małe dziecko, patrzące na pająka. Do kłótni doszło przez sam fakt, że Pimpek chciał się za wszelką cenę pozbyć strasznego paprocha, a Zombie była zupełnie odwrotnego zdania. Chciała, żeby został w rodzinie i otrzymał imię Stefan.
_____Tak właśnie doszło do zażartej walki, której nikt nie wygrał. Jednak obydwoje istot straciło najlepszych przyjaciół, których mieli. Pimpek opuścił Zombie, po czym zamieszkał „u koleżanki”. Ci, którzy znają tę sprawę, często podejrzewają, że sympatyczny wij szukał tylko pretekstu do odejścia, by zatuszować fakt, że może mieć kochankę. Większość osób zapoznanych z tym argumentują to stwierdzeniem, iż Elwira, bo tak na imię szczęśliwej dziewczynie Pimpka, spotykała się z naszym małym bohaterem już od dłuższego czasu.
_____Miejmy nadzieję, że między naszymi dzisiejszymi bohaterami nie będzie się układało~! Mówił dla nas Zielony Łeb, ciamkający właśnie lizaczka i popijający świętą, bezsmakową oranżadkę z Biedronki.


_____Od dłuższej pory na skrzynkę mejlową redakcji przychodziły prośby o podjęcie odpowiednich działań w związku z dużą ilością gwałtów. I nie były to zwykłe gwałty, zgwałconych było wiele kobiet, jak i mężczyzn, zwierząt, i to w różnym wieku. Mamy do czynienia z jakimś gangiem gwałcicieli? Jakimś masowym przestępstwem?
_____Wiele śladów, jak i zeznań świadków wskazywało na jedną osobę — Arthura A., niewysokiego blondyna. Świadkowie owych gwałtów świadczą, że chłopak wcale nie krył się z gwałtami, nie trudził się zwabianiem ofiary Zw jakieś odludne one miejsce, robił to przy wszystkich. Zeznania świadków z dalszymi zdaniami staja się coraz mniej realne, ale jednak postanowiliśmy to sprawdzić. Zaczęliśmy od wywiadu z Arthur’em A.
_____Fałszywka: Dzień dobry, gazeta Fałszywka, mamy do pana kilka pytań. Ostatnio dochodziły mnie słuchy, że jest pan notorycznym gwałcicielem! Czy to prawda?!
Arthur A.: No ależ skąd... Jak komukolwiek mogłoby to wpaść do głowy...
F: Kilkoro… kilkadziesiąt pytanych sobie to zmyśliło?
A.A.: Ilu?! Ja nawet tylu nie znam... Ja jestem niewinny, nic złego nie robię... No bo... Przecież jak ktoś o wyglądzie takim, jak mój, mógłby próbować robić coś tak okropnego...
F: Tylko, że ludzie, którym ponoć to pan zrobił raczej nie myślą w ten sposób. do tego mamy naocznych świadków, którzy zaświadczają, że wcale się z tym nie kryjesz!
A.A.: Nie lubię pokazywać się publicznie, a tym bardziej się z kimś obściskiwać w takich okolicznościach... To nie jest prawda.
F: Dobrze, w takim razie przyglądniemy się sprawie bliżej… Proszę nie wyjeżdżać z miasta… Jeszcze przyglądniemy się sprawie bliżej.
A.A.: Proszę bardzo, ja nie bronię. Tylko proszę robić to tak, by nie naruszać mojej przestrzeni osobistej.
F: Do widzenia
A.A.: Bajuł.
_____Pewne było, że Arthur A. od razu się do tego nie przyzna. Postanowiliśmy zapytać o co nieco jego partnera, Artistide’a S.
_____Fałszywka: Dzień dobry! Gazeta Fałszywka, chcielibyśmy zadać panu kilka pytań w związku z serią gwałtów, na które skarży się wiele osób. Co może pan o tym powiedzieć?
Artistide: Chyba sobie żartujecie? Uważacie, że jestem gwałcicielem?!
F: Oczywiście, że nie.
A: To czego ode mnie oczekujecie?
F: Oczekuję, że wypowie się pan w sprawie swojego partnera.
A: Arthur? Żartujecie sobie?
_____Pan Artistide nie chciał się więcej wypowiadać na ten temat. Było widać, że podczas wywiadu był bardzo zdenerwowany, i wcale nie myślał, że jest podejrzewany o gwałt, wyglądało to, jakby coś ukrywał. Pytaliśmy wielu przechodniów, jednak każdy szybko odpowiadał, że o niczym nie wie, i dosłownie uciekał. Wyglądało to co najmniej dziwnie. Byliśmy nawet zastraszani przez grupę okolicznych rabusi. Jednak mimo tego, nie damy się! W następnym numerze przeczytacie, jak skończyła się historia, gdyż na razie próbujemy zdobyć jak najwięcej dowodów.


_____Przed przeczytanie skonsultuj się z lekarzem i farma... Albo nie! Oni i tak ci nie pomogą. Abstrakcyjny wywiad czas zacząć.

_____Abstracte: Na początku chciałabym/chciałbym ostrzec że pytania te odbiegają od normy. Mogą wydawać się niepotrzebne, głupie bądź bezsensowne. Czy jesteś na to gotowa?
Najlepiej będzie też jeśli będziesz odpowiadała pełnymi zdaniami :3

Frederica: Tak, jestem i okej.
Abs: Co jadłaś dziś na śniadanie?
Free: Dziś na śniadanie jadłam płatki z Biedronki. To samo jadłam wczoraj, i przedwczoraj. Również tydzień temu, miesiąc temu, a nawet rok temu. Tak, dzień w dzień jem to samo na śniadanie.
Abs: O_o Beż żadnego urozmaicenia?
Free: Właściwie zaczęło się to, gdy w pobliżu mojego domu zbudowali ów sklep. Otwarcie miało miejsce gdzieś w środku grudnia. Od tamtej pory codziennie jem płatki Magusie z tamtego sklepu. Na początku jadłam tylko o smaku czekoladowym, jednak jakiś czas temu pojawiły się o smaku orzechowo-czekoladowym. Ummm, niebo w gębie. >:3
Abs: Dlaczego kolor błękitny jest utożsamiany z delikatnością?
Free: Wiesz co, nie mam pojęcia. Mnie się w ogóle ten kolor nie kojarzy z delikatnością. o_o'
Abs: Więc, może inaczej. Z jakim kolorek kojarzy ci się delikatność i dlaczego?
Free: Z różowym, ale z takim jaśniutkim, bo to taki słodki kolorek i sweet'aśny. ;3 Inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć.
Abs: Może trochę zbyt trudne pytanie. Więc kolejne pytanko. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
Free: Cóż... chyba w-f, bo tam nie trzeba myśleć. xD
Abs: Gdybyś była trollem jak miałabyś na imię?
Free: Nie znam trollowych imion, ale jeśli miałabym wymyślić, to Bombolada.
Abs: I to się nazywa wyobraźnia : D
Free: xD
Abs: Czy w ostatnim czasie zdarzyła ci się jakaś śmieszna sytuacja?
Free: Owszem, a nawet dzisiaj. Była w biedronce z koleżanką, już jesteśmy przy kasie, a ja nie patrząc na napis, wyciągam opakowanie prezerwatyw i pytam co to jest. XDDDDD
Abs: @.@ xD
Free: XDDD
Abs: Czego nienawidzisz robić gdy jesteś na dworze?
Free: Wysłuchiwać, jak koleżanka gada mi cały czas o chłopakach. >_> Raz musiałam wysłuchiwać tego przez 3 godziny. Mój mózg tego nie wytrzymał i dlatego jestem taka głupia. XD
Abs: Co by było gdyby ludzie oddychali azotem?
Free: Wybuchli by, najlepiej fajerwerkami. 8D
Abs: Czy chciałabyś zostać doktorem?
Free: No jasne, wtedy mogłabym oglądać cycki. :3
Abs: Cycuszki :33 Jakie jest twoje nie ulubione słowo?
Free: Fuck. :3
Abs: Czy możesz sprecyzować siebie w dokładnie dwudziestu siedmiu słowach?
Free: Szalona, nienormalna, marzycielka, otaku, osoba chcąca urodzić się w Japonii, nienormalna, psychiczna, mentalna blondyna, brunetka, wysoka, szczupła... więcej nie nachodzi mi na myśl. xx"
Abs: Nie było dwadzieścia siedem słów.
Free: To czekaj, jeszcze raz. xD Szalona, nienormalna, marzycielka, otaku, osoba chcąca urodzić się w Japonii, nienormalna, psychiczna, mentalna blondyna, brunetka, wysoka, szczupła, głupia, głupia, głupia, głupia, głupia, głupia, głupia, głupia, głupia, głupia Teraz już jest 27 słów. :3
Abs: Jaką postać na forum najbardziej lubisz? Chodzi tu oczywiście o jej KP i posty.
Free: Moją postać oczywiście! Fredericę! *demoniczny śmiech*
Abs: Na pewno?
Free: Dobra, niech będzie Lucyfer. Pisze zajebiście długie posty, zazdroszczę. ;c
Abs: I Pytanie dnia: Czy chciałabyś zjeść Mio?
Free: No pewnie! Jest taka słodka! *w*
(*Gilbert wpycha się do wywiadu:
A SPRÓBUJ TYLKO! TO CI USZY POWYRYWAM! >///////<
*Koniec przekazu*
)
Abs: Nasz wywiad dobiegł końca, czy chciałabyś kogoś pozdrowić na łamach Fałszywki?
Free: Oczywiście! Chciałabym pozdrowić Biedronkę za to, że sprzedają tam moje płatki śniadaniowe. x3
Abs: Pozdrawiamy Biedronkę! Dziękuje za wywiad.
Free: Ja również bardzo dziękuję. :3



_____Grapevine: Dlaczego akurat Cukierkowe Rozrabiaki? Przecież można wybrać było inną z ras, prawda? Oczywiście nie czepiam, się, ale dlaczego właśnie Rozrabiaki?
Mio: Dlaczego, pytasz? Po prostu sama mam słabość do wszelkiego rodzaju słodyczy! Na początku chciałam zrobić z mojej postaci Monstrum, ale... Cukierkowe mają w sobie tą energię, którą sama posiadam. Wybrałam tę rasę, bo sama postać miała być po prostu podobna do mnie. Tylko, że nie wiem do końca, jaka jestem sama. Mam jednak nadzieję, że udało mi się stworzyć Mio jako w miarę przypominającą mnie osóbkę.
G: Skąd pomysł na taką postać jak Mio?
M: Jeśli chodzi o imię, to sama jestem nazywana per „Mio”. Sam charakter zaś wzięłam stąd, że praktycznie każda moja postać jest płaczliwą lolitką, chcącą czasem zatłuc kogoś kamieniem. Ohime miała być jednak wyjątkowa. Łagodna w każdym calu. Chciałam z niej zrobić swoją własną, potulną stronę charakteru, która, według mnie samej, ukazuje się światu strasznie rzadko. Księżniczka miała mi po prostu dać możliwość rozwinięcia tej łagodności i dziewczęcości. I, oczywiście, być już od samego początku w jakimś stopniu przypominająca mnie i podzielająca moje poglądy. Chcąca zagarnąć miłość wszystkich, nie mając miłości nikogo. Odwróciło się to nieco, ponieważ stworzyliśmy z Gilbertem i Gabrysiem naszą słynną Świętą Trójcę — Dżi&Dżi sp. M.i.o. Od tamtego momentu celem Miusi miało być przytrzymanie miłości otrzymywanej od braciszków jak najbliżej siebie, a jednocześnie rozdawanie swojej własnej miłości wszystkim wokół.
G: Wiem, że jesteś maskotką Gilberta. Czy to zadanie nie jest trudne?
M: Bycie tulonym 24/7 ma być trudne? Od kiedy!? Dla mnie było to swego rodzaju błogosławieństwo, ot co. Od zawsze miałam pewien sentyment do postaci Wilczka, więc dla mnie to nie jest zadanie. Bycie jego przytulanką jest swego rodzaju przyjemnością, o! Gdyby spytać Mio o to samo, zwyczajnie by nas wyśmiała, mówiąc, że jej „braciszek” to jedna z dwóch najcenniejszych dla niej osób, i że oddałaby wszystko za bycie jego przytulanką. Oczywiście, ona sama nie jest świadoma, że nie musi tego robić. Bo nie dość, że już jest rzekomą maskotką, to jeszcze jest obdarzona tą dziwacznie okazywaną miłością Wilczego. Także nie, to nie może być trudne.
G: Jak tam relacje z innymi na fabule?
M: Co jakiś czas pojawiają się nowe postacie, z którymi Mio stara się utrzymywać dobre kontakty. Ta passa ma się jednak niedługo skończyć. Ale to innym razem. Co się dzieje teraz? Aktualnie Mio ma wsparcie w przypadkowych, ledwo poznanych osobach, takich jak Frederica. Jakie wsparcie, spytasz? Po co ono? Otóż nasza mała Ohime jest w lekkiej rozterce po incydencie z braciszkami, który miał miejsce zupełnie przypadkiem. Mimo wszystko nie jest na nich zła, a oni niepotrzebnie się martwią, że mała nie zaakceptuje obecnej sytuacji. Ogólnie wszystko trzyma się kupy i jest dobre. Tyle, że ciągle trzeba znaleźć naszej Księżniczce kogoś nowego. Kogoś, kto nie będzie dla niej po prostu „braciszkiem”, a chociaż raz kimś więcej. Co poza tym? Wszystko słodko, milutko, mięciutko~! A na przyszłość mam jeszcze sporo planów, więc szykujcie się na kolejną dawkę durnych tekstów, łez i pożerania lizaków!


_____Humor z Shout-Boxa:

[Czw 18:42] Paul: Grapevine? >_>
[Czw 18:43] Gilbert: Paul...?
[Czw 18:43] Arthur: i Tahira! <3

[Czw 15:09] Arthur: ja też mam taką nadzieję ._.
[Czw 15:10] Gilbert: Całe życie Gilba straciłoby sens... *jebs czołem o jego ramię*
[Czw 15:11] Arthur: no i Mio byłaby narażona na macanie...
[Czw 15:12] Gilbert: Tkniesz ją, to włożę Ci wiertarkę w oko...
[Czw 15:14] Arthur: łaaaał *o* jeszcze sztuczne oko!

[Czw 16:15] Gilbert: No i widzisz? Rozumiemy się. XDDD
[Czw 16:16] Arthur: ja cię trochę nie do końca, ale kij xd
[Czw 16:17] Gilbert: ... nic nowego~

[Pią 15:38] Kryspin: http://chatolandia.pl/wp-content/uploads/2011/03/issues.jpg ja pieprzę XD
[Pią 15:42] Gilbert: Nie klnij. >>
[Pią 15:44] Kryspin: Nie klnę O.o
[Pią 15:44] Gilbert: Klniesz! >.<" A nie możesz!
[Pią 15:45] Arthur: ale Krycha mówi o pieprzu... przyprawie... że pieprzy... xD
[Pią 15:45] Kryspin: NIE KLNĘ.
[Pią 15:45] Kryspin: Posypałam monitor pieprzem. Zabronisz mi? Ja pieprze... XD


_____Śmiech ogółem na forum ~ po prostu, taki śmiechem, żartem:

Czy królik obok napisu „rozrywka” zsikał się krwią? Może to dziewczynka i ma jakieś, hm... jak to tam. Może ma okre...? Tego nie wiadomo. Niektórzy jednak podejrzewają, że jakiś ktoś wyjachał mu wiertarką, w tyłek. Kto to może być? Czekajcie, kto to groził wiertarką, no kto? U... to Gilbert. Gilbercik, tak nie ładnie, oj nie ładnie!

Po prostu Superowo! Pokemony z nami współpracują, yea! Czy to nie dziwne połączenie Pokemonów i False. Może Pokefalse? Nie! Pokemony muszą się reklamować i my też, więc nie wiem po co w ogóle o tym mowa. Nya... (Jest nawet Król Lew? Łaa... Aż łezka w oczku kręci, a może wiruje? Nie pamiętam.)

To Ci wolno~! A tego już nie... — Czyli innymi słowy wszystkie złote zasady obowiązujące na forum! Chcąc, nie chcąc ten dział trzeba przeboleć. To jak? Bierzemy głęboki wdech, a administracja życzy miłego czytania i kolorowych snów~! ~ Sami se czytajcie! To, znaczy nawzajem z tymi snami.

Rozmowy o... o czym tam tylko sobie chcecie. Dział, w którym możecie podzielić się swoimi zainteresowaniami, wierzeniami, albo chociażby... pochwalić się własną kolekcją plastikowych łyżeczek. Bo czemu by nie? — Z tymi łyżkami, to tak na serio. O, to ja może cykne fotkę i pokażę Wam swoje. Nie? Nie, to nie!








_____Wszystko musi mieć swój początek. Ale i na koniec kiedyś przyjdzie czas. Jest aktualnie godzina 00:40. Oczy mi się kleją, a trzeba o 5:00 wstać, bo inaczej do szkoły się spóźnię. Heh. Masakra. Ale nie o tym mowa teraz!
_____Jak podobała się wam gazetka? A może nabraliście chęci, by dołączyć do naszego wąskiego grona i wzbogacić Fałszywkę o nowe nowości i fajne, ciekawe wywiady z użytkownikami/postaciami? Wszystkich, bez wyjątku, zachęcamy również do urozmaicania fabuły. Kurczę, zacznijcie coś rozwalać! Bo jak tak dalej pójdzie, to pójdziemy z torbami, ot co!
_____Gazetką zajęli się: Gilbert (składanie, część graficzna, news'y, fabularnie, wstęp, zakończenie, „Zasłużeni”). Artistide („Zboczeniec!”). Zombie („Le Dział”). Grapevine („Zabawowo”, „Wywiad z Mio”). Abstracte („Abstrakcyjny wywiad z Fredericą”). Frederica („Ukryta Kamera”). Mio („Artykuł o Pimpku”)

_________________


{ . . . }

I do very bad things and I do them very well.
________________I wanna... li-li-li-lick you...

{ w i l d __w o l f  }

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
FAŁSZYWKA - wrzesień 2011. Wydanie II.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Antidotum - wydanie urodzinowe #5
» Antidotum - wydanie wielkanocne. #3
» Antidotum - wydanie świąteczne. #7
» Jakie tłumaczenie Biblii jest najlepsze?
» Antidotum - wydanie świąteczne. #13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Archiwum numerów-
Skocz do:  
_______________________