IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala do ćwiczeń.

Go down 
AutorWiadomość
Take
Niepohamowany Szał

avatar

Dołączył : 03/04/2013
Liczba postów : 2307
GHOST : Zastępca
Godność : Takanori „Kitsune” Nishimura.
Wzrost i waga : 169 cm | 49 kilogramów.
Partner : I told you I`m gonna hold you down until you`re amazed, give it to you till you`re screaming my name, you stupid dog.
Pan/Sługa : - | Gilbert, Prawy, Mio, Leo, 7.
Znaki szczególne : Spaczenie emocjonalne. Szare, kocie oczy i wydłużone, mocne, zaostrzone, zwierzęce kły. Znaki w kanie wytatuowane wzdłuż linii kręgosłupa; duża blizna przecinająca klatkę piersiową. Kilka kolczyków w prawym uchu, a w lewym jeden. Wyraźna blizna pod lewym okiem, ciągnąca się od dolnej powieki do połowy policzka.
Aktualny wygląd : Daylight's End: klik; Nocna Republika (Shetani): klik; misje: klik; Think you're a dragon slayer: klik.
Ekwipunek : Zapalniczka benzynowa, paczka czekoladowych papierosów, w kaburze czarny rewolwer ASG z pełnym magazynkiem (6 naboi), komórka, pieniądze i scyzoryk.
Inne : Niezrównoważony psychicznie skurwiel. I ma widoczną malinkę na szyi...?
Obrażenia : Rozdarty, opatrzony lewy bok; liczne zadrapania na ciele, szczególnie na plecach (czyli good sex, bo Gilbert).
Bestia : Feniks ‒ Andromeda; Reikon ‒ Ryu.
FUNKCJE : Administracyjny Skurwiel; Mistrz Gry; Strażnik Elementu Otchłani.

PisanieTemat: Sala do ćwiczeń.   Czw Kwi 04, 2013 7:36 pm

Sala to właściwie stanowczo za duże słowo, jak na rozmiary, które cechowały to niewielkie pomieszczenie. Jedno z nielicznych, gdzieś na dolnych piętrach Opery, z daleka od głównych scen, na których występowali Muzycy i Tancerze.
Niewątpliwie każdy kto potrzebuje trochę ciszy, żeby poćwiczyć... Czy chociażby chce pobyć sam, otoczony tą delikatną, artystyczną atmosferą, która wypełnia Operę po brzegi, tutaj znajdzie to czego szuka.
Pod ścianami stoi kilka krzeseł dla muzyków i stojaków na nuty, a pod wielkim oknem - żeby do środka mogło wpadać dużo dziennego światła, brązowe, trochę wysłużone pianino.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Sro Lip 31, 2013 9:39 am

"– Jes­teś naj­wspa­nial­szym kochan­kiem ja­kiego miałam.
– Cóż, bar­dzo dużo ćwiczyłem jak byłem sam. "

Lewa dłoń bardzo powoli, jakby od niechcenia unosi się niczym w geście pozdrowienia. Ruchy ciała spokojne, stonowane, czas spowalnia i się zatrzymuje by potem znów ruszyć. Raz... światło... delikatne, bardzo spokojne wręcz usypiające, blade. Zasłonięte okno ciężką kotarą nie przepuszcza promieni słońca. Skąd więc to światło? Dłoń. Jego dłoń. Długie, piękne, wypielęgnowane palce pianisty. Powoli rozluźniają uścisk i w powietrze unosi się mała kula światła. Coraz jaśniej i jaśniej i on. Jego postać. Jego majestat i możesz poczuć się takim słabym i małym. Ma jedynie metr dziewięćdziesiąt, pięknie wyrzeźbione atletyczne ciało opięte białą koszulą i dopasowanym, odpiętym teraz, bordowym garniturem. Jego twarz, ten subtelny uśmiech na ustach, który może powiedzieć tak wiele lub nic. Ten uśmiech trwa cały czas tak jakby jego twarz zamarła w tym wyrazie i on nie może na to nic poradzić. Blada, prawie biała skóra kontrastuje z intensywną czernią jego pięknych oczu.
Dwa... W jego dłoni pojawia się batuta, niby prosta, stara i nie wyróżniająca się niczym ale to pozory. Cichutko bo cisza go podnieca a nie chcemy go zirytować. Prawda? Każdy najdrobniejszy szmer może skończyć się tragicznie. Cichutko bo on nie lubi hałasu. Jego dłoń się unosi jeszcze bardziej a ciężka kotara przesuwa się nie wydając przy tym najmniejszego odgłosu. Pomieszczenie zostaje rozjaśnione jaskrawymi promieniami słońca przez co kula, która wydobyła się z jego dłoni przestaje być zauważalna.
Trzy... gra się rozpoczyna... zaczyna dyrygować a instrumenty, które są na sali... obecnie fortepian, para skrzypiec i wiolonczela zaczynają grać. Skrzypce unoszą się w powietrze zaczynając ponury marsz. Pierwsze skrzypce, zaraz po nich dołącza się wiolonczela by na koniec fortepian... marsz żałobny. Dyrygent zamyka oczy i nasłuchuje. Czas... takt... ta chwila... czas... on tu raz będzie... mężczyzna kocha ten moment, tą chwilę, tą ciszę przed burzą... to go podnieca... pobudza... sprawia, że czuje iż żyje... czas rozpocząć koncert ... tik tak ... tik tak... tik tak... jego głos jest niczym profanacja świętości ale pojawia się. Bardzo niski i głęboki bas, słowa wypowiadane szeptem brzmią niczym groźba...a może obietnica?

-Zniszczę cię.
Jego gość, muzyk, artysta i coś jeszcze... o wiele więcej niż możecie się spodziewać. On jeszcze nie wie, nie spodziewa się i nawet w najgorszych koszmarach czy wizjach nie będzie potrafił określić co go może czekać. Koncert...pierwszy tego rodzaju a być może ostatni w jego życiu...czas pokaże jak będzie. Dostał list. Prosta, szara koperta na której było jedynie jego imię. Pachniała czymś słodkim, mdłym i ale jednocześnie dziwnie kuszącym. Zawartość: jedna mała kartka, strona z zeszytu z nutami... nuty... marsz żałobny a pod nimi starannym pismem dodane jedynie trzy słowa: Jutro. Południe. Opera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Sro Lip 31, 2013 5:50 pm

Przeklnie ją. Naprawdę. Przelknie tą swoją niesamowitą ciekawość, która zawsze każe mu się wpakować a najgorsze, możliwe sytuacje. Jakby same przysłowie "ciekawość pierwszym stopniem do piekła" małym ostrzeżeniem było. Owszem, rzadko kiedy zwraca uwagi na zakazy i nakazy, lecz tyle razy jego ciekawość mu zaszkodziła do tego stopnia, że mógłby W KOŃCU odpuścić, hm. Nie pakować się za każdym, możliwym razem w każdą, kolejną sytuację, której nie zna ani nie zdążył nawet pojąć. Ale jak zawsze, poczucie ciekawości, chęci poznania tajemnic... Ono jest silniejsze. Grajmy zatem do rytmu ciekawości. Wprowadzenie delikatne, lekkie szarpnięcia, klimatyczne, niskie tony. Ciszej, ciszej, a zarazem głośniej, gdy słuch przyzwyczaja się do cichych dźwięków i wyostrza na nie. Raz, dwa, trzy, cztery... Cztery szarpnięcia, powtarzane w odstępach czasu. Raz, dwa, trzy, cztery... Niskie tony bębnią w głowie, pchając ciekawość do dalszych działań.
Sytuacja była dosyć dziwna. List, zaadresowany do niego, dostarczony do rąk własnych przez kuriera, którego pierwszy raz widział na oczy. Nie pojmował. Kto może znać kogoś takiego jak on? Wędrownego grajka, śmiecia, wykopanego z domu, bezdomnego? Dziwna sytuacja. Gdy tylko zbliżył kopertę do twarzy, czuł ten mdławo słodki, dziwnie... Kuszący zapach... Kuszące. Szybko otworzył kopertę, bez trudu rozrywając materiał, zaś w środku dorwał się tylko do jednej kartki. Nuty... I wiadomość. Jutro. Południe. Opera.
Kto? Po co? Próbował odcyfrować melodię nut, co jednak nie okazało się w najmniejszym wypadku trudne. Marsz Żałobny. Czyżby ktoś chciał mu urządzić pogrzeb? Kontemplował kilka chwil ten skrawek papieru. Staranne pismo, osoba poukładana, może arystokrata. Czarny Rycerz? Krwiopijca? Truciciel? Anioł? Nie, wszystkie opcje odpadają, ze względu na te nuty. To musiał być muzyk, taki jak Agito. Lecz... Czego by od niego chciał?
Noc nie pozwoliła mu odpocząć, gdyż z każdym razem, gdy próbował oddać się w objęcia morfeusza, słyszał takt i melodię żałobnego marszu. Czuł, jak nie mal jego umysł ogarnia szaleństwo, gdy z każdą próbą uśnięcia ten rytm go budził. Koniec końców jednak, żałoba mu przeszła, udało mu się w jakiś sposób oczyścić umysł z tej melodii, i w miarę dał radę się wyspać.
Melodia przyśpiesza, ciekawość zaczyna się karmić tym, że zaczyna być spełniana. Raz, dwa, trzy, takt krótszy, przesunięcie dźwięku z ciężkiego na lżejszy i z powrotem. Tempo wolne, lecz powoli narastające. Tik... Tak... Tak, zdecydowanie tak.
Opera nigdy nie zachęcała go swoim widokiem, nie chciał jej zwiedzać ze względu na swoich, muzykalnych współ "braci" i siostry, lecz cóż... Ciekawość nie wybiera. Nie bał się, lecz był nieco zaniepokojony tym, czego mogli od niego oczekiwać, co chcieli zrobić... Kto chciał i po co chciał. Irytacja w związku z słonecznością dnia WCALE mu nie była pomocna. Stając przed wejściem do Opery, poprawił pasek z futerałem na barku, po czym wszedł do środka. Wyjątkowo pustawo jak na tą porę... Lecz nie na to się kierował. Dźwięki, dźwięki...
Jego czułe ucho wychwyciło melodię marsza żałobnego, granego z jednego z pokoi. Jeśli ktoś chciał go, jeśli to ta osoba, która wymagała spotkania... Nie znalazła lepszego sposobu, niż dźwięki, z którymi Agito był zżyty i jakie uwielbiał, chodź akurat nie ten utwór. Szczerze powiedziawszy, nie chciałby go posłyszeć na własnym pogrzebie.
Stanął pod drzwiami pokoju, z którego dobywała się muzyka. Rytm serca odpowiadał już całkiem szybkiemu utworowi, a jego nerwy i zmysły były napięte do granicy możliwości, zdawało się, że byle dotknięcie go spowodowałoby wybuch porównywalny do eksplozji reaktora nuklearnego. A ciekawość wciąż gra, co raz bardziej urywane dźwięki, co raz mniejsza różnorodność, co raz bardziej jednostajny rytm, który doprowadza do nieświadomości i obłędu... Jeśli się go nie nakarmi. Odetchnął głęboko, po czym nieco niepewnie objął klamkę dłonią, a następnie nacisnął, otwierając powoli drzwi. Był świadom że w muzyce się NIE przeszkadza, to też starał się być najciszej, jak to możliwe. Sam był muzykiem, więc doskonale rozumiał, jak takie przeszkadzanie potrafi rozpraszać. Uchylił drzwi na tyle, by się zmieścić do środka, po czym po cichu wślizgnął się, zamykając drzwi, by następnie objąć wzrokiem to, co się tu działo. Samogrające instrumenty i... Dyrygent...
Ze wszystkich, możliwych muzykantów MUSIAŁ trafić na Dyrygenta orkiestry. ŚWietnie, znakomicie wprost. Tym nie mniej, nie odezwał się ani słowem, stając obok drzwi i w ciszy przysłuchując się utworowi. Szkoda że nie miał pasującego instrumentu... Pokusa była silna, by dołączyć się do dźwięków orkiestry... Tak kusząca, jak zapach tej koperty, która go tu sprowadziła.

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pią Sie 02, 2013 8:13 am

„Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza.”

Marsz żałobny w tonacji c-moll zagrany na fortepianie ale nie on jest głównym instrumentem. To jedynie skromny akompaniament dla wiolonczeli, której towarzyszą skrzypce. To potęga niczym rzeźba w skale. Zamknął oczy by napawać się tym co tworzy ale czy na pewno można pokusić się o użycie akurat takowego słowa? On kieruje, dyryguje ale niestety nie ma mocy twórczej. Fakt ten sprawiał, że czuł się ułomny, jakby czegoś mu brakowało a może jakby ktoś przy tworzeniu jego osoby nie dał mu serca. Czegoś tak istotnego, czegoś tak ważnego bez czego po prostu nie można istnieć ale on jest. Istnieje a może jedynie trwa zawieszony w pauzie między kolejnymi nutami wydarzeń koncertu zwanego wiecznością. Chciał się czuć ważny, potrzebny, niezastąpialny ale nie mógł. Był sam i to sprawiało, że jego muzyka była przepełniona bólem i nostalgią. W tym co usłyszeć mógł każdy przebywający w tym czasie w operze było coś pięknego i zarazem przerażającego było w tym coś czego nie można oddać słowami a jedynie muzyka będzie odpowiednim nośnikiem mogącym odzwierciedlić stan w jakim znajdował się posiadacz dziwnego imienia, które brzmiało... Hypdsha. Pochodzenie owego miana owiane było całunem tajemnicy a ci, którzy poznali ją już dawno oddali się w objęcia brata Morfeusza... Jego nazwisko brzmi również niespotykanie jeśli nie dziwnie. Bokashun. Ma jakieś znaczenie? Niesie przesłanie znane jedynie nielicznym? A może po prostu jest i nic więcej nie ma najmniejszego znaczenia? Kiedy prawda miesza się z fikcją można się pogubić a droga do zrozumienia czasem jest kamienista. Pójdziesz nią czy zostaniesz w tym miejscu, gdzie się obecnie znajdujesz? A może zawrócisz? Co wybierzesz? Którą z dróg? Pamiętaj jednak. Masz tylko jedną szansę na dokonanie odpowiedniego wyboru bo nie będzie ci dana druga. On nie wybacza pomyłek. On nie umie wybaczać a kiedy to zrozumiesz... jeśli to zrozumiesz może być za późno. Jedna szansa. Jedna decyzja. Jedna właściwa droga. Ty decydujesz.
Wydaje ci się, że wiesz wszystko? Wydaje ci się, że jesteś przygotowany na wszystko? Masz rację. Wydaje ci się. Kiedy wszystko co cię otacza staje ci się znajome ja zmieniam wszystko... muzyka... marsz żałobny, jedno z najbardziej znanych dzieł... znasz to i układasz sobie już w głowie wyjaśnienie co, po co i dlaczego. Wnioski, dedukcja i twój plan. Muzyka zmienia się tak szybko, że można poczuć szok. Co się dzieje? Czemu? Przecież... z marsza żałobnego tworzy się marsz weselny, najbardziej znany fragment uwertury koncertowej do „Snu nocy letniej” Szekspira. Kotary bardzo powoli się zasuwają, wręcz nie sposób zauważyć zmiany póki nie zostanie jedynie mała, blada poświata powstała dzięki kuli... jak romantycznie... jak nieśmiało jego uczucia się kształtują, zmieniają i nabierają wyrazu. Mimo że melodia ma mieć weselsze przesłanie nadal słychać w niej tą nieodzowną melancholię. Nadal ten ból i ta tęsknota ale za czym i dlaczego? Instrumenty posłusznie wykonują zadanie, które wymusił na nich dyrygent swoją batutą. One znają swą powinność, one są posłuszne w swym majestacie. One wiedzą a ty?
Dyrygent otwiera dłoń i opuszcza ją, batuta sama się porusza nadal narzucając jak mają grać instrumenty. Odwraca się bardzo powoli, tak jakby od niechcenia do muzyka a na jego ustach trwa ten sam, lekki, niewymuszony, subtelny uśmiech. Otwiera swe oczy a ich czerń wydaje się dziwna. Mrok. Otchłań. I o wiele wiele więcej. Coś co bardzo ciężko uchwycić ale budzi dziwne uczucia. Mieszankę strachu i pożądania. Te wątpliwości. Ten konflikt interesów. Zostać i zaspokoić ciekawość czy posłuchać zdrowego rozsądku i uciec kiedy jeszcze jest to możliwe? Te wieczne dylematy i pytania. Te problemy, które stwarzamy sami sobie. Wszystko jest takie płytkie i takie małe... wszystko...
Jego dłoń unosi się w stronę muzyka tak jakby zapraszał go do siebie, tak jakby chciał ująć jego dłoń i zaprosić do tańca. Czeka na odzew nie niewzruszony, niczym idealny posąg wykuty dłońmi artysty na cześć czegoś co pokochał, pożądał ale nie mógł mieć. Ta nostalgia w każdym jego wysublimowanym, przemyślanym do perfekcji ruchu. Ta muzyka, która łączy w sobie tyle sprzeczności ale jej piękno urzeka i porusza serca. Ta władza kiedy on patrzy ci prosto w oczy. Ta potęga kiedy on wie, że nie potrafisz odmówić. Ta chwila, która wydaje się wiecznością. A więc jeszcze raz powtórzę. Tylko raz i tylko dla ciebie. Nie będzie drugiej szansy. Tylko teraz i tylko tu. Zaczynajmy grę lub zakończmy ją właśnie teraz. A więc...
… zatańczysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pią Sie 02, 2013 6:53 pm

Sam fakt przybycia tutaj mówił o tym, iż nie zamierza zawrócić i uciec. Gdyby to zrobił, jego ciekawość zżarła by go od wnętrza, przewróciła wszystkie wnętrzności do góry nogami, nie dała spać ani jednej, spokojnej nocy, bo każdej zastanawiałby się, co stracił i czego nie uzyskał, nie odważając się... I nie zamierza tego przeżywać, nawet jeśli ten dzień będzie ostatnim, którego... Cóż, nie przeżyje, bo dopiero południe, prawda? Ledwie połowa dnia minęła... No dajcie mu pożyć chociaż do wieczora, by mógł uznać, że spełnił siebie i swój dzień, hm?
Obserwował działania dyrygenta, tworząc sobie nieznaczny "daszek" z dłoni, przystawiając ją do swoich brwi poziomo, by chociaż w nieznacznym stopniu ochronić się przed promieniami słonecznymi, jakie atakowały jego tęczówki. Nie lubił światła, to fakt wiadomy. Starając się wyczuć chwilę silniejszego dźwięku, skorzystał z niej by swój pasek przerzucić w taki sposób nad głową, by sam instrument tkwił na jego plecach w poprzek, nie wymuszając ciągłego poprawiania, i pozwalając na... W miarę swobodny ruch ciała. W miarę. Zaraz po tym kontynuował obserwacje, zarówno słuchową jak i wzrokową, zauważając drobny fakt... Powoli robiło cię ciemniej, a w miarę narastającej ciemności, zmieniała się melodia. Wolny i melancholijny Marsz Żałobny nagle przeszedł w coś zupełnie innego... I choć nostalgia była wciąż wyraźna... Moment... Sen Nocy Letniej? Nie no, bądźmy poważni. On chce tańczyć czy jak? Chłopak, tudzież młody (z wyglądu) mężczyzna nie mógł wstrzymać cisnącego się na usta, delikatnego uśmiechu, gdy to usłyszał. Niewymuszonego, subtelnego, delikatnego i miłego, nadającego mu... Uroku? Może. W połączeniu z jego, nieco zadziornym spojrzeniem, ten uśmiech nie sprawiał nieprzyjemnego wrażenia obcowania z kimś wyniosłym, lecz raczej z dowcipną osobą, miłą, nieco drażniącą się z innymi. Mylne... Ale kto wie czy mężczyzna nie sprawi, że prawdziwe?
Wciąż czuł melancholię, mimo iż miało być weselej. Hm... Coś mu nie wychodzi, ciekawe co ciąży na sercu tego osobnika, iż nie pozwala mu grać tak, jak powinien. Przewinienia? Samotność? Ból? Tęsknota? Złamane serce? Nie wiedział. Nie chciał twierdzić że wie, woli weryfikować swoją wiedzę, nim stwierdzi że coś jest białe, szare, czarne lub niebieskie albo innej barwy.
I wtem osobnik, który być może go zaprosił, zainteresował się obecnością osoby, która przyszła. Batuta jak na niewidocznych niciach lalkarza tańczyła w powietrzu, a spojrzenie oczu, które ukazały się spod zamkniętych powiek... Poza... Ale przede wszystkim oczy. Tak ciekawe, tak kuszące, tak... Proszące o przybycie bliżej... Dłoń wyciągnięta ku Agito... Subtelny uśmiech... Prosi o taniec? Tak? Rety... Jeśli tak... Dziwna myśl. Muzyk nie wiedział, jak zareagować na to nagłe, niezwykłe wprost spoufalenie się. Jego nogi, napędzane ciekawością i pożądaniem zbliżenia się drgnęły, ruszając jego ciało nieco niepewnie w przód. Zdjął swój instrument z pleców po drodze, odstawiając go z namaszczeniem i dokładnością pod ścianę, aż w końcu ruszył ku wysokiej postaci, skąpanej w delikatnym blasku tej niewielkiej kuli światła. Był... Imponujący w tym świetle... Niesamowity? Możliwe. W jakiś sposób sprawiał że serce chłopaka szalało z mieszaniny strachu i pożądania, a każdy krok, mimo iż niezamierzony, pchał go w kierunku tego osobnika. Gdzie jego nieufność? Gdzie jego słabości? Gdzie jego niepewność? Gdzie jego opryskliwość? Znikły, przytłoczone przez niesamowitą mieszankę żądzy, ciekawości i strachu w proporcjach tak idealnie dobranych, iż ogłupiały każdą myśl.
Każdy krok zbliżał go do tej niesamowitej osoby, a gdy był już w zasięgu jego dłoni, niepewnie uniósł własną, kładąc ją delikatnie na dłoni mężczyzny, uśmiechając się blado, a cała hardość spojrzenia umknęła gdzieś. Znaczy, wciąż czaił się w jego oczach prawdziwy charakter rockmena, który gdy tylko coś mu się nie spodoba, podniesie raban i będzie się zapierał każdą komórką własnego ciała...
Ale w tej chwili... To wszystko mu się... Podobało...
Jego spojrzenie utkwiło w głębokim spojrzeniu, czarnych niczym dno oceanu oczu mężczyzny... I jakby utonął w nim. Jego spojrzenie złagodniało już wyraźnie, a blady uśmiech nadawał mu specyficznej dozy... Uroku? Możliwe. W jego wzroku można było nie mal wyczytać jedno pytanie. "Co teraz?" Z własnych przemyśleń można było dotrzeć do jednego pytania, brzmiącego nieco inaczej. "Poprowadzisz?"
Dokonał swojego kroku... Może zgubnego, lecz ciekawość kazała, i dziwna... Fascynacja tą osobą pchnęła go do przodu. Nigdy nie widział kogoś jego pozycji... I nie wiedział, jak majestatyczne to osoby...

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Sob Sie 03, 2013 2:23 pm

„Miłość jest odpowiedzią, ale kiedy czekasz na odpowiedzi, seks zadaje całkiem interesujące pytania.”

Decyzja została podjęta a więc zatańczymy. Melodia aż prosi o to by ruszyć a więc policzymy... jeden... dyrygent ujął dłoń mężczyzny bardzo delikatnie tak jakby bał się, że silniejszym uściśnięciem mógłby go zranić lub bardzo skrzywdzić. Cały czas patrzył w jego oczy zadowolony z decyzji jaką podjął. Nie miał wątpliwości, że będzie akurat tak. Jego wola została wypełniona i poczuł się … nie było to aż tak istotne teraz. Dwa... przyciągnął go do siebie starając się by wyglądało to jak zaproszenie a nie rozkaz. Dyrygent chciał poprowadzić. Widział w oczach chłopaka, że tego właśnie chce... tego właśnie oczekuje więc czemu by nie spełnić jego prośby? Wspinał się na szczyty swej łaski by zaspokoić ciekawość chłopaka ale on wybierał sposób i czas. On kierował sytuacją. Trzy... prawą dłoń położył na lewej łopatce chłopaka, lewą zaś delikatnie trzymał jego dłoń. Przysunął go do siebie tak by mieć go blisko ale nie zbyt... taniec... nie przytulał... nie zmuszał nawet do tego. Wpatrzony w jego oczy wypowiedział szeptem słowa, które mogły zapowiadać coś niezwykłego ale nie musiały.
-Jesteś idealny. Cudowny. Pozwól... bądź mój przez ten jeden taniec. Boisz się? Nie potrzebnie. Będę delikatny. - zbliżył się tak jakby chciał go pocałować w usta ale zamiast tego zrobił krok do przodu zmuszając chłopaka do tego samego... cztery... taniec … walc. Wirowali w umiarkowanym tempie. Dyrygent prowadził nie odrywając wzroku od oczu chłopaka. On mógł tak naprawdę długo. Pozornie cała jego uwaga skupiona była na muzyku ale nie zapominajmy o tym iż cały czas kierował batutą i instrumentami. Cały czas muzyka rozbrzmiewała ale powoli się zmieniała by pasować do walca. Nadal jednak można było wyczuć tą melancholię... ten smutek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Sob Sie 03, 2013 4:12 pm

Decyzja podjęta, teraz nie ma odwrotu. Możliwe że dokonał najgorszego i ostatniego wyboru swojego życia, bo scenariuszy jak mógł wykorzystać tą... Uległość Agito mężczyzna było niezwykle wiele, od ciemnych, sadystycznych myśli, po... Te myśli, których by się nie spodziewał po istotach mieszkających w piekle czy otchłani. Więc co nastąpi? Błyśnie cienkie ostrze sztyletu, jakie zatopi się w ciele muzykanta? Poczuje siłę czarnookiego, gdy ten, paroma, silnymi gestami, ciosami i ruchami sprawi, że będzie bezbronny?
O dziwo jednak, stało się coś, czego na ten moment muzyk się nie spodziewał. Nie odczuł ani odrobiny bólu... Wprost przeciwnie. Poczuł delikatny ucisk jakim obdarzył jego dłoń, jak subtelnie prosi o to, by się zbliżył. Nie rozkazuje, zaprasza bliżej. Szarowłosy, z nieco większą pewnością siebie zbliżył się, odwzajemniając dalszy gest, pokładając wolną dłoń na jego biodrze. Taniec... Nie sądził że faktycznie to się stanie, ale naprawdę on chciał z nim tańczyć. Och, Agito, nie zbłaźnij się! Nie tańczyłeś od późnego dzieciństwa, ale nie oznacza to, że masz teraz zupełnie się zbłaźnić brakiem zdolności "manualnych"! Oddech, jeden, drugi, trzeci, uśmiech i wio. Dobra, może z większym uśmiechem będzie ciężej, ale ten, subtelny, urokliwy uśmiech jaki masz na twarzy starczy w zupełności. Ciekawość... Gdzie go to doprowadziło? Tańczy z zupełnie obcą osobą, wciąż nie wie kto wysłał do niego list i sprowadził go tutaj... Pozbył się swojej "głównej broni" by łatwiej mu było tańczyć. Im bliżej się przysunął do mężczyzny, tym nieco dalej przesuwał swoją dłoń po jego biodrze, przez co przy końcu spoczęła ona częściowo na plecach.
Ten głos... Czego on pragnął? Idealny, cudowny... Jego... Mooooment, daj rozpakować to w myślach! Nie, nawet nie dał do tego okazji. Nie dał czasu na odpowiedź, gdyż wykonał gest, jakoby zbliżał twarz do pocałunku... Pocałunku którego by muzyk nie odepchnął, ale... Ale to się nie stało. Taniec, jak i był wedle planu. Otrząsnął się szybko z zamyślenia, wykonując odpowiednie kroki do tańca, jaki prowadził dyrygent. Odwzajemniał spojrzenie tych czarnych, głębokich tęczówek, lecz on sam spoglądał nieco inaczej. Choć nadal w jego spojrzeniu czaiła się delikatna forma niepokoju i niepewności, przytłoczyło ją inne odczucie. Ciekawość, chęć poznania i zrozumienia, chęć drążenia... Chęć... Działania? Chęć... Może czegoś jeszcze?
- Czemu...
Zaczął nieco niepewnie, szeptem, jakoby bał się że przerwanie ciszy z jego strony sprawi, iż zostanie conajmniej rozerwany na strzępy, usmażony i zjedzony, heh. Nie no, może nie aż tak, ale nie wiedział, jak to może zadziałać na tego osobnika. Mimo niepewnego początku, nabrał nieco pewności przy kolejnych krokach i kontynuował swoje słowa, delikatnym szeptem, samemu subtelnie się uśmiechając. Brzmiał dosyć łagodnie, jak na swój charakter i zachowanie.
- Czemu akurat wybrałeś mnie? Czemu mnie tu wezwałeś? Nie boję się... Lecz niepewność mnie pożera, napędzana przez potworną ciekawość. Zaspokoisz ją... Mnie?
Co prawda... Mógł określić tą prośbę inaczej, choćby "nakarmisz", lub "wyjaśnisz mi to", lecz miast tego, postanowił to powiedzieć inaczej... Jakoby dwuznacznie odrobinę? Może. Ach, cholera, Agi, teraz wyglądasz pewnie w jego oczach jak dziwka z dworca conajmniej. No ale cóż począć? Jakoś tak się nauczył... Tak mówić, tak myśleć. Poprawił nieco uchwyt dłoni na jego biodrze, nieznacznie przesuwając ją ku górze, delikatnie zaciskając drugą dłoń na jego dłoni, jakby... Bardziej się otworzył? Ciężko powiedzieć, ale dokonał jakiegoś kroku dalszego. Subtelnie przechylił głowę na bok, a roztrzepana grzywka opadła mu na oczy, nieco utrudniając widoczność na te głębokie, czernią bijące oczęta... Ciemno, miło... Romantycznie, heh...

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pon Sie 05, 2013 9:20 am

Prag­nienie nieus­tanne nie ma gra­nic, bo jest nie do zaspokojenia.

Nie odpowiadał a jego milczenie mogło świadczyć o dosłownie wszystkim. Był zadowolony a może zawiódł się postawą chłopaka? Jego wyraz twarzy nie zmienił się, cały czas wpatrzony w chłopaka niczym zakochany w obiekt swej fascynacji ale co czuł? Coś a może zupełnie nic. Jego ruchy, jego gesty, tak wysublimowane, tak dopracowane do perfekcji mówiły o tym, że jest profesjonalistą w każdym calu. On nie popełnia błędów...on nie wybacza ich. On i ta chwila... on i ta muzyka... on i być może coś się stanie za chwilę.
Tańczyli wirując spokojnie jeszcze przez jakiś czas nawet kiedy muzyka ucichła a instrumenty posłusznie opadły na swe miejsce "chowając się" do futerałów. Batuta opadła na fortepian i zamarła w bezruchu i oczekiwaniu na kolejny rozkaz swego pana. A on prowadził coraz wolniej i wolniej by w końcu się zatrzymać ... znów się zbliżył do mężczyzny tak jak poprzednio ale tym razem pocałował go w usta. Bardzo delikatnie, prawie niezauważalnie, niczym dotyk skrzydeł motyla na jego wargach. Puścił jego dłoń by przenieść ją na drugą łopatkę chłopaka. Pocałował w ten sam sposób jego policzek a potem płatek ucha. Jego głos, zmysłowy szept wprost do jego ucha tak czułego na dźwięki.
-Czemu nie? - ponownie pocałował go w płatek ucha dodając - Zaspokoję cię i nie tylko. Zrobię o wiele więcej. - przeniósł swoje usta na jego szyję na której złożył parę delikatnych pocałunków. Jego dłonie bardzo powoli przesunęły się z łopatek na jego pośladki by lekko je ścisnąć. Działał powoli. Nie chciał go wystraszyć, nie chciał by jego muzyk uciekł. Nie teraz. Nie w tym momencie. Agito stojąc tak bardzo blisko dyrygenta mógł wyczuć stan w jakim znajdował się mężczyzna. Nie dało się ukryć na co miał ochotę a fakt iż przeniósł pocałunek z szyi na usta potwierdzał to. Tym razem ten gest był wyraźniejszy i mocniejszy. Wsunął język do jego ust zachęcając tym samym chłopaka do podjęcia zabawy. Mógł go odepchnąć, mógł powiedzieć nie, mógł uciec... mógł teraz zrobić naprawdę wiele...ale co zrobi Agito? Pobawi się z dyrygentem dając mu się zaspokoić czy powie "nie"... tik tak tik tak tik tak... decyzje... o to kolejna... zdecyduj sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pon Sie 05, 2013 1:20 pm

Nie wiedział czego się spodziewać w reakcji na swoje słowa. Zawód? Niechęć? Odepchnięcie? Wyrzucenie? Chęć mordu? Chęć gwałtu? Tyle pytań, żadnej odpowiedzi. Nie miał zielonego pojęcia, co teraz się stanie, po tym, co powiedział. Dalej mężczyzna prowadził taniec, trzymając iście dżentelmeńsko Agito, wpatrując się w niego jak w obiekt fascynacji... Ale czemu? Każde jego zachowanie i ruch były tak dopracowane, tak doskonałe... Czy on jest taki zawsze, czy teraz specjalnie... Specjalnie dla niego się stara? Nie, to niemożliwe. Dlaczego miałby się starać dla włóczęgi z ulicy? Muzyk? Owszem, muzyk. Ale nie należący do tutejszej załogi, posiadający inny styl. Podróżnik... Nie, włóczęga. Bezdomny włóczęga. Czemu więc obdarza go tym wszystkim? Muzyką, tańcem, bliskością, swoim głosem... Czemu? Nie potrafił tego pojąć, ale nie zamierzał teraz odpuścić. Zaszedł za daleko już, teraz jedynie może brnąć dalej i dalej. Choćby bolało i miał zginąć, nie odpuści, póki nie "zaspokoi" swojej ciekawości...
A Dyrygent swoją drogą chce zaspokoić w nim jeszcze coś innego, przy okazji zaspokajając własne libido, heh. Przynajmniej tak to można rozpoznać.
Muzyka cichła z każdą, kolejną chwilą, a czuły słuch muzyka wyłapał dźwięki odpowiednie do chowania się instrumentów w ich futerały. Hm... Już wcześniej to zauważył, ale teraz widział doskonale, że mężczyzna posiada zdolność telekinetycznego manewrowania przedmiotami. Do tego to światło... To również jego sprawka. Lecz nie teraz czas na obserwacje, bo dzieje się coś innego. Taniec powoli zwalniał, wypalał się, kończył, gdy muzyki brakło... Aż w końcu obaj zamarli w bezruchu swoich nóg i ciał na pewną chwilę. Chwilę, którą szybko przerwał czarnooki mężczyzna, wychylając głowę w kierunku Agito. Chciał już postąpić krok w tył i kontynuować taniec, lecz tym razem ziściła się wizja, kryjąca w jego wyobraźni. Jego zmysł dotyku zarejestrował delikatne muśnięcie chłodnych warg. Przyjemne... Wiedział do czego to doprowadzi... Wiedział że nie chce być dziwką, rozkładającą nogi przed innymi...
I wiedział, że tego chce... Cholera, piękna sprzeczność. Spiął silnie swoje ciało, czując każdy, kolejny całus. Spięcie mięśni nasiliło się, gdy słyszał jego głos. Zmysłowy szept... Wiedział do czego to będzie prowadzić... Dotyk na jego, spiętych pośladkach tylko utwierdził go w tym. Świetnie... Znowu go będzie boleć tyłek, no ale nic... Chyba już do tego przywykł, hm. Czuł stan mężczyzny, ta bliskość sprawiała, że już czuł jego nabrzmiewającą męskość, nieco napierającą na niego. Ech...
Wciąż był potwornie wprost spięty tym wszystkim. Nie, nie bał się... Tylko nie chciał po prostu wyglądać jak dziwka, która rozkłada nogi przed każdym facetem, jaki mu się spodoba. Cholera no... Ciśnie go jednak to, że chce tego. Naprawdę tego chce... Gdy więc ich usta się złączyły, wyraźniej i głębiej, złapał wolną dłonią za podbródek Dyrygenta i odsunął jego twarz na moment od siebie.
- Nie chcę...
Początkowo zrezygnowany ton szybko zmienił się w zadziorny uśmiech i jakiś dziwny... Specyficzny błysk w tych szarych oczach muzyka.
- ... Byś przerywał.
Zsunął dłoń z podbródka na krawat i przyciągnął go do siebie, wpijając mu się w usta podobnie jak przed chwilą czarnooki. Mocno, wyraźnie, głęboko, powoli wsuwając swój język do jego ust, drażniąco ocierając nim o podniebienie dyrygenta oraz jego język. Widział jak to się skończy...
I wiedział że tego chce... Że chce być rżnięty... Przez niego. Teraz. Jego dłonie starały się zsunąć z mężczyzny tak garnitur, jak i jego koszulę... Lecz po prawdzie, niewiele go to obchodziło. I tak najbardziej liczyły się dolne partie ubioru, górne tylko dla sycenia wzroku... Głos nasycony... Smak jeszcze nie... Wzrok oczekuje na swoją kolej... Zapach syci się bliskością obiektu pożądania. Mmm... Szybciej...

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Czw Sie 08, 2013 6:56 am

Spójrz mi głęboko w oczy zanim uznasz, że ten pocałunek będzie ostatnim…

Nie chce? Reakcja chłopaka w pewnym sensie zaskoczyła dyrygenta. On mu odmawia? Śmie w takim momencie mu przerwać i powiedzieć "nie"?!? Chciał odepchnąć mężczyznę od siebie i wyjść. Chciał po prostu wyjść i roznieść coś bo ochota na seks była tak ogromna, że zaczął odczuwać ból. Chciał się na czymś lub na kimś wyładować ... zabić... już widział jak jego batuta... krew... a potem usłyszał kolejne słowa chłopaka i wszystko to odeszło w zapomnienie. Wszystko nabrało nowego sensu i treści. Znów poczuł, że chce... nie to za słabe słowo on pragnął i będzie miał... jednak będzie posiadał i poczuje ... tak dogłębnie ... poczuje ale to za chwilę... nie za szybko bo można wszystko zepsuć.
Odwzajemnił jego pocałunek dając się rozbierać. Ubrania nie były im do niczego potrzebne. Nie teraz. Nie w tym momencie. Nie. Nie. Nie. Sam też nie był pasywny w tym i powoli zaczął rozbierać chłopaka. Krawat. Koszula. Podłoga...nie potrzebne detale... całował jego usta a pocałunki były namiętne, każdy kolejny dłuższy. Całował jego szyję muskając delikatnie opuszkami palców jego skóry, ramion, pleców, brzucha... odkrywał dłońmi ciało, które pragnął aż do bólu. Nie spieszył się jednak z tym. Nie chciał. Masochistycznie powstrzymywał sam siebie by wydłużyć wszystko i mieć z tego o wiele wiele więcej. Całując chłopaka delikatnie kierował go w stronę fortepianu. Kiedy dotarli do instrumentu a Agito mógł poczuć coś twardego za sobą dyrygent podniósł go z taką łatwością jakby muzyk zupełnie nic nie ważył i posadził na fortepianie, zamkniętym już teraz. Pchnął go lekko zmuszając chłopaka by się położył. Przez chwilę gładził jego brzuch by w pewnym momencie nachylić się i pocałować go w to miejsce. Odpiął jego spodnie i ściągnął razem z bielizną odrzucając gdzieś na podłogę... gdzieś... nie przejmował się tym teraz. Zaczął całować brzuch chłopaka masując delikatnie jego członek. Nie chciał by chłopak za szybko doszedł. Nie było to potrzebne.
-Hypdsha Bokashun... nie musisz pamiętać... wystarczy, że zapamiętasz to... - po tych słowach polizał członek chłopaka cały czas masując go, coraz mocniej i intensywniej... chciał dać chłopakowi jak najwięcej przyjemności...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Czw Sie 08, 2013 12:25 pm

Och, będąc szczerym, muzyk umiałby to zrobić. W takiej chwili powiedzieć "wal się, nie mam ochoty" i wyjść, ale właśnie... Trzy sprawy go od tego powstrzymały. Pierwsza, był ciekaw. Tak potwornie ciekaw, czemu go tu ściągnięto i po co. Druga, mężczyzna mu się podobał. No co? Nie może czasem mieć zauroczenia, poczucia że ktoś mu się podoba? Co prawda zakochanie się to daaaaaleko, ale po prostu dyrygent mu się spodobał, i przez to nie zamierza przeszkodzić. A po trzecie... Chce. Pragnie. Pragnie tego, tej bliskości, rozkoszy, przyjemności. Cholerną chcicę ma, ot co! Nawet jeśli robi to z zupełnie obcą osobą... Pragnie. Tak, zdecydowanie teraz można na niego spojrzeć jak na dziwkę, ewentualnie gwałciciela który gwałci lub daje się gwałcić jak mu libido powie. Cóż... Patrzcie jak chcecie. On i tak ma to w dupie. I ekhem... Będzie miał w niej lada moment coś innego. Gorącego, twardego, grubego i długiego... Co będzie się przesuwać w jego wnętrzu... Raz po raz... Silnie, szybko... Mmm... Już to czuje. Wyobraźnią. A wkrótce poczuje też i świadomą rzeczywistością.
Rozbieranie torsu mężczyzny było nader proste, jakoby ubranie wprost samo prosiło o to, by zostać ściągniętym z tego świetnego ciała, by nie zasłaniać jego wspaniałości. Mmm... Szybko pozbył się zbędnego balastu. Krawat, koszula, marynarka... I tak samo u niego ubranie znikało. Krawat, koszula... Ubrania ścieliły pięknie podłogę, bo w tej chwili obaj nie potrzebują ogrzewania się. Ogrzeją się wzajemnie. Dogłębnie i wyraźnie. Nie dał nawet na moment odpuścić w pocałunkach, namiętnie i lubieżnie obejmując wargi mężczyzny swoimi, gryząc i liżąc je, penetrując swoim językiem jego usta i wzajemnie czując jego w swoich. To go kręci... Co czuć można było powoli na jego spodniach. Szybko został bez koszuli, z nagim, bladym, chudym torsem, pchany w nieznanym kierunku. Bezwiednie pozwalał na to, wykonując miarowe kroki w tył, a gdy tylko jego usta traciły z zasięgu pocałunku usta czarnookiego, mrużył oczy i zaciskał zęby, starając się dusić wszystkie swoje odczucia. Cholernie przyjemne, cholernie mu się podobało... I cholernie nie chciał się z tym obnosić na całą okolicę w westchnieniach czy jękach. Przynajmniej póki to kontroluje...
Jego ciało szybko poczuło na sobie przeszkodę za nim. Coś twardego, zdecydowanie nieżywego, na szczęście. Brakowało tylko tego by sprowadził kumpli z orkiestry... Już wystarczy że sprawił iż Agito chce być zerżnięty jak ostatnia dziwka, nie musiał ściągać innych do zbiorowego gwałtu/rżnięcia. Zdziwiło go to, jak łatwo został "wrzucony" na... Fortepian. Tak, idealne miejsce do "kochania się" dla muzyków. Bodajby największy instrument, na którym można się rozłożyć bez problemu. Ale, cholera no... Jest aż taki lekki? Czy może mężczyzna jest tak silny? Nie miał pojęcia... I teraz go to nie obchodziło. Dziwnie się poczuł gdy tak szybko został pozbawiony spodni i bielizny, z podnieconą tymi pieszczotami męskością na wierzchu. Taki... Obnażony. Nagi, heh. Jedyne co miał jeszcze na sobie to buty, tch. Podparł tors na dłoniach opartych o fortepian, by móc widzieć poczynania "kochanka" które podniecały go. Zdecydowanie podniecały... Każdy całus był niesamowicie przyjemny, a gdy tylko poczuł jak jego dłoń zaciska się na najczulszym członku szarowłosego syknął cicho. Nie był to objaw niechęci, raczej tłumienia emocji, a to... Było przyjemne.
Dziwne... Wprost niespotykane nazwisko i imię, o ile tym to jest. Hypdsha Bokashun... Zdecydowanie zapamięta, przez niezwykłość... I fakt tej sytuacji, która również była niezwykła. Nie wytrzymał gdy poczuł wilgotny język i stęknął cicho, a przez intensywny masaż nie szło mu się powstrzymać od westchnień zadowolenia.
- Zapamiętam... Przez niezwykłość... Tych chwil... Lecz wciąż... Nie rozumiem...
Mimo wszystko, dominującym uczuciem nadal była ciekawość. Ciekawość czemu to wszystko się dzieje... Ciekawość co będzie zaraz, lecz powoli to słabło, odsuwane na bok przez coś bardziej przyziemnego. Emocje najprostsze i najsilniejsze. Pożądanie, podniecenie... Rosnąca przyjemność... Nie zamierzał przerywać mu. To ich taniec... Ale to on prowadzi. Od pierwszego kroku przy rytmach walca, aż do tej chwili i jej końca. Jedna dłoń nieświadomie uniosła się do góry i przysłoniła nadgarstkiem usta, w który wgryzł się głęboko (grunt że w wierzchnią część), by wstrzymać swój głos... Nie znosił, potwornie nie znosił słuchać własnego jęczenia i wzdychania... Po prostu tego... Nie znosił.

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pią Sie 09, 2013 10:12 am

Seks bez miłości to pus­te doświad­cze­nie. Ale wśród pus­tych doświad­czeń to jed­no z najlepszych.

Chwila, która trwa... chwile, które minęły i te które nastaną... chwila... tak krótka czasem a tak wiele może wnieść ... emocji, doznań... nie sposób czasem opisać tego co się czuje. Zbyt wiele. Tak wiele. Ale to dopiero początek bo może być o wiele lepiej. Każda chwila wnosi coś nowego, milszego, przyjemniejszego, atrakcyjniejszego. Chce się coraz więcej i więcej, zagarniać z chwili jak najwięcej. Zachłannie niczym na zapas tak jakby to miała być ostatnia chwila w życiu ... oczekując wiele czasem nie dając nic w zamian... chwila... jedna... druga... kolejna... chwila... przyjemność... można więcej? Jeszcze więcej? Teraz. Już. Natychmiast. Niekiełznane niczym pragnienia galopują przez równiny doznań coraz dalej ... głębiej... szybciej... mocniej... pragnę. potrzebuję. chce. TERAZ.
Ciało Agito było rozkoszne i tak cudownie posłuszne. Oddawał mu się nie sprzeciwiając się. Był niczym dziecko, które daje się prowadzić komuś w nieznane, naiwnie ... słodkie? Prawda? Agito... imię brzmiało tak uroczo, że miał ochotę je wypowiedzieć ale nie teraz... za chwilę... W tym momencie wolał zająć się najczulszą częścią jego ciała. Członek gotowy na zabawę aż prosił by się nim zajęły zadbane, delikatne dłonie dyrygenta ale nie tylko one. Masował coraz intensywniej ale przecież miał jeszcze do dyspozycji język. Wsunął końcówkę członka chłopaka do swoich ust i zaczął bawić się językiem. Na początku delikatnie, jakby od niechcenia ale z każdą chwilą coraz bardziej się przykładał do tego by dać chłopakowi jak najwięcej. Wsuwał jego członek coraz głębiej do swoich ust wysuwając go wolno. Wolno ... jeszcze a potem coraz szybciej... jego ruchy ... gesty stawały się coraz intensywniejsze, dokładniejsze ... szybsze... był perfekcjonistą we wszystkim co robił a więc w tym też. Nie przerywał, nie zmniejszał tempa gry... zabawy dopóki chłopak nie doszedł w jego ustach. Słodko. Rozkosznie. Białe. Gęste. Przyjął prezent od chłopaka jak deser na który od tak dawna czekał będąc na surowej diecie. Chłopak był taki rozkoszny w każdym calu... jak nie skosztować go jeszcze raz... inaczej... dogłębniej... jeszcze raz... jeszcze... za mało... o wiele za mało...
Nie nasycony tą zabawą...podniósł się uśmiechając się lekko do chłopaka. Położył dłonie na jego brzuchu masując go delikatnie. Przez chwilę patrzył w jego oczy dając mu chwilę na uspokojenie oddechu. Po takim czymś chłopak mógł potrzebować chwili... dostał ją.
-Agito Nix. Ładnie. Słyszałem jak grasz. Kiedyś też grałem na gitarze... kiedyś... a teraz... - nie czekał a może nawet nie dał mu odpowiedzieć. Wpił się w jego usta w agresywnym pocałunku. Chciał jeszcze raz ... jeszcze i jeszcze... chciał i to wystarczyło. Nie potrzebował większej motywacji czy zachęty by całować go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agito
Rockers

avatar

Male Dołączył : 16/07/2013
Liczba postów : 560
AKATSUKI : Szarak
Godność : Agito Nix.
Wiek : Koło 20 lat wizualnie. Rzeczywistość jest jednak wredna, bo po prawdzie ma powyżej setki, poniżej dwóch setek.
Rasa : Tylko tacy jak on umieją tak grać. Muzykant.
Orientacja : Homoseksualna.
Wzrost i waga : 180 centymetrów wzrostu, 59 kg wagi.
Partner : I Don't Care...
Pan/Sługa : Pana nie posiada, sługą jego muzyka.
Znaki szczególne : Gitara prawie zawsze przy sobie, nienawiść w spojrzeniu niemal ciągła, szare oczy, szare włosy, blada karnacja cery.
Aktualny wygląd : So hot I am, huh? + czarne, wytrzymałe buty o cholewie do połowy łydki, sznurowane, z twardą podeszwą. / Diabelski Jar (oczywiście wygląd ciała ten sam)
Ekwipunek : Gitara w pokrowcu, przewieszonym przez bark. Sztylet w pokrowcu przy pasie. Czasem przy sobie worek z różnymi, podróżnymi bibelotami. Karta wstępu do Czarnej Rezydencji.
Inne : Hm... Malinka na szyi?
Obrażenia : Lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana.
Multikonta : Faust
Fabularnie : ... / Wycieczka do Opery pod patronatem MG / Misja Diabelski Jar
FUNKCJE : Uzupełnianie spisu rang specjalnych (okres próbny).

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pią Sie 09, 2013 7:05 pm

Teraz? Fakt, teraz. Teraźniejszość, wszystko co teraz się dzieje, to kwestia chwili i kaprysu. Kaprys sprawił że Agito pozwolił na to wszystko, ciekawość podsyciła fakt pozostania, pożądanie sprawiło... Że chciał tego, pragnął tego. A jak z jego kochankiem? Nie potrafił czytać w myślach, acz w jego głowie kłębiłoby się od różnorakich pytań... Właśnie. By. By się kłębiło, gdyby nie miał teraz dużo lepszego zajęcia, które obejmowało cały jego umysł, wyłączając zbędne "partycje" myśli poza obszar pojmowania, wciskając to chwilowo do świadomości zdominowanej przed podświadomość. Emocje, podświadome gesty i odruchy... Teraz kierował nim instynkt. A instynkt pragnął zadowolenia... Rozkoszy... TERAZ. Dokładnie w tej chwili, obezwładniającej rozkoszy i przyjemności, która nie pozwoli mu się pozbierać przez najbliższe minuty. Ekstazy rozkoszy, góry doznań, do której dotrze, dzięki tym karesom ze strony niemal całkowicie obcego osobnika płci męskiej. I jak tu nie czuć się jak dziwka... Wróć, jemu to w takim razie odpowiada! I chce więcej, więcej, więcej...
Cóż, był posłuszny, co nie oznacza, że zawsze jest taką właśnie "dechą" która pozwala na robienie z sobą wszystkiego, czego jego "partner" zechce. Tym razem chciał tego, chciał być zdominowany po całości, kierowany jak szmaciana lalka i czerpać z tego niesamowite dawki przyjemności... Z każdym dotykiem... Pocałunkiem... Delikatną pieszczotą... Co raz lepiej i lepiej, rozkoszniej i przyjemniej. Jego męskość była już od paru chwil gotowa do działania, chętna pieszczot, łaknąca uwagi ze strony czarnookiego, który chwilowo zawrócił szarowłosemu w głowie. Tak rozkosznie... Nie mógł powstrzymać cichego jęknięcia, gdy poczuł ciepło ust dyrygenta na swojej dumie. Mmmmmmmmwaaah! Co za niesamowite uczucie... Był spragniony, naprawdę był. Pewna osoba go nie zadowoliła, gdy sądził że to zrobi... Hypdsha znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, działając tak, że z pewnością Agi będzie zadowolony... Czuł z każdą chwilą jak działania są intensywniejsze, jak wilgotne usta przesuwają się po jego męskości, a silne szarpania nią przez dłoń tworzyły razem impulsy rozkoszy przechodzące całe jego ciało. Nie mógł powstrzymać swoich reakcji, drżał z zadowolenia, wzdychając i ostatkami sił wstrzymując swoje jęki. Oparł się plecami o zimną powierzchnię fortepianu, wyginając nieco ciało w lekki łuk, wciskając sobie dłonie we włosy i zaciskając mocno, podobnie zaciskując zęby, aż można było słyszeć zgrzytanie. Nie chciał dojść od samej zabawy tego typu no! Ale nie mógł tego wstrzymać, zbyt intensywnie, zbyt szybko... Zbyt nieoczekiwanie w odpowiednim momencie...
- Zwolnij... Zaraz... Dojdę... Aaaaah!!
Niestety, nie mógł wstrzymać swojego ciała. Naprężył wszystkie mięśnie w swoim ciele, przez co kości klatki piersiowej zdawały się zaraz przebić cienką skórę i wytrysnął w jego ustach z niepowstrzymanym już, przeciągłym jękiem ekstazy, wyginając się przy tym w łuk. Gdy tylko minęła ta chwila szczytu, opadł z cichym "łupnięciem" na fortepian, dysząc ciężko. Cholera... Tak łatwo dał się zadowolić... Ale cholera... To mało! Mało! Chciał więcej! Chciał go poczuć w sobie, choćby od razu!
Jego oddech wciąż szalał, podobnie jak serce, które było bliskie wyrwania się z piersi i wyskoczenia, by robić za perkusję najostrzejszych rytmów death metalu. Powoli jednak się uspokajał, choć dotyk, nawet delikatny na tak rozpalonym ciele nie pomagał mu w tym...
I wtem kochanek postanowił wszystko "spieprzyć", mówiąc wprost to, czego nikt nie powinien wiedzieć. Imię i nazwisko muzyka. Prawdziwe. Chwilę "spowolniony" mózg to rozpakowywał, ale gdy tylko doszedł do tego, co właśnie powiedział... W jednej chwili zadowolenie i chęć dalszego działania w szarych oczach zostały zupełnie "zmyte" i wymienione na inną chęć. Działania, owszem... Ale by wywlec, kto o tym powiedział. Choćby miał gołymi rękoma wyrwać serce czarnookiemu. Gdy tylko poczuł jego wargi na swoich, boleśnie ugryzł go w dolną wargę, po czym jednym drygiem odsunął swoją głowę od niego, jego również odciągając, zaciskając swoje, nieco kościste dłonie na jego szyi, używając całej siły by odepchnąć jego głowę od siebie, a palce wcisnąć mu do gardła.
- KTO CI POWIEDZIAŁ O MNIE?!? ROZSZARPIĘ GO NA STRZĘPY!
Głos muzyka szybko nabrał istnie growl'owych barw przez zachrypnięcie w związku z tym, co się działo. Nawet jeśli był świadom bycia słabszym od mężczyzny, nie obchodziło go to. Teraz już nie będzie taki uległy... Nie miał na to najmniejszego zamiaru. Wkurzył się. Ostro. Spojrzenie pełne ognia penetrowało czarne oczy dyrygenta, domagając się natychmiastowej odpowiedzi.

_________________

A guitar is the human soul
Speaking with just six strings...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manakel
Archanioł

avatar

Dołączył : 09/07/2013
Liczba postów : 127
Godność : Ayumi Alma
Wiek : wizualnie 20 ale ma już ponad 1000 na karku
Rasa : Skrzydlaci
Orientacja : Oficjalnie aseksualna ale to po prostu homo
Wzrost i waga : 198 cm i 80 kg
Partner : Chciałbyś odkryć czym jest cierpienie? Nie? Więc już wiesz, że nie masz prawa nawet pomyśleć by dotknąć mego ukochanego... Peregrine... zapamiętaj... tkniesz a zginiesz... i nie nie jestem zaborczy... ja jestem BARDZO zaborczy.
Pan/Sługa : Jestem sam dla siebie panem i sługą więc nie myśl, że masz nawet cień szansy by rozkazywać mi...nie tędy droga
Znaki szczególne : Skrzydła? Wielkie, śnieżnobiałe, silne i typowe dla anioła? Nie? To kolor oczu? Różowe. No to może białe włosy? Nie? Za mało? No to nie wiem już sam.
Aktualny wygląd : I'm too sexy for these clothes...
Ekwipunek : Cukierki, zapasowe białe rękawiczki, miecz, chusteczki, skalpel... i parę innych rzeczy poukrywanych w wewnętrznych kieszeniach płaszcza
Inne : Ayu to taki słodki "aniołeczek" ale jak się postarasz, BARDZO się postarasz to zobaczysz sadystę, który za pomocą skalpela i mocy leczenia ... domyśl się sam... będziesz bardzo długo umierał...
Obrażenia : Na ciele zdrowy a na umyśle ... kwestia sporna i w razie konieczności skorzystania z archanioła zaleca się skonsultowanie się z najbliższym psychiatrą lub zastanowić się jeszcze raz.
Fabularnie : intensywnie zajęty Peregrine...
FUNKCJE : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   Pon Sie 12, 2013 6:08 pm

Co­raz częściej dochodzę do wnios­ku, że seks, po­dob­nie jak nar­ko­tyki, jest ucie­czką od rzeczy­wis­tości, poz­wa­la za­pom­nieć o kłopo­tach, od­prężyć się. I jak wszys­tkie używ­ki szkodzi i wyniszcza.

Kiedy wszystko idzie tak jakbyśmy chcieli... kiedy wszystkie tony zapowiadają niesamowity ciąg dalszy a finał ma być niezapomniany wręcz... wtedy właśnie wszystko rozsypuje się niczym domek z kart. Kiedy myślisz, że idealna chwila trwać będzie jeszcze długo... pragniesz... potrzebujesz... tak bardzo chcesz... wszystko się psuje. Jedna sekunda, dwie, trzy, pięć, dziesięć... a potem jest tak dziwnie. Nie źle bo na to za wcześnie. Zaskoczenie, które przechodzi w szok. Co się właściwie stało? Przecież wszystko szło tak dobrze, a może wręcz idealnie a potem... potem ... to już koniec? To na prawdę koniec? Ale poważnie mówisz? Śmiertelnie poważnie. Nie bądź taki. Przecież nie chciałem. Za późno. O parę słów za późno i już niczego się nie naprawi.
Nie przejął się odepchnięciem czy bólem w wardze, był zbyt podniecony bo to zauważyć czy dokładniej zarejestrować ten fakt. Nie był w stanie a może nawet uznał, że to część zabawy? Takie droczenie się z nim? Na początku wydawało mu się, że jest dobrze, że tak dokładnie miało być a p[ortem poczuł jego dłonie i zrozumiał. Bardzo szybko podniecenie zmieniło się w wściekłość. Jak on śmiał... jak on ŚMIAŁ w ogóle zacząć go dusić a co dopiero jeszcze ośmielić się podnieść głos na dyrygenta... oburzające. Dusił się ale wydawać się mogło, że nie protestuje... nie broni się... biernie przyjmuje to co "ofiarowywał" mu Agito. Milczał próbując złapać powietrze, nie próbował odsunąć dłoni, podniósł swe ręce do góry w geście poddania się a potem... potem coś dużego i ciężkiego oderzyło ze sporym impetem w tył głowy Agito. Wiecie co? Być może zgadliście. Wiolonczela w futerale ... to musiało boleć, nawet bardzo ale to już nie był problem dyrygenta. Agito upadł bezwładnie a może wpadł w jego ramiona a instrument wrócił na swoje miejsce. Dyrygent położył mężczyznę na fortepianie i zaczął masować szyję. Był wściekły. Nie. Tego co czuł nie da się ująć słowami. To było coś o wiele większego i potężniejszego niż wściekłość. Zdecydowanie wymagało rozlania krwi kogoś... zgadnijcie kogo mam na myśli.
Rzeczy Agito zniknęły. Wszystkie. Na koniec znikł i on. Dyrygent ubrał się spokojniejszy już ale jego oczy... gdybyś spojrzał mógłbyś się przerazić. Była w nich żądza mordu i coś jeszcze. Coś o wiele gorszego. Opuszczamy już operę. Koniec koncertu. Zasłony powoli się odsuwają ukazując pustą już salę ćwiczeń. Czekajcie. Przed chwilą był tu dyrygent? A może tylko wam się wydawało? Miejsce wygląda tak samo jak wcześniej... tylko ta krew... na fortepianie i na futerale wiolonczeli. Krew. Jedyny dowód, że do czegoś doszło w tym pomieszczeniu. Krew a więc jeszcze żyje? Odpowiedź przyjdzie w odpowiednim momencie a teraz ... teraz... ciiiiiiii...

Obrażenia Agito: lekki wstrząs mózgu. Rozcięta skóra tuż nad karkiem, mała rana. Możliwe silne bóle głowy, które utrzymają się przez dwa posty.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala do ćwiczeń.   

Powrót do góry Go down
 
Sala do ćwiczeń.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala #69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  Opera-
Skocz do:  
_______________________